Polska po 1989 roku

04.11.2016 aktualizacja 05.11.2016

Prezes IPN: największym wyzwaniem dla Polaków jest budowa sprawnie działającego państwa

Prezes IPN Jarosław Szarek. Fot. PAP/ Prezes IPN Jarosław Szarek. Fot. PAP/

Musimy odpowiedzieć na pytanie, czy fundamentem naszej tożsamości są wydarzenia sprzed stu lat, gdy Polska odzyskiwała niepodległość, czy kompromis z PRL-em z 1989 r. - mówi PAP prezes IPN Jarosław Szarek. Podkreśla, że dziś największym wyzwaniem jest zbudowanie sprawnie działającego państwa.

IPN wspólnie z Kancelarią Prezydenta zorganizuje w sobotę w Belwederze debatę historyków "Akt 5 listopada 1916 roku. Prolog niepodległości", która zainauguruje przypadające w 2018 r. obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

PAP: 100-lecie odzyskania niepodległości Polski dopiero za dwa lata, mimo to IPN już teraz inicjuje debatę na ten temat. Nie za wcześnie?

Jarosław Szarek: Naturalnym początkiem takiej dyskusji powinna być data 6 sierpnia 2014 r. - stulecie początku legionowego czynu. Prezesem IPN jestem dopiero od trzech miesięcy, dlatego zaczynamy wspólnie z Kancelarią Prezydenta od rocznicy aktu 5 listopada 1916 r., aby zmierzać ku listopadowi 2018 roku.

Przed wiekiem nasi przodkowie mogli wreszcie, po ponad 120 latach życia pod zaborami Rosji, Prus i Austrii, wynaradawiania, powstańczych klęsk, powiedzieć, że żyją u siebie. Następnie do 1921 roku podjęli niewyobrażalny dla nas wysiłek obrony niepodległości i stworzenia fundamentów państwa na ziemiach zniszczonych wojną, pustoszonych epidemiami, dotkniętych biedą. Jako naród musimy pamiętać o tym doświadczeniu. Po pięciu pokoleniach życia w niewoli podzieleni na trzy rozbiorowe organizmy potrafiliśmy - mimo podziałów politycznych - wykorzystać szansę jaką przyniosła nam pierwsza wojna światowa. Mija wiek od tego wydarzenia i należy to nie tylko uczcić, ale podjąć szeroką i poważną dyskusję na temat tego, co dało nam siłę, dzięki czemu przetrwaliśmy, ale też co oznacza dla nas niepodległość dziś, w drugiej dekadzie XXI wieku i w obecnej sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej.

Musimy się nad tym zastanowić, pamiętając przecież, że część z naszych przodków, która żyła pod zaborami wcale tej niepodległości nie potrzebowała. Nie chodzi mi o to, że kolaborowała, ale na pewno dobrze się urządziła i była zadowolona ze swojej sytuacji. Bo to nie jest tak, o czym łatwo się zapomina, że wszyscy nasi przodkowie chcieli Polski. Tych, którzy gotowi byli dla niej się poświęcić była mniejszość, ale tak jest zawsze w historii.

PAP: Podczas pierwszej wojny światowej to głównie ogólnoeuropejski konflikt sprawił, że powstała dla nas korzystna koniunktura.

Jarosław Szarek: Ta wojna pokazała dramat, w jakim żyli Polacy. Przecież w walczących ze sobą wojskach - rosyjskim, niemieckim czy austriackim naprzeciw siebie często stawali Polacy. Ci, którzy wymaszerowywali z Warszawy musieli atakować tych, którzy wyruszali z Krakowa czy Poznania i odwrotnie. Prowadziło to do bratobójczych walk! Wspomina o tym późniejszy premier Felicjan Sławoj Składkowski, jak w bitwie pod Łowczówkiem, w wigilijną noc 1914 r. kolędy śpiewane w okopach przez legionistów podjęli Polacy w rosyjskich mundurach z drugiej strony frontu. To nie był wyjątek.

