Zastępca prezesa IPN Karol Polejowski (drugi z prawej) i dyrektor lubelskiego oddziału IPN Robert Derewenda (pierwszy z prawej) przed kamienicą przy ul. Staszica w Zamościu, na której do 12 marca 2018 r. znajdowała się tablica upamiętniająca Luksemburg Fot. PAP/Wojtek Jargiło
Róża Luksemburg nie zasługuje na upamiętnienie w polskiej przestrzeni publicznej – powiedział zastępca prezesa IPN Karol Polejowski na środowej (4 marca) konferencji prasowej w Zamościu. Władze miasta odpowiadają, że zwrócą się do IPN o opinię w sprawie przywrócenia poświęconej jej tablicy.
Tablica upamiętniająca Różę Luksemburg wisiała na jednej z kamienic Starego Miasta w Zamościu od 1979 do 2018 r., kiedy została zdjęta zgodnie z ustawą dekomunizacyjną. W czwartek miała ponownie zawisnąć na tym samym budynku przy ul. Staszica 37 podczas konferencji pt. „Wolność jest zawsze wolnością dla myślących inaczej”. To wspólna inicjatywa Fundacji im. Róży Luksemburg i miasta Zamość. Jednak władze lokalne wstrzymały się na razie z tą inicjatywą ze względu na nieotrzymanie do tej pory zgody konserwatora zabytków na prace na elewacji, bowiem wystąpił on o opinię do Instytutu Pamięci Narodowej.
Zastępca prezesa IPN Karol Polejowski podczas środowego briefingu w Zamościu nazwał Różę Luksemburg „niemiecką działaczką komunistyczną”. Według niego podzielała wszystkie poglądy innych komunistów, a odbudowa wolnej Polski była dla niej „drobnomieszczańską mrzonką”. - Życiorys Róży Luksemburg jednoznacznie kwalifikuje ją jako postać, która nie zasługuje na upamiętnienie w polskiej przestrzeni publicznej. To zadeklarowana przeciwniczka polskiej niepodległości; to osoba, która wyznawała poglądy komunistyczne – ocenił Polejowski.
Jego zdaniem działania zamojskiego ratusza stoją w sprzeczności z polskim prawem, m.in. ustawą dekomunizacyjną z 2016 r. Dodał, że kary za propagowanie totalitaryzmu – w tym ideologii komunistycznej – przewiduje kodeks karny. - Zgodnie z prawem każde upamiętnienie w sferze publicznej musi obligatoryjnie, ustawowo zostać przedstawione do zaopiniowania Instytutowi Pamięci Narodowej. To się w tym przypadku nie stało – zaznaczył zastępca prezesa IPN.
Według niego sprawa nie jest zamknięta, bo władze Zamościa nie wycofały się z pomysłu umieszczenia tablicy na kamienicy. Polejowski zaapelował ponownie o odstąpienie od jakichkolwiek prób upamiętniania w przestrzeni publicznej „osób reprezentujących totalitarną ideologię”.
Polejowski przekazał też, że od 2022 r., czyli wybuchu pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę - na apel prezesa IPN - zdemontowano ponad 40 posowieckich obiektów propagandowych. W jego opinii równolegle można zaobserwować proces „rekomunizacji polskiej przestrzeni publicznej”. - W Polsce odradza się komunizm, powstaje neokomunizm, który jest zagrożeniem dla naszej wolności, dla naszego społeczeństwa – mówił zastępca prezesa IPN.
Delegacja IPN złożyła w środę oficjalnie pismo do prezydenta Zamościa Rafała Zwolaka, w którym ponownie przedstawiła swoje stanowisko dotyczące tablicy upamiętniającej Różę Luksemburg.
Do niezwrócenia się wcześniej przez władze miasta o opinię do IPN odniósł się w środę w rozmowie z PAP rzecznik zamojskiego ratusza Jacek Bełz. Taki obowiązek – jak wyjaśnił – nie wynika z ustawy dekomunizacyjnej, ale z nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej z 2016 r., która rozszerza definicję zbrodni komunistycznych, licząc od wybuchu rewolucji 8 listopada 1917 r.
- Nie odsłaniamy w tej chwili tablicy, ponieważ o opinię do IPN wystąpił konserwator zabytków. Ale my również uzupełnimy zapytanie do IPN i będziemy próbować dalej to procedować tak, żeby wszystko było zgodnie z prawem. Co istotne, opinia IPN nie jest wiążąca – powiedział rzecznik prasowy prezydenta miasta.
Pomysł przywrócenia tablicy poświęconej Róży Luksemburg skrytykował już w ubiegłym tygodniu w oświadczeniu Instytut Pamięci Narodowej, którego zdaniem jest to sprzeczne z zakazem propagowania komunizmu. Rzecznik zamojskiego ratusza wyjaśniał wówczas, że „tablica mówi tylko i wyłącznie o tym, że w Zamościu urodziła się Róża Luksemburg, działaczka międzynarodowego ruchu robotniczego”. - I tyle. Nie ma żadnej gloryfikacji systemu totalitarnego czy odniesień politycznych. To ma być tylko tablica informacyjna – precyzował Bełz.
Róża Luksemburg (właściwie Rozalia Luxenburg) urodziła się 5 marca 1871 r. w Zamościu. Była najmłodszym z pięciorga dzieci żydowskiego kupca. Ukończyła w II Warszawskie Żeńskie Gimnazjum. W 1887 r. wstąpiła do partii Proletariat. W Szwajcarii studiowała filozofię, ekonomię i prawo, obroniła doktorat na temat rozwoju przemysłowego Królestwa Polskiego.
Była współzałożycielką Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS), a później Socjaldemokracji Królestwa Polskiego (SDKP), przekształconej w Socjaldemokrację Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL).Od 1898 r. przebywała w Niemczech. Należała do przywódców Socjaldemokratycznej Partii Niemiec i uczestniczyła w obradach II Międzynarodówki. W 1904 r. spędziła trzy miesiące w więzieniu za obrazę cesarza Wilhelma II w publicznym przemówieniu. W latach 1905-1906 uczestniczyła w rewolucji w Warszawie i Petersburgu. W 1906 r. przez kilka miesięcy więziona była w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej. Od 1907 r. prowadziła działalność w Niemczech; opowiadała się za masowymi strajkami jako drogą dla rewolucji i obalenia kapitalizmu przemocą. W 1918 r. była współzałożycielką Komunistycznej Partii Niemiec (KPD).
W styczniu 1919 r. została zatrzymana wraz z Karlem Liebknechtem i Wilhelmem Pieckiem za udział powstaniu robotniczym w Berlinie. Policja przekazała więźniów żołnierzom Freikorpsu, którzy po przesłuchaniu pobili, a następnie strzałem z pistoletu w skroń zastrzelili Różę Luksemburg.
Róża Luksemburg była przedstawicielką lewego, rewolucyjnego skrzydła II Międzynarodówki, krytykiem Lenina i bolszewizmu. Kwestionowała polskie dążenia niepodległościowe.(PAP)
gab/ dki/

