29.10.2014 aktualizacja 09.06.2017

Wielki Kryzys zwyczajnych ludzi

Grupki bezrobotnych pracowników umysłowych zbierające się na placu Trzech Krzyży przed pochodem na Sejm. Warszawa, 1933 r. Fot. NAC Grupki bezrobotnych pracowników umysłowych zbierające się na placu Trzech Krzyży przed pochodem na Sejm. Warszawa, 1933 r. Fot. NAC

W ostatnich dniach października 1929 r. na giełdzie papierów wartościowych na Wall Street w Nowym Jorku doszło do największego załamania cen akcji w historii. Był to początek jednego z najpotężniejszych kryzysów gospodarczych w dziejach nowożytnej gospodarki. Już kilka miesięcy później jego skutki dotknęły społeczeństwo II Rzeczpospolitej. Poza koszmarem bezrobocia, niepokojami społecznymi i powszechną biedą kryzys wyzwolił w ludziach potrzebę opowiedzenia o swoich doświadczeniach. Dzięki temu pamiętniki z okresu Wielkiego Kryzysu są wspaniałym świadectwem tamtych trudnych lat.

Szalone lata dwudzieste?

Po koszmarze Wielkiej Wojny i epidemii hiszpanki Zachód wkroczył w dekadę lat dwudziestych. Jej symbolem był jazz i wraz z nim wielkie zmiany w obyczajowości tamtych społeczeństw. W Stanach Zjednoczonych rosły fortuny milionerów, często budowane dzięki związkom z błyskawicznie rozrastającymi się grupami przestępczymi. Jednak również zwykli ludzie otrzymywali owoce szybkiego wzrostu. Amerykańskim snem stał się domek na przedmieściu i stojący przed nim Ford T. Ten świetlany obraz prosperity  lat dwudziestych ma się nijak do sytuacji świeżo odrodzonej Rzeczpospolitej.

W ciągu pierwszych lat istnienia Polska zmagała się z potężnymi wyzwaniami ekonomicznymi: hiperinflacją, potrzebą złączenia trzech odziedziczonych po zaborach systemów gospodarczych i brakiem zaufania zachodnich pożyczkodawców. Przemysł był całkowicie wyniszczony polityką zaborców i okupacją państw centralnych bezwzględnie dokonujących grabieży majątku fabryk i kolei. Szczyt głębokiej depresji gospodarczej pierwszych lat wolności przypadł na rok 1923. W odpowiedzi na ogłoszony przez PPS strajk generalny wojsko o policja starło się z robotnikami w Borysławiu, Tarnowie i Krakowie.

W kolejnym miesiącu powołano rząd Władysława Grabskiego. Rozmach reform wdrażanych przez nowego premiera, pełniącego jednocześnie urząd ministra skarbu porównać można jedynie do transformacji gospodarczej przełomu lat 80 i 90. Dzięki wprowadzeniu reform budżetowych i walutowej w początkach 1926 r. Polska wkroczyła na drogę wzrostu gospodarczego.

Pomimo ciężkiej sytuacji budżetowej w pierwszych latach istnienia kolejne rządy próbowały prowadzić aktywną politykę inwestycyjną. Autorem idei interwencji młodego państwa w odradzającą się gospodarkę był Eugeniusz Kwiatkowski, minister przemysłu i handlu w latach 1926-1930.  Symbolem trudów i rozwoju lat dwudziestych była budowa Gdyni i kilku innych inwestycji wspieranych przez rząd. Była to swoista zapowiedź nowego rozdziału w dziejach polskiej gospodarki, który rozpoczął się właśnie w okresie wielkiego kryzysu.

Lata dwudzieste nie były więc okresem szalonego rozwoju polskiej gospodarki. Trudno szukać w Polsce zbyt wielu podobieństw do wspaniałych lat dwudziestych, których doświadczyła większość krajów zachodniej Europy i USA. Dokonywane wówczas reformy i inwestycje stanowić miały dopiero fundament dla dalszych sukcesów II Rzeczpospolitej. Szczęśliwe czterolecie 1926-1929 było więc dowodem powodzenia reform Grabskiego i dawało nadzieje na dalszy, już znacznie bardziej stabilny rozwój kraju.

„Gdzie jest przyczyna kryzysu w Polsce?”

W starotestamentowej przypowieści po siedmiu tłustych latach następowało siedmiolecie głodu i niedostatku. Twórcę tej interpretacji snu faraona, Mojżesza, historycy gospodarki uznają za pierwszego polityka zdolnego do przewidzenia typowego dla każdej gospodarki zjawiska cyklu koniunkturalnego. W przeciwieństwie do biblijnego przywódcy Izraelitów, nowocześni ekonomiści od czasów Adama Smitha, pomimo zaangażowania wyrafinowanych metod badawczych nie potrafią dokładnie przewidzieć momentu załamania pomyślnej dotąd koniunktury.

Wciąż mamy w pamięci niespodziewany szok załamania gospodarczego w roku 2008. Podobnie, jesienią 1929 r. niewielu obserwatorów spodziewało się nadejścia kłopotów. Nikt zaś nie przewidział ich niszczycielskiej skali. W jednym z pochodzących z tego okresu pamiętników odnajdujemy to zaskoczenie kryzysem „to było zdaje się wczoraj – miałem pracę, mogłem chociaż po części spełnić swoje pragnienia... A dziś? Beznadzieja i pustka życia człowiek pokrzywdzonego, wychyla znów swą straszną trupią maskę”. 

Wspomniany pamiętnik był jednym z 774 nadesłanych na konkurs zorganizowany przez Instytut Gospodarstwa Społecznego. Na jego czele stali naukowcy związani z nurtem lewicy niepodległościowej. Szefem Instytutu był prof. Ludwik Krzywicki, pionier polskiej socjologii. IGS zajmował się badaniami społecznymi dotyczącymi głównie robotników, bezrobotnych i chłopów. W opublikowanej przez większość gazet w grudniu 1931 r. odezwie skierowanej do bezrobotnych Krzywicki wraz ze swoimi współpracownikami napisał: „nie zależy nam na pięknej, wyszukanej formie opisów. Niechaj padają słowa proste i twarde, byle oparte na prawdziwych przeżyciach”.

Inicjatywa spotkała się z dużym odzewem, również za sprawą nagród. Instytut ustanowił nagrody za najlepsze pamiętniki. Laureat konkursu otrzymał 250 złotych, czyli dwu i pół krotność średniej miesięcznej pensji robotniczej. W skład sądu konkursowego Krzywicki powołał wybitnych pisarzy i działaczy społecznych, między innymi Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Tadeusza Szturm de Sztrema, Antoniego Zdanowskiego i Halinę Krahelską.

We wstępie Krzywicki dzielił się z czytelnikami swymi refleksjami z lektury pamiętników.  Początkowo przysyłane do Instytutu pamiętniki miały charakter listów z prośbą o pomoc. W kolejnych tygodniach autorzy nadsyłali znacznie bardziej rozbudowane relacje obejmujące również okres sprzed wielkiego kryzysu. Wyłaniał się z nich obraz bezrobocia obejmującego większość warstw społecznych: od robotników rolnych, majstrów, nauczycieli, aż po handlowców i urzędników państwowych. Wszystkich łączy poczucie niepewności jutra, ale i nadzieja na zmianę sytuacji w której się znaleźli.

Wielu bezrobotnych rozpoczyna swoją narrację od wspomnienia swego patriotyzmu, wyrażającego się w walce o odzyskanie niepodległości w pierwszych latach II RP. Urodzony w 1904 r. łódzki bezrobotny napisał, że w wieku czternastu lat wyjechał do Lwowa, gdzie zaciągnął się do walczącego w Galicji pułku piechoty. Brał również udział w wojnie z bolszewikami: „w wojsku byłem do lutego 21 roku. Przez cały czas brałem czynny udział we wszystkich bitwach tego pułku, przez cały czas pobytu mojego w wojsku przebywałem stale na froncie, byłem dwa razy ranny i raz kontuzjowany gazem (ordynansem nie byłem)”.

W pamięć bezrobotnych pamiętnikarzy dobrze wrył się kryzys pierwszych lat niepodległości. Niektórzy z nich po pierwszej wojnie światowej posiadało spory majątek: „dostałem się do Polski [z Rosji Sowieckiej] przywożąc ze sobą 130 tysięcy rubli. Zamieniając pieniądze na marki i odebrawszy z Kasy oszczędności miałem 9 tysięcy marek polskich. Za te pieniądze można było na prowincji kupić pokaźny domek. Nie śpiesząc się z kupnem, za niedługi czas kupiłem za te pieniądze bochenek chleba i parę butów”.

Z rozrzewnieniem wspominano krótki okres dobrej koniunktury drugiej połowy lat dwudziestych. Mieszkaniec Łodzi pisał: „w roku 1925 w listopadzie ożeniłem się, matka wyzdrowiała, zaczęła pracować, a w roku 1926 kupiłem sobie już mieszkanie z uskładanych pieniędzy. (...) To były czasy! Człowiek zarobił, miał pracę”.

Z perspektywy traumatycznego doświadczenia Wielkiego Kryzysu trwająca zaledwie cztery lata „mała stabilizacja” wydawała się okresem dynamicznego rozwoju gospodarczego i poprawy warunków życia. Kryzys oznaczał zaś stałą pauperyzację rosnących rzesz bezrobotnych.

Jeden z nich, mieszkaniec Dąbrowy Górniczej precyzyjnie wyliczał kolejne fazy pogrążania się w nędzy znaczone wyprzedawaniem należących do jego rodziny cennych przedmiotów: „Czwartek 17 września [1931]. Udało mi się spieniężyć kilka rzeczy z lepszych czasów. Jest to zegarek, palto, garnitur i gramofon. Część pieniędzy powędrowało na mieszkanie zaległe od kilku miesięcy. (...) Poniedziałek 19 października. Sprzedałem łóżko żelazne i żakiet. W domu za to jest ciepło, bo kupiłem dwa korce węgle i trochę będzie na życie”.

Każdy z pamiętników bezrobotnych opiera się na wyjątkowym i niepowtarzalnym doświadczeniu jego twórcy. Jednak pomimo ogromnego ładunku emocjonalnego, nadsyłane pamiętniki były dla Krzywickiego i jego współpracowników bezcenną podstawą do podjęcia pionierskich badań socjologicznych nad zjawiskiem bezrobocia.

Zebrane przez Instytut Gospodarstwa Społecznego dane wciąż imponują swoją precyzją, a przede wszystkim rozległością stawianych im pytań badawczych. Wiele wyników tych badań stanowiło zaskoczenie nawet dla tak znakomitego socjologa jak Krywicki. Nie spodziewał się, że bezrobocie jest zjawiskiem obejmującym nie tylko robotników, ale również szeroko pojmowane mieszczaństwo: handlowców, urzędników, nauczycieli. Co ciekawe, kryzys był sprawcą dziwnych „karier” zawodowych „człowiek ima się wszelkiej pracy, kiedy nadarzy się po temu okazja. Oto parę przykładów takiej kolejności zajęć: wojskowy – oficer – gajowy – budowniczy – rysownik – stróż – szofer – werkmistrz [majster]”.

Najwięcej uwagi badaczy skupiały warunki życia i źródła utrzymania. Współcześni nam bezrobotni utrzymują się przede wszystkim z zasiłków i innych form pomocy społecznej. Bezrobotni Wielkiego Kryzysu poszukiwali jakichkolwiek zajęć przynoszących dochód. Krzywicki tak charakteryzował ich wysiłki „zajęcia dorywcze – ileż w tych wyrazach zawiera się treści, ileż pracy, zabiegów, kłopotów, nadziei i rozczarowań! Oto wiązanka niektórych z tych zajęć: zrobienie klucza, wstawienie szyby, malowanie ścian, wypiek ciastek i pieczywa, fotografowanie, sprzedaż kwiatów, cukierków, galanterii [...]. Pomimo długiej litanii jest to zaledwie drobna cząstka zajęć dorywczych”. Ważną rolę odgrywały społeczne organizacje zajmujące się opieką nad biednymi.

Popularnym sposobem na przeżycie kryzysu było przeniesienie się do rodziny na wieś. Odsuwało to od bezrobotnych groźbę głodu. Jednak jak zauważał Krzywicki, pomoc „zwykle urywa się z biegiem czasu, zwłaszcza gdy rodzina również zacznie odczuwać ciężary kryzysu”. W takich sytuacjach pozostawała już tylko wspomniana już wyprzedaż posiadanego majątku: „sprzęty te kupowane niegdyś kosztem odmówienia sobie wielu rzeczy, a przy sprzedaży otrzymuje się kwotę drobną, w żadnym nie pozostającym stosunku do ceny zakupu”. Do tak rozpaczliwych działań bezrobotni zmuszeni byli przez bardzo słabą pomoc instytucji państwa. Zaledwie 8% pamiętników wspomina o zasiłkach uzyskiwanych w pierwszych trzynastu tygodniach bezrobocia.

Koszmar bezrobocia oznaczał również wpadanie w pętlę długu, zarówno kredytów udzielanych przez rodzinę i lichwiarzy jak i tych zaciąganych u sklepikarzy. W przeszło 100 pamiętnikach współpracownicy Krzywickiego odnaleźli informacje na temat zadłużenia bezrobotnych w sklepach. Najczęściej ich wysokość wynosiło około 150-200 złotych, a więc równowartość dwóch pensji. Zadłużanie bywało niespłacane przez rok, powodowało to naliczanie odsetek przez właścicieli sklepów lub przejmowanie posiadanych przez bezrobotnych co cenniejszych przedmiotów. „Trudniejsza sprawa z komornym”. Dla rodzin bezrobotnych największym koszmarem i symbolem całkowitego upadku była groźba eksmisji. „Są pomiędzy naszymi pamiętnikarzami tacy, którzy doświadczyli eksmisji i przebywania wraz z rodziną pod gołym niebem”, podsumowuje Krzywicki.

Sztafeta

Rok 1933, w którym opublikowano pamiętniki, był szczytowym momentem Wielkiego Kryzysu. Próżno więc szukać w pamiętnikach jakichkolwiek oznak optymizmu. Powodem do zadowolenia było znalezienie dorywczego zatrudnienia pozwalającego na zaspokojenie głodu i spłatę długów.

W tym samym roku do władzy w Niemczech, równie mocno doświadczonych kryzysem, doszedł Adolf Hitler. Jego błyskotliwy sukces był efektem słabości elit Republiki Weimarskiej kompletnie nie radzących sobie z walką ze skutkami kryzysu. Za oceanem, prezydentem USA został Franklin Delano Roosevelt. Jego triumf był zasługą zaproponowanej radykalnej strategii walki z kryzysem. Nowy Ład opierał się na dotychczas nieznanym amerykańskiej gospodarce interwencjonizmie państwowym. Skala Wielkiego Kryzys zmieniła społeczeństwa i politykę gospodarczą  większości krajów zachodu i walnie przyczyniła się do wybuchu II wojny światowej.

W Polsce klasa polityczna, wciąż młodego państwa stanęła przed wyzwaniem kryzysu mogącego zachwiać stabilnością jego instytucji. Podobnie jak w innych krajach, początkowy okres Wielkiego Kryzysu odznaczał się biernością rządzących oczekujących na szybką poprawę koniunktury. Dopiero w 1931 r. Rada Ministrów przygotowała pierwsze plany ograniczania skutków pogłębiającego się załamania gospodarczego. Z powodu trudnej sytuacji budżetowej ograniczały się do prób wpływania na zmonopolizowane sektory gospodarki, organizacji robót publicznych i niewielkiej pomocy dla bezrobotnych.

Długotrwałość kryzysu w Polsce przyczyniła do zapóźnienia polskiej gospodarki w stosunku do ZSRS, niedotkniętego Wielkim Kryzysem, oraz Niemiec walczących z recesją między innymi poprzez program forsownych zbrojeń. W 1935 r. wyciągając wnioski z kończącego się kryzysu, rząd pod wodzą Eugeniusza Kwiatkowskiego, podjął niezwykle ambitny program industrializacji, którego symbolem miał być Centralny Okręg Przemysłowy. Plan Kwiatkowskiego obejmował okres do 1950 r., gdy Polska stać się miała nowoczesną, przemysłową potęgą. II Rzeczpospolita wkraczała w okres wzmacniania siły autorytarnego państwa, również w sferze gospodarki. Bezrobocie, bieda, zacofanie rolnictwa miały stać się jedynie wspomnieniem.

Symbolem autentycznego entuzjazmu znaczącej części polskiego społeczeństwa wobec planów rządu był słynny reportaż Sztafeta Melchiora Wańkowicza opublikowany wiosną 1939 r. Według autora, jego dzieło miało być podsumowaniem gospodarczego sukcesu pierwszych dwudziestu lat „bytu niepodległego – na tle przeszłości i  planów na przyszłość”.

We wstępie Wańkowicz tłumaczył: „czując temat jak narastanie nowego słoju w drzewie narodowym, dałem tej mojej książce tytuł Sztafeta. Jutro już ta sztafeta będzie dalej niż książka, pojutrze jeszcze dalej. Przecież w świadomości naszej musi się żłobić szlak pędu, jego linia. Byśmy wiedzieli, że nie na nas się poczyna i nie nas na się kończy. Byśmy czerpali stąd pokorę i siłę”. Sny Wańkowicza, Kwiatkowskiego, Krzywickiego i milionów doświadczonych Wielkim Kryzysem zostały brutalnie przerwane jesienią 1939 r.

Michał Szukała

Źródło: MHP

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL