"Portret Giuseppe Verdiego" (1886) autorstwa Giovanniego Boldiniego. Aut. Giovanni Boldini, Public domain, via Wikimedia Commons
125 lat temu, 27 stycznia 1901 r. zmarł Giuseppe Verdi – jeden z najwybitniejszych kompozytorów operowych w historii. Twórca takich oper, jak „Nabucco”, „Rigoletto”, „Traviata”, „Aida” i „Falstaff”, autor nieoficjalnego hymnu Włoch. Twórczość Verdiego to żywa historia muzyki – powiedział PAP śpiewak operowy Rafał Siwek.
„Nie było oficjalnej uroczystości, ale za karawanem podążały wszystkie władze, wszystkie znane osobistości Mediolanu ze świata sztuki, nauki, przemysłu...(…). Wzdłuż trasy przejazdu okna domów były zasłonięte czarnymi draperiami. Atmosfera była niezwykle ponura” – relacjonowano 31 stycznia 1901 r. w „Le Figaro”. Kilka dni wcześniej, 27 stycznia o godzinie 3 w nocy w mediolańskim Grand Hotelu zmarł Giuseppe Verdi – jeden z najważniejszych kompozytorów operowych w historii muzyki.
Nie chciał pompatycznego pogrzebu. „Zarządzam, aby mój pogrzeb był jak najskromniejszy, bez śpiewów i dzwonów. Nie życzę sobie żadnych uświęconych zwyczajem zawiadomień o mojej śmierci. Wystarczy dwóch księży, dwie świece i krzyż” – zarządził muzyk niedługo przed śmiercią. Pomimo to rząd królestwa Włoch, do powstania których Verdi wydatnie się przyczynił, postanowił inaczej. 27 lutego ciało kompozytora i jego żony Peppiny, zostały przeniesione z miejskiego cmentarza do krypty w Casa di Riposo per Musicisti – ufundowanego przez Verdiego domu spokojnej starości dla muzyków. W kondukcie żałobnym artystę żegnało około 300 tys. ludzi, w tym przedstawiciele rodziny królewskiej, a niemal 900-osobowy zespół pod batutą Arturo Toscaniniego, wykonywał pieśń „Va, pensiero, sull'ali dorate” („Leć, myśli, na złotych skrzydłach”)
Dla Włochów Verdi to nie tylko wybitny kompozytor, to także jeden z głównych symboli Risorgimento, czyli zjednoczenia Włoch. Szczególną rolę spełniła tu opera „Nabucco” i wspominana pieśń „Va, pensiero” – opowiadająca o tęsknocie za ojczyzną i wolnością przebywających w niewoli babilońskiej Żydów. Odczytywana jako nawiązanie do ówczesnej sytuacji politycznej, zdobyła niezwykłą popularność wśród Włochów, stając się z czasem nieoficjalnym hymnem Italii.
„Najważniejszą postacią dziewiętnastowiecznej włoskiej opery był Giuseppe Verdi. Jego sława zaczęła się wraz z premierą opery »Nabucco«, którą spragnieni wolności Włosi odczytali jako wezwanie do patriotycznego obowiązku, a pełen nostalgii za utraconą ojczyzną chór »Va’, pensiero, sull’ ali dorate« (»wznieś się, myśli, na skrzydłach złoconych«) stał się na długie lata najpopularniejszym utworem włoskich salonów i ulic” – czytamy w książce Moniki Gurgul „Historia teatru i dramatu włoskiego. Od XIX do XXI wieku”.
Dość powiedzieć, że w 1847 r. włoski dyrygent Angelo Mariani, omal nie został przez austriackie władze aresztowany za swoją interpretację opery „Nabucco”. Zdaniem Austriaków była nazbyt śmiała, przez co mogła zainspirować Włochów do powstania. Verdi gorąco popierał ideę Risorgimento. „Chwała tym bohaterom! Chwała całej Italii, która w tej chwili jest naprawdę wielka! Nadeszła godzina jej wyzwolenia” – napisał po wybuchu rewolucji w Mediolanie w 1848 r. do swojego librecisty Francesca Piave. Okrzyk „Viva V.E.R.D.I.” stał się we Włoszech zakamuflowanym hasłem patriotycznym, oznaczającym w istocie „Viva Vittorio Emanuele Re D'Italia!”, czyli „Niech żyje Wiktor Emanuel, król Italii!” i wyrażającym poparcie dla zjednoczenia kraju.
Giuseppe Fortunino Francesco Verdi urodził się 10 października 1813 r. w Le Roncole koło Busseto, trójkącie pomiędzy Parmą, Cremoną i Piacenzą. Jego rodzice – Ligia i Carlo - prowadzili niewielką gospodę. Muzyką zainteresował się już jako kilkuletni chłopiec. Kiedy Carlo zobaczył, że syn ma talent, wysłał go na naukę do wiejskiego organisty, u którego młody Giuseppe pobierał pierwsze lekcje. Talent w Verdim zobaczył także Antonio Barezzi, przyjaciel rodziny i pasjonat muzyki, który postanowił objąć chłopca mecenatem.
