Polskie Państwo Podziemne

20.03.2017

Por. A. Gładkowski: symbol Polski Walczącej pokazywał, że Polska wciąż istnieje i żyje 

W ciemną noc okupacji polskie społeczeństwo pragnęło posiadać symbol, który będzie pokazywał, że Polska wciąż istnieje i żyje – mówi por. Andrzej Gładkowski „Ostoja”, żołnierz AK, powstaniec warszawski, autor książki „Symbol Polski Walczącej”. 20 marca 1942 r. po raz pierwszy w Warszawie pojawiła się kotwica - znak Polski Walczącej.

PAP: Jakie znaczenie miało pojawienie się kotwicy - znaku Polski Walczącej na murach okupowanej przez Niemców Warszawy?

Por. Andrzej Gładkowski: W ciemną noc okupacji polskie społeczeństwo pragnęło posiadać symbol, który będzie pokazywał, że Polska wciąż istnieje i żyje. Moja książka jest historią powstania tego znaku. Jego dzieje rozpoczynają się znacznie wcześniej. W 1940 r., gdy losy II wojny światowej wciąż nie były przesądzone i wciąż trwały niepowstrzymane podboje niemieckie, w Wielkiej Brytanii nowo powołany premier Winston Churchill zapowiedział, że mimo wszystko jego kraj zwycięży w starciu z Niemcami. Jako symbol swojego przekazu zaczął używać symbolu „V” – od angielskiego „Victory”.

Niemiecka propaganda na czele z Josephem Goebbelsem doszła do wniosku, że zamiast zwalczać ten symbol należy wykorzystać go na potrzeby III Rzeszy. „V” miało się stać symbolem niemieckich zwycięstw. Było to dość dziwne, ponieważ po niemiecku zwycięstwo znaczy „Sieg”. Narody krajów podbitych przez Niemcy, również Polacy, były na każdym kroku atakowane symboliką tego znaku. W Paryżu Niemcy umieścili go na Wieży Eiffla. W Warszawie drewniany znak „V” ustawiono na Placu Piłsudskiego, wówczas Adolfa Hitlera.

Por. Andrzej Gładkowski: Polskie Państwo Podziemne doszło do wniosku, że konieczne jest przeciwstawienie niemieckim znakom własnego symbolu. W celu wybrania odpowiedniego symbolu powołano specjalne jury przy Biurze Informacji i Propagandy Okręgu AK Warszawa. Przedstawionych zostało dwadzieścia propozycji symbolu Polski Walczącej. Wśród nich był między innymi symbol skrzyżowanych mieczy grunwaldzkich, równie łatwy do namalowania co kotwica.

Polskie Państwo Podziemne przystąpiło do zwalczania tego niemieckiego symbolu. Niemcy często posługiwali się hasłem „Deutschland siegt an allen Fronten” („Niemcy zwyciężają na wszystkich frontach”). Wystarczyło zmienić „S” w słowie „siegt” na „L”, aby zmienić znaczenie hasła na „Deutschland liegt an allen Fronten” („Niemcy leżą na wszystkich frontach”). Było też wiele innych sposobów walki z symboliką niemiecką.

Polskie Państwo Podziemne doszło do wniosku, że konieczne jest przeciwstawienie niemieckim znakom własnego symbolu. Tak rozpoczyna się historia znaku Polski Walczącej. W celu wybrania odpowiedniego symbolu powołano specjalne jury przy Biurze Informacji i Propagandy Okręgu AK Warszawa. W jego skład weszło czterech wybitnych dziennikarzy konspiracyjnej prasy. Przedstawionych zostało dwadzieścia propozycji symbolu Polski Walczącej. Wśród nich był między innymi symbol skrzyżowanych mieczy grunwaldzkich, równie łatwy do namalowania co kotwica. Wymóg łatwego narysowania znaku był jednym z głównych kryteriów oceny.

Pierwsze "kotwice" na murach Warszawy

Jury uznało, że znak kotwicy będzie kojarzony z nadzieją. Ten znak powstał w wyniku sugestii Anny Smoleńskiej „Hani”, która połączyła „P” i „W” w kształt kotwicy. Ten symbol można było narysować trzema ruchami ręki.

PAP: Kim była Anna Smoleńska?

