Król Władysław Jagiełło. Reprodukcja rysunku Jana Matejki. Fot. PAP/Reprodukcja/Wojtek Pacewicz
Jagiełło to nie tylko potężny monarcha i założyciel dynastii Jagiellonów. Był miłośnikiem zdrowego trybu życia i abstynentem, wprowadził na polskie stoły pierogi z serem, a w młodości przyjaźnił się z przyszłą głową Kościoła Aleksandrem V. O znanym i mniej znanym obliczu polskiego króla pisze w nowej książce Michael Morys-Twarowski.
- Władysław Jagiełło na poziomie biografistyki jest postacią podwójnie ciekawą. W początkach rządów na Litwie został pozbawiony władzy przez swego stryja Kiejstuta i w zasadzie powinien zniknąć z kart historii. On jednak udowodnił, że to dopiero początek jego kariery, obalił stryja i odzyskał tron, więc mamy tu klasyczny model – w znaczeniu antropologicznym – „podróży bohatera”. A druga rzecz na poziomie szerszej refleksji, nawet współczesnej, jest związana z koronacją Jagiełły na króla Polski, co oznaczało zmianę torów naszej historii i początek nowej dynastii - opowiadał PAP autor książki „Jagiełło Rex. Początek dynastii”.
Jak zaznaczył, zależało mu by spojrzeć na Jagiełłę bardziej jako na postać ze średniowiecza, a nie przykładać do niego ram współczesnych. - Chciałem trochę odejść od schematu dualistycznego myślenia o królu Władysławie. Dla części litewskiej historiografii Jagiełło jest pewnego rodzaju zdrajcą, bo zdecydował się na przyłączenie Litwy do Królestwa Polskiego, z kolei część polskich badaczy mówi, że co prawda został królem Polski, ale interes litewski gdzieś tam często był ważniejszy. To oczywiście pewne przejaskrawienie, ale oba bieguny stanowią dla wielu punkt odniesienia - ocenił.
Przyznał, że nie jest łatwo napisać coś nowego i ciekawego o tak dobrze znanej i przebadanej postaci. - Myślę, że ważne jest przede wszystkim dokonanie selekcji faktów, bo wszystkiego nie da się opisać, oraz znalezienie klucza interpretacyjnego i stworzenie struktury książki. Dla Jagiełły najistotniejszy wydawał się, jak to się ładnie mówi, interes dynastyczny. To znaczy zależało mu, żeby unia polsko-litewska przetrwała i żeby rządzili nią jego potomkowie, jego ród - powiedział Morys-Twarowski.
- Jako władca konsekwentnie i z sukcesami dążył do odzyskiwania ziem utraconych wcześniej przez Polskę, co było też jednym z celów powierzenia mu korony. A pamiętajmy, że objął tron w trudnym momencie, po kilkunastoletnich rządach niemal nieobecnego Ludwika Węgierskiego, dwóch latach władzy małoletniej królowej Jadwigi, wojnie domowej. Siłą Jagiełły była świadomość zagrożenia zarówno ze wschodu od Moskwy, jak i z zachodu od Krzyżaków i pragmatyczne podejście do zawierania nawet dziwacznych sojuszy by zapewnić poddanym pokój i spokój - zauważył.
Zwrócił także uwagę, że w przypadku Jagiełły częstym wyzwaniem badawczym jest konieczność rozstrzygnięcia, który z historyków miał rację. Przedmiotem debaty naukowej jest chociażby data jego narodzin w tekstach wahająca się między 1352 a 1362 rokiem. - Jako osoba zajmująca się genealogią naukowo stoję na stanowisku, że Jagiełło był najstarszym synem z drugiego małżeństwa swojego ojca, czyli urodził się bliżej 1352 r. W książce przyjmuję ok. 1353 r. i ta data wydaje mi się najbardziej trafna - stwierdził autor.
Źródła podają też, że Jagiełło nie potrafił czytać, ani pisać. - Znał oczywiście litewski, od dzieciństwa mówił także w języku ruskim. Zapewne dzięki temu było mu łatwiej nauczyć się polskiego. Nie znał natomiast niemieckiego, co utrudniało kontakty z Krzyżakami, ale to nie wynikało z jakichś jego intelektualnych niedoborów, po prostu tak byli wychowywani wówczas książęta na tamtych terenach - powiedział.
Autor pisząc książkę korzystał z licznych źródeł, również zagranicznych. - Wiadomo że odnalezienie nowych informacji w przypadku takiej postaci jest trudne, ale nie niemożliwe. Udało mi się np. poprawnie zidentyfikować holenderskiego hrabiego Willema II van den Bergha, którego wysłannik w 1422 r. zgłosił się do Jagiełły z ofertą złożenia hołdu lennego, co zostało opisane w kronice Jana Długosza - relacjonował.
Król odmówił, co doskonale, w opinii autora, ilustruje jego realizm polityczny. - Stwierdził, że z racji odległości, ani lennik, ani on nie będą się w stanie wywiązać ze swoich obowiązków. Ta sytuacja wskazuje także jak ważną i rozpoznawalną postacią w świecie europejskiego rycerstwa był Jagiełło. To nie był jakiś król z końca świata łacińskiego, tylko potężny monarcha, funkcjonujący w świadomości mieszkańców różnych części Europy. A dzięki życiu na obrzeżach tego świata potrafił też spojrzeć na niego w szerszej perspektywie - zaakcentował.
Interesujący, w jego ocenie, może być także fakt, że Jagiełło żył naprawdę długo. - Przyjmując tę wcześniejszą datę urodzenia zmarł w wieku ok. 80 lat. Równie długo żył jego stryjeczny brat Witold, ojciec Olgierd i stryj Kiejstut. W ogóle dynastia Giedyminowiczów, z której się wywodził jest pod względem biologicznym bardzo mocna, może też za sprawą mniejszego krzyżowania się w gronie bliskich krewnych. Co ciekawe, spośród królów europejskich panujących w czasach ojca Jagiełły żaden ród w linii męskiej nie przetrwał, a potomstwo Olgierda - tak - opowiadał autor.
- Więc można powiedzieć, że Jagiełło miał dobre geny, ale też prowadził zdrowy i aktywny tryb życia. Nie pił alkoholu, jedynie wodę, co było taką rzadkością, że zostało odnotowane w kronikach. Miał dość unikalny model rządzenia. Nie rezydował w Krakowie tylko jeździł z miasta do miasta i nawet stworzył pewien schemat podróży - około Wielkanocy zaczynał podróż w Kaliszu, jechał przez Wielkopolskę, by zimę spędzić na Litwie i oddawać się polowaniom, które były jego wielką pasją. Dzięki opisowi jednego z nich w źródłach po raz pierwszy pojawia się Białowieża. Wydaje się, że ta aktywność fizyczna, a także duży spokój, z którego był znany, pozwoliły mu utrzymywać się przez lata w dobrym zdrowiu - mówił.
Wielu mieszkańców rozległej monarchii miało więc szansę zobaczyć swojego króla. Odwiedził np. Warszawę, która nie znajdowała się w ścisłym sensie na terenie Królestwa Polskiego, bo Mazowsze było wtedy lennem. - Zdarzyło mu się być w Kijowie, ale też poza granicami swojego państwa. Zahaczył w swoich podróżach o Cieszyn, odwiedzał też na Węgrzech Zygmunta Luksemburskiego. Tak więc jak na średniowiecznego monarchę widział sporo świata, co też stanowi ciekawy rys jego osobowości. U schyłku życia miał również okazję po raz pierwszy zobaczyć morze - relacjonował autor.
- Był mądrym i rozsądnym władcą. Potrafił skompletować świetny zespół doradców, który prowadził nawę państwową w dobrym kierunku. Wyjątkowe było, że jako wielki władca Jagiełło co do zasady nie był mściwy, potrafił wybaczać i wznieść się ponad prywatne uprzedzenia, żeby prowadzić mądrzej politykę. Choć nieco skryty, znany z wielkiego spokoju i namysłu w podejmowaniu decyzji, podjął śmiałą i nieszablonową jak na tamte czasy inicjatywę starania się o rękę królowej Jadwigi, co świadczyło o jego odwadze politycznej, która przyniosła niesamowite owoce - ocenił.
