Eksponaty w Muzeum Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Fot. PAP/Maciej Kulczyński
Idealnie zachowana 300-letnia ludzka głowa wydobyta z torfu, zwłoki wisielca, w którym pszczoły stworzyły ul, jedyna na świecie kolekcja fragmentów ciał zmarłych w wyniku użycia gazów bojowych - to niektóre z eksponatów znajdujących się w należącym do Uniwersytetu Medycznego Muzeum Medycyny Sądowej we Wrocławiu. To jedyna taka placówka w Polsce.
Historia wrocławskich zbiorów - tworzących wyjątkową w skali kraju, ale i świata, kolekcję - sięga końca XIX w i początku XX w. Wówczas to we wrocławskim ośrodku dla celów naukowych i dydaktycznych rozpoczęto gromadzenie zbiorów z zakresu różnych dziedzin medycyny sądowej. Czasy drugiej wojny światowej przetrwała połowa zbiorów. Spuściznę po niemieckich naukowcach przejęli polscy uczeni, którzy przyjechali do Wrocławia po wojnie ze Lwowa.
Dziś zbiory Muzeum Medycyny Sądowej we Wrocławiu to kilka tysięcy eksponatów, z których najstarsze pochodzą z XIX-w., a najmłodsze z czasów współczesnych. Muzeum mieści się w kampusie Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, tuż przy renomowanym Zakładzie Medycyny Sądowej wrocławskiej uczelni.
Zbiory prezentowane są w trzech niedużych salach i jest to jedynie cześć bogatej kolekcji przez lata gromadzonej przez wrocławskich uczonych.
Dr Jędrzej Siuta z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu w rozmowie z PAP podkreślił, że dynamiczny rozwój muzeum nastąpił w ostatnich ośmiu latach, a zapoczątkował go prof. Tadeusz Dobosz. Do zbiorów dołączono wówczas też dużą kolekcję polskich preparatów przedwojennych z Krakowa.
- To, co udało nam się wyeksponować w trzech salach, to tylko fragment naszej kolekcji, ale ukazuje on historię medycyny sądowej. Eskpozycja jest podzielona na poszczególne działy, to m.in. dział śmierci z uduszenia gwałtownego i mamy tu przedstawione powieszenia, zadzierzgnięcia, zagardlenia, zachłyśnięcia; dział obrażeń od narzędzie tępy i tępokrawędzistych; działy ran ciętych i kłutych – wyliczał dr Siuta.
Są też eksponaty dokumentujące zatrucia i rany postrzałowe. W każdy z przypadków to zakonserwowane fragmenty ciał lub narządów ludzkich. – Mamy jeden z największych w Europie zbiór ran postrzałowych; to rany postrzałowe wszystkich narządów, od różnych rodzajów amunicji, kul, odłamków, granatów, szrapneli, min pieszych, bomb lotniczych – mówił naukowiec.
Unikatem na skalę światową jest kolekcja dokumentująca zmiany, jakie powstały w narządach ludzkich w efekcie śmierci w wyniku zatruć gazami bojowymi z pierwszej wojny światowej. – To fragmenty tkanek sparzonych na przykład iperytem – powiedział dr Siuta.
Bogato reprezentowany jest też fragment kolekcji poświęcony ekshumacjom. - To zarówno przedmioty znajdowane w czasie ekshumacji. Ale też to, jak się odczytuje ze szkieletu wieku czy płeć – mówił naukowiec. Specjaliści z wrocławskiej medycyny sądowej prowadzili m.in. badania związane ze zbrodnią katyńską czy ekshumacje na terenie obozów koncentracyjnych.
Eksponatem muzealny jest też mająca ponad 300 lat ludzka głowa, doskonale zachowana, ponieważ znajdowała się przez wieki w torfie. Inny, współczesny eksponat, to zwłoki wisielca, w którym pszczoły stworzyły ul, a wiewiórka gniazdo. Zwłoki zostały odnalezione w lesie po 13 latach od zgonu.
Ze zbiorów muzeum korzystają w celach dydaktycznych studenci medycyny oraz przyszli specjaliści z zakresu medycyny sądowej, ale też prawnicy i żołnierze. Aby zwiedzić muzeum, należy wcześniej zapisać się na „muzealna lekcję patologii”; jest kilka terminów w miesiącu, a grupy bardzo nieliczne. Podwoje muzeum otwierane są też dla wąskiego grona w Noc Muzeów.
Za dwa lata planowane jest przeniesienie muzeum do większych pomieszczeń. Dr Siuta podkreślił, że aby pokazać prawdzie bogactwo wrocławskiej kolekcji, potrzeba 15 sal wystawienniczych.(PAP)
pdo/ agt/