Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki w Szczecinie. Fot. PAP/Marcin Bielecki
Dobrze dofinansowane i sprawnie zarządzane prywatne muzea motoryzacji w naszym kraju przejmują zadania, których nie są w stanie realizować placówki państwowe. Oprócz tego, że zabezpieczają i prezentują dorobek polskiej motoryzacji, mogą się też pochwalić dużą liczbą odwiedzających.
Po wojnie w Polsce funkcjonowało kilkanaście fabryk produkujących pojazdy mechaniczne – motorowery, motocykle, samochody osobowe i ciężarowe, ciągniki rolnicze, autobusy i pojazdy specjalne, np. budowlane. Do lat 90. własny motocykl i samochód był wielkim marzeniem wielu Polaków. Rozwój motoryzacji i korespondujące z tym pragnienia społeczne są ważnym i ciekawym materiałem historycznym. Dziś w państwowych muzeach historia polskiej motoryzacji prezentowana jest ubogo i fragmentarycznie. Nie ma instytucji państwowej, która zebrałaby tę spuściznę w całość. W niektórych placówkach prezentowana jest ona tylko wyrywkowo.
W Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych muzealnictwo motoryzacyjne, obok wojskowego, jest jednym z najbardziej popularnych wśród odwiedzających. Często stanowi również dobrą wizytówkę kraju na arenie międzynarodowej, czego najlepszym przykładem są m.in. francuskie Musée National de l’Automobile w Mulhouse, niemieckie muzea techniki w Sinsheim i Speyer, holenderskie Louwman czy amerykańskie The Barber Vintage Motorsports Museum.
W Polsce prezentację tej części historii przejęły na siebie muzea prywatne. Istnieje ich u nas kilkanaście, największe z nich to np. muzea motoryzacji w Oławie, „Polskie Drogi” w Modliszewicach, „Motonostalgia” w Nieborowie, „Czarnohucka 10” w Tarnowskich Górach, w Białej Oleckiej i podwarszawskich Otrębusach. Z placówek państwowych największymi zbiorami motoryzacyjnymi mogą się pochwalić: Narodowe Muzeum Techniki w Warszawie, Muzeum Inżynierii i Techniki w Krakowie oraz Muzeum Techniki i Komunikacji – Zajezdnia Sztuki w Szczecinie.
Na zdjęciu Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki w Szczecinie. Fot. PAP/Marcin Bielecki
W ciągu ostatnich dwóch dekad ekspozycje w prywatnych muzeach motoryzacji przerosły ofertę placówek państwowych pod względem skali i różnorodności. Duże zainteresowanie ze strony zwiedzających przekłada się na solidne przychody finansowe prywatnych muzeów.
- Od wielu lat zbierałem samochody zabytkowe. W pewnym momencie stwierdziłem, że warto coś po sobie zostawić, i tak zrodził się pomysł prezentacji mojej kolekcji. Moje muzeum w Oławie powstało w 2024 r. Można tu zobaczyć pojazdy powstałe od końca XIX w. do czasów niedawnych. Skupiamy się głównie na polskiej motoryzacji – powiedział PAP Tomasz Jurczak, założyciel i właściciel Muzeum Motoryzacji w Oławie, największej tego typu placówki w Polsce.

Na zdjęciu Muzeum motoryzacji w Oławie. Fot. PAP/Krzysztof Cesarz
- Jest też jednym z największych w Europie Środkowo-Wschodniej, ma powierzchnię 12 tys. metrów kwadratowych. To placówka multimedialna i interaktywna, spełniająca wszystkie standardy międzynarodowe dla tego typu obiektów. Można tu obejrzeć 500 samochodów, około tysiąca zabytkowych rowerów, mamy ogromny zbiór rzeczy z lat PRL obejmujący 33 tys. eksponatów. Do tego około dwustu motorowerów i motocykli. Można u nas zobaczyć także wiele pojazdów prototypowych – tłumaczył Jurczak.
Przy placówce działa profesjonalny warsztat zajmujący się renowacją pojazdów. Pracuje tam dziesięciu mechaników. Oławskie muzeum kupuje eksponaty na całym świecie. Kilka miesięcy temu przybył tam Polski Fiat 125p wyeksportowany kiedyś do Tajlandii. Wrócił tu też Polski Fiat 126p sprowadzony z Kuby. Warto pamiętać, że polskie samochody były eksportowane do 80 krajów. Muzealnicy odnaleźli także dwa zapomniane polskie autobusy Bałtyk, które odbudowują.
