Powitanie chlebem i solą – ingres ks. biskupa Sławoja Leszka Głódźa (P) do Katedry Polowej przy ul. Długiej, 24.stycznia 1991. Fot. PAP/CAF/Janusz Mazur
Żołnierze są dla kapelanów wojskowych jak rodzina. Na misjach zagranicznych są ze sobą 24 godziny na dobę – powiedział PAP ks. ppłk Maksymilian Jezierski, który był kapelanem Polskiego Kontyngentu Wojskowego na Sycylii. Dodał, że żołnierze oczekują wsparcia psychologicznego i duchowego.
Po odzyskaniu przez Polskę suwerenności Jan Paweł II dekretem z 21 stycznia 1991 r. przywrócił ordynariat polowy. Realizację zadań zlecono ówczesnemu nuncjuszowi apostolskiemu w Polsce abp. Józefowi Kowalczykowi. Decyzją papieża biskupem polowym został ks. prał. Sławoj Leszek Głódź, który święcenia biskupie przyjął 23 lutego 1991 r. Jego następcą w latach 2004-2010 był bp Tadeusz Płoski, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem. Kolejnym w latach 2010-2022 był abp Józef Guzdek. Od stycznia 2022 r. jest bp Wiesław Lechowicz.
Ordynariat ma strukturę odpowiadającą diecezji. Należą do niej żołnierze Wojska Polskiego i funkcjonariusze służb mundurowych wraz ze swoimi rodzinami, którym służą księża kapelani. Duchowni należący do ordynariatu po kursie oficerskim, jeśli dostaną zgodę MON na etat, stają się czynnymi żołnierzami. Zobowiązani są do przestrzegania zasad obowiązujących w polskiej armii i prawa kościelnego.
– Jako kapelani wojskowi nosimy dwa mundury. Pierwszym z racji święceń kapłańskich jest sutanna, ponieważ to jest fundamentalne powołanie, a drugim mundur wojskowy, ponieważ jesteśmy oficerami Wojska Polskiego – powiedział PAP ks. ppłk Maksymilian Jezierski, który obecnie pełni funkcję proboszcza parafii wojskowej pw. św. Jerzego i Garnizonu Białystok.
Od 14 sierpnia 2024 r. do 1 września 2025 r. był kapelanem Polskiego Kontyngentu Wojskowego IRINI na Sycylii w bazie Sił Powietrznych Sigonella w misji UE EUNAVFOR MED IRINI. Jej celem jest egzekwowanie embarga na broń do Libii, monitorowanie nielegalnego handlu ludźmi i ropą oraz wspieranie libijskiej straży przybrzeżnej z wykorzystaniem samolotu M-28B1R.Zapytany, skąd myśl o służbie w wojsku, ks. ppłk Maksymilian Jezierski powiedział, że pochodzi z parafii cywilno-wojskowej w Rzeszowie, gdzie od dziecka przyglądał się służbie wojskowej i posłudze kapelanów.
– W pewnym momencie postanowiłem pójść za ich przykładem i nie żałuję. Święcenia kapłańskie przyjąłem 26 maja 2012 r. Po kilkunastu latach służby nie wyobrażam sobie innej posługi niż kapelana wojskowego i każdy dzień mnie w tym utwierdza. Bycie z żołnierzami daje mi ogromną radość i satysfakcję. Nawet jak przychodzą trudne momenty, bo takie się zdarzają, to mam świadomość, że obok mnie są żołnierze, z którymi na co dzień żyję, którzy są dla mnie jak rodzina – przyznał.
Powiedział, że aby zostać kapelanem wojskowym, trzeba, poza święceniami, mieć dobrą kondycję psychofizyczną, bo oznacza to podołanie wymaganiom, jakie są w wojsku.
– Poza tym trzeba kochać mundur i wojsko, bo jeżeli dla kogoś żołnierz nie będzie kimś ważnym, to nie będzie dobrze wypełniał swojego powołania – dodał.
Wyjaśnił, że aby zostać kapelanem, trzeba przejść specjalny kurs oficerski w Akademii Wojsk Lądowych. Wiąże się to z odpowiednimi egzaminami wstępnymi, z WF-u, wiedzy podstawowej i języka angielskiego, który jest językiem NATO. Kapelani, służąc na misjach wojskowych, muszą swobodnie porozumiewać się z żołnierzami zaprzyjaźnionych armii, z którymi pełnią służbę. Przyznał, że doświadczenie wojskowe z biegiem lat służby wzrasta, ale egzaminy sprawnościowe dla żołnierzy zdaje się co roku.
– Na co dzień trenuję na siłowni, biegam, więc sport nie jest mi obcy. To gwarancja zdrowia oraz możliwość odreagowania trudnych momentów. Wysiłek oczyszcza trochę głowę i sprawia, że lepiej się funkcjonuje – powiedział kapelan.
Zaznaczył, że żołnierze przede wszystkim oczekują od kapelana obecności w codziennej służbie.
– Na misjach z żołnierzami spędza się 24 godziny na dobę. Jeśli mieszkają w hotelu wojskowym czy w kontenerach, kapelan mieszka w takich samych warunkach. Korzysta z tej samej stołówki co reszta. Jest jednym z nich – powiedział. – Na misji można jeszcze bardziej doświadczyć, że jest się częścią wojska – wyznał.
Przyznał, że jednym z wyzwań dla żołnierzy stacjonujących na misjach zagranicznych jest rozłąka z najbliższymi. Doświadczając tęsknoty za rodziną, wielu szuka okazji do rozmowy z kapelanem.
– Oczekują od nas wsparcia psychologicznego i duchowego – powiedział ks. ppłk Jezierski.
Zwrócił uwagę, że na misji w IRINI na Sycylii była grupka żołnierzy, która codziennie rano przed pójściem do obowiązków przychodziła na mszę św. i przyjmowała Komunię Świętą. Wielu korzystało także systematycznie ze spowiedzi.
– Miałem nawet osoby, które w Polsce na liturgię chodziły tylko w niedzielę i święta z rodziną, podczas gdy na misjach codziennie korzystały z eucharystii, bo potrzebowały duchowego wsparcia, które dawało im słuchanie Słowa Bożego i obecność Chrystusa pod postacią chleba – wspominał kapelan.
Zwrócił uwagę, że na misjach żołnierzom brakuje rodzinnego kraju.
– Zarówno dowódcy, jak i my, kapelani, staraliśmy się dbać o to, żeby nie brakowało akcentów polskich, zwłaszcza podczas przeżywania świąt Bożego Narodzenia, Wielkiej Nocy czy święta niepodległości 11 listopada. W te dni cała baza wojskowa wiedziała, że Polacy przeżywają swoje uroczystości – powiedział.
Zapytany, czym różni się posługa kapelana w Polsce od tej na misjach zagranicznych, odpowiedział, że na misjach korzysta się często z ogólnodostępnych, międzynarodowych kaplic w bazach wojskowych, ale na przykład na Sycylii dzięki uprzejmości włoskiego kapelana można było korzystać z włoskiej kaplicy.
– Z kolei w przypadku parafii cywilno-wojskowych kapelani swoją posługą obejmują również mieszkańców konkretnego terytorium. Oznacza to przede wszystkim znacznie szersze udzielanie sakramentów: chrztu, pierwszej komunii świętej, bierzmowania, jak również ślubów – powiedział.
Zapytany, na ile realne zagrożenie wojną zmieniło postrzeganie służby wojskowej, ks. ppłk Jezierski przyznał, że zmieniła się świadomość wyzwań stojących przed żołnierzami.
– Kiedy żyliśmy w czasach względnego pokoju i uważaliśmy, że nic nam nie zagraża z żadnej ze stron, to trochę mniejsza była czujność. Tymczasem obecnie cały czas jako żołnierze jesteśmy w gotowości. Poza tym człowiek ma świadomość, że wypełnienie złożonej na sztandar przysięgi wojskowej związane jest np. z koniecznością zostawienia rodziny i pojechania dla dobra ojczyzny na granicę – powiedział.
Z drugiej strony zwrócił uwagę, że młodzi żołnierze chętnie wchodzą w związki małżeńskie, bo potrzebują pewnej stabilizacji i świadomości, że nie są sami, że mają wsparcie bliskich.
– W sytuacji realnego zagrożenia czy konieczności walki z wrogiem niezwykle ważna jest świadomość, że walczy się nie tylko ogólnie dla Polski i obywateli, ale także dla swoich bliskich, żeby rodzina była bezpieczna – powiedział.
Według niego najważniejsze to nie ulec lękowi, tylko iść krok dalej, pokonywać go dzięki rozwijaniu swojej osobowości, pracy nad sobą i modlitwie.
– Jako ludzie wierzący mamy także oparcie w Bogu, który wielokrotnie na kartach Pisma Świętego wzywał: nie lękajcie się. Będąc kapelanem Akademii Wojsk Lądowych, usłyszałem, że odwaga to strach przetrzymany chwilę dłużej.
W Wojsku Polskim jest 134 kapelanów Wojska Polskiego, czyli księży, którzy służą w mundurze wojskowym i sutannie. Oprócz nich jest także 19 księży, z których 10 to kapelani Straży Granicznej. W Ordynariacie służą również kapelani Kościoła Grecko-Katolickiego i jeden kapelan Służby Ochrony Państwa. Kapelani pełnią posługę w parafiach wojskowych i cywilno-wojskowych w 76 miejscach w Polsce, a ponadto służą w Polskich Kontyngentach Wojskowych poza granicami kraju oraz w Brukseli i Strasburgu. Są również obecni na granicy polsko-białoruskiej.
Biskupstwo Polowe w Polsce utworzył 5 lutego 1919 r. papież Benedykt XV. Pierwszym biskupem wojsk polskich został Stanisław Gall, który nominację otrzymał 8 lutego 1919 r. z rąk tymczasowego naczelnika państwa Józefa Piłsudskiego. Kolejnym biskupem polowym decyzją papieża Piusa XI 14 lutego 1933 r. był ks. prał. Józef Gawlina. Święcenia biskupie przyjął 19 marca 1933 r. w Królewskiej Hucie (Chorzów). Po wybuchu II wojny światowej hierarcha ewakuował się na Zachód wraz z polskim rządem. Po przedłużeniu jurysdykcji biskupa polowego przez Piusa XII zorganizował duszpasterstwo dla żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie Europy, w Kanadzie, ZSRR i w okupowanym kraju. W latach 1945-1989 działał Generalny Dziekanat Wojska Polskiego.
21 stycznia 1991 r. przywrócony został Ordynariat Polowy WP, a biskupem polowym został ks. prałat Sławoj Leszek Głódź. Utworzył on wszystkie niezbędne instytucje diecezji wojskowej i wprowadził księży kapelanów do jednostek wojskowych.
Magdalena Gronek (PAP)
mgw/ joz/