Fot. PAP/Radek Pietruszka
W holenderskiej prowincji Fryzja rozpoczęto projekt dokumentowania lokalnego dziedzictwa zapachowego. Badacze chcą ustalić, jakie wonie mieszkańcy uznają za typowe dla regionu, a efektem prac mają być m.in. spacery zapachowe, sesje węchowe i „biblioteka zapachów”.
W holenderskiej prowincji Fryzja ruszył projekt „Een Neus voor Erfgoed” („Nos dla dziedzictwa”), którego celem jest udokumentowanie zapachów uznawanych za charakterystyczne dla regionu. Chodzi zarówno o woń morza Wattowego, siana czy traw, jak i zapachy związane z lokalną żywnością, tradycjami oraz życiem na wsi.
Jak powiedziała dla nadawcy publicznego NOS kierująca badaniami Inger Leemans, profesor historii kultury na Wolnym Uniwersytecie w Amsterdamie (VU), myślenie o zapachach jako o dziedzictwie jest wciąż stosunkowo nowym podejściem. Jej zdaniem wonie odgrywają ważną rolę w codziennym życiu i kształtowaniu tożsamości mieszkańców, choć zwykle nie są w ten sposób postrzegane. Fryzja stała się pierwszą prowincją w Holandii, która zdecydowała się wpisać „zapachy i dźwięki fryzyjskiej wsi” do swojej agendy dziedzictwa. Stało się to z inicjatywy partii agrarnej Ruch Rolnik-Obywatel (BBB). Plany projektu zaprezentowano w miejscowości Joure, kojarzonej m.in. z zapachem lokalnej fabryki kawy.
W ciągu półtora roku badacze chcą ustalić, jakie zapachy mieszkańcy wiążą z konkretnymi miejscami i jakie mają one dla nich znaczenie. Pomoże w tym ankieta, a także analiza archiwów, w których sprawdzane będzie, jak dawniej opisywano zapachy i jakie słownictwo z tym związane funkcjonowało w języku fryzyjskim.
Leemans zwróciła uwagę, że już wstępna analiza pokazuje częste odniesienia do siana, łąk i traw. Wskazała też na fryzyjskie słowo „maitiidsrook”, oznaczające wiosenny zapach. Jak dodała, język zmienia się wraz z otoczeniem zapachowym, a z użycia znikają określenia woni, które przestają być potrzebne.
W kolejnych etapach projektu mają zostać zorganizowane spacery zapachowe, sesje wspólnego wąchania oraz spotkania poświęcone rozmowie o zapachach. Powstać ma też specjalny stół zapachowy, pomagający przywoływać wspomnienia i doświadczenia.
Docelowo efektem projektu ma być „biblioteka zapachów”. Badacze przyznają jednak, że odtworzenie woni charakterystycznych dla środowiska, takich jak zapach stajni nad Morzem Wattowym, będzie dużym wyzwaniem, ponieważ perfumiarze są szkoleni głównie do tworzenia kompozycji perfumeryjnych, a nie zapachów otoczenia.
Celem przedsięwzięcia jest nadanie zapachowi pełnoprawnego miejsca w badaniach nad dziedzictwem, muzealnictwie i archiwistyce.
Patryk Kulpok (PAP)
pmk/ aszw/