- Muzeum cały czas się rozwija. Moim planem na najbliższe dziesięć lat jest stworzenie największego muzeum motoryzacji na świecie. Obecnie największa taka placówka ma 25 tys. metrów kwadratowych, więc jesteśmy w połowie – tłumaczył Jurczak.
Charakterystyczną cechą większości prywatnych muzeów motoryzacji jest to, że powstały na bazie budowanych wcześniej kolekcji.
- Muzeum było efektem wielu lat mojej kolekcjonerskiej pasji. Motoryzacja pociągała mnie od dziecka. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że chciałabym podzielić się tym z innymi, i w 2010 roku wpadłem na pomysł stworzenia muzeum – powiedział PAP Wojciech Bury, założyciel i właściciel Muzeum Motoryzacji „Motonostalgia” w Nieborowie. - Szukałem odpowiedniej lokalizacji. Wybór padł na Nieborów, który przyciąga turystów za sprawą Pałacu Radziwiłłów oraz odległego o kilka kilometrów Ogrodu Romantycznego w Arkadii. Część turystów odwiedza również nasze muzeum – tłumaczył Bury. - Pierwszą wystawę otworzyłem w lipcu 2013 r. W kolejnych latach muzeum szybko się rozrastało. Obecnie można u nas oglądać około tysiąca motorowerów, motocykli i samochodów oraz innych pojazdów, w większości produkcji polskiej. Naszą chlubą jest największy w Polsce zbiór ciągników rolniczych Ursus oraz liczne pojazdy prototypowe – podkreślił założyciel „Motonostalgii”.
Prywatne muzea stawiają przede wszystkim na historyczną atrakcyjność prezentowanych pojazdów i elastyczność w ich pozyskiwaniu, podczas gdy w placówkach państwowych podobne decyzje zapadają miesiącami ze względu na biurokrację oraz ograniczenia budżetowe. W efekcie instytucje prywatne rozwijają się niezwykle dynamicznie, a państwowe pozostają w większości niezmienione od ponad trzech dekad – poza nielicznymi, okazjonalnymi wyjątkami.
- Celem stworzenia muzeum było przede wszystkim zachowanie i prezentacja dorobku polskiego przemysłu motoryzacyjnego, przedwojennego i powojennego. Temu podporządkowana jest nasza ekspozycja – powiedział PAP Marcin Zapała, założyciel i właściciel Muzeum Motoryzacji „Polskie Drogi”. - Oprócz motorowerów, motocykli, samochodów osobowych i ciężarowych można u nas również zobaczyć kolekcję rowerów i chyba największy w Polsce zbiór silników zaburtowych do łodzi. Prezentujemy również pojazdy sportowe. W zbiorach mamy ponad tysiąc eksponatów, w tym trzysta samochodów. Zbiory prezentujemy tematycznie, w kilku halach – tłumaczył Zapała.
Największą planowaną inwestycją w państwowe muzealnictwo techniczne i motoryzacyjne miała być budowa nowej siedziby Narodowego Muzeum Techniki na błoniach Stadionu Narodowego w Warszawie. Zapowiedział ją w sierpniu 2023 r. minister kultury Piotr Gliński. „W latach 2026-2030, przy założeniu uzyskania finansowania, przeprowadzone zostaną kolejne etapy inwestycji, tzn. dopracowanie koncepcji muzeum przyrodniczego (2026), konkurs architektoniczny (przełom 2026-2027), projektowanie kompleksu muzealnego (2027-2029), postępowanie przetargowe na wykonawcę budynku (przełom 2029 i 2030) oraz rozpoczęcie budowy (2030-2032)” – napisano w „Programie działania Narodowego Muzeum Techniki w Warszawie na lata 2025–2030” zamieszczonym na stronie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Taka inwestycja mogłaby zbliżyć poziom prezentacji historii motoryzacji w NMT do poziomu placówek prywatnych. Kluczowe jednak w cytacie powyższego dokumentu są słowa: „przy założeniu uzyskania finansowania”.
Tomasz Szczerbicki (PAP)
szt/ dki/ miś/