Kórnik, 28.04.2023 r. Zamek w Kórniku - siedziba muzeum i Biblioteki Kórnickiej PAN. Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
Dziś nie wystarcza już pokazać młodzieży rękopisy Mickiewicza czy Słowackiego. Żeby zwrócić uwagę uczniów, czasem trzeba przeliczać te bezcenne karty na samochody i mieszkania, by pokazać ich rzeczywistą wartość – powiedziała PAP Małgorzata Potocka, specjalistka ds. promocji i edukacji PAN Biblioteki Kórnickiej.
W tym roku instytucja mieszcząca się w Zamku w Kórniku świętuje 200-lecie istnienia. W jej zbiorach znajdują się m.in. rękopisy dzieł Mickiewicza, Słowackiego i Norwida, a także korespondencja i prace Tadeusza Kościuszki, Juliana Ursyna Niemcewicza, Józefa Wybickiego oraz Napoleona.
Założycielem biblioteki był Tytus Działyński. W 1924 r. Władysław Zamoyski, wnuk Tytusa, rozpoczął proces tworzenia fundacji „Zakłady Kórnickie”, w celu przekazania całego majątku narodowi polskiemu. Instytucja ta – odtworzona po okresie PRL - działa do dnia dzisiejszego.
Biblioteka Kórnicka nie tylko chroni bezcenne zbiory swoich fundatorów, ale stara się też opowiadać o nich współczesnym odbiorcom. Równolegle trwa szeroko zakrojony projekt digitalizacji najcenniejszych dokumentów, fotografii i książek. Jednym z najważniejszych elementów działalności instytucji pozostaje edukacja.
Małgorzata Potocka z PAN Biblioteki Kórnickiej powiedziała PAP, że dzisiejszym uczniom o narodowych rękopisach trzeba opowiadać zupełnie inaczej niż jeszcze dekadę czy dwie temu.
– Nasze zbiory to marka sama w sobie, ale dziś trudno uświadomić uczniom szkół podstawowych i średnich, co właściwie posiadamy i dlaczego jest to tak cenne. Mamy jedyny pełny rękopis trzeciej części „Dziadów” Adama Mickiewicza – nie tylko źródło szkolnego tekstu, ale wręcz narodową relikwię. Tyle że dla wielu młodych ludzi to wciąż niewiele znaczy – przyznała.
Dla humanisty rękopisy wieszczów są bezcenne. Dla wielu uczniów to po prostu stare kartki zapisane odręcznym pismem.
- Żeby zwrócić ich uwagę, czasem trzeba powiedzieć: ten rękopis jest wart pięć najdroższych BMW albo dwa mieszkania w centrum Warszawy. Dopiero wtedy zaczynają naprawdę patrzeć na eksponat.
A czasem i tak trzeba jeszcze tłumaczyć, kim właściwie był Adam Mickiewicz – powiedziała Małgorzata Potocka.
Biblioteka Kórnicka udostępnia cyfrowe wersje części swoich najcenniejszych zbiorów i przygotowuje scenariusze lekcji opartych na kolekcji. Edukacja nie kończy się jednak na publikowaniu materiałów w internecie. Pracownicy biblioteki sami prowadzą lekcje dla szkolnych klas, odwiedzają szkoły, a nawet przedszkola.
- Chcemy docierać do dzieci jak najwcześniej – już w zerówce, a nawet w przedszkolu. Jeśli uda się je zaciekawić, wracają później z rodzicami i same chcą poznawać historię oraz nasze zbiory. Wiemy, że okolicznym przedszkolom nie zawsze łatwo do nas dojechać, więc sami je odwiedzamy. Opowiadamy dzieciom o Białej Damie, Tytusie Działyńskim i Władysławie Zamoyskim, który przekazał majątek narodowi polskiemu. Są też zajęcia o historii książki – powiedziała Małgorzata Potocka.
Biblioteka chętnie zaprasza także seniorów i słuchaczy uniwersytetów trzeciego wieku. Z doświadczeń pracowników wynika, że to niezwykle uważni odbiorcy – słuchają historii związanych z zamkiem, nawet jeśli znają je już od lat.
Zajęcia przygotowywane przez bibliotekę dotyczą nie tylko samych zbiorów, ale także historii instytucji i jej fundatorów. Na uczestników czekają warsztaty kaligrafii, pokazy czerpania papieru, edukacyjny escape room i teatr kamishibai dla najmłodszych.
Biblioteka promuje swoją działalność podczas Festiwalu Nauki i Sztuki w Poznaniu, Kórnickich Dni Nauki, targów związanych z edukacją i turystyką i spotkań dla licealistów organizowanych przez uczelnie. Stara się pokazywać swoje zbiory także w bardziej nieoczywistym kontekście. Z okazji walentynek przygotowała wystawę dokumentów królewskich, której towarzyszyły opowieści o miłosnych relacjach polskich władców.
– Pomysł świetnie się przyjął, bo pokazaliśmy Bibliotekę Kórnicką nie tylko przez pryzmat samych zbiorów, ale historii miłosnych. Najpierw były opowieści o romansach polskich królów, a dopiero później prezentowaliśmy dokumenty związane z tymi postaciami. To właśnie jest praca edukatora – same dokumenty nie zrobiłyby dziś na wielu osobach większego wrażenia, nawet jeśli są to prawdziwe rarytasy zachowane w zaledwie kilku egzemplarzach – powiedziała Magorzata Potocka.
Do końca roku Biblioteka Kórnicka prezentuje najcenniejsze obiekty ze swoich zbiorów na jubileuszowej wystawie „Otoczone troską. Kórnickie dziedzictwo w dziewięciu odsłonach”.
Na wystawie można zobaczyć m.in. średniowieczne Biblie i modlitewniki, drugie wydanie „Trenów” Jana Kochanowskiego z 1583 r., rękopisy „Beniowskiego” Juliusza Słowackiego, rękopis trzeciej części „Dziadów” Adama Mickiewicza oraz bogato ilustrowany kodeks Justyniana – jeden z najcenniejszych obiektów w zbiorach Biblioteki Kórnickiej.
Biblioteka Kórnicka posiada ponad 1,3 mln obiektów, w tym 40 tys. starodruków i 15 tys. rękopisów. Wiele z nich należy do najcenniejszych zabytków polskiego piśmiennictwa.
W zbiorach biblioteki znajdują się także unikatowe egzemplarze dzieł zachowanych w pojedynczych egzemplarzach. Oprócz najstarszego, XV-wiecznego ksylografu „Ars moriendi” („Sztuka dobrego umierania”) są to także wydania dzieł Jana Kochanowskiego, Mikołaja Reja, Mikołaja z Wilkowiecka i Mikołaja Sępa Szarzyńskiego, rękopiśmienne odpisy kronik Wincentego Kadłubka i Jana Długosza oraz jedyny w Polsce zbiór dokumentów dotyczących konfliktów polsko-krzyżackich z XIV i XV wieku.
W zbiorach Biblioteki Kórnickiej znajduje się także wpisany na listę UNESCO leszczyński księgozbiór braci czeskich – ok. 1,5 tys. woluminów, głównie dzieł w językach niemieckim i łacińskim.
Biblioteka posiada również wyjątkową kolekcję akt, map i dokumentów dotyczących procesu o Morskie Oko z lat 1883–1909. Zbiór został wpisany na Polską Listę Krajową Programu UNESCO „Pamięć Świata”. (PAP)