XIX wiek

14.03.2016 aktualizacja 14.07.2016

Prof. Szwarc: panowanie Aleksandra II było jednocześnie zmianą i kontynuacją

Aleksander II. Źródło: wikipedia commons Aleksander II. Źródło: wikipedia commons

Jeśli weźmiemy pod uwagę polski punkt widzenia należy stwierdzić, że Aleksander II należał do najbardziej despotycznych przedstawicieli obcej władzy rządzących w XIX w. ziemiami dawnej Rzeczypospolitej – powiedział prof. Andrzej Szwarc. 13 marca 1881 r. Aleksander II Romanow zamordowany został w zamachu przez Ignacego Hryniewieckiego.

PAP: „Jest to być może najważniejsza epoka w tysiącletniej historii Rosji” – powiedział o panowaniu Aleksandra II jeden z jego braci. Jak zostały zapamiętane jego długie rządy?

Prof. Andrzej Szwarc: Aleksander II już za życia został zapamiętany jako car oswobodziciel. Zasłużył na ten przydomek reformą włościańską z 1861 r., czyli zniesieniem poddaństwa, pańszczyzny i uwłaszczeniem chłopów. Ta przełomowa decyzja była przedstawiana jako jego największa zasługa.

Używając określeń historiografii marksistowskiej było to przejście od feudalizmu do kapitalizmu. Oczywiście nie można ograniczać dorobku cesarza do tej reformy, choć jego współcześni i potomni zgodnie uznali, że była najważniejsza. Przeszedł do historii jako car reformator nie tylko w historiografii rosyjskiej, ale również zachodniej.

Klęska Rosji w wojnie krymskiej na początku panowania Aleksandra II spowodowała tzw. odwilż posewastopolską. Dzięki niej zmienił się wizerunek Imperium Rosyjskiego, którego nie nazywano już jak za czasów Mikołaja I „żandarmem Europy”. Zachód zaczął nazywać osłabioną klęską Rosję kolosem na glinianych nogach.

Elity rządzące i kręgi opozycyjne Imperium zdawały sobie sprawę, że określenie to jest w dużej mierze prawdziwe i w konkurencji z innymi mocarstwami Rosja nie ma szans. Mimo to Aleksander II musiał przełamać opór kręgów ultrakonserwatywnych i średniego ziemiaństwa żyjącego „jak za króla Ćwieczka” i pragnących dalej tak trwać. Udało się to jednak zrobić i przeprowadzić inne ważne zmiany, takie jak: wprowadzenie autonomii uczelni wyższych, stworzenie ograniczonego samorządu na prowincji i w miastach. Umożliwiło to na zwiększenie aktywności społecznej nazywanej na ziemiach polskich pracą organiczną. 

Andrzej Szwarc: Aleksander II już za życia został zapamiętany jako car oswobodziciel. Zasłużył na ten przydomek reformą włościańską z 1861 r., czyli zniesieniem poddaństwa, pańszczyzny i uwłaszczeniem chłopów. Ta przełomowa decyzja była przedstawiana jako jego największa zasługa.

PAP: Czy nie był to dla caratu wentyl bezpieczeństwa?

Prof. Andrzej Szwarc: Z całą pewnością, ale przyniosło to wymierne skutki.

Równie ważna była reforma sądownictwa z 1864 r. wprowadzająca urząd adwokata i niezawisłość sędziowską, czyli rzecz niebywałą w państwie autorytarnym. Nie była ona fikcją, ale sprawdzała się w kolejnych latach. Często zapominamy o tym myśląc o Rosji carskiej jako o państwie autokratycznym. Oczywiście wciąż była taka, ale w nieco mniejszym stopniu jak wcześniej.

Trochę później, bo w 1874 r. wprowadzono reformę armii przygotowaną przez ministra wojny Dymitra Milutina. Jej głównym elementem była rezygnacja z trwającej nawet 25 lat służby wojskowej na rzecz kilkuletniej.

PAP: Cofnijmy się do czasów młodości Aleksandra II. Mając 7 lat obserwuje dramatyczne powstanie dekabrystów. Jest surowo wychowywany przez Mikołaja I. Atmosfera dworu jest wroga reformom. W wieku 18 lat jako pierwszy następca tronu podróżuje po Rosji i widzi jak kraj wygląda spoza petersburskich salonów. Jaki wpływ na jego decyzje miało jego wychowanie?

