Źródło: polona.pl
Niemcy ponoszą główną winę za II wojnę światową, ale nie wolno pomijać współwiny Związku Sowieckiego – uważa historyk Manfred Kittel. Bez porozumienia Hitlera ze Stalinem w 1939 r. uderzenie III Rzeszy na Polskę i dalsze prowadzenie wojny byłyby znacznie trudniejsze – argumentuje na łamach „FAZ”.
Niemiecki historyk Manfred Kittel przypomniał na wstępie, że Parlament Europejski w 2009 r. ogłosił 23 sierpnia Europejskim Dniem Pamięci Ofiar Reżimów Totalitarnych, upamiętniając podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow 23 sierpnia 1939 r. „Ta data do dzisiaj nie weszła na stałe do niemieckiej kultury pamięci” – ocenił historyk.
Odwołując się do opinii cenionego historyka Karla Schloegla, Kittel pisze, że w świadomości Niemców główną rolę odgrywają daty 1 września 1939 r. i 22 czerwca 1941 r. (napaść III Rzeszy na ZSRS), natomiast „pomija się 22-miesięczny okres kolaboracji obu dyktatur i losy narodów wschodnioeuropejskich pod władzą narodowego socjalizmu i komunizmu”.
„Ślepota na jedno oko” niemieckiej kultury pamięci stanowi „zagrożenie dla zewnętrznego bezpieczeństwa liberalnych demokracji”, ponieważ „zniekształca spojrzenie na imperialistyczną politykę (przywódcy Rosji) Władimira Putina” – podkreślił autor. Jego zdaniem centralne znaczenie paktu Ribbentrop-Mołotow dla przebiegu II wojny światowej jest nadal niedoceniane.
Historyk powołuje się na opinię eksperta od historii III Rzeszy Klausa Hildebranda, że pakt o nieagresji „był w rzeczywistości paktem o agresji”: Stalin dał zielone światło „pracującej pełną parą niemieckiej lokomotywie wojennej”.
Dowodem na świadomość współwiny Moskwy za wybuch wojny w 1939 r. są, zdaniem autora, podejmowane do ostatnich dni ZSRR próby kwestionowania i tuszowania tajnego protokołu, w którym zdecydowano o podziale Polski i krajów bałtyckich.
Kittel przyznaje, że nie można ze stuprocentową pewnością przesądzić, czy bez umowy ze Stalinem Hitler zaatakowałby Polskę. Pewne jest natomiast, że bez paktu byłby w „nieporównanie gorszej sytuacji wyjściowej”. Zdaniem historyka tylko dzięki pomocnictwu Stalina Hitlerowi udało się w krótkim czasie opanować Europę kontynentalną i wykorzystać jej zasoby do kontynuowania wojny.
Deportacje potencjalnych przeciwników politycznych ze wschodniej Polski w lutym 1940 r., mord w Katyniu i kolejne fale deportacji zadają kłam sowieckiej tezie o czysto defensywnym charakterze porozumienia z Niemcami - podkreśla Kittel. Wskazuje przy tym na powiększającą się dysproporcję między coraz intensywniejszym zajmowaniem się w Niemczech zbrodniami „niszczycielskiego nazistowskiego imperializmu” a wypychaniem ze świadomości grzechów „konwencjonalnego imperializmu terytorialnego typu carskiego i stalinowskiego”.
W jego opinii ta dysproporcja ma ogromne konsekwencje polityczne, tym bardziej, że Putin instrumentalizuje miliony „rosyjskich” ofiar II wojny, z których wiele było w rzeczywistości Ukraińcami. Putin przedstawia wojnę przeciw Ukrainie jako walkę z rzekomym „nazistowskim reżimem w Kijowie”, mającą stanowić kontynuację walki z faszyzmem Hitlera.
Kittel zarzuca niemieckim władzom, że obchodząc historyczne rocznice, pomijają rolę sowieckiej Rosji. Przypomniał słowa ówczesnego szefa MSZ Niemiec Heiko Maasa, który w maju 2020 r. twierdził, że Niemcy są jedynym krajem odpowiedzialnym za wojnę.
Polemizując z tym poglądem, Kittel przypomina, że już w 1989 r. polski historyk, były więzień Auschwitz Wacław Długoborski mówił w siedzibie Bundestagu o „niewątpliwej współwinie” Stalina. Dodaje, że Putin obarcza Polskę współodpowiedzialnością za rzekomo niedostateczną gotowość do ustępstw w 1939 r.
Kittel zwraca uwagę, że narrację podobną do rosyjskiej stosuje niemiecka prawicowo-populistyczna partia Alternatywa dla Niemiec. Jej honorowy przewodniczący Alexander Gauland nazwał pakt Ribbentrop-Mołotow decyzją „słuszną, wynikającą z realizmu politycznego” i służącą przetrwaniu narodu.
Nazwanie po imieniu współwiny Stalina za rozpętanie II wojny światowej i fatalnej roli rosyjskiego imperializmu jest ważne – podkreślił w konkluzji Kittel. Jego zdaniem nadszedł czas, aby 23 sierpnia stał się dniem narodowej pamięci w Niemczech.
Jacek Lepiarz (PAP)
lep/ akl/