Wojnowo 10.1958. Pisarz Melchior Wańkowicz z wizytą w gospodarstwie rodziny Filiponów. Fot. PAP/Tadeusz Trepanowski
W 1958 r., dwa lata po powrocie z emigracji Melchior Wańkowicz wybrał się na Mazury, w miejsca, które opisał w książce „Na tropach Smętka”. Ukazała się ona po raz pierwszy w kwietniu 1936 r. i za jej sprawą głośno i publicznie powiedziano o dyskryminacji Polaków w Prusach Wschodnich.
Jedną z najważniejszych książek Wańkowicza był zbiór reportaży „Na tropach Smętka”. Był to owoc podróży autora i jego córki w 1935 r. po Mazurach, będących wówczas częścią niemieckich Prus Wschodnich. Przemierzali ten region samochodem i kajakiem. Powstała kilka miesięcy po tej podróży książka opowiadała o życiu rdzennych polskojęzycznych Mazurów, od pokoleń zamieszkujących te tereny. Ta grupa była w różny sposób dyskryminowana przez władze niemieckie, co starano się skrzętnie ukrywać przed międzynarodową opinią publiczną.
Książka Wańkowicza była pierwszym publicznym świadectwem, o tak dużym oddźwięku, o sytuacji Polaków w Prusach Wschodnich. Pierwsze wydanie „Na tropach Smętka” ukazało się w kwietniu 1936 r. i zostało przyjęte entuzjastyczne. Potwierdzał to choćby fakt, że w ciągu trzech lat ukazało się jej osiem wydań.
„Mazurów jest w Prusach Wschodnich ponad 300 tys. Położenie ich jest bardzo smutne. Germanizowani na każdym kroku, nie mając łączności z krajem, mogą ulec wynarodowieniu. Jednak autor krzepi czytelnika opisami odporności i wielkiego patriotyzmu naszych rodaków. Przedstawia nam codzienne życie mazurskie, tradycje, baśnie, a jednocześnie wprowadza nas w świat dzisiejszych Niemiec” – napisano w recenzji książki „Na tropach Smętka” opublikowanej w magazynie „Praca i Wiedza”, w lutym 1937 r.
„Nienawiści w tej książce nie ma. Mimo to jest to książka przerażająca. Bywają takie wycinki rzeczywistości, które nie potrzebują ubarwienia ani robionych nastrojów” – pisano o książce w tygodniku „Świat”.
„Właściwie trudno o tej książce pisać spokojnie, na chłodno, opisując obrazy w niej zawarte. Z wściekłości zaciskają się pięści, bolesne upokorzenie przywala ciężarem ogromnym, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że setki tysięcy ludzi mówiących i myślących po polsku jest za tę myśl i za tę mowę najokrutniej prześladowanych i tępionych, a nasza »mocarstwowość« nie znajduje środków, by na to w odpowiedni sposób zareagować” – napisano w styczniu 1937 r. w miesięczniku „Ruch Młodych”.
W 1938 r. Wańkowicz chciał jeszcze raz pojechać do Prus Wschodnich, ale odmówiono mu wydania wizy. Tajemnicą poliszynela było, że spowodowała to jego książka.
Prezentowana fotografia została wykonana w październiku 1958 r. przez Tadeusza Trepanowskiego. Widać na niej Wańkowicza, który po 23 latach odwiedził gospodarstwo rodziny Filiponów, gdzie zatrzymał się na nocleg podczas swojej wyprawy w 1935 r.
II wojnę światową i pierwsze lata po jej zakończeniu Wańkowicz spędził na emigracji. Do Polski powrócił dopiero w 1956 r. Uchwycony w kadrze moment było częścią jednej z pierwszych jego wypraw po powrocie do kraju. Pisarz wybrał się w tą podróż swoim Mercedesem. Samochód też stanowi ciekawy wątek, w biednej i izolowanej od świata Polsce takich samochodów, w prywatnych rękach, było przypuszczalnie zaledwie kilkanaście.
Fotografię można zobaczyć tu: https://shortlink.uk/1sH1R
Subskrybenci serwisu PAP mogą pobrać tę fotografię bezpłatnie do zilustrowania tego tekst.
Melchior Wańkowicz (1892-1974) uznawany jest za ojca polskiego reportażu. W rozmowie z PAP Marek Miller, reporter i założyciel Laboratorium Reportażu oraz autor książki „3xK. Polska szkoła reportażu”, powiedział, że dwoma filarami polskiego reportażu byli Melchior Wańkowicz i Ksawery Prószyński.
W 1931 r. Wańkowiczowi był również autorem sloganu reklamowego „cukier krzepi”. W jednym z powojennych wywiadów mówił o tym: „Dostałem, jak przypuszczam, najwyższe honorarium na świecie za dwa słowa: »cukier krzepi« - 5000 zł przedwojennych”. W owym czasie przeciętny robotnik czy urzędnik zarabiali ok. 120 – 150 zł miesięcznie. W historii polskiego marketingu przed 1989 r. niewiele było tak trafnych sloganów. Drugim, wskazywany przez specjalistów, ponadczasowym hasłem reklamowym, tej samej klasy co słowa Wańkowicza, był slogan wymyślony przez pisarkę Angieszkę Osiecką: „Coca cola to jest to”. Aktor komediowy Adolf Dymsza parodiował slogan Wańkowicz „cukier krzepi” słowami „wódka lepiej”. Czterdzieści lat po „cukier krzepi” Wańkowicz jeszcze raz pokazał swój kunszt twórczy w dziedzinie reklamy wymyślając hasło „Lotem bliżej”.
W dwudziestoleciu międzywojennym Wańkowicz prowadził wydawnictwo „Rój” i to właśnie on odkrył Sergiusza Piaseckiego. W „Roju” wydano także po raz pierwszy m.in. „Sklepy cynamonowe” i „Sanatorium pod klepsydrą” Brunona Schulza, „Ferdydurke” i „Pamiętniki z okresu dojrzewania” Witolda Gombrowicza, „Ład serca” Jerzego Andrzejewskiego i „Karierę Nikodema Dyzmy” Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.
Najbardziej znanymi książkami Wańkowicza były: „Na tropach Smętka”, „Bitwa o Monte Cassino”, „Ziele na kraterze”, „Sztafeta”, „Wrzesień Żagwiący”, „Westerplatte”, „Hubalczycy”, „Szczenięce lata”, „Zupa na gwoździu”, „Od Stołpców po Kair”, „Karafka La Fontaine'a”.
W 2011 r. w Piszu odsłonięto pomnik Melchiora Wańkowicza, przedstawiający postać pisarza stojącą obok kajaku, którym w 1935 r. z córką pływał po Mazurach. Po drugiej stronie rzeki Pisy umieszczona pomnik książki „Na tropach Smętka”. Pomnik pisarza został odsłonięty w 75. rocznicę pierwszego wydania książki, a jego lokalizacja na Mazurach była symboliczna. Sejm RP ustanowienia roku 2024 Rokiem Melchiora Wańkowicza.
Leżące nad rzeką Krutynią Wojnowo – które Wańkowicz odwiedził podczas swojej podróż w 1935 r., i do którego przyjechał w 1958 r. – przed II wojną było zamieszkałe w połowie przez prawosławnych staroobrzędowców i Mazurów. To miejscowość, którą wielu turystów widziało z poziomu kajaka, biorą udział w spływach Krutynią. Oprócz tego, co napisał o niej Wańkowicz, wiąże się z nią też historia XIX-wiecznego osadnictwa w tej okolicy prawosławnych staroobrzędowców.
Archiwum fotograficzne Polskiej Agencji Prasowej liczy kilkadziesiąt milionów zdjęć i wciąż wzbogaca się o nowe kolekcje. Jego zasoby sięgają lat 20. XX wieku i stanowią ważną część dziedzictwa narodowego. Zatrzymane w kadrach obrazy rejestrują każdy aspekt życia społecznego, politycznego, gospodarczego, kulturalnego i religijnego na przestrzeni ostatnich 100 lat.
Profesjonalna digitalizacja zasobów fotograficznych PAP umożliwia szeroki do nich dostęp przez stronę PAP (https://fotobaza.pap.pl/). Nad prawidłową identyfikacją oraz szczegółowym opisem zdjęć pracuje zespół specjalistów, przeglądając materiały źródłowe w czytelniach i archiwach. Klienci są na bieżąco informowani o nowych zdjęciach w Bazie Fotograficznej PAP.
Zainteresowała cię ta historia? Zapisz się na newsletter PAP Fotobox (https://rejestracja.pap.com.pl/fotobox) i co miesiąc odkrywaj m.in. archiwalne kadry dotyczące postaci, miejsc i wydarzeń.
Tomasz Szczerbicki (PAP)
szt/ dki/