Kultura i sztuka po 1989 roku

09.10.2016 aktualizacja 11.10.2016

Zmarł Andrzej Wajda

Andrzej Wajda. Fot. PAP/P. Topolski Andrzej Wajda. Fot. PAP/P. Topolski

Nie żyje Andrzej Wajda, jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów, laureat Oscara za całokształt twórczości oraz Złotej Palmy w Cannes, twórca m. in. filmów "Kanał", "Popiół i diament", "Popioły", „Wesele”, „Panny z Wilka”, "Ziemia obiecana", "Człowiek z żelaza", „Kronika wypadków miłosnych”, "Katyń" i "Wałęsa. Człowiek z nadziei".

Reżyser zmarł w niedzielę wieczorem. Miał 90 lat.

"Tak długo, jak fizycznie będę do tego zdolny, chcę pracować. Pracować z dużą grupą ludzi, jaką jest ekipa filmowa, żeby im odpowiadać na pytania, narzucić swoją energię" - mówił Wajda w wywiadzie dla PAP z okazji jubileuszu swoich 90. urodzin.

Wajda urodził się 6 marca 1926 r. w Suwałkach. Tragiczne wydarzenia z polskiej historii odcisnęły się piętnem na jego rodzinie. Większą część wojny spędził w Radomiu. Jego ojciec, Jakub, oficer Wojska Polskiego, wyruszył na wojnę.

"Oprócz dwóch listów wysłanych z Kozielska i wcześniej listu z Szepietówki, które dostarczył do nas do Radomia żołnierz zwolniony z niewoli sowieckiej, o ojcu, Jakubie Wajdzie, który jako kapitan Wojska Polskiego wyruszył na wojnę, nie wiedzieliśmy nic. Potem w 1943 r. z wydawanego przez Niemców +Dziennika Radomskiego+ po raz pierwszy dowiedzieliśmy się o Katyniu. Było tam też nazwisko Karol Wajda" - tak w rozmowie z PAP przy okazji premiery filmu "Katyń" reżyser wspominał tamten czas.

"Matka natychmiast uczepiła się tej nadziei, że to nie jest nasz ojciec. Co okazało się być prawdą. My nigdy nie dowiedzieliśmy się, jak i gdzie został zamordowany ojciec, jego ciało nie zostało odnalezione. Matka bardzo długo łudziła się, szukała przez brytyjski i szwajcarski Czerwony Krzyż. I stale czekała" - opowiadał.

Studencki okres w życiu Wajdy rozpoczął się w 1946 r. Najpierw zdecydował się na studia malarskie w krakowskiej ASP. Po trzech latach zrezygnował z malarstwa i wybrał film; w 1949 r. podjął studia w szkole w Łodzi. Debiutował w 1955 r. filmem "Pokolenie" o grupie lewicujących młodych ludzi, zaangażowanych w konspiracyjną walkę z niemieckim okupantem.

Międzynarodowy sukces przyniósł Wajdzie drugi film, "Kanał" (1956). Opowieść o ostatnich godzinach życia powstańców warszawskich z kompanii, która przechodziła kanałami z Mokotowa do Śródmieścia, uhonorowano Nagrodą Specjalną Jury w Cannes.

Wywiad

Zrealizowany dwa lata później na podstawie powieści Jerzego Andrzejewskiego film "Popiół i diament" (1958), został wyróżniony na festiwalu w Wenecji nagrodą Międzynarodowej Federacji Krytyków FIPRESCI. W "Popiele i diamencie" znalazła się scena (pomysłu Janusza Morgensterna, który był na planie drugim reżyserem) uznana za najsłynniejszą w polskim kinie – przedstawiająca płonące kieliszki, w momencie gdy grany przez Zbigniewa Cybulskiego Chełmicki mówi o poległych kolegach.

W 1959 r. Wajda wyreżyserował "Lotną". W 1965 r. zekranizował powieść Stefana Żeromskiego "Popioły"; Rafała Olbromskiego zagrał Daniel Olbrychski, nazywany później ulubionym aktorem Wajdy. W 1968 r. powstał film "Wszystko na sprzedaż", w 1969 r. "Polowanie na muchy", a w roku 1970 oparty na prozie Tadeusza Borowskiego "Krajobraz po bitwie".

W 1970 r. powstała również "Brzezina", adaptacja prozy Jarosława Iwaszkiewicza. W 1972 r. reżyser przeniósł na ekran dramat Stanisława Wyspiańskiego "Wesele", a dwa lata później stworzył ekranizację "Ziemi obiecanej" Władysława Reymonta, za którą przyznano nominację do Oscara.

W roku 1976 Wajda wyreżyserował "Człowieka z marmuru", opowieść o Mateuszu Birkucie, murarzu z Nowej Huty, przodowniku pracy – który z "szarego człowieka" stał się bohaterem, a później został bezlitośnie strącony z piedestału.

Następne filmy w dorobku Wajdy to: "Bez znieczulenia" (1978, nagroda Jury Ekumenicznego w Cannes), kolejna adaptacja prozy Iwaszkiewicza, czyli nominowane do Oscara "Panny z Wilka" (1979) oraz "Dyrygent" (1979), prezentowany w Berlinie i San Sebastian.

W 1981 r. Wajda nakręcił "Człowieka z żelaza", kontynuację "Człowieka z marmuru", opisującą historię strajków robotników Wybrzeża. Film zdobył Złotą Palmę w Cannes oraz nominację do Oscara (został jednak wycofany z oscarowego konkursu przez polskie komunistyczne władze).

"Jestem dumny, bardzo szczęśliwy, że +Człowiek z żelaza+ był pokazywany w Cannes i dostał tam Złotą Palmę - która była nie dla mnie, lecz dla Solidarności. Dla tamtych ludzi. Takie momenty w życiu zdarzają się rzadko. Żeby robotnicy wysłali do władzy postulat, że film ma nie być cenzurowany i ma być pokazany w Cannes" - mówił w rozmowie z PAP przed 90. urodzinami Andrzej Wajda.

Po latach Wajda wspominał decyzję o realizacji: "W Stoczni im. Lenina w Gdańsku trwały już od jakiegoś czasu rozmowy robotników z rządem, ale do Warszawy docierały początkowo tylko strzępy informacji. Stowarzyszenie Filmowców, którego byłem prezesem, wywalczyło w tym czasie prawo notowania ważnych wydarzeń historycznych dla celów archiwalnych i grupa filmowców była już w stoczni. Robotnicza straż przy bramie rozpoznała mnie od razu, a w drodze na salę obrad jeden ze stoczniowców powiedział: - Niech pan zrobi film o nas. - Jaki? - Człowiek z żelaza! - odpowiedział mi bez namysłu. Tego wezwania nie mogłem zignorować".

W wywiadzie dla PAP przed 90. urodzinami reżyser podkreślał: "Tamten stoczniowiec powiedział: niech Pan zrobi film +Człowiek z żelaza+, bo wcześniej widział +Człowieka z marmuru+. To, co się stało w Stoczni, to jednocześnie nasze dzieło, dzieło naszej kinematografii".

"Myśmy przygotowywali się do takiej konfrontacji. Przypomnijmy, jakie trudności miał zrealizowany pięć lat wcześniej +Człowiek z marmuru+. Dlaczego nie poszedł na żaden festiwal? Również w Polsce próbowano ograniczyć jego dystrybucję do minimum, oceniając, że +taki film nie miał prawa powstać+. Bo robotnik mówi w nim do władzy w imieniu innych robotników. A przecież to robotniczo-chłopska władza mówiła w imieniu całego narodu. Nie potrzebowała do tego żadnego jednego robotnika" - mówił.

"Jestem dumny, bardzo szczęśliwy, że +Człowiek z żelaza+ był pokazywany w Cannes i dostał tam Złotą Palmę - która była nie dla mnie, lecz dla Solidarności. Dla tamtych ludzi. Takie momenty w życiu zdarzają się rzadko. Żeby robotnicy wysłali do władzy postulat, że film ma nie być cenzurowany i ma być pokazany w Cannes" - powiedział PAP Wajda.

Wśród jego późniejszych filmów znalazł się uhonorowany francuskim Cezarem "Danton" (1982). W 1985 r. Wajda nakręcił "Kronikę wypadków miłosnych", w 1990 r. biograficznego "Korczaka", a w roku 1992 wojenny "Pierścionek z orłem w koronie". W 1999 r. przeniósł na ekran "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza, a w 2002 r. "Zemstę" Aleksandra Fredry.

Wystawa

W 2007 r. zrealizował film "Katyń", a w 2009 roku "Tatarak". "Tatarak", nakręcony na motywach prozy Iwaszkiewicza, został uhonorowany Nagrodą im. Alfreda Bauera na festiwalu w Berlinie. "Katyń" był z kolei nominowany do Oscara.

Gdy "Katyń" wchodził na ekrany, reżyser powiedział: "Nigdy nie przypuszczałem, że będę żył w wolnej Polsce, że tego dożyję i taki film będzie mógł powstać". Zbrodnia katyńska została w nim ukazana z dwóch perspektyw: z perspektywy kobiet oczekujących na powrót swoich mężów, synów i ojców, oraz z perspektywy samych internowanych oficerów, którzy nie tracąc nadziei, do końca wierzyli w szczęśliwy powrót do domu.

W 2013 r. na ekrany wszedł "Wałęsa. Człowiek z nadziei". Jeszcze przed polską premierą odbył się pokaz na festiwalu w Wenecji, zakończony owacją. W projekcji, razem z twórcami i obsadą filmu, uczestniczyli Danuta i Lech Wałęsowie, a przejściu reżysera i Wałęsy po czerwonym dywanie towarzyszyły brawa i entuzjastyczne okrzyki. Wajdę witano jako legendę światowej kinematografii, Wałęsa został przyjęty tak, jak zawsze we Włoszech, gdzie uważany jest za bohatera.

Główne role w "Wałęsie. Człowieku z nadziei" zagrali Robert Więckiewicz i Agnieszka Grochowska. Scenariusz napisał Janusz Głowacki. Na ścieżce dźwiękowej filmu znalazły się m.in. utwory zespołów Chłopcy z Placu Broni, Brygada Kryzys, KSU.

W rozmowie z PAP w Wenecji reżyser podkreślał: "Mówimy w tym filmie o tym, jaka jest nasza rola i rola polskiego robotnika. Lech Wałęsa jest wyjątkowym w polskiej historii, i nie tylko w polskiej, robotnikiem, który odegrał taką rolę, jakiej nie odegrało wielu wspaniałych intelektualistów. Rozumiał, że nie wygra się z komunistami, bo mają czołgi. W związku z tym uważał, że trzeba rozmawiać, czy to się komuś podoba, czy nie i że nie ma innej drogi".

"Niektórzy krytykują Wałęsę za to, że popełnił różne błędy, ale gdzie jest napisane, że on był bohaterem na każdy czas? Gdybym ja spotkał takiego bohatera, o którym mówiono by, że jest dobry w każdym czasie, to nie podałbym mu ręki. Ja chcę bohatera, który przychodzi kiedy trzeba i odchodzi wtedy, kiedy trzeba. Nadeszła demokracja, a ona rządzi się innymi prawami" - mówił w Wenecji Wajda.

We wrześniu 2016 r. na festiwalu w Gdyni odbył się pokaz specjalny ostatniego filmu Wajdy "Powidoki" z Bogusławem Lindą w roli głównej. Podczas uroczystości poprzedzającej projekcję w Teatrze Muzycznym Wajdzie dziękowali aktorzy, którzy współpracowali z nim przy różnych filmach. "Zwracając się ku naszej wspólnej pamięci, ku historii, uczysz nas (...) patriotyzmu pięknego, krytycznego wobec własnej historii, szlachetnego, otwartego na innych" – powiedział Andrzej Seweryn. "Zrobiłeś rzeczy, które się wydawały niemożliwe – i stawały się możliwe. Dziękujemy ci za wspaniałą lekcję, którą nam dałeś: historii, (…) wiedzy o Polsce. Dzięki tobie nie tracimy nadziei. Wydaje mi się, że ta nadzieja dzisiaj jest bardzo ważna" – mówiła Maja Komorowska.

"Poprzez tę historię chciałem przestrzec przed interwencją państwa w sprawy sztuki" - mówił Andrzej Wajda PAP o "Powidokach". "Stoimy wobec próby ingerencji władzy w sztukę. Mówi się o tym, jak ma wyglądać sztuka narodowa, co jest tą sztuką, a co nią nie jest. Zrobiłem film o wydarzeniach z przeszłości, który mówi, że ingerowanie w sztukę to nie jest zadanie dla władzy. Od tego, by zajmować się sztuką, są artyści, a nie władza" - podkreślał.

Film jest zapisem ostatniego okresu życia malarza Władysława Strzemińskiego, pioniera awangardy w Polsce lat 20. i 30. XX w. Opowieścią o tym, jak komunistyczna władza zniszczyła charyzmatycznego, niepokornego człowieka; bohaterem jest artysta, który nie poddał się socrealizmowi i doświadczył dramatycznych skutków swoich wyborów. To film o Strzemińskim jako o człowieku z zasadami, który nie chce odstąpić od swoich przekonań i przeciwstawia się systemowi - podkreślał reżyser po zakończeniu zdjęć.

"Poprzez tę historię chciałem przestrzec przed interwencją państwa w sprawy sztuki" - mówił Wajda PAP o "Powidokach".

"Stoimy wobec próby ingerencji władzy w sztukę. Mówi się o tym, jak ma wyglądać sztuka narodowa, co jest tą sztuką, a co nią nie jest. Zrobiłem film o wydarzeniach z przeszłości, który mówi, że ingerowanie w sztukę to nie jest zadanie dla władzy. Od tego, by zajmować się sztuką, są artyści, a nie władza. Jeśli sytuacja jest taka, w której ważny jest głos artystów, społeczeństwo ten głos zrozumie i przyjmie taką sztukę, jaką artyści robią. Nie ma powodu, aby ją sztucznie upolityczniać" - mówił Wajda w rozmowie z PAP.

"Są różne poglądy na to, jak sztuka ma się rozwijać, na ile ma służyć temu czy innemu ugrupowaniu politycznemu. Ja poprzez ten film chciałem przestrzec przed jakąkolwiek interwencją państwa w sprawy sztuki. Sztuka, jak mówił Strzemiński, powinna być oceniana nie za użyteczność, tylko za kreację, za to, że otwiera nam nowe możliwości, nowy świat, nowe spojrzenie. To jest wartość sztuki i myślę, że to pozostaje obowiązujące. Czy ten film powstał z gniewu? Nie. Raczej z mojego długiego doświadczenia. Z tego, że widziałem takie czasy i wiem, do czego one prowadzą" - dodał reżyser.

Film

Wajda jest laureatem licznych nagród przyznanych w kraju i za granicą. Honorowego Oscara za osiągnięcia życia i wkład w rozwój światowej kinematografii otrzymał od amerykańskiej Akademii Filmowej w 2000 r.

Artysta od lat związany był też z teatrem. Jako reżyser teatralny debiutował w 1959 r. sztuką "Kapelusz pełen deszczu" Michaela Vincente'a Gazzo w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku. W 1963 r. rozpoczął wieloletnią współpracę ze Starym Teatrem w Krakowie, realizując na jego scenie "Wesele" Wyspiańskiego. Wysoko ocenione przez krytykę zostały realizacje teatralne Wajdy z lat 70., m.in. "Nastasja Filipowna" wg "Idioty" Fiodora Dostojewskiego, wystawiona w 1977 r. w Starym Teatrze.

W swoich realizacjach Wajda nie stronił od śmiałych eksperymentów. "Antygonę" Sofoklesa (1984) wyreżyserował w realiach stanu wojennego, w "Hamlecie" z 1989 r. tytułową rolę powierzył kobiecie, Teresie Budzisz-Krzyżanowskiej (obie sztuki wystawił w krakowskim Starym Teatrze).

Współpracował też ze scenami zagranicznymi. W 1989 r. w japońskim Teatrze Benisan w Tokio wystawił spektakl "Nastasja" na motywach "Idioty" Dostojewskiego, z udziałem aktorów japońskich, a w 2004 r. "Biesy", wg powieści tego samego pisarza, w moskiewskim Teatrze Sowriemiennik.

W 1994 r. z inicjatywy Andrzeja Wajdy i Krystyny Zachwatowicz powstało Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej "Manggha" w Krakowie.

W latach 1972-1983 Wajda był kierownikiem artystycznym Zespołu Filmowego X, a od 1978 do 1983 r. prezesem Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Należał do założycieli filmowej Szkoły Wajdy, która rozpoczęła działalność w Warszawie w 2001 r. W 1989 r. działał w Komitecie Obywatelskim przy Lechu Wałęsie. W latach 1989–1991 był senatorem RP.(PAP)

aszw/jp/mjs/sp

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL