Wystawa plenerowa „Wygnali Bieruta z trybuny” prezentowana na Placu Zgody w Szczecinie. Fot. PAP/Marcin Bielecki
Plenerowa wystawa pt. „Wygnali Bieruta z trybuny”, którą Instytut Pamięci Narodowej zaprezentował w piątek w centrum Szczecina, opowiada o antykomunistycznej manifestacji harcerzy w czasie zlotu zorganizowanego pod hasłem „Trzymamy Straż na Odrą” w kwietniu 1946 r.
Tytuł wystawy, której kuratorami są dr Artur Kubaj ze szczecińskiego oddziału IPN oraz publicysta i historyk Piotr Semka, przypomina o wydarzeniach z 13 kwietnia 1946 r., kiedy zorganizowany przez komunistyczne władze zlot młodzieży, zamienił się w antyrządową manifestację. Kilkanaście tysięcy harcerzy zakłóciło przemówienie Bolesława Bieruta, skandując „Mikołajczyk! Mikołajczyk!” na cześć ówczesnego wicepremiera i szefa Polskiego Stronnictwa Ludowego.
- Wydarzenie propagandowe, które chcieli zorganizować komuniści, przerodziło się w pierwszy protest Szczecinian przeciwko instalowaniu władzy komunistycznej. Warto, aby „Szczeciński Kwiecień 1946” zapisał się w naszej zbiorowej pamięci obok takich dat jak 1956 rok, Grudzień 1970, Sierpień 1980, Grudzień 1981 – powiedział dyrektor szczecińskiego oddziału IPN Krzysztof Męciński podczas wernisażu wystawy. - Szczecin to od początku było miasto niepokornych ludzi, którzy przynieśli niepodległość Polsce – dodał.
Plenerową ekspozycję przygotowano na pl. Zgody w alei Wojska Polskiego, którą w 1946 r. również defilowali harcerze (14 kwietnia). Na 21 tablicach znajdują się zdjęcia (m.in. ze zbiorów Polskiej Agencji Prasowej, Archiwum Państwowego i Muzeum Narodowego), archiwalne dokumenty, plakaty i krótkie opisy wydarzeń. Jest m.in. fotografia zdenerwowanego Bolesława Bieruta i stojącego obok wicepremiera Stanisława Mikołajczyka na trybunie honorowej.
Zlot pod hasłem „Trzymamy Straż nad Odrą” w 1946 r. wymyślił ówczesny wojewoda szczeciński Leonard Borkowicz. Wydarzenie miało zamanifestować polskość Szczecina i tzw. Ziem Odzyskanych. W programie były zawody sportowe, koncerty, parada okrętów na Odrze. Na Pomorze Zachodnie przyjechało ok. 50 tysięcy gości, z różnych organizacji młodzieżowych, w tym ok. 15 tysięcy harcerzy.
- Oni byli w waszym wieku, to nie byli jacyś bohaterowie, tylko ludzie, którzy poczuli, że na chwilę otworzyła się przestrzeń wolności – powiedział Piotr Semka do kilkudziesięciu uczniów IX LO w Szczecinie oglądających wystawę. – Tak bywa bardzo często, że młodzi ludzie, którzy są najbardziej bezkompromisowi, pryncypialni, wykrzykują to, czego nie wykrzykują rodzice – stwierdził.
Semka wyjaśniał, że następnego dnia po tym jak 13 kwietnia 1946 r. Bierut został zakrzyczany podczas manifestacji na Wałach Chrobrego, władze próbowały uniemożliwić harcerzom udział w kolejnych uroczystościach. Mimo to młodzież, oklaskiwana przez tysiące Szczecinian, przemaszerowała przez centrum miasta, przed dowództwem ZHP i pod pustą trybuną dla oficjeli. Spontaniczne zgromadzenie odbyło się też 14 kwietnia na dworcu kolejowym po tym, jak miasto obiegły informacje o represjach wobec harcerzy i „wywożeniu” ich ze Szczecina. Plotki się nie potwierdziły, ponieważ do Szczecina przyjechało wtedy wielu zagranicznych dziennikarzy.
- Komunistyczna władza zaprosiła wielu korespondentów zagranicznych, bo myśleli, że będzie wspaniała oficjałka, która potwierdzi chwałę wielkiego Bieruta, a okazało się, że była to patriotyczna demonstracja poparcia dla PSL, Mikołajczyka – zaznaczył Semka. Historyk i publicysta ocenił, że „Szczeciński Kwiecień 1946 powinien wejść do kanonu pamięci” tego miasta.
Kubaj wyjaśniał, że komunistycznym władzom zależało na „manifestacji jedności”, dlatego tolerowali wicepremiera Mikołajczyka, szefa PSL. - Mikołajczyk w tamtym czasie był rzecznikiem polskich nadziei na to, że Polska nie zostanie oddana w jarzmo Sowietów – powiedział Kubaj.
Zwrócił uwagę, że manifestacja w Szczecinie poprzedziła tzw. referendum ludowe „3 X TAK” (czerwiec 1946) oraz wybory do sejmu w styczniu 1947 r. Dwukrotnie wyniki głosowania zostały sfałszowane przez władze. Kubaj podkreślił, że po demonstracji w Szczecinie komuniści zakazali świętowania rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja, co wywołało kolejne uliczne protesty, m.in. w Krakowie i na Śląsku, a później w Poznaniu.
- To w Szczecinie Bolesław Bierut, uzurpujący sobie rolę prezydenta Polski [od 31 grudnia 1944 r. był Prezydentem Krajowej Rady Narodowej, samozwańczego parlamentu], spotkał się po raz pierwszy po wojnie, fizycznie, twarzą w twarz, osobiście z niechęcią Polaków – podsumował Kubaj.
Kuratorzy wystawy „Wygnali Bieruta z trybuny. Szczeciński Kwiecień 1946” są również autorami publikacji pod tym samym tytułem. O książce, która wkrótce ma pojawić się w księgarniach, i o wydarzeniach z 1946 r. będą opowiadać dziś o godz. 17.30 w Przystanku Historia w „Posejdonie” przy Bramie Portowej w Szczecinie. (PAP)
tma/ aszw/