Pianista András Schiff. Fot. PAP/EPA/ROBERT GHEMENT
Dzięki dawnym instrumentom można poczuć ducha epoki i jej brzmienie – powiedział PAP pianista András Schiff. Wskazał, że muzyka Chopina brzmi zupełnie inaczej na instrumentach współczesnych niż na tych z czasów kompozytora. Artysta jest jedną z gwiazd trwającego w Warszawie Festiwalu „Chopin i jego Europa”.
Schiff wystąpi w Filharmonii Narodowej we wtorek z recitalem fortepianowym. Utwory, jakie zabrzmią podczas tego koncertu, pozostają jednak tajemnicą. Od czasu pandemii artysta nie ogłasza bowiem z wyprzedzeniem programów swoich recitali, anonsuje je dopiero ze sceny.
– Dzięki temu czuję się wolny, nie jestem niczym ograniczony. Nigdy zresztą nie lubiłem planować z wyprzedzeniem tego, co będę grał. Wcześniej nie miałem jednak odwagi pytać wszystkich organizatorów koncertów, dlaczego jako muzycy musimy zapowiadać program nawet dwa lata do przodu. Z takim wyprzedzeniem nie da się przewidzieć, jaki będę miał nastrój do grania danych utworów – powiedział PAP pianista.
Jak zaznaczył, równie dobrze możemy spytać samych siebie, co będziemy chcieli zjeść za dwa lata na obiad. – Będziesz miał ochotę na danie mięsne, a może na rybę? Chodzi przecież o to, żeby zjeść dobry obiad. Tak samo ja chcę zagrać dobry koncert, który będzie oddawał mnie w danej chwili – wyjaśnił Schiff.
Powiedział także, że nigdy nie rozumiał, dlaczego organizatorzy koncertów nie chcieli, aby w danym sezonie artyści nie wykonywali w danej instytucji tych samych utworów. – Co to za głupota! Jeśli nawet dwoje artystów zagra tę samą sonatę Beethovena w jednym roku, to nikt przecież nie umrze z tego powodu. Co więcej, nie będą to przecież te same interpretacje – dodał.
Wyjaśnił, że utwory na dany wieczór koncertowy wybiera podczas próby w sali, dostosowując je do instrumentu i akustyki miejsca. – Sprawdzam także własną dyspozycyjność danego dnia, ważne jest to, jak się czuję – dodał. Wyznał, że każdego dnia swojego życia może grać utwory Bacha. – Kocham też Beethovena, ale są takie dni, kiedy czuję, że jednak jego utworów nie chcę wykonywać – zaznaczył.
Rozmowa z artystą odbyła się już po jego próbie w Filharmonii Narodowej. Zapytany, co wykona podczas swojego koncertu podczas Festiwalu „Chopin i jego Europa”, pianista powiedział: – Zagram na Pleyelu, na którym okazję miałem już grać w ubiegłym roku, choć było to w sali muzealnej. Brzmiał on wówczas inaczej w mniejszym pomieszczeniu niż w dużej sali koncertowej Filharmonii Narodowej. Jest to zatem delikatna sprawa. Wybór programu też jest rzeczą subiektywną, osobistą, opartą na emocjach.
Wspomniany przez niego Pleyel to instrument historyczny. Artysta podkreślił, że decyzja o tym, aby zacząć w swojej karierze grać na instrumentach z epoki, zmieniła jego życie. – Kiedy byłem młodszy, byłem ignorantem, a także sceptykiem wobec dawnych instrumentów. Uważałem, że są jak stare rzeczy w muzeach. Wraz z wiekiem miałem możliwości odnalezienia naprawdę niezwykłych instrumentów w dobrej kondycji z tamtych czasów. To całkowicie zmieniło mój sposób myślenia – powiedział.
Przyznał, że z wielką przyjemnością gra na instrumentach współczesnych, ale ta gra wymaga od niego dużego wysiłku fizycznego. - Inaczej jest w przypadku grania na danych fortepianach. Nie jestem jednak historycznym wykonawcą, ale uważam siebie za pianistę historycznie poinformowanego. Doświadczenie gry na dawnych fortepianach staram się przenosić na te współczesne – wskazał. – To jest bardzo dobre rozwiązanie – dodał.
Schiff podkreślił ponadto, że dzięki dawnym instrumentom można poczuć ducha epoki i jej brzmienie. – Utwory Bacha na instrumenty klawiszowe bez problemu można przełożyć na współczesny fortepian. Ale niezwykłym przykładem jest muzyka Chopina, którą po prostu uwielbiam. Jako młody chłopak grałem Chopina, ale byłem nieszczęśliwy z powodu tego, jak gram. Myślałem, że problem tkwi we mnie, dopóki nie siadłem do starego Pleyela. To był moment olśnienia, wówczas zrozumiałem, że problem nie jest we mnie, ale jest nim współczesny fortepian – powiedział.
