Prezydent Rosji Władimir Putin podczas ceremonii złożenia wieńca z okazji 84. rocznicy inwazji nazistowskich Niemiec na Związek Radziecki podczas II wojny światowej w Dniu Pamięci i Żalu przy Grobie Nieznanego Żołnierza przy murze Kremla w Moskwie, Rosja, 22 czerwca 2025 r. Fot. EPA/ALEXANDER ZEMLIANICHENKO/POOL Strona: PAP/EPA.
Historia służy Władimirowi Putinowi jako broń w walce o odbudowę rosyjskiego imperializmu – zauważa niemiecki historyk Klaus Gestwa. Przykładem „perfidnego manipulowania” przeszłością są, jego zdaniem, działania podejmowane przez Rosję w Katyniu - miejscu kaźni polskich oficerów.
Prezydent Rosji Władimir Putin postępuje zgodnie z zasadą z powieści George’a Orwella „Rok 1984”: „Kto kontroluje przeszłość, ten kontroluje przyszłość” – pisze Gestwa w eseju opublikowanym na portalu tygodnika „Der Spiegel”.
Autor przypomniał, że celem byłego agenta KGB Putina, który objął urząd prezydenta Rosji 7 maja 2000 r., było od początku „zjednoczenie wszystkich Rosjan, aby zbudować potęgę Rosji.
„Siła państwa i jedność społeczeństwa stanowiły stałe punkty rosyjskiej polityki, która posługuje się historią jak bronią, żeby zjednoczyć Rosjan wokół Putina i sprowadzić na Europę wojnę i agresję” – pisze historyk z Instytutu Europy Wschodniej w Tybindze, przypominając, że jedną z pierwszych decyzji prezydenta było przywrócenie sowieckiego hymnu z czasów Stalina.
Wojna przeciw Ukrainie przedstawiana jest jak kontynuacja Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, której celem jest pokonanie „faszyzmu w Ukrainie”. Do tego propagandowego spektaklu wprzęgnięta została Cerkiew prawosławna, która mówi o „świętej wojnie” przeciw „zachodniemu satanizmowi”.
Historyk zwraca uwagę, że indoktrynacja za pomocą historycznych mitów, której celem jest militaryzacja społeczeństwa, rozpoczyna się już w szkołach. Jak twierdzi Putin, wojny wygrywają nie dowódcy lecz nauczyciele.
Historia służy Kremlowi do dyskredytowania innych państw i obchodzenia prawa międzynarodowego – stwierdza autor, przypominając, że Rosja przedstawia aneksję Krymu jako „historyczną sprawiedliwość”, a wobec Ukrainy stosuje imperialny i agresywny termin „Noworosja”.
Przykładem „perfidnego manipulowania” historią jest - według niemieckiego historyka - otwarta w kwietniu 2026 r. wystawa Rosyjskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego „Dziesięć wieków polskiej rusofobii”. Na miejsce ekspozycji wybrano poświęcone polskim ofiarom miejsce pamięci w Katyniu. „W lesie oddalonym o 20 km od Smoleńska w kwietniu i maju 1940 r. siepacze sowieckich tajnych służb zastrzelili 4400 aresztowanych Polaków, w większości oficerów” – podkreślił Gestwa.
Nowa rosyjska wystawa, przedstawiająca Polaków jako ludzi notorycznie nienawidzących Rosji, służy Kremlowi do „zmiany ofiar w sprawców”. Celem jest zatarcie odpowiedzialności za stalinowski terror przeciw polskiej ludności.
Prezydent Rosji uważa, że ma do spełnienia historyczną misję – chce „skorygować znienawidzony świat, który jego zdaniem poszedł w niewłaściwym kierunku i upokorzył Rosję”.
„Putin nie przejdzie do historii ani jako reformator, ani jako modernizator Rosji. Putin chce pisać historię jako zdobywca. Dla swojego bezwzględnego tryumfu wojennego spycha Ukrainę w przepaść morderczej wojny na wyniszczenie, a przy okazji wykrwawia swój własny kraj wojskowo, demograficznie i gospodarczo. Przynajmniej w ten sposób stawia się w jednej linii ze swoim wielkim idolem – Piotrem I” – pisze Klaus Gestwa w konkluzji eseju w „Der Spieglu”. (PAP)