Jolanta Wadowska-Król (w 2015 r.), lekarz-pediatra w Katowicach-Szopienicach, pomagała dzieciom zagrożonym ołowicą. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Jolanta Wadowska-Król zapoczątkowała refleksję nad tym, co przemysł i industrializacja zrobiły z Szopienicami na Śląsku; jest więc idealną kandydatką na patronkę humanistyki środowiskowej – uważa dr hab. Lucyna Sadzikowska, prof. Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
Pediatra Jolanta Wadowska-Król (1939-2023) – zwana Matką Boską Szopienicką, Doktórką od Familoków czy śląską Erin Brockovich – w latach 1974-1981 uratowała przed zachorowaniem lub śmiercią na ołowicę tysiące dzieci mieszkających w pobliżu huty Szopienice w Katowicach.
W ocenie literaturoznawczyni dr hab. Lucyny Sadzikowskiej, prof. UŚ, doktor Wadowska-Król uczyniła temat humanistyki środowiskowej ważnym na Śląsku i zapoczątkowała refleksję nad tym, jak człowiek zmienił środowisko wokół siebie.
- Można powiedzieć, że rozpoczęła refleksję nad tym, co przemysł i industrializacja zrobiły z Górnym Śląskiem. Już wtedy, w latach 70., potrafiła nie tylko przekładać kwestie medyczne na język humanistyki, ale też prowadzić narrację o zmienionym środowisku, eksponując ludzką podmiotowość. Skupiała w sobie wszystkie cechy humanisty środowiskowego. Dlatego uważam, że doktor Wadowska-Król jest idealną kandydatką na patronkę humanistyki środowiskowej na Śląsku – interdyscyplinarnej dziedziny badań, łączącej nauki humanistyczne i społeczne z ekologią – powiedziała PAP dyrektorka Centrum Badań nad Środowiskiem Poprzemysłowym im. Jolanty Wadowskiej-Król.
Rozmówczyni wskazała także na inną wyróżniającą cechę „Doktórki”, jaką była niezłomność. – Podjęła walkę z rozprzestrzeniającą się chorobą, walkę z systemem, walkę z przeciwnościami losu. W mojej ocenie niewiele osób przed nią - i współcześnie - wykazałoby się taką postawą – dodała Sadzikowska.
Odniosła się w ten sposób do doświadczeń Jolanty Wadowskiej-Król, że gdy w latach 70. nagłośniła skalę problemu ołowicy wśród dzieci, państwowe władze, chcąc uniknąć kontrowersji, utrudniały jej pracę, a później uniemożliwiły też obronę doktoratu. Godność akademicką – i to najwyższą: tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach – doktor otrzymała dopiero w 2021 roku.
I właśnie przy tej okazji Lucyna Sadzikowska poznała Jolantę Wadowską-Król. Po kilku kolejnych rozmowach naukowczyni – przy wsparciu „Doktórki” – przeprowadziła kwerendę archiwów, m.in. w Śląskim Uniwersytecie Medycznym. A gdy historia zaczęła się nawarstwiać, rozpoczęła badania terenowe w Szopienicach, przeprowadzając wywiady z byłymi pacjentami doktor i ich rodzinami oraz ówczesnymi pracownikami Huty Metali Nieżelaznych „Szopienice”.
- Pani doktor przez całe życie zależało na tych „jej dzieciach”, była ciekawa, jak się mają, jak ich samopoczucie. Tak narodził się pomysł, abym przy jej wsparciu zaczęła tworzyć archiwum narracji mówionych – opowiadała badaczka.
Czas realizacji tego projektu przypadł na okres pandemii, ale ostatecznie udało się zebrać nagrania od 30 osób. – Rozmawialiśmy w różnych miejscach: w mieszkaniach, na klatkach schodowych, w parku, w walcowni, przed sklepem. Pani doktor mi nieustannie towarzyszyła – dodała.
Pod koniec 2022 r. naukowczyni miała już wszystko spisane i zredagowane w formie manuskryptu książki – z wypowiedziami „ołowików” i pracowników huty, uzupełnionych o archiwalne dokumenty oraz wypowiedzi naukowców, m.in. lekarzy, prawników, geologów, biologów. – Rozsyłałam zapytania do różnych wydawnictw, czy byłyby zainteresowane książką, jednak odmawiały, tłumacząc się nasyceniem rynku tym tematem. Pół roku później pani doktor zmarła. Zabrakło więc tej najważniejszej osoby, która uwiarygodniała moją pracę, a później autoryzowała wszystkie rozmowy z „ołowikami” – mówiła. Ostatecznie książka nie została dotąd wydana.
Pamięć o dokonaniach Jolanty Wadowskiej-Król i jej wkładzie m.in. w refleksje nad skutkami industrializacji regionu Lucyna Sadzikowska kultywuje również jako dyrektorka Centrum Badań nad Środowiskiem Poprzemysłowym im. Jolanty Wadowskiej-Król. To nowa jednostka przy UŚ, która powstała, aby wypracować propozycje strategii zapobiegania i naprawiania skutków działań przemysłowych, nie tylko dla Śląsku.
Kończąc rozmowę, Sadzikowska oceniła, że Jolanta Wadowska-Król „niewątpliwie miała zadatki na dobrego naukowca”. – Była bardzo wnikliwa, rzetelna, skrupulatna, dokładna w swoich materiałach i dokumentach. Jej praca była taka aptekarska, co charakteryzuje tylko wybitne umysły – podsumowała.
11 lutego na „Netflixie” odbędzie się premiera serialu „Ołowiane dzieci”, będącego sfabularyzowaną opowieścią historii Jolanty Wadowskiej-Król. (PAP)
Agnieszka Kliks-Pudlik
akp/ bar/ zan/