Miecz Magnusa wg ilustracji w książce: Czersk. Wzgórze Zamkowe. Badania 1974-1983, pod red. P. Urbańskiego i M. Trzecieckiego
W marcu, po sześciu latach remontu, otwiera się dla zwiedzających Państwowe Muzeum Archeologiczne. Na początek przygotowano dwie wystawy. Na jednej z nich można zobaczyć unikatowe liściaki świderskie, a także miecz, który według niektórych źródeł należał do królewicza angielskiego - Magnusa.
Pierwsza z wystaw dotyczy mieszkańców Urzecza czyli terenu nad Wisłą pomiędzy Górą Kalwarią a warszawską Saską Kępą. Mieszkali tam osadnicy z trzech kultur: mazowieckiej, flisackiej i olęderskiej.
- Olędrzy pochodzili z dzisiejszych Niderlandów. Ze względu na prześladowania zostali wygnani ze swoich ziem w XVI-XVIII wieku i osiedlili się na terenach nadwiślańskich, nie tylko pod Warszawą ale również pod Płockiem, na Kaszubach czy Żuławach - powiedział Roman Chojnowski z muzeum.
Zaznaczył, że przy tej wystawie Państwowe Muzeum Archeologii połączyło siły z Muzeum Etnograficznym. - Część etnograficzna opowiada o mieszkańcach w XIX-XX wieku, a część archeologiczna o mieszkańcach sprzed kilku tysięcy lat - od paleolitu. Widać, że w tym rejonie była ciągłość kulturowa - zaznaczył.
Na wystawie można zobaczyć m.in. zabytki z epoki kamienia, takie jak, harpun do połowu ryb, surowce i półsurowce służące do wytwarzania broni i narzędzi, a także tzw. liściaki świderskie służące jako groty do strzał. - Powstawały one około 7 tys. lat temu. To ewenement na skalę europejską, bo występowały one tylko na terenie Polski. Były wytwarzane przez ludność kultury świderskiej w schyłkowym paleolicie. Nazwę kultury zaczerpnięto z nazwy rzeki Świder - poinformował Chojnowski.
W jednej z gablot są artefakty znalezione w grobie w Czersku. Wśród nich jest miecz, który, według współorganizatora wystawy i badacza Urzecza dr. Maurycego Stanaszka, może być mieczem syna króla Anglii Harolda II Godwinsona. - W 1967 roku w Czersku znaleziono bardzo bogato wyposażony grób, w którym był m.in. złoty pierścień, miecz normański, dwie misy z brązu i grot włóczni. Pochowana w nim osoba była bardzo wysoka, a ciało miała pokiereszowane w walkach. Datowanie wskazało na początek XI wieku - powiedział Stanaszek.
Wyjaśnił, że padło wtedy hasło, że być może jest to Magnus - wspominany dwukrotnie u Galla Anonima książę wygnaniec, który był komesem Wrocławia, a potem Mazowsza. - Uważa się, że był on synem króla Harolda, który zginął w bitwie pod Hastings w 1066 roku. Wraz z bratem Edwardem, Magnus starał się odzyskać tron angielski. Pomagał mu w tym nawet Bolesław Śmiały - dodał.
Magnus wywodził się z rodu Wessexów, którzy w herbie mieli zielonego smoka. - W późniejszym herbie Mazowsza, konkretnie ziemi czerskiej był ten zielony smok, z którego m.in. wyewoluowała warszawska syrenka. Na początku, co widać na wczesnych pieczęciach, była właśnie takim smokiem, żmijem ale dorobiono jej cechy żeńskie, żeby odróżnić ten znak od jeszcze funkcjonującego grodu w Czersku, gdy w Warszawie zaczął się tworzyć nowy ośrodek - wyjaśnił Stanaszek.
Zaznaczył, że można powiedzieć, że zieleń królująca w herbach mazowieckich i smok w nich występujący, to ślad po legendach arturiańskich i po herbie Wessexu, który z Anglii przywędrował na Mazowsze.
Zielone wywerny - smoki, są m.in w herbach powiatu warszawskiego zachodniego, otwockiego, grójeckiego, garwolińskiego, ostrowskiego, pruszkowskiego, a także Lesznowoli.
Stanaszek przekazał, że muzealnicy przeprowadzili badania genetyczne i izotopowe szkieletu, które wykazały, że była to osoba obca, spożywająca ryby morskie. Najczęstsze grupy genetyczne żeńskie, które tam się pojawiły, występują na terenach Anglii i Irlandii. - Tak więc prawdopodobieństwo jest bardzo duże - dodał.
Zaznaczył, że gdy księstwo czerskie było włączane do Polski, to nie chciało w herbie orła tylko właśnie smoka. Powstał wtedy czteropolowy herb: dwa orły i dwa smoki.
Niektórzy badacze uważają jednak, że Magnus zginął w bitwie pod Bleadon lub został mnichem w Lewes.
Na wystawie można również zobaczyć stroje, narzędzia i przedmioty użytkowe mieszkańców Urzecza.
Na drugiej wystawie - „Skarby wieków średnich” - są zabytki z wczesnego średniowiecza, od X do XIII wieku. - To głównie biżuteria - pierścionki, kolie i bardzo ważny zabytek - skarb z Borucina. Wchodzi w jego skład m.in. kaptorga czyli relikwiarz na cenne rzeczy i łańcuch, który ma zakończenia w kształcie smoków - powiedział Roman Chojnowski.
Wyjaśnił, że zabytki są słowiańskie proweniencji ruskiej, natomiast stylizacja jest wikińska. - Bo przecież Waregowie czyli wikingowie północy założyli Kijów. Także wojownicy, którzy przychodzili do nas ze wschodu, z Kijowa mieli proweniencję wikińską - dodał.
Wczesnośredniowieczny skarb z Borucina datowany jest na pierwszą połowę XI w. Znaleziony został w 1856 r.
Muzeum przygotuje w tym roku dla zwiedzających osiem wystaw czasowych. Oprócz nich muzeum pracuje nad stworzeniem wystawy stałej. Samorząd Mazowsza w całości sfinansował projekt tej wystawy, którego koszt to prawie 650 tys. zł.
– Do końca 2027 r. jest przewidywana realizacja wystawy stałej prezentującej najdawniejsze dzieje ziem Polski od epoki kamienia po późne średniowiecze. Pokażemy na niej ok. 3500 zabytków, liczne modele, animacje, filmy. Trwa obecnie przetarg na realizację tej wystawy – podkreślił dyrektor muzeum Wojciech Brzeziński. (PAP)
mas/ mark/ lm/