Rodolfo Walsh. Fot. wikipedia
„Operacja Masakra” to pierwszy reportaż literacki obnażający mechanizmy terroryzmu państwowego i rekonstruujący stracenie grupy cywilów po nieudanym powstaniu przeciw dyktaturze w Argentynie. Książka Rodolfo Walsha o wydarzeniach sprzed 70 lat na przedmieściach Buenos Aires właśnie ukazała się w Polsce.
Argentyński dziennikarz, aktywista społeczny, członek bojówki, miejskiej guerilli, pisarz i autor przełomowego reportażu: Rodolfo Walsh - pisała o nim Naomi Klein w książce „Doktryna szoku”. „Był to człowiek nietuzinkowy - towarzyska osoba, iście renesansowy umysł, a przy tym autor powieści kryminalnych oraz wielokrotnie nagradzanych nowel i opowiadań”.
„Doskonale sprawdzał się również w roli detektywa - potrafił łamać wojskowe szyfry oraz śledzić szpiegów. Największy sukces odniósł, kiedy pracował jako dziennikarz na Kubie. Wtedy to Walsh przechwycił i rozszyfrował wysłany przez CIA teleks, dzięki czemu udało się ujawnić informacje na temat planowanej inwazji w Zatoce Świń. Ta informacja pozwoliła Fidelowi Castro przygotować się na atak i skutecznie go odeprzeć” - przypomina kanadyjska publicystka.
Do historii przeszedł jako autor „Operacji Masakra”, jednej z pierwszych powieści silnie opierających się na autentycznych wydarzeniach, znanych pod szyldem „non fiction”. Słynniejsza od książki Walsha okazała się wydana niemal dekadę później powieść „Z zimną krwią” amerykańskiego pisarza Trumana Capotego - o brutalnym morderstwie rodziny Clutterów w miasteczku Holcomb.
„Operacja Masakra” po raz pierwszy ukazała się w 1957 r. Opisuje wydarzenia, które miały miejsce rok wcześniej, w nocy z 9 na 10 czerwca 1956 r. w José León Suárez, na przedmieściach Buenos Aires. Oddział policji rozstrzelał tam 12 mężczyzn. Egzekucja odbyła się w reakcji na próbę zamachu stanu - obalenia wojskowych wyniesionych do władzy po rewolucji wyzwoleńczej, która zakończyła rządy Juana Peróna.
Walsh wspierał rewolucję, nie przyniosła ona jednak spokoju, sprawiedliwości społecznej czy rządów prawa. Nowa władza okazała się równie skora do nadużywania swej siły jak poprzednia; równie skorumpowana i gotowa do przemocy. Zamach stanu miał przywrócić rządy Peróna. Aresztowani i rozstrzelani w jego rezultacie bohaterowie opowieści Walsha nie mieli z nim nic wspólnego. Większość nawet o nim nie wiedziała - aresztowana została przez przypadek.
Kilka miesięcy po nieudanej próbie puczu Walsh - wówczas niemal 30-latek, głowa rodziny, mąż i ojciec dwóch córek - spędzał wieczór, grając w szachy w kawiarni w Buenos Aires, gdy nieznajomy poinformował go, że jeden z mężczyzn, którzy stanęli przed plutonem egzekucyjnym, przeżył. Ten incydent stał się początkiem dochodzenia dziennikarza. Wkrótce dotarł do kilku innych ocalałych z rozstrzelania - przeżyło ich sześciu. „Operacja Masakra” stanowi rekonstrukcję tamtej nocy. Rezultaty swojej pracy Walsh publikował na łamach gazety „Mayoría”, a w końcu wydał książkę. To nie była egzekucja - przekonywał - ale zwykłe morderstwo. Liczył na to, że dzięki jego pracy sprawiedliwość dosięgnie Desiderio Fernándeza Suáreza, który wydał rozkaz rozstrzelania.
„Walsh podjął trop nielegalnych poczynań nowego, w zasadzie popieranego przez siebie rządu, ba, w ostatecznym rozrachunku dowiódł dziennikarskim śledztwem ich nielegalności, choć do przepracowywania tak trudnego tematu, który pojawił się przed nim w postaci zasłyszanej w barze nad szachami plotki, nie czuł się, jak sam wielokrotnie podkreślał, w żadnej mierze przygotowany. Czy mogę po prostu wrócić do szachów? - pytał” - pisze w posłowiu do polskiego wydania książki tłumaczka Barbara Jaroszuk.
