Sztandar cieszyńskiego 4. Pułku Strzelców Podhalańskich. Źródło: Muzeum 4 Pułku Strzelców Podhalańskich w Cieszynie/facebook
Nie ma pieniędzy na ratowanie odnalezionego po 86 latach sztandaru cieszyńskiego 4. Pułku Strzelców Podhalańskich; symbol nie uzyskał dofinansowania z ministerialnego programu – podał w środę Krzysztof Neścior z muzeum pułku w Cieszynie.
Sztandar, a także proporzec mistrzowski 21. Dywizji Piechoty Górskiej, zostały odnalezione rok temu pod Tomaszowem Lubelskim w rejonie ostatnich walk jednostki we wrześniu 1939 roku. Do tamtego czasu spoczywały pod ziemią. Po odkopaniu symbole trafiły do Muzeum Regionalnego w Tomaszowie Lubelskim.
Dyrektor tomaszowskiej instytucji Robert Czyż poinformował PAP, że jesienią ubiegłego roku muzeum złożyło wniosek do ministerialnego programu wspierania konserwacji zbiorów muzealnych. – Zabiegaliśmy o fundusze na konserwację weksyliów, czyli sztandaru i proporca. Wyceniliśmy to na 147 tys. zł. Mieliśmy pełną dokumentację konserwatorską i program (…) edukacyjny. (…) Niestety, w oczach komisji (projekt – PAP) nie zyskał uznania i nie otrzymaliśmy dotacji – powiedział.
Robert Czyż dodał, że resort kultury w lutym 2026 roku dysponował jeszcze pewną pula funduszy, które mógł przeznaczyć na sfinansowanie części odrzuconych projektów. - Podjęliśmy pewne działania informujące ministerstwo, (…) że (sztandar – PAP) potrzebuje renowacji. Niestety, bez efektu – powiedział.
Dyrektor podkreślił zarazem, że muzeum niezależnie od starań w resorcie podjęło się zabezpieczenia sztandaru i proporca. Trafiły do pracowni konserwatorskiej pod Warszawą. – Z bardzo skromnych środków, którymi dysponujemy, wygospodarowaliśmy 35 tys. zł i z tego sfinansowaliśmy wstępne prace zabezpieczające, żeby sztandar nie ulegał degradacji. (…) Zatem w tej chwili potrzeba jeszcze ponad 100 tys. zł - wskazał.
Zapewnił, że zarówno Muzeum Regionalne, jak i starostwo tomaszowskie, zrobi wszystko, by znaleźć potrzebne pieniądze. Jak dodał, ma dojść w tej sprawie do spotkania w resorcie kultury z udziałem starosty i szefa rady powiatu.
Sprawa zbulwersowała właściciela cieszyńskiego Muzeum 4. PSP Krzyszofa Neściora. - Ponad rok od odnalezienia nie ma środków finansowych na zabezpieczenie prac konserwatorsko-ratunkowych tych skarbów narodowych. Czy historia sztandaru i proporca tak dumnie zapisanego na kartach oręża Wojska Polskiego pułku odznaczonego Krzyżem Virtuti Militari ma się zakończyć wstydliwym epilogiem szukania finansowania w zbiórkach społecznych? – napisał w mediach społecznościowych.
Zaapelował do resortu kultury, by wsparło renowację sztandaru.
Neścior w rozmowie z PAP mówił, że wiele osób proponowało zorganizowanie zbiórki społecznej. Nie jest zwolennikiem takiego rozwiązania. – Tu chodzi o zasadę. Taka rzecz, gdzie tyle ludzi zginęło w obronie Ojczyzny, nie powinna być rozwiązywana poprzez społeczną zbiórkę – uważa.
Resort kultury nie odniósł się na razie do tej sprawy.
Krzysztof Neścior przypomniał, że sztandar i proporzec zostały odnalezione rok temu. Zostały ukryte prawdopodobnie w nocy z 20 na 21 września 1939 roku przez grupę żołnierzy pułku na czele z kpt. Władysławem Kronholdem. Robert Czyż dodał, że sztandar – jak na 86 lat spędzonych pod ziemią – jest w dobrym stanie.
Sztandar został ufundowany w 1924 roku przez społeczeństwo powiatu cieszyńskiego. Proporzec był co roku wręczany pułkom 21. DPG za najlepsze osiągnięcia w szkoleniu strzeleckim. W 1938 roku otrzymał go 4. PSP z Cieszyna. W 1939 roku był przechowywany wraz ze sztandarem, a w trakcie działań wojennych w samochodzie - sztabie pod osobistą opieką płatnika kpt. Kronholda.
4. PSP wywodził się z sformowanego w 1919 roku we Włoszech Pułku Piechoty im. Zawiszy Czarnego, który – już jako 19. Pułk Strzelców Polskich – był częścią armii gen. Józefa Hallera. W marcu 1920 otrzymał nazwę 4. Pułku Strzelców Podhalańskich. Dowódcą był płk Mieczysław Boruta-Spiechowicz. Żołnierze brali udział w walkach z Ukraińcami i bolszewikami. Po wojnie jednostka stacjonowała w Cieszynie. We wrześniu dowodził nią ppłk Bronisław Warzybok.
W wojnie obronnej 1939 roku żołnierze walczyli w składzie 21. Dywizji Piechoty Górskiej. Po ciężkich walkach w rejonie Cieszyna i Bielska, a następnie Kalwarii Zebrzydowskiej oraz Bochni, żołnierze pułku znaleźli się nad Sanem. W połowie września pułk walczył pod Duchowem oraz w rejonie Dzikowa Nowego. Został wówczas częściowo rozbity. Przestał istnieć 16 września. Część żołnierzy dostała się do niewoli lub weszła w skład innych oddziałów. 22 września 1939 roku blisko 100 żołnierzy zostało przez Niemców oraz ukraińskich nacjonalistów spalonych żywcem we wsi Urycz. (PAP)
(planujemy kontynuację tematu)
szf/ dki/
