Holokaust

12.03.2018

Niemiecki historyk: władze uprawiają "pamięć o Holokauście w wersji light"

Pielęgnowana w Niemczech kultura pamięci o Holokauście i krytyczne rozliczenie z hitleryzmem w rzeczywistości często sprowadzają się do powierzchownych działań i wybiórczego podejścia do historii - ocenia berliński historyk w czwartek na łamach "Tagesspiegla".

Niemieccy politycy często wyrażają dumę z "niemieckiej kultury pamięci i krytycznego rozliczenia narodowego socjalizmu", jednak "przy bliższej obserwacji nasuwa się podejrzenie, że jest to przede wszystkim postawa, która wiąże się z niewielkimi kosztami, a mimo to przynosi dużo kapitału politycznego" - twierdzi prof. Stephan Lehnstaedt, ekspert zajmujący się badaniami nad Holokaustem i studiami judaistycznymi na prywatnej uczelni Touro College Berlin.

Naukowiec wskazuje, że w szkolnych programach w Niemczech coraz mniej czasu poświęca się narodowemu socjalizmowi i zbrodniom hitleryzmu, a wiele do życzenia pozostawia też kształcenie nauczycieli w tym zakresie. "Uczniowie odwiedzają historyczne miejsca bez przygotowania i mylą np. Stasi z SS. Wiedza na ten temat, jaką zdobywają w szkole, ogranicza się do dojścia (NSDAP) do władzy, nocy kryształowej i Auschwitz" - zaznacza.

Lehnstaedt przytacza wyniki niedawnego badania Wolnego Uniwersytetu w Berlinie (FU Berlin), z których wynika, że jedna piąta niemieckich szkół wyższych przez cztery semestry oferuje tylko jedne zajęcia edukacyjne o latach 1933-1945 albo nie oferuje ich wcale, za to ma blisko dwa razy więcej ofert zajęć o "pokłosiu narodowego socjalizmu i ludobójstwie". Jak wskazuje naukowiec, "także wielu historyków jest zafascynowanych niemiecką kulturą pamięci".

Jego zdaniem skutki takiego podejścia pokazuje badanie Uniwersytetu w Bielefeld. 18 proc. respondentów zadeklarowało, że ich przodkowie w czasach hitleryzmu pomagali ofiarom (faktyczna liczba pomagających była 1000 razy niższa), a 54 proc. podało, że wśród krewnych mają ofiary drugiej wojny światowej, co jest możliwe tylko przy uwzględnieniu w tej kategorii poległych w wojnie niemieckich żołnierzy. "To zaciera granice między sprawcami i ofiarami oraz prowadzi do powszechnej w latach 50. narracji o niechcianej wojnie i uwiedzionych przez Hitlera Niemcach" - podkreśla Lehnstaedt.

"Prawie nikt nie mówi o zamordowanych przez Niemców etnicznych Polakach, sowieckich jeńcach i nieżydowskich cywilach z republik sowieckich. Zbyt mała jest świadomość, że w Europie prześladowań uniknęli w zasadzie tylko etniczni Niemcy, którzy nie odrzucali narodowego socjalizmu, a więc przodkowie przeważającej większości współczesnych Niemców" - ocenia naukowiec.

Jak dodaje Lehnstaedt, "często wspominane +zapomniane ofiary+ to w rzeczywistości miliony ludzi", ale "miejsca dokonanych na nich mordów znajdują się niemal wyłącznie w Europie Wschodniej, a tam znikają z oczu, a więc i z pamięci Niemców".

Historyk oskarża Niemcy o "uprawianie pamięci o Holokauście w wersji +light+, która jest o wiele korzystniejsza: tylko (były niemiecki nazistowski obóz zagłady) Auschwitz i Instytut Yad Vashem (w Izraelu) nieprzerwanie otrzymują środki od państwa niemieckiego. Ale już położone w Polsce byłe obozy zagłady z +Akcji Reinhardt+ - Bełżec, Sobibor i Treblinka, gdzie niemieccy sprawcy zamordowali ok. 1,8 mln Żydów, są wspierane tylko po złożeniu wniosku, w drodze wyjątku i przy minimalnych kwotach".

Autor podkreśla, że "często czynione są poważne wysiłki na rzecz pamiętania i objaśniania", jednak "kultura pamięci jako polityczna strategia odcinania się od prawicy funkcjonuje tylko wtedy, gdy za słowami stoją czyny". "Krąg: badania - nauczanie - edukacja w szkołach - miejsca pamięci - pamięć obecnie się nie zamyka" - konkluduje Lehnstaedt na łamach dziennika "Tagesspiegel". (PAP)

akl/ ap/

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL