Ilustracja wykonana przez Ernesta H. Sheparda zatytułowana "Tygrysek nie lubi miodu". Fot. PAP/EPA/BONHAN'S HAND OUT IMAGE
14 października 1926 roku ukazała się pierwsza książka o Kubusiu Puchatku – „misiu o bardzo małym rozumku”, jak sam czule o sobie mówił. Choć od tamtej pory świat przeszedł ogromne przemiany kulturowe i społeczne, ale sympatyczny miś oraz jego przyjaciele ze Stumilowego Lasu niezmiennie zdobywają serca kolejnych pokoleń dzieci.
Po raz pierwszy pojawił się w mediach 24 grudnia 1925 r. w opowiadaniu Alana Alexandra Milne’a „Niewłaściwy gatunek pszczół” zamieszczonym w londyńskiej gazecie „The Evening News”. Sukces tej publikacji sprawił, że 14 października 1926 r. Milne wydał książkę „Kubuś Puchatek”, a dwa lata później – „Chatkę Puchatka”. Obie ukazały się w Polsce w 1938 r. w tłumaczeniu Ireny Tuwim. W oryginalnej wersji miś nosił imię Winnie-the-Pooh. Kubusiem Puchatkiem nazwała go siostra Juliana Tuwima.
„Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika”. „– Kubusiu, jak się pisze MIŁOŚĆ? – Prosiaczku, MIŁOŚĆ się nie pisze, MIŁOŚĆ się czuje”. „Dzień bez przyjaciela to jak garnek bez kropli miodu”. „Czasem najmniejsze rzeczy zajmują najwięcej miejsca w sercu”. „Myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić”. „Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od jednego kroku”. „Przyjaciel to ktoś, kto zna cię na wylot i mimo wszystko cię lubi”. „Nie zapomnij uśmiechu, bo to najkrótsza droga do szczęścia”. „Przyjaciele są jak gwiazdy – nie zawsze ich widzisz, ale wiesz, że są”. Prawie każdy ma swoje ulubione powiedzenia z „Kubusia Puchatka”. Przemyślenia stające się prawdami, wypowiadane przez Kubusia i jego przyjaciół, od 100 lat uczą przyjaźni, miłości i radości z prostych chwil.
- To przykład książki czułej, ciepłej, zabawnej, napisanej z poczuciem humoru, czyli idealnej z punktu widzenia rodzica, który chciałby ją czytać dziecku – powiedział PAP Grzegorz Kasdepke, jeden z najbardziej znanych polskich autorów książek dla dzieci i młodzieży. - Jednocześnie mamy tu wyrazistych, w prosty sposób zbudowanych bohaterów, trochę grubymi kreskami rysowanych, ale dzieci bardzo to cenią. I przede wszystkim mamy świat, z którym każde dziecko może się identyfikować, bo prawie każde w zasięgu swojego wzroku czy rączki ma bohatera, który również mógłby być częścią świata Kubusia Puchatka – powiedział Kasdepke.
- Ta książka zresztą tak powstała – ojciec pisał ją dla synka, wykorzystując jako bohaterów jego ukochane zabawki, z nadzieją, że ta opowieść przyniesie synkowi radość. Okazało się po latach, że syn autora „Kubusia Puchatka” miał do niego dużo pretensji o to, że stał się w pewnym sensie własnością wszystkich, i nawet wykrzykiwał w kłótniach, że ojciec swoją książką zabrał mu dzieciństwo – tłumaczył Kasdepke. - Ale ta łyżka dziegciu nie jest nam potrzebna przy lekturze przygód Puchatka – dodał.
W ostatnich latach ukazały się tłumaczenia tej książki na język śląski i kaszubski. W śląskiej wersji Kubuś Puchatek to Berek Puchok, Prosiaczek to Wjepszonek, Królik to Trusiek, a Krzyś to Krystek. - Przetłumaczenie pierwszych trzech rozdziałów „Kubusia Puchatka” na mowę śląską potraktowałem jako swego rodzaju zabawę, tym bardziej że język angielski to od dawna moje hobby. Może w przyszłości, jeśli znajdę czas, przełożę całość — powiedział PAP prof. Eugeniusz Józef Kucharz, który jest kierownikiem Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych i Reumatologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.
Z okazji setnej rocznicy ukazania się pierwszej książki o Kubusiu Puchatku wydawnictwo Znak Emotikon wydało książki „Zima w Stumilowym Lesie” i „Przygoda w Stumilowym Lesie” (kontynuacja autorstwa Jane Riordan) w tłumaczeniu Michała Rusinka i Natalii Rusinek (tata i córka).
- Rozważania o fenomenie tej opowieści najprościej jest zacząć od polskiego podwórka, a mianowicie od przekładu Ireny Tuwim, który jest arcydziełem. Jest to piękny przekład, który się nie starzeje, chociaż język się zmienia – powiedział PAP prof. Michał Rusinek, literaturoznawca i tłumacz.
- Tłumaczyłem wszystkie jak dotąd wydane oficjalne kontynuacje w duchu i stylu Ireny Tuwim. Kontynuacje to są też dobre literacko teksty. Pokusiłem się również o coś, czego ona nie przełożyła, a mianowicie wszystkie wiersze Milne’a. Uważam, że to najpiękniejsze wiersze dla dzieci, jakie kiedykolwiek powstały – ocenił prof. Rusinek. - Moja córka zaczyna być tłumaczką, więc wspólnie tłumaczyliśmy te dwie najnowsze oficjalne kontynuacje. Zastanawialiśmy się nad różnymi pomysłami, bo tam pojawiają się nowe postaci, których nie ma w oryginale Milne’a – powiedział prof. Rusinek.
Pierwowzorami postaci „Kubusia Puchatka” były zabawki, którymi bawił się Christopher, syn Milne’a. Nie należy też zapominać o Erneście Howardzie Shepardzie, który ilustrował pierwsze książki o sympatycznym misiu.
– Mam własną teorię dotyczącą popularności tej książki. Według mnie jej siła polega na języku i fabułach, które są niezwykle zabawne, ciepłe i wspaniałe, ale ta popularność bierze się z dwóch źródeł. Są tam postaci skonstruowane w sposób niezwykły. Podejrzewam, że zgodnie z jakimś starożytnym toposem puer senex, to znaczy z jednej strony dziecko, czyli puer, a z drugiej strony senex, czyli starzec. One wszystkie mają w sobie właściwie taką mądrość starca, a zarazem cechy dziecięce – tłumaczył literaturoznawca. - Drugi powód jest taki, że ta bajka odwołuje się do czynności, która jest nam wszystkim – dzieciom i dorosłym – znana i bliska, a mianowicie zabawy. Dorosłym kojarzy się ona z cudownymi latami dzieciństwa, a dzieciom z tu i teraz – podkreślił.
Urodzony 18 stycznia 1882 r. Alan Alexander Milne w wydanej w 1939 r. autobiografii „It's Too Late Now” wspominał swoje dzieciństwo jako szczęśliwe. W kolejnych latach zdobył dobre wykształcenie i mógł realizować pasję, którą było pisanie. W wieku 23 lat wydał swoją pierwszą książkę – „Lovers in London”. Nie znalazła ona jednak uznania w oczach krytyków. Wydarzeniami, z którymi nie mógł sobie poradzić do śmierci, były doświadczenia z I wojny światowej. Pisarz walczył i został ranny w bitwie nad Sommą – jednej z najbardziej krwawych w historii, w której po obu stronach zginęło łącznie ponad milion żołnierzy. Widział, jak wybuchający pocisk rozrywa ciało jednego z jego kolegów. Z Francji wrócił nie tylko z ranami fizycznymi, ale także psychicznymi.