W wieku 18 lat podjął próbę dostania się do mediolańskiego konserwatorium, został jednak odrzucony. Powodem miała być niewłaściwa pozycja dłoni podczas gry i wiek chłopaka. Kiedy po latach poproszono kompozytora o zgodę na nadanie uczelni jego imienia, Verdi odmówił mówiąc, że skoro nie chcieli go za młodu, to nie będą go też mieć na starość.
Pięć lat po nieudanej próbie dostania się do konserwatorium, wrócił do Busetto i ożenił się z Margheritą – córką swojego mentora, z którą miał dwójkę dzieci, Virginię i Icilia. Szczęście nie trwało jednak długo. W 1838 r. zmarła Virginia, rok po niej Icilia. W tym czasie Verdi skomponował swoją pierwszą operę – „Oberto”. Przygnębionego po śmierci dzieci artystę czekał kolejny cios, śmierć żony. Verdi bardzo to przeżył. Postanowił wrócić do Mediolanu. Ukończył swoją druga operę – „Dzień królowania” (1840). Artysta rzucił się w wir pracy, pisząc w ciągu dziewięciu lat aż 14 oper. 9 marca 1842 r. w La Scali premierę miała trzecia opera jego autorstwa i pierwsza z wielkich – „Nabucco”. „A jednak to geniusz” – ocenił Gaetano Donizetti.
Wkrótce związał się z sopranistką Giuseppiną Strepponi. Związek krytykowano, okazało się bowiem, że śpiewaczka ma dwoje nieślubnych dzieci. Pomimo tego kompozytor spędził z nią kilkadziesiąt kolejnych lat swojego życia. W 1843 r. skomponował operę „Lombardczycy na pierwszej krucjacie”, którą zadedykował zmarłej księżnej Parmy.
Ponowny rozgłos przyniosły Verdiemu opery z latach 50. XIX w. Pierwszą była „Rigoletto” (1851), która podczas prapremiery wywołała entuzjazm zgromadzonej w weneckim Gran Teatro La Fenice publiczności. Dwa lata później powstały „Trubadur” (1853) i początkowo niedoceniona „Traviata” (1853). Od tej pory jego dzieła zaczęto wystawiać w całej Europie.
„Aby dobrze pisać, trzeba pisać niemal jednym tchem, a dopiero potem wprowadzać poprawki” – twierdził artysta.
„Szczególnie wysoko cenię jego instrumentację, bo ozdabiając opery oryginalnymi i efektownymi figuracjami, przy dobrej znajomości dźwięku i używania wszelkich instrumentów, podnosi znacznie wartość swych utworów” – pisał włoski dyrygent Jan Ludwik Quattrini.
W międzyczasie Verdi angażował się w działalność polityczną. W 1859 r. uzyskał mandat posła parlamentu Parmy i Modemy, a dwa lata później — pierwszego parlamentu włoskiego, który 17 marca 1861 r. proklamował Wiktora Emanuela II królem nowo powstałego Królestwa Włoch.
„Uważam Pańską obecność w Izbie za niezwykle pożyteczną. Przyczyni się ona do podniesienia prestiżu Parlamentu zarówno we Włoszech, jak i poza ich granicami; wzmacniając autorytet wielkiej partii narodowej, która pragnie zbudować ojczyznę na solidnych fundamentach wolności i porządku” – jak podaje „Il Giornale”, takimi słowami Camillo Cavour, zwrócił się do Verdiego, aby nakłonić go do przyjęcia kandydatury w wyborach do Izby Deputowanych nowo powstałego Królestwa Włoch.
Jedną z osób, które wydatnie wpłynęły na Verdiego był Alessandro Manzoni – czołowy przedstawiciel włoskiego romantyzmu, autor uznawanej za arcydzieło powieści „Narzeczeni”. Kompozytor miał w domu portret pisarza, a „Narzeczonych” przeczytał już w wieku 16 lat, później wielokrotnie do nich wracając. „To nie tylko największa książka naszych czasów, ale jedna z największych, jakie wyszły spod pióra ludzkiego umysłu. To nie tylko książka, to pocieszenie dla ludzkości” – mawiał. Jak podaje pisarz i dziennikarz Aldo Cazzullo „Manzoni również uwielbiał Verdiego”. „(…) obaj byli ojcami narodu w kraju naznaczonym odwiecznymi podziałami. Ich sztuka stworzyła wspólne dziedzictwo nut, wersów, słów i uczuć, bez których zjednoczenie Włoch nie byłoby możliwe” – zaznaczył w „Corriere della Sera” Cazzullo.
Kiedy Manzoni zmarł w 1873 r., Verdi w hołdzie przyjacielowi napisał Requiem. Utwór łączący muzykę religijną ze stylem włoskiej opery po raz pierwszy zaprezentowano w pierwszą rocznicę śmierci poety w 1874 r. w kościele św. Marka w Mediolanie. Utwór początkowo nie spotkał się z przychylnym odbiorem, podobnie jak wystawiona po raz pierwszy w 1857 r. w Wenecji opera „Simona Boccanegra”. Publiczności nie przypadło do gustu skomplikowane libretto i zbyt nowatorski styl. Wkrótce zniknęła ze scen. Verdi powrócił do niej w 1881 r. Nową wersję przyjęto dużo życzliwiej, do dziś ta wersja opery jest wystawiana.
W 1869 r. Ismail Pasza wicekról Egiptu, zaproponował Verdiemu napisanie opery z okazji otwarcia Kanału Sueskiego. W ten sposób powstało jedno z jego najważniejszych dzieł – „Aida”. Opera została wystawiona po raz pierwszy w Kairze w 1871 r. Tytułowa bohaterka to etiopska niewolnica, w której kocha się wódz egipskiej armii Radames. Ma on nadzieję, że zwycięska wyprawa przeciwko wrogowi sprawi, że faraon zgodzi się na ich ślub.
Ostatnie dwa skomponowane przez Verdiego dzieła, to „Otello” (1887) i „Falstaff” (1893) – dzieło, opowiadające o starcu wspominającym młodość. Kompozytor utożsamiał się z tytułową postacią. Opera ta uznawana jest za podsumowanie jego twórczości.
„Studium Verdiego to tak naprawdę historia europejskiego spojrzenia na muzykę. A więc znajomość muzyki austriacko-niemieckiej oraz znajomość muzyki włoskiej, a zwłaszcza neapolitańskiej. Nawet te pierwsze partytury Verdiego są bardzo dobrze napisane. Mahler uważał orkiestrację oper Verdiego za absolutnie doskonałą” – powiedział w 2013 r. Riccardo Mutti w rozmowie z amerykańskim krytykiem muzycznym Lawrencem A. Johnsonem. Wieloletni (1986-2005) dyrektor muzyczny mediolańskiej La Scali podkreślił, że „Verdi komponował muzykę bardzo głęboką i interesującą”.
Podobnego zdania jest Rafał Siwek, który w rozmowie z PAP podkreśla, że „twórczość Verdiego to żywa historia muzyki”. – Pierwsze opery, jak „Oberto”, czy „Nabucco”, komponowane były pod wpływem tradycji techniki wokalnej bel canto. Wydają się być wręcz napisane szczególnie dla basa, pół tonu wyżej niż w jego późniejszych utworach – zaznaczył artysta uznawany za jednego z najlepszych interpretatorów ról verdiowskich.
– Verdi towarzyszy mi od początku kariery, kiedy w 2000 r. na deskach Opery Wrocławskiej wykonałem partię Ferranda w „Trubadurze”. Dysponuję typowo verdiowskim basem, co sprawia, że w tym repertuarze czuję się bardzo dobrze. Mogę wykonywać właściwie wszystkie basowe role w jego utworach. Do tej pory, licząc Requiem jest ich w sumie 16 – wylicza Siwek dodając, że „najbliższymi mojemu sercu rolami verdiowskimi są Zachariasz w »Nabucco« i Król Filip II w »Don Carlosie«. – Obie bardzo wymagające. Pierwsza głównie z racji skali, jaką trzeba utrzymać, druga natomiast bardziej pod względem wyrazu dramatycznego – podsumował artysta.
Kompozytor słynął także ze swojej działalności charytatywnej. „Był człowiekiem o wielkim sercu, tak wielkim, jak to, które wkładał w pisanie oper. Dlatego nigdy nie tracił z oczu potrzeb osób znajdujących się w niekorzystnej sytuacji” – podkreślił Giuseppe Martini, sekretarz naukowy Narodowego Instytutu Badań nad Verdim. To z jego inicjatywy powstał dla muzyków dom spokojnej starości w Mediolanie, artysta przekazał także znaczne sumy na rzecz społecznych inicjatyw w Genui.
Jak ważny dla Włochów jest Verdi pokazuje sytuacja z końcówki 2012 r., kiedy ówczesny dyrektor artystyczny La Scali, amerykański dyrygent Daniel Barenboim otworzył sezon operą „Lohengrin” Wagnera. Wywołało to we Włoszech oburzenie, tym bardziej, że w 2013 r. obchodzono 200-lecie urodzin obu – rywalizujących ze sobą kompozytorów. „Ten wybór to policzek dla włoskiej sztuki, cios dla narodowej dumy w momencie kryzysu” – grzmiano na łamach „Corriere della Sera”. „Verdi jest częścią DNA Włochów” – podkreślił Vincenzo de Vivo, dyrektor artystyczny neapolitańskiego San Carlo. (PAP)
Mateusz Wyderka