Prof. Andrzej Szwarc: Wydaje się, że Aleksander II miał stosunkowo szerokie horyzonty intelektualne. Podobnie jak inni książęta z dynastii odebrał wykształcenie domowe. Miał znakomitych nauczycieli, między innymi wielkiego konserwatywnego pisarza Wasilija Żukowskiego. Poza tym otrzymał przygotowanie wojskowe.

Znał dobrze Wielką Brytanię i Niemcy, między innymi za sprawą koligacji dynastycznych i podróży do tych krajów. W 1839 r. odwiedził młodą królową Wiktorię, do której podobno zapałał sympatią - a brytyjska monarchini nie była jeszcze wtedy zamężna. W rosyjskiej Wikipedii czytamy bardzo charakterystyczny opis tego wydarzenia: "okazywał królowej sympatię, a ona jemu i Rosji odpłaciła niechęcią i wrogością”.

PAP: Czy jednak dla podjętych reform decydująca nie była klęska w wojnie krymskiej?

Prof. Andrzej Szwarc: Uważam, że tak. Jeśli szukalibyśmy jakiś formułek dla panowania Aleksandra II to można powiedzieć, że było ono jednocześnie zmianą i kontynuacją.

Charakterystyczny pod tym względem jest jego przyjazd do Warszawy w 1856 r. Spotyka się z ziemiaństwem polskim wyrażającym nieśmiałe nadzieje na zmianę kursu. W Pałacu na Wodzie w Łazienkach padają jednak z ust cara słynne słowa: „point de reveries, messieurs” (żadnych marzeń, panowie). Słowa te były cytowane tysiące razy, ale najczęściej pomija się to co Aleksander II powiedział chwilę wcześniej. Stwierdził mniej więcej tak: „co mój ojciec zrobił, to zrobił dobrze”. Była to zapowiedź kontynuacji polityki Mikołaja I w sprawie polskiej.   

Andrzej Szwarc: W 1856 r. spotyka się z ziemiaństwem polskim wyrażającym nieśmiałe nadzieje na zmianę kursu. W Pałacu na Wodzie w Łazienkach padają jednak z ust cara słynne słowa: „point de reveries, messieurs” (żadnych marzeń, panowie). Była to zapowiedź kontynuacji polityki Mikołaja I w sprawie polskiej.

PAP: Czy prawdą jest, że Królestwo Polskie i Wielkie Księstwo Finlandii miały być dla Aleksandra II poligonami doświadczalnymi dla reform konstytucyjnych, które miały być wprowadzone później w całej Rosji.

Prof. Andrzej Szwarc: Nie wydaje mi się żeby miały to być zmiany aż tak rewolucyjne. Co najwyżej celem było wprowadzenie niewielkich  ustępstw mających na celu wciągnięcie lokalnych elit w rządzenie imperium. Miało to być powtórzenie na znacznie mniejszą skalę modelu sprawowania władzy w Królestwie Polskim przed powstaniem listopadowym.

Ten eksperyment z punktu widzenia władz rosyjskich nie powiódł się w Królestwie Polskim, ale w Finlandii spełnił pokładane w nim nadzieje. Tamtejsza szlachta pochodzenia szwedzkiego kooperowała z Rosją bez większych kłopotów i dostarczała imperium kadr wojskowych i urzędniczych. Kilku Finów było dowódcami floty rosyjskiej. Pamiętajmy jednak, że szwedzkojęzyczna szlachta ziemiańska liczyła sobie około 600 rodzin, podczas gdy w Kongresówce szlachty posiadającej powyżej 50 hektarów ziemi było 6000 rodzin.

PAP: Kontynuację polityki Mikołaja I najlepiej chyba widać w trakcie powstania styczniowego, którego stłumienie na Litwie powierza Michaiłowi Murawjowowi a w Królestwie Fiodorowi Bergowi. Obaj nie unikają okrutnych pacyfikacji, stosują odpowiedzialność zbiorową.  Czy Aleksander II miał przed sobą inną drogę niż tak brutalne stłumienie powstania?

Prof. Andrzej Szwarc: Nie mógł postąpić inaczej. Bunt Polaków był postrzegany przez wszystkich Rosjan, również nastawionych liberalnie, jako śmiertelne zagrożenie. Polska była traktowana w imperium jako koń trojański cywilizacji zachodniej i zdrajca Słowiańszczyzny dążący do zniszczenia „świętej Rusi”. Wydawać nam się może, że była to nacjonalistyczna histeria, ale proszę spojrzeć na to z punktu widzenia Rosji. W rosyjskiej pamięci zbiorowej żywe były wspomnienia Wielkiej Smuty z początków XVI wieku i Polaków na Kremlu, a jeszcze bardziej 1812 roku i  Wielkiej Armii Napoleona, której 1/5 stanowili Polacy.

Podczas powstania styczniowego następuje dwukrotna interwencja dyplomatyczna mocarstw zachodnich, które wiosną  i  latem 1863 r. składają noty dyplomatyczne w Petersburgu. Powołują się w nich na postanowienia kongresu wiedeńskiego i proponują m.in. zawieszenie broni w Królestwie. Bynajmniej nie jest to poparcie dla niepodległości Polski w postulowanych przez Polaków granicach z 1772 r. Do działań Zachodu nieoczekiwanie przyłącza się Austria spierająca się i rywalizująca z Rosją na Bałkanach. W dyplomatycznej obronie Polski bierze udział niemal cała Europa.

Niesłychanie mobilizuje to patriotyzm Rosjan. Zagrożenie ze strony Zachodu sprawia, że opinii publicznej przewodzi nacjonalistyczny publicysta  Michaił Katkow a nie popierający powstanie emigrant-rewolucjonista Aleksander Hercen.   

Andrzej Szwarc: Bunt Polaków był postrzegany przez wszystkich Rosjan, również nastawionych liberalnie, jako śmiertelne zagrożenie. Polska była traktowana w imperium jako koń trojański cywilizacji zachodniej i zdrajca Słowiańszczyzny dążący do zniszczenia „świętej Rusi”.

PAP: Hercen nazwał euforię Rosjan po stłumieniu powstania „patriotycznym syfilisem". Było to chyba ostrzeżenie  wobec Aleksandra II, że w Rosji są siły, które nie zgadzają się z ideą rosyjskości dominującej wśród elit.

Prof. Andrzej Szwarc: W tamtej atmosferze zagrożenie ze strony narodników osłabło. Pierwsza Ziemla i Wola, z którą Polacy na emigracji zawierali układy o wspólnej walce z caratem w pewnym momencie wręcz zanika w starciu z nastrojami Rosjan. Dominują hasła panslawistyczne i wielkoruskie. Podczas Zjazdu Panslawistycznego w Moskwie w 1867 r. Polacy są wyklinani jako zdrajcy Słowian. Wydaje się, że propaganda ta zwycięża również wśród inteligencji, która w tym duchu wspiera politykę imperialną.

PAP: Aleksander II wykorzystuje te nastroje również do krucjaty antytureckiej na Bałkanach?

Prof. Andrzej Szwarc: Tak, szczególnie w latach siedemdziesiątych. Wojna z Turcją w obronie Słowiańszczyzny ma ogromne poparcie. Zdecydowana większość opinii publicznej zgadza się z Dostojewskim piszącym, że „Konstantynopol musi być nasz”. Te nadzieje zderzyły się z twardymi realiami międzynarodowymi.

Na dworze ruch panslawistyczny jest jednak często traktowany jako niewygodny politycznie i do pewnego stopnia wręcz stanowiący zagrożenie, ponieważ jest zbyt demokratyczny. Gdy rezultaty wojny z Turcją w 1878 r. są niezadowalające część panslawistów jest rozczarowana.

PAP: Cesarz często kieruje się emocjami, np. gdy z powodu zamachu na swe życie nie porozumiał się z Napoleonem III przeciwko Niemcom.

Prof. Andrzej Szwarc: Próby nawiązania sojuszu z Francją trwały już przed powstaniem styczniowym, ale nic z tego nie wyszło ze względu na stosunek Napoleona do sprawy polskiej.

Zamach Antoniego Berezowskiego w Paryżu w 1867 r. był drugą próbą uśmiercenia Aleksandra II. Polski szlachcic-emigrant został za niego skazany na dożywotnie uwięzienie na Nowej Kaledonii.

PAP: Zamachów na życie Aleksandra II było siedem. Powiedzmy o okolicznościach tego ostatniego.

Prof. Andrzej Szwarc: Warto zauważyć, że jego autorzy nie zdawali sobie sprawy z tego jak bardzo są izolowani w rosyjskim społeczeństwie. Kilkuset studentów i młodych idealistycznie nastawionych inteligentów nie mogło przekonać do swoich racji ludu, który na ogół patrzył na nich z niedowierzaniem i niechęcią.

Gdy koncepcja pokojowej propagandy spaliła na panewce, bardzo liczni jej uczestnicy trafili do więzień i na zesłanie, zwyciężyła  idea terroru indywidualnego. Z punktu widzenia narodników częściowo skuteczna, czego dowodem są m.in. dwa udane zamachy na szefów tajnej policji i kilku innych dygnitarzy. Wśród elity władzy zapanował strach. Głównym celem terrorystów był jednak monarcha. Wydali na niego wyrok śmierci i mimo znacznych strat ponawiali próby. Udało się 13 marca 1881 r.

Zabójca cara Ignacy Hryniewiecki przez niektórych historyków jest traktowany jako Rosjanin polskiego pochodzenia lub „zruszczony Polak”.   

PAP: A kim czuł się sam Hryniewiecki?

Prof. Andrzej Szwarc: Trudno powiedzieć. Był to człowiek o poglądach socjalistycznych w ich specyficznym, typowym dla Rosji wydaniu agrarnym. Mógł więc uważać się za wolnego od tożsamości narodowej. Być może utożsamiał się ze specyficznie rozumianym hasłem „za wolność naszą i waszą”, ale nie mamy na to żadnych dowodów.

Hryniewiecki był przez kilka lat studentem w Petersburgu. Obracał się tam w środowisku rewolucjonistów z Narodnej Woli. Wywodził się ze zubożałej rodziny szlacheckiej spod Bobrujska na dalekich kresach dawnej Rzeczpospolitej. Dla szlachty tam mieszkającej Rosja była od dawna głównym punktem odniesienia. Nieprzypadkowo wywodzący się stamtąd Traugutt, Padlewski, Sierakowski byli oficerami rosyjskimi. Dopiero później wybrali służbę sprawie polskiej.

PAP: Następcą Aleksandra II zostaje jego syn – Aleksander III. Jak pisali świadkowie obecni przy śmierci ciężko rannego władcy w momencie śmierci jego ojca w oczach nowego władcy „zapalił się płomień”. Wkrótce po objęciu tronu Aleksander III mówi: „konstytucja? Oni chcieliby, żeby cesarz Wszechrosji składał przysięgę jakiejś hołocie?”. Po latach zmian Rosja pogrąża się w mrocznej epoce. Czy w panowaniu nowego cara widać jakiekolwiek elementy kontynuacji polityki cara-reformatora?    

Prof. Andrzej Szwarc: Wśród historyków toczy się spór, jak daleko w swoich planach reformatorskich szedł Aleksander II. W ostatnich latach panowania wahał się, jaka polityka jest skuteczniejsza – ustępstw i reform czy bezwzględnego zwalczania opozycji. Nazywano jego strategię polityką „wilczej paszczy i lisiego ogona”, ponieważ realizował jednocześnie obie te metody.

Zdania historyków co do oceny skutków działań Narodnej Woli są podzielone. Część z nich uważa, że terroryści powstrzymali ewolucję Rosji, która podążała w stronę Europy, a co za tym idzie w dłuższej perspektywie utorowali drogę rewolucjonistom bolszewickim.

Inni badacze zwracają uwagę, że projekty konstytucyjne Aleksandra II nie szły zbyt daleko. Zakładały powołanie dwóch doradczych ciał przedstawicielskich. Planowano rozszerzenie Rady Państwa. Były to założenia znacznie skromniejsze niż późniejsze reformy wymuszone przez rewolucję  z 1905 r. - a nawet i te nie oznaczały kresu carskiego samowładztwa. Spotkałem się zresztą z opiniami, że w projekcie z 1881 r.  miało nie pojawić się samo słowo „konstytucja”.

Aleksander III był człowiekiem innym niż jego ojciec. Został wychowany w duchu kultu dawanej Rusi i silnej władzy. Okazało się to zresztą skuteczne, ponieważ w pierwszym okresie jego panowania rewolucjoniści zostali rozbici. Pozwoliło to na wprowadzenie przez cara „kontrreform”, takich jak likwidacja autonomii uczelni, ogranicza się też działanie samorządów. Nacjonalistyczna i ultrakonserwatywna ideologia staje się oficjalnym programem władz.

Za jego panowania wzmagają się również prześladowania „innorodców”, za których uważani są wszyscy nierosjanie i nieprawosławni – od Finów, Niemców bałtyckich służących dotąd Rosji, aż po Polaków i Żydów.  

Andrzej Szwarc: Pomnik Aleksandra II stanął również na wałach jasnogórskich. Monument wraz z cokołem miał kilkanaście metrów wysokości. Został on umieszczony w miejscu obok trasy pielgrzymów zdążających do obrazu Czarnej Madonny. Chłopi mogli przeczytać rosyjskie i polskie inskrypcje na cokole: „Carowi Wyzwolicielowi Aleksandrowi II”. Za okupacji niemieckiej podczas I wojny światowej pomnik został zniszczony przez Niemców.

PAP: Jak został upamiętniony zamordowany cesarz przez swojego następcę i jak jego panowanie jest pamiętane obecnie?

Prof. Andrzej Szwarc: Jego następca i elity zrobiły wiele dla krzewienia kultu Aleksandra II. Wprawdzie nie został kanonizowany przez cerkiew, ale wspominano go jako męczennika. W całej Rosji wybudowano pomniki tragicznie zmarłego cara. Wszystkie zostały zniszczone przez bolszewików. Do dziś monumenty upamiętniające tego monarchę stoją w Sofii i Helsinkach. Dla Bułgarów jest on wyzwolicielem spod jarzma tureckiego. Dla Finów, tym, który potwierdził autonomię ich kraju.

Pomnik Aleksandra II stanął również na wałach jasnogórskich. Monument wraz z cokołem miał kilkanaście metrów wysokości. Został on umieszczony w miejscu obok trasy pielgrzymów zdążających do obrazu Czarnej Madonny. Chłopi mogli przeczytać rosyjskie i polskie inskrypcje na cokole: „Carowi Wyzwolicielowi Aleksandrowi II”. Za okupacji niemieckiej podczas I wojny światowej pomnik został zniszczony przez Niemców.

W Petersburgu obok miejsca zamachu wybudowano istniejący do dziś Sobór Zbawiciela na Krwi. Został zaprojektowany w stylu staroruskim, takim jak Sobór Wasyla Błogosławionego na Placu Czerwonym w Moskwie. Architektura miała podkreślać ideologię państwową obowiązującą za panowania Aleksandra III.

Stalin planował rozbiórkę soboru, co zresztą nie dziwi - zniszczył przecież  Sobór Chrystusa Zbawiciela w Moskwie. W planach przeszkodził mu wybuch wojny z Niemcami. Tuż obok tej świątyni znajduje się Most Nowokoniuszny nad Kanałem Gribojedowa, zwanym wówczas Kanałem Katarzyny. W 1975 r. zmieniono nazwę tego mostu na Most Ignacego Hryniewieckiego. W 1988 r. powrócono do dawnej nazwy. Pamięć o Aleksandrze II i jego mordercach oraz ich oceny zmieniały się zatem w zależności od sytuacji politycznej. Za czasów ZSRS bojowników Narodnej Woli, pomimo wszelkich różnic ideologicznych, traktowano jako prekursorów rewolucji 1917 r. Dzisiaj widzi się w nich raczej terrorystów, choć tu i ówdzie elementy dawnego kultu przetrwały.

We współczesnej Rosji oceny Aleksandra II nie są jednoznaczne. Skrajni zwolennicy ideologii imperialistycznej nie mogą mu np. wybaczyć, że w 1867 r. wyraził zgodę na sprzedaż Alaski Stanom Zjednoczonym.

Jeśli weźmiemy pod uwagę polski punkt widzenia należy stwierdzić, że Aleksander II należał do najbardziej despotycznych przedstawicieli obcej władzy rządzących w XIX w. ziemiami dawnej Rzeczypospolitej. To właśnie on jest winien popowstaniowych represji i prowadzonej konsekwentnie polityki wynaradawiania, prześladowań Kościoła katolickiego, niszczenia polskich instytucji kulturalnych i oświatowych oraz odcinania nas od cywilizacji europejskiej.

Rozmawiał Michał Szukała (PAP)

szuk/ ls/mjs

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL