
Chorwacki pianista Ivo Pogorelić w czwartek da recital w Warszawie. Zagra m.in. Sonatę h-moll Fryderyka Chopina. To właśnie odważne interpretacje chopinowskich kompozycji na konkursie w Warszawie przed 35 laty przyniosły artyście jednocześnie klęskę i światowy rozgłos.
Pogorelić zaprezentuje w czwartek w Filharmonii Narodowej także Fantazję C-dur Roberta Schumanna i "Apres une lecture de Dante, Fantasia quasi Sonata" Ferenca Liszta. W programie znalazła się Sonata h-moll Fryderyka Chopina, którą artysta grał przed 35 laty na Konkursie Chopinowskim.
O Pogoreliciu mawia się "poeta fortepianu". Już na początku kariery zyskał miano pianisty zbuntowanego, forsującego granice artystycznej swobody, proponującego odważne interpretacje.
Warszawa bez wątpienia odgrywa istotną rolę w biografii pianisty. To tu na Konkursie Chopinowskim w 1980 roku doznał porażki, która przyniosła mu światowy rozgłos. Po spektakularnych zwycięstwach na konkursach pianistycznych Casagrande Competition w Terni w 1978 roku i Konkursie w Montrealu w 1980 roku młody pianista odpadł niespodziewanie w trzecim etapie Konkursu Chopinowskiego w Warszawie. Przegrany opuszczał Warszawę w atmosferze skandalu. Brak Chorwata w finale X Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina odbił się echem na całym świecie, a w Warszawie podzielił samych jurorów. Argentyńska pianistka Martha Argerich na znak protestu zrezygnowała z udziału w dalszych pracach jury. Zwycięzcą Konkursu został Dang Thai Son.
Ivo Pogorelić zaprezentuje w czwartek w Filharmonii Narodowej także Fantazję C-dur Roberta Schumanna i "Apres une lecture de Dante, Fantasia quasi Sonata" Ferenca Liszta. W programie znalazła się Sonata h-moll Fryderyka Chopina, którą artysta grał przed 35 laty na Konkursie Chopinowskim.
Rok później Pogorelić dał debiutancki recital w słynnej nowojorskiej sali koncertowej Carnegie Hall. Potem rozpoczął regularne występy na najlepszych scenach z najlepszym zespołami świata. W 1982 roku podpisał prestiżowy kontrakt z wytwórnią płytową Deutsche Grammophon. Nagrał płyty z utworami kompozytorów od baroku do współczesności włącznie.
Na warszawską scenę powrócił po raz pierwszy niemal po 27 latach - w 2007 roku zagrał koncert inauguracyjny na festiwalu "Chopin i jego Europa". W następnym roku po występie na kolejnym festiwalu pianista oznajmił, że będzie domagać się od polskich władz wyjaśnień i ujawnienia dokumentów związanych z przebiegiem Konkursu Chopinowskiego z 1980 roku. Prasa potem punktowała również fakt, że na obu swoich występach Pogorelić nie znalazł miejsca na kompozycje Chopina.
Znany jest z ekscentrycznych wystąpień i artystycznych kaprysów. Wśród anegdot wymieniana jest ta mówiąca o tym, że na próby przychodzi ze swoim psem, który utrudnia pracę reszcie orkiestry, z dyrygentem włącznie.
Pianista angażuje się w pomoc charytatywną i wspieranie uzdolnionej młodzieży. Za zaangażowanie w pomoc dotkniętym wojną domową mieszkańcom Sarajewa zyskał tytuł ambasadora dobrej woli UNESCO. W 1994 roku Pogorelić założył w Sarajewie fundację mającą na celu pozyskanie środków na odbudowę tamtejszego szpitala dla matki z dzieckiem.
Jak czytamy na stronach Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, Pogorelić wspomaga również młodych artystów. Z jego inicjatywy powstała w Chorwacji fundacja stypendialna, która ma na celu umożliwianie obiecującym młodym muzykom zagranicznych studiów oraz udziału w festiwalu w Niemczech, podczas którego występują z uznanymi już starszymi kolegami.
Pogorelić urodził się w Belgradzie w 1958 roku, jest synem Serbki i Chorwata. Naukę gry na fortepianie rozpoczął w wieku siedmiu lat, w wieku 12 lat przeniósł się do Moskwy, gdzie kształcił się w Centralnej Szkole Muzycznej i Konserwatorium Moskiewskim. W 1976 r. rozpoczął intensywne studia pod opieką wybitnej pianistki i pedagoga Alizy Kezeradze, której był mężem od 1980 r., aż do jej przedwczesnej śmierci w 1996 roku.
W czwartek w Bazylice św. Krzyża kontynunowany będzie przegląd polskich uczestników Konkursu Chopinowskiego w ramach cyklu "Przed wielkim Konkursem". Zaprezentują się Tymoteusz Bies i Łukasz Byrdy. (PAP)
mce/ agz/