Autor „Operacji Masakra” - dodaje - „stał się pionierem nowego typu literatury: balansującej między dziennikarstwem a sygnalizowanymi na bieżąco fikcjonalnymi domysłami powieści dokumentalnej”. Książka stanowi także „zapis metamorfozy” jej autora; „stopniowej zmiany poglądów pod wpływem odkrywanych faktów i - przede wszystkim - spotkań z realnymi osobami, do których to spotkań początkowo musiała go, nie bez wysiłku, nakłaniać jego współpracowniczka Enriqueta Muniz”, której Walsh zadedykował książkę.
„Operacja Masakra” to, ocenia tłumaczka, akt walki o wartości i sprawiedliwość „ponad podziałami społecznymi czy ideologicznymi”. W 1969 r. dziennikarz wydał książkę „Quien mato a Rosendo?” („Kto zabił Rosenda?”), w której badał zabójstwo związkowego przywódcy Rosenda Garcii z 1966 r. W 1973 r. ukazała się natomiast „Caso Satanowsky” („Sprawa Satanowsky'ego”), w której powrócił do 1957 r. i morderstwa dokonanego na prawniku Marcosie Satanowskym, obnażając - przypomina Jaroszuk - „zbrodnicze uwikłanie machiny państwowej”.
W 1960 r. Walsh wyjechał na Kubę, gdzie wraz z Gabrielem Garcią Márquezem oraz Jorgem Masettim współtworzył agencję prasową Prensa Latina i - o czym przypomniała Klein - rozszyfrował teleks z informacjami na temat planowanej przez Amerykanów inwazji na wyspę, tym samym pozwalając Castro na jej udaremnienie. Niepowodzenie w Zatoce Świń było jedną z największych porażek administracji prezydenta Kennedy'ego. W 1973 r. - ponownie w Argentynie - Walsh dołączył do Montoneros, partyzanckiej grupy radykalnych peronistów, ale wkrótce rozczarował się także nimi i zdecydował się kontynuować walkę o sprawiedliwość jako dziennikarz. W 1976 r. w strzelaninie z żołnierzami, otoczona przez siły rządowe, życie odebrała sobie jego córka Victoria, oddana sprawie Montoneros. Miała 26 lat.
„Nieustanne obławy prowadzone przez tajną policję oznaczały, że Walsh nie mógł sobie pozwolić na ciche opłakiwanie utraty ukochanego dziecka. Zdając sobie sprawę, że jego dni są policzone, zdecydował się uczcić zbliżającą się pierwszą rocznicę rządów junty” - pisze Naomi Klein w „Doktrynie szoku”. Do polskiego wydania reportażu dołączono „List otwarty pisarza do junty wojskowej”, który dziennikarz rozesłał do redakcji gazet dzień przed śmiercią. „Nie mam nadziei, że zostanę wysłuchany, mam natomiast pewność, że będę za to wystąpienie prześladowany. Pragnę jednak pozostać wierny zobowiązaniom, które poczyniłem dawno temu. Chcę dać świadectwo o tych trudnych czasach” - pisał Walsh.
Potępił, jak zaznaczyła Klein, „zarówno system gospodarczy, który rządy junty stworzyły w Argentynie, jak i środki państwowego terroru służące utrzymaniu tego systemu”. Dziesięć kopii listu wrzucił do dziesięciu różnych skrzynek pocztowych, „wysyłając w ten sposób egzemplarze listu do wybranych osób, które miały zająć się dalszym rozpowszechnianiem tekstu”. Następnego dnia, 24 marca, wpadł w zasadzkę, gdy szedł na spotkanie z rodziną znajomego, uprowadzonego przez tajną policję. Zginął z bronią w ręku, w walce z żołnierzami, mającymi go aresztować i - o czym był przekonany - poddać torturom, a na końcu zabić. Jego ciało zostało spalone, a prochy rozsypane do rzeki. Dziś w miejscu jego śmierci, na skrzyżowaniu ulic San Juan i Entre Rios w Buenos Aires, znajduje się stacja metra nazwana jego imieniem. Jak przypomina Barbara Jaroszuk, Walsh „pozostaje jednym z około trzydziestu tysięcy desaparecidos, czyli zaginionych albo znikniętych, jak określa się ofiary ostatniej dotąd, rządzącej Argentyną w latach 1976-1983 dyktatury”.
„Operacja Masakra” Rodolfo Walsha w przekładzie Barbary Jaroszuk ukazała się nakładem wydawnictwa ArtRage. (PAP)
pj/ miś/