Ciekawostką jest, że Jagiełło bardzo lubił słodycze. - I przypuszcza się że to on wprowadził na polskie stoły pierogi z serem, więc można powiedzieć, że był też w pewnym sensie takim trendsetterem kulinarnym. Wskazują na to zachowane rachunki, w których rejestrowano co lądowało na królewskim stole. Co jest kolejnym nomen omen „smaczkiem”, który można odnaleźć dzięki analizie źródeł - zauważył autor.
Jagiełło w czasach młodości zaprzyjaźnił się też z przyszłą głową Kościoła. - Chodzi o Aleksandra V wybranego w czasie Wielkiej Schizmy Zachodniej. Z racji braku zgody kolegium kardynalskiego na wybór jednego kandydata w tym okresie było równocześnie nawet trzech papieży. Część z nich później zyskało miano antypapieży, na której to liście znalazł się też Aleksander V. Z Jagiełłą poznali się, kiedy duchowny jako młody franciszkanin przebywał w klasztorze w Wilnie. Ich relacja pokazuje, że standardowa wizja Jagiełły jako jakiegoś dzikiego poganina, który przyjeżdża do chrześcijańskiej Polski jest fałszywa, a świat tamtejszych rodów książęcych wcale nie różnił się tak bardzo - wskazał.
Ciekawe było też jego życie osobiste. Trzy z jego żon podejrzewano o zdradę, a zrelacjonowanie tych oskarżeń pod adresem czwartej Zofii Holszańskiej, matki jego synów sprawiło, że pierwsze pełne wydanie kroniki Jana Długosza mogło ukazać się dopiero w XVIII w. - Zarzuty o niewierność ominęły jedynie trzecią żonę Elżbietę Granowską, która za to miała dość burzliwą młodość i w chwili ślubu z królem była wdową po trzech mężach. Zresztą jako jedyna była zbliżona wiekiem do Jagiełły i znali się długo przed ślubem. Jej matka była chrzestną Jagiełły, więc prawdopodobnie poznał Elżbietę niedługo po przybyciu do Krakowa, choć często w książkach o Jagielle pojawia się ona trochę znienacka dopiero przy opisie jej ślubu z monarchą - powiedział.
- Z punktu widzenia mu współczesnych pewna rysa na jego panowaniu była związana z brakiem pochodzenia z rodu Piastów jego synów z czwartego małżeństwa. Zmarłe przedwcześnie córki, które urodziły mu pierwsza i druga żona, odpowiednio Jadwiga i Anna Cylejska, po matkach miały w sobie tę piastowską krew „panów przyrodzonych”, dlatego zapewnienie sukcesji synom kosztowało Jagiełłę sporo wysiłku - podkreślił.
Sukces jednak, jak zaznaczył, stał się podwaliną stworzenia nowej, wspaniałej dynastii, której protoplastą Jagiełło został u schyłku życia. - Stąd też podtytuł książki. Związek z krwią jagiellońską, nawet po kądzieli, również w okresie kiedy Polska została monarchią elekcyjną, stał się silnym argumentem w staraniach o koronę. Dzięki temu potomkowie Jagiełły rządzili Polską aż do 1668 r., do abdykacji Jana Kazimierza - zaakcentował autor.
- Zależało mi, by ta książka połączyła dwie kwestie. Stanowiła fajną opowieść dostarczającą rozrywki intelektualnej, ale opartą na solidnym warsztacie naukowym i dokumentacyjnym. Uważam, że dobra książka historyczna nie musi być nudna, przeciwnie, powinna być zajmującą opowieścią o ówczesnym, naprawdę niezwykłym okresie w naszej historii. I o Władysławie Jagielle, postaci z ciekawym życiorysem, której wyjątkowość jak na tamte czasy można dostrzec nawet w okolicznościach odejścia. Życiem przypłacił bowiem swoją miłość do natury, bo przeziębił się słuchając w nocy słowika i zmarł w wyniku powikłań - dodał.
Książka „Jagiełło Rex. Początek dynastii” ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. (PAP)
Anna Kondek-Dyoniziak
akn/ dki/