Przypomniał, że Fryderyk Chopin był słaby i chudy, ważył około 40 kilogramów. Zwrócił uwagę, że w czasach Chopina rywalizowały ze sobą dwa przedsiębiorstwa produkujące fortepiany. Większość wielkich pianistów, takich jak Franz Liszt czy Clara Schumann, wolało Erarda, ponieważ ten instrument był wielki, służył do efektownych popisów. Chopin natomiast uważał, że ten instrument jest dla niego za ciężki. Sam nie występował w wielkich salach, ale głównie w salonach. Dlatego też kochał Pleyela, który był instrumentem delikatniejszym i jaśniejszym w brzmieniu – wyjaśnił Schiff.
Pianista uważa ponadto, że gdyby dzisiaj Chopin siadł do współczesnego Steinwaya, nie byłby zadowolony ze swojej gry. – Uznałby, że jest on za głośny i zbyt duży. Współczesne instrumenty są przecież dużo głośniejsze niż te z przeszłości. Nie bez znaczenia jest ich inna budowa, a także to, że jako słuchacze mamy dziś inne poczucie głośności. A Chopin cenił delikatność, dla niego muzyka miała być niczym szept – powiedział. – Dzięki fortepianowi historycznemu mogłem na nowo odkryć muzykę Chopina i znaleźć w sobie odwagę, aby znów go wykonywać – dodał.
Zaznaczył, że w przypadku każdego kompozytora, którego utwory wykonuje, stara się sięgnąć do źródła – instrumentu z tamtego czasu. – Mam w domu klawikord, na którym gram Bacha. Ten instrument jest zbyt delikatny, aby móc na nim zagrać podczas koncertu, ale jest to doświadczenie dla moich uszu - wyjaśnił.
Urodzony w Budapeszcie w 1953 r. Schiff rozpoczął naukę gry na fortepianie w wieku pięciu lat pod kierunkiem Elisabeth Vadász. Następnie kontynuował studia w Akademii Muzycznej im. Franciszka Liszta w Budapeszcie u Pála Kadosy, Györgya Kurtága i Ferenca Radosa, a także u George’a Malcolma w Londynie. – Nie jestem nacjonalistą, ale jestem dumny z własnego kraju, z jego dziedzictwa. To, gdzie się urodziliśmy, gdzie się wychowywaliśmy i uczyliśmy, jest w naszych genach – powiedział.
Podkreślił, że na Węgrzech odebrał bardzo dobrą edukację muzyczną, która w jego czasach była darmowa, oferowała również różne stypendia. – Obecnie wygląda to zupełnie inaczej. Oczywiście, system komunistyczny nie był dobry, ale nie zapominajmy, że też były dobre rzeczy, takie jak dostęp do kultury czy edukacji – powiedział.
Zwrócił także uwagę na to, że on sam nie umie się odciąć od rzeczywistości, w której żyje. – Sztuka zawsze była zależna od polityki i społeczeństwa. W relatywnie wolnym społeczeństwie, kiedy dzieje się niesprawiedliwość, mamy prawo i możliwość mówić głośno lub milczeć. To jest nasz wybór. Nie jestem naiwny i wiem, że nawet jeśli coś powiem, to wszystko nie zmieni się od razu. Ale może jedna lub dwie osoby to wysłuchają. To też ma swoją wartość – powiedział.
Ważną część jego działalności stanowią recitale fortepianowe, w których szczególnie pociągają go programy cykliczne, dlatego też koncentrował się przede wszystkim na utworach fortepianowych Bacha, Haydna, Mozarta, Beethovena, Schuberta, Chopina, Schumanna i Bartóka. Po występach z czołowymi orkiestrami i dyrygentami coraz większe znaczenie zaczęło mieć dla niego wykonywanie koncertów fortepianowych Bacha, Mozarta i Beethovena pod własnym kierownictwem. W 1999 r. założył Cappella Andrea Barca — orkiestrę kameralną złożoną z solistów, kameralistów i przyjaciół, z którą współpracuje jako dyrygent i solista, podobnie jak z Chamber Orchestra of Europe. W 2018 r. został Associate Artist w Orchestra of the Age of Enlightenment, co odpowiadało jego rosnącemu zainteresowaniu wykonywaniem muzyki na historycznych instrumentach klawiszowych.
Od młodości był kameralistą. W latach 1989–1998 kierował festiwalem muzyki kameralnej Musiktage Mondsee, a od 1995 do 2013 r. wraz z Heinzem Holligerem był współdyrektorem artystycznym festiwalu Ittinger Pfingstkonzerte w dawnym klasztorze kartuzów Ittingen w Szwajcarii. Od 1998 r. kuratoruje festiwalowi Omaggio a Palladio w Teatro Olimpico w Vicenzy. Schiff ponadto uczy gry fortepianowej i muzyki kameralnej w Kronberg Academy oraz Barenboim-Said Academy, a także regularnie prowadzi kursy mistrzowskie. W 2014 r. założył program mentorski „Building Bridges”, który zapewnia ukierunkowane i długofalowe wsparcie utalentowanym młodym pianistom. Jest także laureatem licznych międzynarodowych nagród i wyróżnień.
Tegoroczny 22. Festiwal „Chopin i jego Europa” potrwa do 6 września.
Anna Kruszyńska (PAP)
akr/ miś/ aszw/