Maria Ossowska (w 1966 r.). Fot. PAP/Jan Morek
Za Bieruta odsunięta od nauczania, a Gomułce się naraziła podpisem pod Listem 34. 130 lat temu urodziła się Maria Ossowska: ambitna i nieustępliwa, jedna z najważniejszych socjolożek polskich XX wieku.
Filozofka i socjolożka, pionierka nauki o moralności jako dyscypliny opisowej, przez dekady pozostawała w cieniu kolegów współtworzących słynną filozoficzną szkołę lwowsko-warszawską. Jej prace z zakresu etyki opisowej, wolne od wartościowania i zaangażowania ideologicznego, były wybitnie nowatorskie – także w skali światowej.
Maria Ossowska urodziła się 26 stycznia (a według niektórych źródeł 16 stycznia) 1896 r. w Warszawie. Jej ojciec Kazimierz Niedźwiecki był urzędnikiem Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej (doszedł do stanowiska naczelnika kontroli rozchodów), a w młodości wziął udział w Powstaniu Styczniowym.
"Jestem twarda i uparta. […] Mam zaciśnięte pięści, ale nie ze złości, tylko z nadmiaru energii, by przeprowadzić wszystko to, co chcę i jak chcę."
Rodzice oczekiwali, że Maria pójdzie ścieżką charakterystyczną dla ówczesnych panien z tzw. dobrych domów. Filozofka Monika Rogowska-Stangret opisywała, że „chcieli, by wypełniła przypisaną jej płci rolę społeczną: żony, matki, piastunki domowego ogniska, której ozdobą było podstawowe wykształcenie humanistyczne, znajomość francuskiego, umiejętność śpiewu i gra na fortepianie”. Paradoksalnie te wymagania można przyrównać do tych, które kilkadziesiąt lat później Ossowska w swoich publikacjach utożsamiała z etosem rycerskim: „rycerz (…) miał promieniować urodą i wdziękiem.”, oczekiwano też od niego by nieustannie „zaprzątnięty był swoją sławą”. Nietrudno się domyślić, że ambitna i nieustępliwa Maria nie chciała przystać na takie formatowanie.
Po części wbrew rodzinie w 1915 roku wstąpiła na Uniwersytet Warszawski „z zamiarem poświęcenia się filozofii”, a później wspominała: „Gdyby dane mi było żyć ponownie, wybrałabym ten sam zawód po raz wtóry”. Niejednokrotnie powtarzała też, że nauka była dla niej czymś więcej niż pracą, a mianowicie stanowiła „potrzebę równie imperatywną i równie elementarną jak głód i pragnienie”. Słowa te najlepiej oddają jej postawę życiową.
Studia u twórców lwowsko-warszawskiej szkoły filozoficznej – Tadeusza Kotarbińskiego, Jana Łukasiewicza czy Kazimierza Ajdukiewicza – ukształtowały jej myślenie. W 1921 roku obroniła doktorat z etyki stoików, a w 1932 uzyskała habilitację. Wyjeżdżała na staże do Paryża na Sorbonę, później do Wielkiej Brytanii, gdzie słuchała wykładów Bronisława Malinowskiego, George’a Edwarda Moore’a i spotkała Bertranda Russella. Pod wpływem analitycznej, precyzyjnej filozofii postanowiła być jak „beznamiętny badacz pewnego stanu rzeczy” i „analizować zjawiska moralne, podobnie jak botanik bada rośliny, a językoznawca – zjawiska językowe”.
Podczas wojny Ossowska nie przerwała pracy. W latach 1941-1945 w Warszawie, wraz z mężem, wybitnym socjologiem Stanisławem Ossowskim (1897-1963), prowadziła tajne komplety. Jeszcze przed wojną dała się poznać jako zagorzała przeciwniczka antysemityzmu, protestując przeciwko wprowadzaniu tak zwanego getta ławkowego. I w czasie okupacji z mężem – jak informuje napis na tablicy pamiątkowej na ich żoliborskim domu – „w ramach Żegoty udzielali pomocy Żydom”.
Znawcy i kustosze spuścizny Ossowskich, socjologowie Róża i Antoni Sułkowie, przekonują, że nie są to powszechnie znane fakty z życia naukowców „i pochodzą niemal wyłącznie od osób trzecich”. Maria i Stanisław traktowali pomoc „obarczoną ryzykiem utraty własnego życia jako normalną ludzką powinność”. Równocześnie pokazuje to, że dla Ossowskiej moralność nie była abstrakcją, a codziennym wyborem w obliczu przemocy, strachu i przymusu. Znajduje to też odzwierciedlenie w jej eseju „Wzór obywatela w ustroju demokratycznym” opublikowanym „W Świetle Dnia”, podziemnym organie lewicowej Tajnej Organizacji Nauczycielskiej. W tekście tym opisywała wizję człowieka aktywnego, krytycznego, wrażliwego na krzywdę, gotowego walczyć ze złem bez rezygnacji z zasad.
Jednocześnie Maria nie postrzegała siebie jako emancypantki czy feministki, choć w narzeczeńskich listach do Ossowskiego uprzedzała go, że nie będzie zajmować się sprawami domowymi. Natomiast w liście z 1923 roku czytamy: „Patrzę na życie bardzo twardo. Nic kobiecego odnaleźć w sobie od dłuższego czasu nie mogę. Ani trochę stanów bezwolnych, miękkich i poddańczych, które się przecież od czasu do czasu przeżywało. Jestem twarda i uparta. […] Mam zaciśnięte pięści, ale nie ze złości, tylko z nadmiaru energii, by przeprowadzić wszystko to, co chcę i jak chcę”. Kiedy jednak jej mentor Kazimierz Ajdukiewicz stwierdził, że „kobiety nie nadają się właściwie prawie do niczego”, nie wahała się mu przeciwstawić. Oświadczyła, że dzięki demokracji nie będzie „istnienia jakichkolwiek obywateli pierwszej i drugiej klasy”, w tym prymatu mężczyzn nad kobietami, czy nierównowagi, zauważalnej także w hierarchii naukowej.
Po wojnie kariera Marii Ossowskiej nabrała tempa: najpierw otrzymała profesurę na Uniwersytecie Łódzkim (1945-1948), gdzie specjalnie dla niej założono pierwszą w Polsce Katedrę Nauki o Moralności. Następnie przeniosła się na Uniwersytet Warszawski. W swoim opus magnum „Podstawy nauki o moralności” (1947) wprowadziła rewolucyjne rozróżnienie na etykę opisową zamiast normatywnej. Jako socjolożka badała motywy postępowania, moralność mieszczańską, etos rycerski i jego odmiany oraz normy moralne w różnych kulturach. W miarę swobodnie mogła pracować do początku lat 50. Jak konstatuje socjolog Edmund Wnuk-Lipiński w latach 1952-1956 ideologowie stalinizmu „uznali, iż socjologia jest «nauką burżuazyjną» i nie ma dla niej miejsca na uczelniach Polski Ludowej”.
Na fali tych procesów Ossowska została odsunięta od nauczania. Nie ugięła się jednak i mimo represji kontynuowała badania prywatnie, a po październikowej odwilży 1956 roku wróciła na Uniwersytet Warszawski i objęła kierownictwo Zakładu Historii i Teorii Moralności w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Władze PRL, po okresie radykalizacji ideologicznej, umożliwiły jej wyjazdy zagraniczne, w tym do Stanów Zjednoczonych. Po śmierci męża Stanisława Ossowskiego w 1963 roku kontynuowała także jego badania.
W 1964 roku podpisała „List 34”, który był jednym z pierwszych głośnych protestów polskiej inteligencji przeciwko cenzurze i ograniczaniu wolności słowa w PRL. Sygnowało go 34 wybitnych pisarzy, naukowców i artystów (m.in. Antoni Słonimski, Paweł Jasienica, Stanisław Lem, Tadeusz Kotarbiński). Ossowska reprezentowała środowisko naukowe, a także była jedną z czterech kobiet-sygnatariuszek (oprócz niej: Maria Dąbrowska, Zofia Kossak-Szczucka i Anna Kowalska). Dokument zaadresowano do premiera Józefa Cyrankiewicza i list zapoczątkował falę podobnych akcji w kolejnych latach.
W 1972 roku otrzymała Nagrodę Państwową I stopnia, czyli najwyższe wyróżnienie PRL. To wyróżnienie traktowane jest dziś jako element późniejszej „rehabilitacji” niezależnych uczonych w okresie rządów Edwarda Gierka. Władze PRL m.in. w taki sposób starały się zaskarbić sobie przychylność inteligencji i pokazać pozorną otwartość.
Maria Ossowska zmarła 13 sierpnia 1974 roku, ale jej spuścizna jest nadal aktualna, szczególnie dzisiaj, w dobie często celowej dezinformacji. Już kilkadziesiąt lat temu przestrzegała bowiem, że człowiek musi być „krytyczny i odporny na odurzanie” i apelowała:
„Potrzebni są nam ludzie o mocnym kręgosłupie, który nie chwieje się wraz z każdą zmianą wiatru. (...) Potrzebni są nam ludzie wrażliwi na krzywdę i niezasłużone przywileje, ludzie, którzy spieszą innym z pomocą. (...) Walczą, gdy zachodzi po temu potrzeba”. (…) Potrzebni są nam ludzie uczciwi wobec siebie i wobec innych, ludzie, którym się ufa. Brak zaufania bowiem w obcowaniu z ludźmi czyni społeczeństwo chorym”. (PAP)
Marta Panas-Goworska
mpg/