Por. Andrzej Gładkowski: Anna Smoleńska była instruktorką harcerską zaangażowaną w działalność konspiracyjną, podobnie jak jej cała rodzina włącznie z ojcem wybitnym chemikiem Kazimierzem Smoleńskim. Mieszkali w tak zwanym Domu Profesorskim niedaleko Politechniki Warszawskiej. Tam została aresztowana 3 listopada 1942 r. i trafiła do Auschwitz, gdzie zmarła 19 marca 1943 r. w wieku 23 lat. Jej ojciec został rozstrzelany w maju tego samego roku w lesie pod Magdalenką.

PAP: Czy malował Pan symbole Polski Walczącej na murach Warszawy?

Por. Andrzej Gładkowski: Kotwice na murach Warszawy, a potem innych miast, malowali harcerze z Szarych Szeregów. Mój udział być dosyć skromny w ramach szeroko zakrojonej akcji Małego Sabotażu. Mnie zdarzyło się namalować dwie kotwice na murach Starego Miasta.

PAP: W jaki sposób malowano kotwice Polski Walczącej?

Por. Andrzej Gładkowski: Wykonywano je na dwa sposoby, dwoma kolorami – czarnym i białym. Obecne formy artystyczne pokazujące kotwice w innych kolorach – na przykład zielonym - są bardzo piękne, ale w rzeczywistości takie nie powstawały. Kolor czarny uzyskiwano dzięki specjalnej substancji, której nie dawało się zmyć z muru. Kotwice białe powstawały dzięki zmieszaniu kredy z gipsem. Były więc łatwiejsze do usunięcia, ale także łatwiejsze do namalowania ze względu na łatwy dostęp do tego materiału. Czarny materiał można było uzyskać tylko w jednym warszawskim sklepie, gdzie otrzymywaliśmy całe kubły farby za darmo.

PAP: Czy wiemy, gdzie namalowano pierwszy symbol Polski Walczącej?

Por. Andrzej Gładkowski: Istnieje kilka takich „pierwszych” miejsc. Według mnie pierwszy był symbol kotwicy namalowany na cukierni Lardellego przy ulicy Polnej. Na słupku przy wejściu do niej namalowano kotwicę. Nieco później, w kwietniu 1942 r. główne pismo konspiracyjne – „Biuletyn informacyjny” zamieściło artykuł o kotwicy, stwierdzając, że „nie wiadomo skąd się wzięła, ale jest coraz powszechniejszy”.

Por. Andrzej Gładkowski: Wykonywano je na dwa sposoby, dwoma kolorami – czarnym i białym. Kolor czarny uzyskiwano dzięki specjalnej substancji, której nie dawało się zmyć z muru. Kotwice białe powstawały dzięki zmieszaniu kredy z gipsem. Były więc łatwiejsze do usunięcia, ale także łatwiejsze do namalowania ze względu na łatwy dostęp do tego materiału.

PAP: Jakie reakcje Niemców wywoływał symbol Polski Walczącej?

Por. Andrzej Gładkowski: Niemcy obserwowali pojawianie się tych znaków i dokumentowali je. Wśród zgromadzonych przeze mnie fotografii jest również niemiecka, ilustrująca jeden ze znaków Polski Walczącej na warszawskim murze.

PAP: Co Pan sądzi o pojawianiu się symbolu Polski Walczącej na koszulkach, gadżetach i innych przedmiotach?

Por. Andrzej Gładkowski: Pokazują one, że symbol Polski Walczącej wymyślony w ciemną noc okupacji przetrwał nawet po Powstaniu. Dobrze, że ten znak jest wciąż używany, ale niestety zdarzają się różne sytuacje, w których symbol walki o wolność w trakcie II wojny światowej jest wykorzystywany do demonstracji politycznych lub jako zwykła ozdoba i zawieszka.

Dlatego wraz ze Związkiem Powstańców Warszawy przeprowadziliśmy akcję, która miała wskazywać, że coś należy z tym zrobić. Uważaliśmy, że znak ten powinien znaleźć się pod ochroną. Wysuwano różne koncepcje, takie jak opatentowanie znaku. Stwierdzono jednak, że najlepszym rozwiązaniem jest stworzenie ustawy o ochronie symbolu Polski Walczącej. Została uchwalona w 2014 r. Mówi ona, że symbol Polski Walczącej zastępował Orła Białego, którego nie można było tak łatwo umieszczać, i przez to podlega ochronie prawnej.

Rozmawiał Michał Szukała (PAP)

szuk/ mjs/ ls/

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL