Włoski publicysta Jas Gawronski podczas debaty pt. "Wolność słowa i bezpieczeństwo dziennikarzy", Warszawa, 04.06.2013. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Włoski dziennikarz i były eurodeputowany polskiego pochodzenia Jaś Gawroński powiedział dziennikowi „Corriere della Sera”, że współpracę proponowały mu zarówno radzieckie, jak i polskie komunistyczne służby.
Jaś Gawroński to prawie 90-letni wnuk właściciela i szefa dziennika „La Stampa” Alfredo Frassatiego, syn polskiego dyplomaty Jana Gawrońskiego, rzecznik pierwszego rządu Silvio Berlusconiego, wieloletni zagraniczny korespondent.
W rozmowie z „Corriere della Sera” podkreślił: „Parę razy skontaktowali się ze mną zarówno w Warszawie, jak i w Moskwie agenci tamtejszych tajnych służb, którzy zaproponowali mi w różnych formach, czasem wyszukanych, czasem bezpośrednich, bym z nimi współpracował”.
Zapytany o to, co oferowano mu w zamian, odparł: „Nigdy pieniądze, nigdy kobiety. Oferowali wpływy, dziennikarską możliwość zbliżenia się do przywódców. Raz zaproponowali mi wywiad z Breżniewem”.
Zapewnił, że nigdy nie uległ tej pokusie.
Wspominając czasy swojej pracy jako korespondenta w Moskwie Gawroński opowiedział: „Trudno było znaleźć wiadomości, łatwiej było natknąć się na fałszywe informacje, rozpowszechniane przez asystentów agencji Tass, którzy zajmowali się zagranicznymi dziennikarzami”.
„Starali się przekonać mnie, że Rosjanie dokonają inwazji na Polskę w czasach Solidarności i Wałęsy. Chcieli, żebym rozpowszechnił tę wiadomości jako formę nacisku. To miał być sposób, by powstrzymać katolicki związek zawodowy, który według nich przesadzał z postulatami wolności” - wyjaśnił Jaś Gawroński.
Zaznaczył: „Wszyscy zagraniczni korespondenci mieli dziennikarza TASS, który się nimi zajmował. Mój nazywał się Igor. Przychodził często do mnie do domu ze swoją piękną narzeczoną”.
Gawroński dodał, że kobieta kierowała uwagę ku niemu, po to, by go skompromitować.
Wspominając swoje spotkania z Janem Pawłem II podkreślił: „Zaprosił mnie na obiad lub na kolację co najmniej dwanaście razy. Na początku mówił źle po włosku i wolał mówić po polsku. Chciał zrozumieć Rzym, politykę. Był zafascynowany Andreottim, zadawał wiele pytań na jego temat”.
Tak rozmówca gazety nawiązał do postaci jednego z najbardziej wpływowych polityków powojennych Włoch Giulio Andreottiego, który był siedem razy premierem i wieloletnim liderem Chrześcijańskiej Demokracji.
Jaś Gawroński zaznaczył, że głównym powodem, dlaczego Jan Paweł II zapraszał go do siebie, było to, że jest bratankiem świętego Pier Giorgio Frassatiego - tercjarza dominikańskiego, działacza społecznego, który żył w latach 1901-1925. Został on kanonizowany w zeszłym roku przez Leona XIV.
Polski papież, jak przypomniał Gawroński, czcił Pier Giorgio Frassatiego.
O spotkaniach z Janem Pawłem II powiedział: „To były nadzwyczaj interesujące rozmowy. Dlatego pewnego dnia odważyłem się. Zapytałem, czy następnym razem mogę przynieść magnetofon i mikrofon. Zgodził się. Ukazał się pierwszy i jedyny wywiad z Janem Pawłem II, pierwszy wywiad udzielony przez papieża”.
Wywiad ten ukazał się w dzienniku „La Stampa” w 1993 roku.
Wspominając ten wywiad zauważył, że Jan Paweł II „o komunizmie mówił nie z podziwem, ale z zainteresowaniem z powodu zaangażowania na rzecz biednych, najsłabszych”.
Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)
sw/ zm/