Druga wojna światowa

15.06.2016 aktualizacja 14.07.2016

Zakończono poszukiwania w kompleksie bunkrów w Mamerkach na Mazurach

Mamerki. Odwiert w stropie bunkra, prace obserwują amerykańscy żołnierze, zwiedzający kompleks. Fot. PAP/T. Waszczuk Mamerki. Odwiert w stropie bunkra, prace obserwują amerykańscy żołnierze, zwiedzający kompleks. Fot. PAP/T. Waszczuk

Niepowodzeniem zakończyły się w środę poszukiwania pomieszczenia, które miało znajdować się w fundamentach schronu w dawnej kwaterze dowództwa Wehrmachtu w Mamerkach. O akcji było głośno, bo dzierżawca obiektu zapowiadał, że może tam być Bursztynowa Komnata.

Poszukiwania przeprowadzono w jednym z ok. 30 schronów w Mamerkach, gdzie w czasie II wojny światowej znajdowała się Kwatera Główna Niemieckich Wojsk Lądowych (OKH). Poszukiwania trwały 9 godzin. Polegały na wykonaniu odwiertów w zbrojonym betonowym fundamencie o grubości ok. 7 m.

Gdyby w ten sposób udało się natrafić na ukryte pomieszczenie, to przez otwór do środka miała zostać wprowadzona miniaturowa kamera z podświetleniem, która miała pokazać to, co znajduje się wewnątrz. W trzech miejscach fundamentu wykonano odwierty na głębokość 3,8 m, wszędzie trafiono na zwarty beton.

Poszukiwania przeprowadzono w jednym z ok. 30 schronów w Mamerkach, gdzie w czasie II wojny światowej znajdowała się Kwatera Główna Niemieckich Wojsk Lądowych (OKH). Poszukiwania trwały 9 godzin. Polegały na wykonaniu odwiertów w zbrojonym betonowym fundamencie o grubości ok. 7 m.

Poszukiwania zorganizował dzierżawca kompleksu bunkrów w Mamerkach Bartłomiej Plebańczyk. Uzyskał na nie zgodę konserwatora zabytków i właściciela terenu - nadleśnictwa Borki. Wcześniej zlecił wykonanie w tym miejscu badań przy użyciu georadaru.

Według Plebańczyka odczyt z tego urządzenia wskazywał, że wewnątrz potężnych fundamentów może znajdować się wolna przestrzeń, co mogło oznaczać nieznane wcześniej zamurowane pomieszczenie o wymiarach ok. trzy na dwa metry. Miało się ono znajdować w obiekcie o długości 75 m i szerokości 37 m, którego budowy Niemcy nie zdążyli ukończyć; wybetonowali jedynie podstawę tego schronu, przeznaczonego na centrum łączności.

Mimo, że poszukiwania zakończyły się w środę niepowodzeniem, Plebańczyk zapowiedział, że zamierza zlecić dokładniejsze badania georadarowe i wystąpić o zgodę na kolejne wiercenia. Jak mówił kolejne poszukiwania powinny się odbyć za ok. cztery tygodnie.

Poszukiwania relacjonowały stacje telewizyjne z Polski, Rosji, Białorusi i wiele innych mediów. O sprawie stało się głośno po raz pierwszy przed dwoma miesiącami, gdy jedna z agencji PR przygotowała wspólnie z dzierżawcą bunkrów i rozesłała materiał prasowy, z którego wynikało, że w Mamerkach mogły zostać ukryte "elementy Bursztynowej Komnaty", albo "inne zrabowane dzieła sztuki lub unikalne urządzenia techniki wojskowej". Doniesienia na ten temat pojawiły się wtedy w większości polskich mediów, a potem także światowych.

Plebańczyk mówił PAP, że zainteresowanie tematem Mamerek przeszło jego oczekiwania. Jak tłumaczył, widać to również po gwałtownym wzroście ruchu turystycznego; codzienne przyjeżdża po kilkaset osób, które chcą zobaczyć bunkry i pytają o Bursztynową Komnatę. "Jeśli chodzi o szum medialny, to powoli przebijamy +złoty pociąg+" - przyznał.

Dzierżawca bunkrów podkreślał, że było wiele przesłanek świadczących o tym, iż w fundamentach schronu rzeczywiście istnieje nieznane dotychczas pomieszczenie. Według niego, jeśli zostało przez Niemców zamurowane, to nie mogło być zwykłym pomieszczeniem technicznym, jakie istniały w innych tego typu obiektach.

Dawna kwatera główna dowództwa wojsk lądowych jest najlepiej zachowanym ośrodkiem dowodzenia z czasów III Rzeszy na Mazurach. Niemcy w styczniu 1945 r. opuścili to miejsce bez walki. Nie wiadomo, dlaczego nie wysadzili bunkrów; prawdopodobnie nie zdążyli lub nie mieli odpowiedniej ilości materiałów wybuchowych.

Dowodem na to, że mogło ono spełniać rolę skrytki są - jak przekonywał - m.in. ślady po detonacjach. To pozostałości wcześniejszych poszukiwań, które prowadzili polscy saperzy w latach 50. i 60. ub. wieku. Był to jedyny obiekt w Mamerkach, który próbowano rozbić przy pomocy materiałów wybuchowych.

Dawna kwatera główna dowództwa wojsk lądowych jest najlepiej zachowanym ośrodkiem dowodzenia z czasów III Rzeszy na Mazurach. Niemcy w styczniu 1945 r. opuścili to miejsce bez walki. Nie wiadomo, dlaczego nie wysadzili bunkrów; prawdopodobnie nie zdążyli lub nie mieli odpowiedniej ilości materiałów wybuchowych. Dlatego stanowią one unikatową atrakcję turystyczną. Mamerki nie były jednak dotychczas tak popularne, jak odległa o 18 km kwatera główna Adolfa Hitlera "Wilczy Szaniec" w Gierłoży.

Kompleks w Mamerkach zbudowano w latach 1940-44. W lesie nad Mamrami ukryto 30 masywnych schronów i ponad 200 innych obiektów z cegieł i drewna. Były tam nie tylko baraki mieszkalne, wartownie i stanowiska obrony przeciwlotniczej, ale też kasyna i kuchnie, poczta, kino, szpital, sauna i stajnie. W kwaterze rezydowało 40 niemieckich generałów i 1,5 tys. żołnierzy.

(PAP)

mbo/ mow/

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL