Akcja „Latający Harlender” w Muzeum w Jarosławiu. Fot. Muzeum w Jarosławiu
Co łączy Gustawa Mahlera z Jarosławiem albo dlaczego Jarosław znalazł się na okładce najstarszej polskiej książki kucharskiej z 1682 r.? Takie ciekawostki odkrywa Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich dzięki inicjatywie „Latający Harlender”.
„Latający Harlender” to nowy cykl Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich, który poszukuje wszelkich śladów na temat swojego miasta poza nim samym. Mogą to być np. opowiastki o ludziach, którzy urodzili się w Jarosławiu, a później zrobili „kariery” w świecie.
Jak powiedział PAP kierownik działu edukacji i upowszechniania w jarosławskim muzeum - Piotr Kaplita - cykl w swojej nazwie nawiązuje do pierwszego dyrektora jarosławskiego muzeum Jana Harlendera, a jednocześnie jest parafrazą nazwy „Latającego Holendra”, okrętu-widmo, który często pojawia się w opowieściach morskich.
Kaplita, który jest także pomysłodawcą cyklu, powołując się na Wielki Słownik Języka Polskiego PAN, zauważył, określenie Latający Holender używane jest czasami w języku potocznym jako synonimu dla włóczykija, osoby ruchliwej, która nie przebywa długo w jednym miejscu.
- Nazwa (cyklu) brzmi dość lekko, ale jest nieoczywista, dzięki czemu zaciekawia. Daje dużą swobodę tematyczną. Harlender może latać wszędzie, gdzie znajdzie jakieś „jaroslaviana” – wyjaśnił Kaplita.
Główną ideą cyklu - tłumaczy jego pomysłodawca - jest tropienie jarosławskich wątków poza Jarosławiem. Mogą to być m.in. krótkie opowiastki o ludziach, którzy w Jarosławiu się urodzili albo mieli z miastem coś wspólnego, a później zrobili „kariery” w świecie. - Przede wszystkim jednak chcemy odnajdywać nieoczywiste miejsca, gdzie nazwa miasta pojawia się wprost: jak np. na okładce Compendium Ferculorum, czyli pierwszej polskiej książki kucharskiej wydanej w 1682 r. – przekazał Kaplita.
Chodzi o „Compendium Ferculorum albo zebranie potraw” – najstarszą zachowaną polską książkę kucharską wydaną w Krakowie w 1682 r. Jej autorem jest Stanisław Czerniecki, nadworny kuchmistrz Aleksandra Michała Lubomirskiego. Zadedykował on magnatowi książkę, podkreślając jego status - hrabiego na Wiśniczu i Jarosławiu.
- Książka była popularna nie tylko w Rzeczpospolitej, ale także poza jej granicami. Dzięki niej oczytani smakosze w całej Europie mogli dowiedzieć się o potrawach, jakie były jadane na polskich dworach, ale także – co dla nas szczególnie cenne – natrafiali przy okazji na nazwę naszego miasta – powiedział PAP Konrad Sawiński, dyr. Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich.
W jego ocenie Jarosław ze swoją niezwykłą historią daje szansę na poszukiwanie „jaroslavian” w najbardziej nieoczywistych okolicznościach.
W tym kontekście przytoczył historię Siegfrieda Lipinera, urodzonego w Jarosławiu poety, filozofa, uważanego za jednego z najbardziej błyskotliwych intelektualistów swojej epoki, który w niemieckojęzycznych kręgach literackich zasłynął jako tłumacz dzieł Adama Mickiewicza. - Urodzony w Jarosławiu Lipiner był przyjacielem Gustawa Mahlera (austriackiego kompozytora i dyrygenta - PAP), podziwiali go także Friedrich Nietzsche i Ryszard Wagner. Odkrywanie i udostępnianie szerokiej publiczności właśnie takich historycznych smaczków bardzo nas cieszy – zaznaczył dyr. muzeum.
Piotr Kaplita dodał, że właśnie o tego typu tropy, wzmianki chodzi w nowym cyklu. - Wystarczy więc jakikolwiek jarosławski punkt zahaczenia – podkreślił pomysłodawca.
Sawiński zaś dodał, że z dużą niecierpliwością czeka na każde kolejne odkrycie, bo – jak zauważył – „muzealny Dział Edukacji i Upowszechniania ma nieograniczoną wyobraźnię”.
Odkryte przez muzealników ślady Jarosławia prezentowane są w krótkich filmikach na profilu muzeum na Facebooku.(PAP)
api/ ugw/