Po zakończeniu wojny Milne pisał sztuki teatralne, kolejne książki, artykuły oraz poezję. W kwietniu 1922 r. wydał „Tajemnicę Czerwonego Domu”. Powieść szybko stała się popularna, amerykański krytyk Alexander Woollcott nazwał ją „jedną z trzech najlepszych powieści kryminalnych wszech czasów”. Jednak prawdziwy przełom w literackiej twórczości Milne’a przyszedł wraz z narodzinami syna – Christophera Robina.
Kilka lat później redakcja „The Evening News” zleciła pisarzowi opowiadanie dla dzieci, które miało się ukazać w świątecznym wydaniu gazety. Milne za namową żony spisał powtarzaną synkowi historię o misiu, który próbuje wykraść pszczołom miód. Miś z pomocą balonika wzbijał się w górę, w pobliże ula, po czym oświadczał, że ul zamieszkuje „zły gatunek pszczół”, więc musi zrezygnować z posiłku. W Wigilię Bożego Narodzenia 1925 r. na łamach dziennika opublikowano opowiadanie zatytułowane właśnie „Zły gatunek pszczół”.
Niespełna 10 miesięcy później w księgarniach pojawiła się książka „Winnie-the-Pooh”. Pierwszy jej rozdział stanowiła właśnie opowieść opublikowana wcześniej w „The Evening News”. Książkowym Krzysiem był oczywiście syn Milne'a, Christopher, a lasem, w którym działa się opowieść — tereny wokół wiejskiej posiadłości pisarza.
Po opublikowaniu książki koledzy zaczęli w szkole dokuczać Christopherowi. „Wydawało mi się niemal, że mój ojciec osiągnął pozycję, wspinając się na moje dziecięce ramiona, że ukradł mi moje dobre imię i pozostawił mi jedynie pustą sławę bycia jego synem” – napisał później Christopher Milne w autobiografii „Zaczarowane miejsca”.
Paradoksalnie popularność książek o Puchatku zaczęła przygnębiać także samego autora. Wcześniej pisał komedie obyczajowe, kryminały i książki psychologiczne, a teraz „Kubuś Puchatek” przyćmił całą jego dorosłą twórczość. Milne czuł, że nie jest już uważany za poważnego dramaturga ani powieściopisarza.
Kubuś Puchatek wkrótce stał się bohaterem popularnych filmów rysunkowych. Od lat 60. studio The Walt Disney Company kupowało tymczasowe prawa do tej postaci. W marcu 2001 r. za 350 mln dolarów korporacja wykupiła pełne prawa autorskie do „Kubusia Puchatka”.
Za sprawą książek i ekranizacji miś o niewielkim rozumku na stałe wpisał się w historię kultury popularnej. Na cześć jego twórcy, A.A. Milne’a, dzień urodzin pisarza – 18 stycznia – ogłoszono Światowym Dniem Kubusia Puchatka, a w wielu polskich miastach mieszkańcy mogą dziś spacerować ulicami jego imienia.
Bohaterowie ze Stumilowego Lasu od lat pomagają także dorosłym i dzieciom w bezpiecznym oswojeniu trudnych tematów związanych ze zdrowiem psychicznym. W popularnych interpretacjach psychologicznych postaci te stają się bliskimi metaforami ludzkich doświadczeń i wrażliwości. Puchatek symbolizuje zmagania z napadowym objadaniem się, pełen obaw Prosiaczek przypomina o naturze lęku uogólnionego, a radosny Tygrysek – wzorzec zachowań związanych z ADHD. Postać melancholijnego Kłapouchego pomaga zrozumieć doświadczenie depresji, z kolei uporządkowany Królik przywodzi na myśl wyzwania związane z OCD – uporczywymi myślami i potrzebą powtarzalnych rytuałów. Dzięki tej ciepłej, pozbawionej oceniania opowieści łatwiej nam zrozumieć siebie nawzajem i pamiętać, że w Stumilowym Lesie – tak jak w życiu – jest miejsce na różnorodność i tolerancję.
Tomasz Szczerbicki (PAP)
szt/ dki/ miś/