Tymczasem nadzieje na powodzenie sprawy polskiej rosły z każdym rokiem. Aktem 5 listopada Niemcy i Austro-Węgry zapowiedziały powstanie Królestwa Polskiego z ziem wydartych Rosji, które - jak napisali gubernatorzy - "do szczęśliwej wywieść przyszłości". Apelowali jednak też, by zgromadzić "do broni zdolnych mężów". Chodziło im oczywiście o zdobycie w Polsce rekrutów gotowych iść na wojnę, bo pamiętajmy, że w tym czasie Niemcy wykrwawiali się w bitwie pod Verdun. Ponadto nadając Polakom pewne swobody, m.in. już wcześniej otworzyli Uniwersytet Warszawski, rozpoczęli bezprzykładną grabież i rekwizycję majątku, a niejeden z naszych rodaków doświadczył czym jest pruska pycha.

Jednakże wobec listopadowej proklamacji Rosja i państwa Ententy nie mogły pozostać obojętne, były zmuszone podbić stawkę. Niezależnie od tego Polacy potrafili wykorzystać Akt 5 listopada, by wzmocnić swoją pozycję, m.in. poprzez budowanie własnej administracji, wykorzystanie polskiego szkolnictwa, swobodne czczenie pamięci o polskich zrywach niepodległościowych. Powstała Rada Regencyjna, która w praktyce pełniła funkcję polskiego rządu i w 1918 r. przekazała władzę Józefowi Piłsudskiemu, a ją było można objąć o tyle łatwiej, że funkcjonował już aparat rządowy.

Jarosław Szarek: Aktem 5 listopada Niemcy i Austro-Węgry zapowiedziały powstanie Królestwa Polskiego z ziem wydartych Rosji, które - jak napisali gubernatorzy - "do szczęśliwej wywieść przyszłości". Apelowali jednak też, by zgromadzić "do broni zdolnych mężów". Chodziło im oczywiście o zdobycie w Polsce rekrutów gotowych iść na wojnę, bo pamiętajmy, że w tym czasie Niemcy wykrwawiali się w bitwie pod Verdun.

PAP: O Akcie 5 listopada 1916 r. porozmawiają w sobotę historycy m.in. prof. Andrzej Chwalba, prof. Tomasz Nałęcz, prof. Grzegorz Kucharczyk, czy prof. Wojciech Roszkowski. To spotkanie ma otworzyć dwuletni cykl debat o drodze do polskiej niepodległości.

Jarosław Szarek: Potrzebujemy takich debat i nie tylko o polskiej drodze do niepodległości, ale także o tym, czym ona jest dla nas dziś. Naszą niepodległość budujemy każdego dnia, a ona nie jest dana nam raz na zawsze. Wiąże się ona z takimi pojęciami jak patriotyzm, tożsamość narodowa, pamięć o przeszłości. Bez zrozumienia przeszłości i decyzji naszych przodków nie mamy szans na zrozumienie teraźniejszości i nas samych. To banał, ale sądzę że warto go powtarzać jak najczęściej.

Debata belwederska o Akcie 5 listopada rozpocznie cykl, który chcemy kontynuować do listopada 2018 roku. W kolejnych chcemy rozmawiać m.in. o skutkach rewolucji lutowej w Rosji dla Polaków, później październikowej, o powstaniu armii Hallera, kryzysie przysięgowym i końcu legionów, Korpusach Polskich w Rosji, Polskiej Organizacji Wojskowej, Komitecie Narodowym Polskim Romana Dmowskiego, sprawie polskiej na arenie międzynarodowej, chcemy przywołać inicjatywy militarne, polityczne, aktywność obywatelską, której zwieńczeniem był 1918 rok. Wszystko to składało się na naszą drogę do własnego państwa, drogę trudną, ponieważ Polacy, podobnie jak dziś, byli bardzo podzieleni, w różny sposób definiujący interes narodowy.

W dodatku samo odzyskanie niepodległości było dopiero początkiem budowania własnego państwa. Toczyły się walki o granice, jednocześnie budowano fundamenty gospodarcze i administracyjne, a dla wielu państw europejskich Polska była co najmniej kłopotem, więc uważano, że lepiej oddać ją Moskwie bądź Berlinowi. Stąd też nasze osamotnienie w 1920 roku. Ale zdobyliśmy się na niewyobrażalny dzisiaj wysiłek i potrafiliśmy zapłacić za utrzymanie niepodległości dużą cenę, bo płaciliśmy krwią.

Te wydarzenia ukształtowały pokolenie, które stworzyło II Rzeczypospolitą, państwo dalekie od ideału, ale własne. Pokolenie ludzi przywiązanych do wolności i gotowych walczyć o ojczyznę. Dlatego pamiętając o tamtych czasach i tamtych ludziach musimy i zadać sobie pytanie - czym dla nas jest niepodległość. Musimy odpowiedzieć na pytanie, czy fundamentem naszej tożsamości są wydarzenia sprzed stu lat, gdy Polska odzyskiwała niepodległość, czy kompromis z PRL-em z 1989 roku.

PAP: To czym dla pana jest niepodległość? Jak pan ją rozumie, jak ją definiuje?

Jarosław Szarek: Z niepodległością jest jak z powietrzem, gdy ono jest to nie myślimy o tym jak bardzo jest dla nas ważne. Dopiero gdy powietrza nam brakuje, to zaczynamy się dusić. Tak samo jest z niepodległością, bez której nasze istnienie, jak pokazała historia nawet w sensie biologicznym, jest zagrożone. Niepodległość to dla narodu przede wszystkim bycie wolnym, co oznacza możliwość podejmowania własnych decyzji w granicach własnego państwa. Naszą niepodległość budowaliśmy na umiłowaniu wolności, poczuciu wspólnoty z rodakami, poszanowaniu tożsamości, wierności łacińskiej cywilizacji i kulturze czerpiącej z prawdy, dobra i piękna. Niepodległość zakłada też poczucie więzi z tymi pokoleniami, które nie wahały się za nią zapłacić cenę najwyższą. Trudno mówić o wolności żyjąc wyłącznie teraźniejszością, nie będąc zakorzenionym w przeszłości.

Jarosław Szarek: Z niepodległością jest jak z powietrzem, gdy ono jest to nie myślimy o tym jak bardzo jest dla nas ważne. Dopiero gdy powietrza nam brakuje, to zaczynamy się dusić. Tak samo jest z niepodległością, bez której nasze istnienie, jak pokazała historia nawet w sensie biologicznym, jest zagrożone. Niepodległość to dla narodu przede wszystkim bycie wolnym, co oznacza możliwość podejmowania własnych decyzji w granicach własnego państwa.

PAP: Czy dzisiaj dostrzega pan zagrożenia dla polskiej niepodległości?

Jarosław Szarek: Pamiętam jak po 1989 roku modne było przywoływanie końca historii, miał przyjść nowy wspaniały świat, czas dobrobytu i pokoju. Jednym z warunków miało być wyzwolenie się z uwierającej pamięci o przeszłości, tradycji, chrześcijaństwa. Ta kolejna z utopii legła w gruzach, a dzisiaj kilkaset kilometrów na wschód od Bugu granice państw zmienia się czołgami. Nie mamy żadnej pewności, że za kilka, kilkanaście lat sami nie staniemy przed takimi dramatycznymi doświadczeniami. Dlatego musimy pamiętać o tym, że niepodległość buduje się każdego dnia, aby ją zbudować trzeba mieć jej świadomość.

Dzisiaj największym wyzwaniem dla nas Polaków jest zbudowanie sprawnie działającego państwa. Nie zbudujemy go bez bycia wspólnotą, a jej siłę dają wartości silnie utrwalone w tradycji i obyczaju, podtrzymywane przez rodzinę, dom. Dzięki temu przetrwaliśmy niewolę XIX wieku i totalitarne doświadczenia XX wieku. Dzisiaj te doświadczenia są kwestionowane i to budzi największy niepokój. W 2008 r. poeta, eseista, działacz "Solidarności" Piotr Skórzyński popełnił samobójstwo protestując przeciwko "znikczemnieniu świata", a to wydaje się postępować jeszcze dalej, przekraczane są kolejne granice, w sporach politycznych wulgaryzmy zastępują argumenty, to już nie obrażanie drugiej strony, ale że zacytuję dr Barbarę Fedyszak-Radziejowską "unieważnianie przeciwnika". Smutne, że jest to udziałem osób, kiedyś połączonych wielkim ruchem Solidarności, u podstaw którego leżało wołanie o godność człowieka i ład moralny. Niestety naszej wolności zbyt często towarzyszy bezmyślna nieodpowiedzialność, a Polskę traktuje się jak "postaw czerwonego sukna".

PAP: W najbliższym czasie, 11 listopada, po raz kolejny odbędzie się Marsz Niepodległości. Ulicami Warszawy przejdzie pochód wielu młodych ludzi, z których część będzie manifestować swoje przywiązanie do tradycji Obozu Narodowo-Radykalnego. Jak pan ocenia to dzisiejsze odwoływanie się do tego nurtu przedwojennej Polski?

Jarosław Szarek: Młodzież często wybiera radykalne kierunki, z których z wiekiem wyrasta. Pamiętajmy, że w okresie II Rzeczypospolitej dla wielu fascynacja ONR kończyła się w Berezie Kartuskiej, a okupacja niemiecka "pogodziła" wszystkich, w Auschwitz zostali zamordowani Jan Mosdorf z ONR i Stanisław Dubois z PPS. Ruch narodowy ma znaczące miejsce w historii Polski, w odzyskaniu niepodległości - wspominając tylko Romana Dmowskiego. Cieszył się też dużym poparciem wyborców, choć nigdy nie udało się mu samodzielnie zdobyć władzy w okresie II Rzeczypospolitej.

W PRL dyskusja o ONR była niemożliwa, byli to po prostu "faszyści", komuniści nie zezwolili na legalizację Stronnictwa Narodowego po 1945 r., a ci którzy próbowali podjąć ponownie próbę jawnej działalności po 1956 r. trafili do więzień. Dzisiaj fascynacja ruchem narodowym wśród młodzieży jest faktem, z pewnością wynika to również z tego, że jest on antyestablishmentowy. IPN ma w swym dorobku wiele publikacji naukowych poświęconych ruchowi narodowi i te badania będą kontynuowane. Legiony Piłsudskiego również mają swoją legendę. Mniej znane są dokonania Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera, ale rok 2017 Senat ustanowił Rokiem Hallera. IPN nie zapomni o historii Korpusów Polskich w Rosji, już podejmujemy działania mające upamiętnić "Dowborczyków" w twierdzy w Bobrujsku.

Natomiast nie ukrywam, że o wiele bliższa jest mi idea Polski jagiellońskiej. Fenomen Kresów, gdzie obok siebie w zasadzie w pokoju, choć były i krwawe momenty, żyli Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Białorusini czy Litwini jest czymś fascynującym. IPN będzie popularyzował wiedzę o tej współegzystencji. Jako Polacy nie zrozumiemy siebie bez pamięci Kresów.

PAP: Co lub kto w polskiej historii może Polaków łączyć?

Jarosław Szarek: Postać papieża Jana Pawła II, którego przykład i nauczanie dla większości z nas jest bezsporne, a zawsze podkreślał swe zakorzenienie w naszych dziejach. Nie tak dawno temu znakomity historyk prof. Andrzej Nowak podsunął nawet pomysł zbudowania upamiętnienia dla polskiego papieża w postaci kopca i dodał, że chętnie spotkałby się przy łopacie z działaczami Komitetu Obrony Demokracji. Trudno to jednak sobie wyobrazić.

Podam panu wypowiedź papieża z czasu jego wizyty w Łowiczu: "Starajmy się rozwijać i pogłębiać w sercach dzieci i młodzieży uczucia patriotyczne i więź z ojczyzną. Uwrażliwiać na dobro wspólne narodu i uczyć ich odpowiedzialności za przyszłość. Wychowanie młodego pokolenia w duchu miłości ojczyzny ma wielkie znaczenie dla przyszłości narodu. Nie można bowiem służyć dobrze narodowi, nie znając jego dziejów, bogatej tradycji i kultury. Polska potrzebuje ludzi otwartych na świat, ale kochających swój rodzinny kraj".

Niestety nawet to minimum jest odrzucane przez niektóre środowiska, więc dziś o porozumieniu nie ma mowy. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości Polacy znajdą wspólną płaszczyznę, dzięki której będą mogli się porozumieć. Dobrą okazją ku temu może być rocznica stulecia odzyskania niepodległości. Jeszcze kilka lat temu niektórzy próbowali świętować pod różowymi barwami, dzisiaj chcą już maszerować pod biało-czerwonymi. Za dwa lata może będą wiedzieć co te kolory oznaczają i dlaczego świętujemy 11 listopada. Instytut Pamięci Narodowej pomoże w nabyciu tej wiedzy.

Rozmawiał Norbert Nowotnik (PAP)

nno/ agz/

 

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL