Ulica Chłodna i zabudowa przy ul. Żelaznej w Warszawie w 1970 r. w obiektywie Aleksandra Minorskiego. Fot. zbiory Muzeum Warszawy
„Niepiękne dzielnice” stolicy lat 30., trudny los ówczesnych dzieci, nowo powstałe osiedla lat 60. i 70. można m.in. zobaczyć na fotografiach Aleksandra Minorskiego w Muzeum Warszawy. „Był artystą zaangażowanym, dla którego los osób znajdujących się na marginesie był zawsze ważny” - mówi kuratorka wystawy.
Monograficzna wystawa poświęcona artyście otwiera jubileuszowy rok 90-lecia Muzeum Warszawy. - Najbardziej intensywny okres pracy fotograficznej Minorskiego przypadał na drugą połowę lat 30., czyli okres, kiedy powstawało nasze muzeum i uświadomienie sobie tej synchronizacji jest niezwykłe. Ukazuje jak wielowątkowa jest historia stolicy i jak wiele jej aspektów łączy się w tym wyjątkowym miejscu jakim jest Muzeum Warszawy - opowiadała PAP kuratorka wystawy Karolina Puchała-Rojek.
- Drugi ważny przyczynek do powstania ekspozycji „Aleksander Minorski. Fotografia to interwencja” był związany z samą kolekcją, ponieważ wystawa niemal w całości składa się z obiektów pochodzących z naszych zbiorów. I chcemy również dzięki niej pokazać jak niesamowite i obszerne, a w części ciągle mało znane, są nasze zasoby i że ciągle jeszcze mamy dużo historii do opowiedzenia - zaznaczyła.
Postać Aleksandra Minorskiego jest znana raczej w kręgach specjalistów, osób zajmujących się historią fotografii, głównie lat 30. XX w. - A jest naprawdę niezwykła. Minorski urodził się w 1906 r. w Zagłębiu Donieckim, gdzie wyjechali jego rodzice. Niestety ojciec, inżynier górnictwa, dość szybko zmarł i matka z czwórką małych dzieci musiała wrócić do rodzinnej Warszawy. To był ważny moment w biografii Minorskiego, który wówczas jako nastolatek zetknął się z bardzo trudnymi warunkami materialnymi, w jakich przyszło im żyć - relacjonowała kuratorka.
Minorski nie ukończył gimnazjum w Warszawie, wyjechał do Krzemieńca. - To istotny moment, ponieważ tam narodziła się jego pierwsza fascynacja nauką, konkretnie archeologią. Być może tam też poznał środowisko fotograficzne, które wówczas prężnie działało w Liceum Krzemienieckim. Po powrocie do stolicy w 1930 r. udało mu się dostać na Uniwersytet Warszawski, jednak znów ze względów finansowych nie mógł go ukończyć. To doświadczenie niemożności realizacji planów gdzieś przez lata będzie mu towarzyszyć - mówiła.
- Minorski był osobowością niezwykle twórczą, chciał opowiadać historie, dużo pisał, przed wojną marzył też o stworzeniu filmu, był członkiem ważnego ugrupowania filmowców awangardowych „START”, w którym działał m.in. Aleksander Ford. Nawet zrobił z nim jako drugi reżyser jeden film, który się niestety nie zachował. Ale potrzeba opowiadania historii pozostała i odpowiedni język by je przekazywać odnalazł właśnie w fotografii - oceniła Puchała-Rojek.
Najintensywniejszy okres jego pracy przypada na drugą połowę lat 30. - Wtedy jako fotograf zatrudniony przez Towarzystwo Osiedli Robotniczych wykonuje zdjęcia do ankiet, w których sprawdzano, w jakich warunkach mieszkają robotnicy starający się o przydział mieszkania na osiedlu TOR na Kole. Był to moment, kiedy jego własne doświadczenia zbiegły się z ich trudnymi sytuacjami bytowymi. Zaczyna fotografować coraz więcej, w symboliczny sposób pokazując „niepiękne dzielnice”, miejsca, których nikt przed wojną w Warszawie właściwie nie uwieczniał - podkreśliła.
- Przy okazji pierwszego Ogólnopolskiego Kongresu Dziecka organizowanego w 1938 r. w Warszawie Minorski jest zatrudniony do realizacji wystawy „Dziecko w Polsce”. Jako współautor tworzy też broszurę „Dola i niedola naszych dzieci”. To wyjątkowa publikacja w historii polskich książek fotograficznych, świetnie zaprojektowana - wskazała kuratorka.
Broszura, jak mówiła, została jednak surowo oceniona przez ówczesne władze. - Uznano ją za krytykę władz i poddano cenzurze, niemal cały nakład zniszczono. Minorski, który był członkiem Komunistycznej Partii Polski i zaangażowanym komunistą został aresztowany i zesłany do obozu w Berezie Kartuskiej, gdzie trafił w 1939 r. Po wybuchu wojny uciekł w głąb Związku Radzieckiego do Nowosybirska. Ciężko chorował, opiekowała się nim tamtejsza pielęgniarka, z którą się później związał się i zdecydował pozostać w ZSRR - opowiadała.
- Do Polski Minorski wraca dopiero w 1956 r. i zaczyna tworzyć filmy dokumentalne, szybko powraca też do fotografii. Te zdjęcia, które stworzył w latach 60. i 70. pokazujemy również na wystawie. To zupełnie niezwykła dokumentacja nowo powstałych osiedli, ale też pozostałości dawnej, często przedwojennej, biednej zabudowy. Na fotografiach widzimy Wolę, Moczydło, Bródno czy Mokotów. Większość z tych zdjęć robił już jednak przede wszystkim dla siebie - zaznaczyła Puchała-Rojek.
Na wystawie można zobaczyć kilkaset fotografii Minorskiego, zarówno z lat 30., jak i 60. i 70. oraz towarzyszące im archiwalia. - Wiele z tych zdjęć to naprawdę niezwykłe odkrycie i są pokazywane po raz pierwszy. Widzimy na nich przede wszystkim Warszawę. Jej robotnicze oblicze widziane nie tylko z zewnątrz, poprzez ulice takie jak Wolska czy Elekcyjna, ale też wnętrza mieszkań, do których wchodził Minorski i szczegółowo dokumentował. To też tematy związane z pracą np. niezwykły cykl ukazujący piaskarzy nad Wisłą z lat 30. - wymieniała.
Kolejnym wątkiem jest los dzieci, bardzo istotny dla Minorskiego. - Fotografował je z niezwykłą wrażliwością, to bardzo poruszające kadry, ważne także z perspektywy dokumentalnej, np. cykl z Domu Dziecka, który do dziś działa na ul. Nowogrodzkiej. Pokazujemy też prace powojenne, nowe osiedla z prefabrykatów i które wydają się podobne, ale aparat Minorskiego pokazuje je w bardzo szczególny sposób. Ostatnim wątkiem są pochody pierwszomajowe. Fotografował je zarówno przed wojną, tu mamy kilka bezcennych odbitek z lat 30. Jest też ogromna dokumentacja z lat 70., kiedy uwieczniał maszerujące tłumy - mówiła kuratorka.
Na ekspozycji znalazł się również m.in. odnaleziony fragment fotoreportażu o tzw. biedaszybach, który Minorski zrobił w okolicach Borysławia czy zdjęcia i film z budowy kolejki wąskotorowej w Bieszczadach. - Pokazujemy też wybór kilkunastu grafik i rysunków twórców związanych z ugrupowaniem artystycznym Czapka Frygijska, to wypożyczenie z Muzeum Narodowego - powiedziała.
Można zobaczyć także dwa filmy dokumentalne z lat 50. oraz niezwykły współczesny panoramiczny film zrealizowany przez Magdalenę Hueckel i Tomasza Śliwińskiego zainspirowany fotografiami Minorskiego i jego niezrealizowanym marzeniem stworzenia filmu. - Do każdej sali wystawy zespół Hańba! stworzył piosenki inspirowane zdjęciami autora, klimatem politycznym i poezją lat 30. - wyliczała Puchała-Rojek.
Przygotowano również pomoce dotykowe dla osób z niepełnosprawnościami wzroku. - To takie, można powiedzieć, małe rzeźby opowiadające o ważnych wątkach w twórczości Minorskiego, ale także o istotnych aspektach samej fotografii, stworzone przez niezwykły duet z Fundacji Wielozmysły - podkreśliła.
- Zależało nam, by dzięki tej wystawie przede wszystkim przywrócić pamięć o Aleksandrze Minorskim, który w latach 30. był istotną postacią w środowisku kulturalnym Warszawy. Przybliżyć go jako artystę zaangażowanego, dla którego los osób znajdujących się na marginesie był zawsze bardzo ważny. Który traktował różne formy wypowiedzi, ale fotografię szczególnie, jako sposób działania i opowiadania, ale też interweniowania w zastaną rzeczywistość. Współcześnie można by go nazwać aktywistą - zauważyła kuratorka.
- Chciałabym, by odbiorcy znaleźli taką przestrzeń i moment, żeby przyjrzeć się tym zdjęciom i zobaczyć właśnie takiego bardzo wrażliwego fotografa, który ma też doskonałe oko i jest bardzo świadomy medium, którego używa. Wiele z tych zdjęć to naprawdę niezwykłe kadry, doskonale skomponowane, także pod względem światła i perspektywy. Nie są to przypadkowe zdjęcia. Ten twórca poprzez swoją sztukę wyraża również swoją postawę - dodała.
Wystawa będzie czynna do 6 września. Przygotowano również program wydarzeń towarzyszących dostępny na stronie muzeum.
Anna Kondek-Dyoniziak (PAP)
akn/ aszw/