Uroczystości w Zaleszanach przy krzyżu z nazwiskami zabitych w 1946 r. mieszkańców wsi. Fot. PAP/Artur Reszko
Złożeniem kwiatów, m.in. z udziałem marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, w czwartek w Zaleszanach (Podlaskie) uczczono pamięć prawosławnych mieszkańców pięciu wsi, które 80 lat temu zostały spacyfikowane przez oddziały Romualda Rajsa „Burego” .
Zimą 1946 roku oddział Rajsa „Burego” spacyfikował pięć wsi k. Bielska Podlaskiego - Zanie, Zaleszany, Końcowiznę, Szpaki i Wólkę Wygonowską - które zamieszkiwała ludność białoruska wyznająca prawosławie.
W czwartek (29 stycznia) przy prawosławnym krzyżu upamiętniającym ofiary zbrodni sprzed 80 lat kwiaty złożyli m.in. marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, przedstawiciele klubu parlamentarnego Lewicy, posłanki KO i Polski 2050, wicewojewoda podlaski, delegacja samorządowców z powiatu hajnowskiego, przedstawiciele różnych organizacji. Obecny był m.in prawosławny abp bielski Grzegorz.
– 80 lat temu tutaj została popełniona zbrodnia i chcę w imieniu państwa polskiego jako marszałek Sejmu powiedzieć to donośnym głosem. Nie ma żadnej innej interpretacji tego, co się tu stało w Zaleszanach 80 lat temu – mówił po zakończeniu uroczystości marszałek Włodzimierz Czarzasty. Wymieniał też nazwiska rodzin pomordowanych, nazwy miejscowości.
– To była zbrodnia. Zostali zamordowani ludzie, którzy nie walczyli przeciwko Polsce, którzy byli prawosławni, którzy po prostu według tych, którzy ich zabili, zamordowali, byli inni. Zostali zamordowani ludzie za to, że byli sobą. Ta zbrodnia ma znamiona ludobójstwa – podkreślił marszałek Czarzasty. Ocenił, że nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tej zbrodni oraz że nie ma i nie będzie żadnej innej wykładni w tej sprawie. Przypomniał, że były próby zamazywania tej prawdy przez niektóre środowiska. – Nie będzie zamazana, bo każda zbrodnia powinna być nazwana, a żadna prawda nie zostanie zamazana – podkreślił Czarzasty.
Potem, już na konferencji prasowej, marszałek poinformował, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu ma być rozpatrywany projekt ustawy o zadośćuczynieniu ofiarom i rodzinom ofiar przestępstw popełnionych na tle narodowościowym, religijnym lub rasowym w latach 1945-1946. To szansa na staranie się o odszkodowania dla rodzin ofiar.
Obecny na miejscu przedstawiciel środowisk prawosławnych, radny sejmiku województwa podlaskiego, Igor Łukaszuk w rozmowie z PAP zwrócił zaś uwagę, że „należy mówić o ofiarach bezpośrednich, ale też o tym, jakie piętno ta trauma odcisnęła na całej społeczności prawosławnej, białoruskiej na Podlasiu”. – Trzeba mieć na uwadze to, że przez całe pokolenia ludzie żyli w strachu i ta pamięć międzypokoleniowa nie pozwalała ludziom funkcjonować w przestrzeni społecznej, będąc prawosławnym Białorusinem w sposób wolny, otwarty, swobodny – dodał Łukaszuk.
Starosta powiatu hajnowskiego Andrzej Skiepko natomiast powiedział PAP, że trzeba zrobić wszystko, aby o tamtych tragicznych zdarzeniach, o śmierci wielu niewinnych osób pamiętać.
Rano w czwartek w Zaleszanach w rocznicę wydarzeń sprzed 80 lat odbyła się prawosławna liturgia pod przewodnictwem abp. Grzegorza.
Pion śledczy IPN, który prowadził śledztwo dotyczące pacyfikacji pięciu wsi k. Bielska, przyjmuje, że zimą 1946 r. zginęło 79 osób (według członków społecznego komitetu rodzin - o trzy więcej), w tym dzieci, a także 30 furmanów, z których usług oddział korzystał, przemieszczając się po okolicy. Instytut przyjął kwalifikację prawną zbrodni ludobójstwa. W 2005 r. IPN umorzył śledztwo m.in. z tego powodu, że po wojnie prawomocnie zakończyło się postępowanie wobec części sprawców, inni już nie żyli, a pozostałych nie udało się ustalić.
Kpt. Romuald Rajs „Bury” został w 1949 r. skazany na śmierć przez rozstrzelanie. W 1995 roku Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego unieważnił wyroki śmierci wobec niego i jego zastępcy Kazimierza Chmielowskiego. Obaj skazani zostali wtedy zrehabilitowani.
Na tragiczne wydarzenia z przełomu stycznia i lutego 1946 r. z okolic Bielska Podlaskiego zwracał też często uwagę w poprzednich latach Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny (PAKP), wymieniając je wśród tragicznych kart historii Cerkwi w Polsce z lat 30. i 40. XX w. W lipcu 2020 r. w Zaleszanach odbyły się uroczystości włączenia ofiar podziemia niepodległościowego z 1946 r. z Zaleszan i okolicznych miejscowości do grona męczenników cerkwi.
Mariusz Niczyporuk, wnuk jednego z ocalałych z pacyfikacji, powiedział PAP, że pamięć jest trudna, ale sprawa jest oczywista, jasna, są jeszcze naoczni świadkowie. Dodał, że trudno zrozumieć, że wciąż jest tak, że jedni rozumieją, co się wydarzyło, a inni gloryfikują sprawców. (PAP)
kow/ ugw/