Wojna polsko-bolszewicka

19.08.2017

Obchody 97. rocznicy bitwy pod Zadwórzem, nazywanej "Polskimi Termopilami"

Lwów, kondukt pogrzebowy poległych w bitwie pod Zadwórzem. 18.09.1920. Źróło: BN Polona Lwów, kondukt pogrzebowy poległych w bitwie pod Zadwórzem. 18.09.1920. Źróło: BN Polona

Dzięki pamięci możemy budować współczesność i możemy też marzyć o przyszłości - powiedział PAP Jan Józef Kasprzyk, p.o. Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, podsumowując sobotnie obchody 97. rocznicy bitwy pod Zadwórzem, określanej "Polskimi Termopilami".

Bitwa pod Zadwórzem to jedno z wydarzeń wojny polsko-bolszewickiej. 17 sierpnia 1920 roku kilkusetosobowy, złożony głównie z lwowskiej młodzieży, batalion Małopolskich Oddziałów Armii Ochotniczej pod dowództwem kapitana Bolesława Zajączkowskiego, przez 11 godzin stawiał heroiczny opór dwudziestokrotnie silniejszym oddziałom bolszewickim. Pod Zadwórzem, czyli ukraińską wsią położoną 33 km od Lwowa, poległo 318 młodych Lwowian – niemal wszyscy żołnierze polskiego batalionu. Bitwa zatrzymała bolszewików w ich marszu na Lwów i Polskę.

Obchody, w programie których znalazła się m.in. uroczystość w kwaterze zadwórzańskiej na Cmentarzu Obrońców Lwowa oraz msza święta w intencji bohaterów przy pomniku w Zadwórzu, zgromadziły - jak podsumował w rozmowie z PAP p.o. Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk - pięć pokoleń Polaków.

"97. rocznica bitwy pod Zadwórzem, Polskich Termopil, zgromadziła dzisiaj - zarówno we Lwowie, gdzie przed południem rozpoczęły się obchody na cmentarzu Obrońców Lwowa, jak i w samym Zadwórzu - kilkaset osób. Przyjechali zarówno Strzelcy (członkowie Związku Strzeleckiego "Strzelec" - PAP) z Podkarpacia i innych zakątków Polski. Byli obecni także Polacy mieszkający we Lwowie i jego okolicach, byli również przedstawiciele strony ukraińskiej. Była wśród nas nestorka polskich kombatantów, licząca blisko 102 lata, pani Maria Mirecka-Loryś, której brat walczył pod Zadwórzem i jako jeden z dziewięciu żołnierzy szczęśliwie ocalał i przeżył tę bitwę" - powiedział Kasprzyk.

Jak dodał, w czasie sobotniej uroczystości najczęściej wybrzmiewały trzy słowa: wdzięczność, duma i zobowiązanie. "Wdzięczność wobec tych, którzy zginęli 97 lat temu, walcząc w obronie nie tylko niepodległości Rzeczpospolitej, ale również w obronie cywilizacji łacińskiej i cywilizacji chrześcijańskiej przed zalewem komunizmu. Duma, bo w Zadwórzu można stanąć dumnie z podniesionym czołem, jednocześnie wierząc, że należymy do narodu rycerskiego, który nie zgina nigdy karku i który w najtrudniejszych nawet okolicznościach potrafi przeciwstawić się tym, którzy chcą zabrać Polsce niepodległość. I wreszcie zobowiązanie, bo Strzelcy, którzy przyjechali z Polski, chcą na grobach swoich starszych kolegów ślubować, że tak jak oni będą kochać Polskę i że z tych grobów będą czerpać swoją moc, swoją siłę i że walka o niepodległość, która była prowadzona przed blisko stu laty, jest dla nich bardzo ważnym punktem odniesienia" - podkreślił.

Jan Józef Kasprzyk: Zadwórze to także moment naszej wspólnej, polsko-ukraińskiej historii, który jest prawdziwym mostem. Przywoływaliśmy dzisiaj pamięć i marszałka Piłsudskiego, i jego ówczesnego sojusznika Symona Petlury. Ci dwaj wielcy mężowie stanu Polski i Ukrainy przeciwstawiali się wtedy, idąc w ramię w ramię, bolszewikom, którzy chcieli pozbawić niepodległości nie tylko Ukrainę i Polskę, ale również rozprzestrzenić ogień rewolucji aż po Gibraltar.

Zdaniem Kasprzyka, "człowiek wraca z Zadwórza i jest podbudowany myślą, że pamięć nie ginie". "Dzięki tej pamięci możemy budować współczesność i możemy też marzyć o przyszłości" - skomentował.

"Zadwórze to także moment naszej wspólnej, polsko-ukraińskiej historii, który jest prawdziwym mostem. Przywoływaliśmy dzisiaj pamięć i marszałka Piłsudskiego, i jego ówczesnego sojusznika Symona Petlury. Ci dwaj wielcy mężowie stanu Polski i Ukrainy przeciwstawiali się wtedy, idąc w ramię w ramię, bolszewikom, którzy chcieli pozbawić niepodległości nie tylko Ukrainę i Polskę, ale również rozprzestrzenić ogień rewolucji aż po Gibraltar. To się nie udało dzięki wspólnemu oporowi, który tutaj we Lwowie i pod Lwowem, w Zadwórzu, dali polscy i ukraińscy żołnierze" - przypomniał.

W obchodach wzięli udział także m.in. szefowa Parlamentarnego Zespołu ds. Weteranów, Kombatantów i Osób Represjonowanych, posłanka Aneta Czerwińska, przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP we Lwowie - łącznie z Konsulem Generalnym Rafałem Wolskim, delegacja przemyskiego Stowarzyszenia Pamięci Polskich Termopil i Kresów, Kresowiacy oraz uczestnicy rowerowego Rajdu Zadwórzańskiego,

17 sierpnia 1920 roku, batalion młodych polskich ochotników liczący 330 osób pod dowództwem kapitana Bolesława Zajączkowskiego, należący do zgrupowania rotmistrza Romana Abrahama, ustępując pod naporem konnicy Siemiona Budionnego, natknął się pod Zadwórzem na bolszewicki oddział 6. Dywizji Kawalerii.

Polacy po ciężkich walkach zdobyli umocnione pobliskie wzgórze i śmiałą szarżą na bagnety zmusili baterię nieprzyjacielskiej artylerii do przerwania ostrzału i do wycofania się za wieś. Mimo ostrzeliwania przez artylerię i broń maszynową śmiertelny bój trwał jedenaście godzin. W tym czasie obrońcy odparli sześć szarż konnych. Batalion uległ dopiero po przybyciu nowych sił kawalerii bolszewickiej i po wyczerpaniu amunicji. Zdziesiątkowani, pozbawieni amunicji, walczyli do końca na kolby i bagnety.

W nierównej walce poległo 318 polskich żołnierzy. Większość poddających się została rozsiekana przez Kozaków. Ostatni akt dramatu rozegrał się w pobliżu budki dróżnika kolejowego, gdzie bolszewicy zmasakrowali ostatnich 30 pozostałych przy życiu ochotników. Dowódca, kpt. Zajączkowski, popełnił samobójstwo, wraz z resztą ocalałych oficerów.

Ciała pięciu poległych oficerów, które dało się zidentyfikować, zostały pochowane na cmentarzu Orląt we Lwowie. Reszta bohaterów spoczęła na żołnierskim cmentarzu, w pobliżu usypanego na ich cześć kurhanu, gdzie umieszczono tablicę pamiątkową z napisem "Orlętom poległym w dniu 17 sierpnia 1920 roku w walkach o całość ziem kresowych".

Pod Zadwórzem zginął m.in. 19-letni Konstanty Zarugiewicz, polski Ormianin, uczeń 7 klasy, obrońca Lwowa 1918 r., Kawaler Krzyża Virtuti Militari i Krzyża Walecznych. W 1925 roku jego matka Jadwiga Zarugiewiczowa została poproszona, aby spośród ciał znalezionych na pobojowisku wskazać jedno, które przewieziono do Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

Opór ochotników pod Zadwórzem umożliwił innym oddziałom polskim wycofanie się i zajęcie pozycji obronnych pod Lwowem. Mała stacja kolejowa Zadwórze stała się symbolem bohaterskiej walki młodzieży lwowskiej. W okresie międzywojennym była określana jako „Polskie Termopile”. (PAP)

oma/ mjm/ je/

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL