XIX wiek

31.12.2017

Etnograf: zabawy sylwestrowe w Polsce zaczęły się rozpowszechniać w miastach w II poł. XIX w. 

Dawniej w wigilię Nowego Roku urządzano adekwatną do Wigilii wieczerzę, ale nie było tak hucznych zabaw – one zaczęły się rozpowszechniać w miastach w II poł. XIX w. – powiedziała kustosz Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie Małgorzata Oleszkiewicz.

W rozmowie z PAP etnograf zwróciła uwagę, że kiedyś dzień 31 grudnia określało się „wigilią Nowego Roku”. Nowy Rok – podkreśliła – był wpleciony w cykl obchodów świąt Bożego Narodzenia, które kiedyś świętowano od wigilii 24 grudnia do Trzech Króli 6 stycznia.

"Mówiło się +po świętach+, czyli po święcie Trzech Króli"– zaznaczyła Oleszkiewicz.

Jak opisywała, część zwyczajów praktykowanych w wigilię Nowego Roku było powtórzeniem zwyczajów z wigilii Bożego Narodzenia. 31 grudnia, w "szczodry wieczór" urządzano np. obfitą wieczerzę adekwatną do tej z 24 grudnia, tylko już nie postną, ale także prognozującą dostatek w nowym roku.

"Ludzie się spotykali, ale nie urządzano tak hucznych zabaw, takich jakie my w tym momencie znamy" – mówiła. Jak zaznaczyła, "ten zwyczaj zaczął upowszechniać się w miastach dopiero w II poł. XIX w., kiedy urządzano zabawy sylwestrowe, bale, reduty, które rozpoczynały okres karnawału".

Wśród najpopularniejszych zwyczajów noworocznych etnograf wymieniła wróżby, które niejednokrotnie były powtórzeniem wróżb z wigilii Bożego Narodzenia, szczególnie wróżby matrymonialne, więc dziewczęta m.in. liczyły kołki w płocie, ustawiały buty w kierunku drzwi czy nasłuchiwały, z którego kierunku zaszczeka pies. W dzień Nowego Roku, 1 stycznia, w Krakowie i okolicach wynoszono w pole sporządzone w wigilię Bożego Narodzenia słomiane kopy, aby zapewnić sobie dobre plony. Obserwowano też pogodę, ponieważ "gdy na Nowy Rok jasno, to w stodołach będzie ciasno".

Do noworocznych zwyczajów zaliczyć można również zabawy organizowane przez cały karnawał. "Takie maskarady związane z przebieraniem się odbywały się już od św. Szczepana – po wsiach chodzili kolędnicy, przebierańcy, których obrzędowym atrybutem były maski, pozwalające im przeistoczyć się w postaci z innego świata" – opisywała kustosz.

Noworoczni kolędnicy – opisywała etnograf – byli różnie nazywani, m.in. jako "droby", a np. w Żywcu byli to "jukace", a w jego okolicach – "dziady". "Wpadali oni całą grupą do zagrody robiąc wiele hałasu – strzelając batami, dzwoniąc dzwonkami" – mówiła Oleszkiewicz.

Jak wyjaśniła, hałas czyniony przez kolędników był potrzebny – miał rozproszyć ciemności, wywołać zmianę, odpędzić wszelkie zło i sprowadzić dobry początek nowego roku. „Dziś hałas czyniony niegdyś przez kolędników zastępuje nam huk strzelających korków szampana i fajerwerków” – podsumowała etnograf. (PAP)

Autorzy: Beata Kołodziej, Katarzyna Szydłowska-Greszta

bko/ksz/

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL