David Bowi podczas jego koncertu w Berlinie Zachodnim, w Republice Federalnej Niemiec, 6 czerwca 1987 roku. PAP/EPA/CHRIS HOFFMANN
Wpływ Davida Bowiego, jednego z najwspanialszych muzyków, artystów i innowatorów wszech czasów, jest nadal widoczny prawie dekadę po jego śmierci - mówił szef londyńskiego Victoria & Albert Museum, gdzie otwarto poświęcone artyście centrum. Bowie zmarł 10 lat temu, dwa dni po premierze albumu „Blackstar”.
Gdy w poniedziałek rano, 11 stycznia 2016 r. świat obiegła wiadomość o śmierci Bowiego, wśród wypowiadających się na temat wpływu artysty na świat muzyki, sztuk wizualnych czy mody byli Madonna, Kanye West, Harry Styles, członkowie grupy Pixies i The Rolling Stones, Brian Eno, Iggy Pop, Paul McCartney, Annie Lennox, Peter Gabriel - artyści, którzy przyjaźnili się z Bowiem, współpracowali z nim, a także ci, dla których był idolem, inspiracją, wzorem do naśladowania.
Opłakiwali Bowiego nie tylko muzycy: „Mój świat stał się właśnie znacznie uboższym miejscem” – napisał Neil Gaiman, angielski pisarz i scenarzysta. Głos zabrał wówczas nawet Arsene Wenger, trener Arsenalu Londyn. „Jego muzyka sprawiła, że moja generacja, urodzonych tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej, dostała siły, by pozostać wierna swoim ideałom” – powiedział dziennikarzom. Hołd Bowiemu składali także politycy, w tym ówczesny premier David Cameron i Jeremy Corbyn, przewodniczący Partii Pracy. Arcybiskup Canterbury Justin Welby w rozmowie z BBC wspominał, że w latach 70. nieustannie słuchał płyt Bowiego.
„Bowie był pionierem w dziedzinie twórczości multidyscyplinarnej: muzykiem, aktorem, pisarzem, performerem i ikoną kultury, pracującym w sposób, w jaki wielu młodych twórców dziś płynnie porusza się między dyscyplinami.”
Na cześć gwiazdy rocka w 2015 r. jego imieniem nazwano planetoidę, a w Paryżu w 2024 r. w 13. dzielnicy, niedaleko dworca Austerlitz, przespacerować się można ulicą Davida Bowiego. Na warszawskim Żoliborzu w kwietniu 2016 r. przy ul. Marii Kazimiery odsłonięto mural, przedstawiający brytyjskiego piosenkarza, który w kwietniu 1976 r., w trakcie postoju w podróży, znalazł się na Dworcu Gdańskim, wybrał się na spacer po okolicy, a w sklepie przy Placu Wilsona - wówczas Plac Komuny Paryskiej - kupił płytę Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”. Na wydanej rok później płycie „Low” znalazła się kompozycja „Warszawa”, w której Bowie wykorzystał motyw z utworu „Helokanie”.
Wypowiedź Bowiego z 1999 r. na temat przyszłości internetu, niezwykłych możliwości, jakie stwarza od lat, krąży w sieci jako kolejny dowód jego przenikliwości, na wiele lat przed powstaniem platform społecznościowych czy rozwojem sztucznej inteligencji. Jego album „Hours...” był pierwszym, który fani mogli kupić online, przez stronę internetową artysty, nim trafił do sklepów w formie płyty kompaktowej. „To, co widzimy nie jest nawet wierzchołkiem góry lodowej” - mówił w BBC. - „Sądzę, że wpływ internetu na społeczeństwa, na pożytek i na szkodę, jest nie do wyobrażenia”. Sprzeciwił się, gdy prowadzący wywiad Jeremy Paxman określił internet jako „narzędzie”. To coś znacznie więcej - przekonywał Bowie - to „obca forma życia!”.
„Byłeś inspiracją dla nas wszystkich” - napisał Chris Hadfield, kanadyjski astronauta, którego wykonanie „Space Oddity” Bowiego i teledysk, nakręcony do niego na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w 2013 r. stał się przebojem serwisu YouTube. „Space Oddity” było pierwszym przebojem Bowiego - piosenka znalazła się na jego (wydanej w 1969 r.) drugiej płycie. 8 stycznia 2016 r. do sklepów trafił „Blackstar” - 25. płyta w dorobku artysty, który wówczas cieszył się statusem jednej z największej gwiazd w historii muzyki popularnej, autora albumów uznawanych za kanoniczne i legendarne, jak „Hunky Dory” (1971), „The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars” (1972), „Aladdin Sane” (1973), „Heroes” (1977) czy „Station to Station” (1976) i przebojów „The Man Who Sold the World”, „Young Americans”, „Changes”, „Let's Dance”, „Ashes to Ashes”, a także nagranej z zespołem Queen „Uder Pressure” i „This is Not America” z Pat Metheny Group. „Blackstar” okrzyknięto jednym z jego największych osiągnięć.
Bowie zapracował na opinię „kameleona”, wciąż zmieniającego style, brzmienie i wygląd. Jego kolejne wcielenia, kreacje, które przyjmował - Ziggy Stardust, The Thin White Duke czy Halloween Jack - pozwalały mu nie tylko na śmielsze wypowiedzi muzyczne i społeczno-kulturowe, sięganie po glam rock, soul, disco, elektronika, inspiracje jazzem, ale także na nieustanne wymyślanie siebie na nowo jako artysta, nigdy nie wypaść z mody, nie zamienić się w skamielinę, skostniałą legendę beznamiętnie odgrywającą swe dawne przeboje, zapatrzoną w minione sukcesy. Fani wskazywali, że na „Blackstar” wcielił się w postać niewidomego proroka i dyskutowali o znaczeniu jego wyglądu, ubioru, oczu przesłoniętych bandażem - tak pojawia się w promujących płytę teledyskach. Czy symbolizowały strach? Chorobę? Zbliżającą się śmierć?
W 2004 r. wycofał się z koncertowania po tym, jak przeszedł zawał serca na scenie, podczas występu w Pradze. „Płacę cenę za swoją przeszłość” – skwitował. Zniknął na dekadę, cieszył się życiem rodzinnym. Swój ostatni album nagrał w tajemnicy (dwa lata wcześniej ukazała się płyta „The Next Day”, pierwsza po 10-letniej przerwie i premiery „Reality”). W tajemnicy utrzymał także wiadomość o chorobie. Teledysk do utworu „Lazarus” (dał tytuł musicalowi pod tym samym tytułem, którego światowa premiera odbyła się w Nowym Jorku w listopadzie 2015 r.) miał być pożegnaniem z fanami. Powstawał, gdy Bowie wiedział już, że nie wyzdrowieje - przekonują twórcy filmu dokumentalnego „David Bowie: The Last Five Years”. Bieg wydarzeń narzucił odbiór dzieła - w obliczu śmierci Bowiego „Blackstar” nie była ledwie płytą z muzyką, piosenkami; urosła do rangi pożegnania wielkiego artysty ze światem. Jego współpracownicy wskazywali jednak, że w trakcie pracy nad albumem artysta obmyślał kolejne posunięcia, kolejne projekty.
„Bowie był pionierem w dziedzinie twórczości multidyscyplinarnej: muzykiem, aktorem, pisarzem, performerem i ikoną kultury, pracującym w sposób, w jaki wielu młodych twórców dziś płynnie porusza się między dyscyplinami” – powiedziała Madeleine Haddon, kuratorka londyńskiego Victoria & Albert Museum, w którym we wrześniu 2025 r. otwarto liczące ponad 90 tys. obiektów Centrum Davida Bowiego, zawierającego notatki, teksty piosenek, kostiumy sceniczne, instrumenty, okładki albumów, fotografie i szkicowniki. Bowie był legendą rocka, ikoną stylu, aktorem znanym z filmów „Człowiek, który spadł na Ziemię” (reż. Nicolas Roeg), „Ostatnie kuszenie Chrystusa” (reż. Martin Scorsese), „Labirynt” (reż. Jim Henson), wystąpił u boku Catherine Deneuve w „Zagadce nieśmiertelności” (reż. Tony Scott), zagrał Andy'ego Warhola w „Basquiat - taniec ze śmiercią” (reż. Julian Schnabel), Nicolę Teslę w „Prestiżu” Christophera Nolana i agenta FBI w „Twin Peaks: Ogniu krocz ze mną” Davida Lyncha.
„Wpływ Davida Bowiego, jednego z najwspanialszych wykonawców, muzyków, artystów i innowatorów wszech czasów, jest nadal widoczny prawie dekadę po jego śmierci, a jego wpływ na design i kulturę wizualną oraz inspiracja dla współczesnych twórców są niezrównane” - podkreślił Tristram Hunt, dyrektor muzuem. (PAP)
pj/ aszw/