Starożytność

26.12.2014 aktualizacja 07.04.2017

Niesiołowski-Spano: Żaden rozsądny historyk nie podważa historyczności Jezusa

Obraz Tintoretta „Chrystus obmywający stopy swym uczniom” ze zbiorów muzeum El Prado w Madrycie. Fot. PAP/EPA Obraz Tintoretta „Chrystus obmywający stopy swym uczniom” ze zbiorów muzeum El Prado w Madrycie. Fot. PAP/EPA

Żaden rozsądny historyk nie podważa historyczności Jezusa. Ewangeliści nie są zgodni co do daty jego urodzin, ale nie pojawiają się już opinie, że Jezus jest postacią wymyśloną - mówi w wywiadzie dla PAP dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spano z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego.

PAP: Gdy Chrystus przyszedł na świat żył jeszcze król Judei Herod Wielki, który miał nakazać rzeź niewiniątek. Źródła mówią, że umarł w 4 roku przed Chrystusem. Czy to oznacza, że nastąpiła pomyłka w ustaleniu daty narodzin Jezusa?

Dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spano: Mamy dwie wersje dotyczące opowieści o narodzinach Jezusa, które są ze sobą sprzeczne. Pierwsza tradycja – przekazana przez Mateusza – mówi, że Jezus narodził się w czasach panowania Heroda. Druga – zawarta w Ewangelii Łukasza – mówi, że Jezus urodził się podczas spisu ludności. Herod umarł w 4 r. p.n.e., a spis miał miejsce w 6 r. n.e. Różnica wynosi zatem 10 lat.

To, co znajduje się w Ewangeliach na temat urodzenia Jezusa, reprezentuje konkretny typ tekstu. Zarówno w Ewangelii św. Łukasza jak i św. Mateusza mamy informacje o narodzinach, ale nie jest to informacja historyczna. Jest to rodzaj legendarnego wstępu albo mitologizującego zagajenia. Można powiedzieć, że wstęp to osobny gatunek literacki i jako taki jest jakościowo odmienny od Ewangelii właściwej. Stąd ta sprzeczność nie jest kłopotem, a odpowiedź na pytanie, kiedy narodził się Jezus jest jedna – nie mamy zielonego pojęcia.

Dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spano: Jest bardzo wątpliwe, by Jezus urodził się w Betlejem. Najprawdopodobniej urodził się jednak w Nazaret, w Galilei. W całej Ewangelii Jezus nazywany jest Galilejczykiem.

PAP: W jednej z najbardziej znanych polskich kolęd śpiewamy: „Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem wesoła Nowina...”. Według Ewangelistów Jezus narodził się w Betlejem. Czy współcześni historycy zgadzają się z wersją biblijną?

Dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spano: Jest bardzo wątpliwe, by Jezus urodził się w Betlejem. Najprawdopodobniej urodził się jednak w Nazaret, w Galilei. W całej Ewangelii Jezus nazywany jest Galilejczykiem. Kiedy staje przed sądem traktowany jest jak Galilejczyk, czyli poddany króla Heroda Antypasa, tetrarchy Galilei, a nie bezpośrednio władzy rzymskiej. Jeżeli tak jest w momencie procesu sądowego, to znaczy, że jest to właściwa jego identyfikacja, zgodna z prawem i administracją państwową.

Potrafimy jednak wytłumaczyć, dlaczego Ewangeliści połączyli Jezusa z Betlejem. Jest to pewien zabieg ideologiczny czy wręcz propagandowy, bez negatywnego odcienia tego słowa. Ewangeliści próbowali połączyć biblijne tradycje mesjanistyczne oparte na pamięci i nadziejach związanych z dynastią Dawida z Jezusem, który urodził się w Nazarecie.

Dopisuje się Jezusowi genealogię Dawida, przesuwa się miejsce urodzenia, aby nawet przestrzennie był związany z Dawidowym miastem, przez co wypełni się prorocka zapowiedź. Betlejem jest dodatkiem, żeby uwiarygodnić mesjańską rolę Jezusa.

PAP: Jakie relacje społeczne panowały w kraju narodzin Jezusa?

Dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spano: Sytuacja polityczna bardzo intensywnie się zmieniała. Między zakończeniem panowania Heroda Wielkiego, który umiera w 4 r. p.n.e., a latami śmierci Jezusa, mamy do czynienia ze schyłkiem rządów dynastii hasmonejskiej i bezpośrednimi rządami Rzymian. Konflikty między Rzymianami a Żydami i resztą ludności lokalnej powodują liczne napięcia. Rzymianie są niefrasobliwi, nakładają znaczne podatki, obciążenia finansowe są dolegliwe dla ludności.

Drugi rodzaj konfliktu ma charakter społeczny. Następuje szybki rozwój ekonomiczny ośrodków miejskich. W I w. p.n.e. widzimy, że gwałtownie bogacą się elity a biedni ubożeją. Następuje silne rozwarstwienie społeczne. Ludzie odczuwają niedostatki, popadają w tarapaty, zadłużają się finansowo. Coraz więcej osób szuka sposobu na życie np. w bandytyzmie. Napadają na podróżnych, co wzmaga destabilizację życia społecznego. Ludzie czują się zagrożeni w świecie, w którym grozi im głód, bandyci, presje ze strony Rzymian. Z drugiej jednak strony, to właśnie Rzymianie przynoszą względny spokój, walczą z bandytami i wprowadzają ład.

Sprawy religijne są ważne zapewne wyłącznie dla elit. Niższe warstwy społeczne nie koncentrowały swej uwagi na kwestii zbawienia, lub dogmatów wiary, ale zajmowały się rzeczami czysto przyziemnymi, np. gdzie można kupić taniej owoce.

PAP: Polacy siadają do wigilijnego stołu, gdy pojawi się pierwsza gwiazdka na niebie. Gwiazda betlejemska miała symbolizować narodzenie Mesjasza. Czym było nietypowe zjawisko na niebie i kim byli Trzej Królowie podążający za jej światłem?

Dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spano: Tradycja ewangeliczna o trzech mędrcach jest żywo obecna w tradycji europejskiej. Jesteśmy przyzwyczajeni do trzech mędrców, ubranych w stroje królewskie. Opowieść o trzech mędrcach, o gwieździe betlejemskiej to jednak legendy. Wątki te są wykorzystywane przez Ewangelistów nie dlatego, że takie fakty miały miejsce. To nie jest kronikarski zapis, lecz narzędzie z repertuaru literackiego, które ma pokazać wyjątkowość Jezusa.

Dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spano: Żaden rozsądny historyk nie podważa obecnie historyczności Jezusa. Nie pojawiają się już opinie, że Jezus jest postacią wymyśloną. Jednak informacje o Jezusie pochodzą wyłącznie z Ewangelii, a później ze źródeł chrześcijańskich. Dziś powszechnie przyjmuje się, że tzw. „Testimonium Flavianum” – czyli wzmianka o Jezusie w dziele żydowskiego historyka Józefa Flawiusza – to tekst wtórnie dołączony do oryginału. Za tę interpolację odpowiadają chrześcijanie. Nie zmienia to jednak faktu, że Jezus był postacią historyczną.

Skoro urodził się zapowiedziany przez ciało niebieskie, to oznacza, że wskazał go Bóg. Mamy mędrców ze Wschodu, którzy są nośnikami wiedzy i to oni rozpoznają obiecanego Mesjasza. Identyczny zabieg widzimy w opisie śmierci Jezusa. Gdy rodził się – na niebie była jasność, gdy umierał – zapanowała ciemność. To wszystko składa się na literaturę, dlatego nie powinniśmy racjonalizować tego zapisu.

PAP: Co inne źródła poza Ewangelią mówią o życiu i działalności Jezusa?

Dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spano: Żaden rozsądny historyk nie podważa obecnie historyczności Jezusa. Nie pojawiają się już opinie, że Jezus jest postacią wymyśloną. Jednak informacje o Jezusie pochodzą wyłącznie z Ewangelii, a później ze źródeł chrześcijańskich. Dziś powszechnie przyjmuje się, że tzw. „Testimonium Flavianum” – czyli wzmianka o Jezusie w dziele żydowskiego historyka Józefa Flawiusza – to tekst wtórnie dołączony do oryginału. Za tę interpolację odpowiadają chrześcijanie. Nie zmienia to jednak faktu, że Jezus był postacią historyczną.

PAP: Z czego wynikają różnice w Ewangeliach?

Dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spano: Głównie tkwią w różnicach zainteresowań Ewangelistów i środowisk, w których przebywali i do których adresowali swoje teksty. Brak wstępu w Ewangelii Marka jest interesujący zarówno ze względów historycznych, jak i literackich. Ewangelia ta to tekst najprostszy, nieskomplikowany. Autor nie stosuje wyrafinowanych zabiegów literackich i w małym stopniu podlega presji konwencji literackiej. Dzięki temu możemy przyjąć, że jego tekst jest nawet bardziej wiarygodny od pozostałych.

Ewangelia św. Łukasza ewidentnie została napisana przez pisarza z ambicjami, który czytał i wie, jak konstruować tekst. Opowieść u niego jest miejscami podporządkowana konwencji. Przypowieści Jezusa mogą być napisane ciekawiej, niż zostały wypowiedziane w rzeczywistości. Autor ma tendencję do tego, żeby pisać po prostu ładnie.

Trzy Ewangelie – Marka, Mateusza i Łukasza - z uwagi na to, że zgadzają się w najważniejszych elementach, określamy nazwą synoptycznych. Ewangelię Św. Jana określamy mianem niesynoptycznej, dlatego że różni się ona znacznie od trzech pozostałych.

PAP: Co wiemy na temat rodziny Jezusa?

Dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spano: Historyk jest nauczony pewnej wstrzemięźliwości. Genealogiczna informacja o rodowodzie Jezusa, wywodzącym go z rodu Dawida może być falsyfikatem. Nie ma niestety sposobu, by to sprawdzić. Nie wydaje mi się to szczególnie ważne, gdyż Jezus został uznany za Chrystusa nie dlatego, że w jego żyłach miała płynąć krew Dawida.

Ewangeliści nadspodziewanie dużo mówią o kobietach. Kobiety odgrywały wówczas marginalną rolę w społeczeństwie, ale dla Ewangelistów są bardzo ważne. Trudno jednak ocenić, czy informacje na temat rodziny Jezusa mają walor danych historycznie wiarygodnych.

To, że Józef jest cieślą, wydaje się sprzeczne z tym, co wiemy o późniejszej działalności Jezusa. Jako dorosły człowiek przedstawiony jest jako wykształcony mąż, typ rabina – uczonego w piśmie. Dziecko cieśli, zwłaszcza jeśli miał to być cieśla ubogi, raczej nie miało szans na edukację i poświęcanie się nauce, w miejsce pracy zarobkowej. Jezus zna Pismo, czyta i komentuję Prawo żydowskie, nie musi pracować, oddaje się studiom nad Prawem, co oznacza, że należał do wyższych warstw społecznych.

Istnieje zatem duże prawdopodobieństwo, że Jezus nie był najbiedniejszy z biednych. Możliwe, że w swej działalności – skierowanej przecież również do biednych – starał się upodobnić do ludzi ubogich. Czy ktoś, kto wybiera ubóstwo, musi być ubogi z urodzenia? Niekoniecznie.

PAP: Wszystkie Ewangelie właściwe opisują działalność Jezusa od 30. roku życia. Tylko św. Łukasz wspomina jeszcze 12-letniego Jezusa nauczającego w Świątyni. Niewiele jednak wiemy o życiu Chrystusa do roku 30. Co wtedy działo się z Jezusem?

Dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spano: Historyk odpowiedzialnie może powiedzieć o aktywności Jezusa po 30. roku jego życia. Narodziny Jezusa, jego nauczanie w Świątyni jako dwunastolatek, to mitologia. Zanim rozpoczął publiczną działalność, Jezus zapewne prowadził aktywność normalnego człowieka w Galilei.

Dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spano: Historyk odpowiedzialnie może powiedzieć o aktywności Jezusa po 30. roku jego życia. Narodziny Jezusa, jego nauczanie w Świątyni jako dwunastolatek, to mitologia. Zanim rozpoczął publiczną działalność, Jezus zapewne prowadził aktywność normalnego człowieka w Galilei.

PAP: Czego dotyczyło nauczanie Jezusa?

Dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spano: To, co wiemy o nauczaniu Jezusa jest przefiltrowane przez Ewangelistów oraz przez św. Pawła. Bardzo trudno odcedzić treści przypisane wtórnie Jezusowi, od pierwotnej, realnie głoszonej jego nauki. Nie wydaje się, żeby wrogość elit żydowskich oraz władzy rzymskiej do Jezusa wzięła się wyłącznie z nauki o miłości Boga i bliźniego. To przecież nie jest sprzeczne z ortodoksją kapłanów.

Spór musiał dotyczyć czegoś innego. Mógł dotyczyć interpretacji Prawa, choć szczególnie wrażliwe nie były sprawy religii, lecz kwestie związane z polityką. Judaizm z czasów Jezusa miał wiele obliczy. Wiemy o wielu grupach religijnych działających w tym czasie. Trudno wręcz mówić o jednym judaizmie, zwykliśmy mówić o judaizmach czasów Jezusa. Jezus był zapewne jednym z ówczesnych rabinów, którzy interpretowali Prawo na swój sposób. Najważniejsze jest jednak oczywiście pytanie o mesjanizm. Czy Jezus uważa się za Mesjasza, czy też nie…

PAP: Do kogo Jezus kierował swoje nauczanie?

Dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spano: Przywykliśmy sądzić, że głównie do uboższych. Przecież nawet spośród ubogich rekrutuje swoich uczniów. W tle aktywności Jezusa przeziera silny antagonizm między elitami a masami społecznymi. Może ten konflikt wpływał na decyzję Jezusa o wyborze słuchaczy?

PAP: Na ile Jezus był znany w ówczesnym Imperium?

Dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spano: W Imperium Rzymskim – poza Palestyną – nikt zapewne nie słyszał o Jezusie do czasu pojawienia się jego wyznawców. Rzymscy pisarze interesowali się początkowo postacią Jezusa o tyle, o ile uznawali jego historię za ciekawostkę. Intrygowała ich popularność Jezusa wśród chrześcijan, to kim był, i czego nauczał.

Wydaje się, że w samej Palestynie popularność Jezusa także była dość ograniczona. Poncjusz Piłat przecież musi ustalać fakty dotyczące podsądnego. Gdyby Jezus był naprawdę znany, wówczas również Piłat wiedziałby o nim więcej. To oznacza, że Jezus – za życia – nie był bohaterem, o którym mówiło się szeroko. Stanie się tak dopiero po jego śmierci.

Rozmawiała Ewelina Steczkowska (PAP)

ews/ mjs/ls/ par/

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL