Fragment odzyskanego dokumentu. Fot. Facebook/Policja Zachodniopomorska
Dokument z 1754 r. z pieczęcią miasta Landsberg, czyli dzisiejszego Gorzowa Wlkp., skradziony z Archiwum Państwowego, próbowała sprzedać mieszkanka Świeradowa-Zdroju. Odzyskali go policjanci z KWP Szczecin.
Akcję, dzięki której dokument wraca do Gorzowa Wielkopolskiego, zorganizował nadkom. dr Marek Łuczak, specjalista w odzyskiwaniu zrabowanych i zaginionych dzieł sztuki, prezes Pomorskiego Towarzystwa Historycznego. W środę wieczorem kolekcjoner zawiadomił go, że na portalu internetowym pojawił się dokument z 1754 r. z pieczęcią lakową miasta Landsberg i śladem po przeszyciu typowym dla zbiorów archiwalnych.
Policjanci z wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie ustalili, że sprzedać zabytek chce 31-letnia mieszkanka Świeradowa-Zdroju w woj. dolnośląskim.
- W czwartek odzyskaliśmy dokument, a teraz wieziemy go do Gorzowa – przekazał PAP Łuczak w piątek w południe. – Dalsze postępowanie będzie prowadzone przez tutejszą policję – dodał.
Policjant wyjaśnił, że dokument opatrzony datą 20 marca 1754 r. dotyczy zatwierdzenia przez burmistrza i radę miasta dzierżawy dziedzicznej gruntów kościelnych na terenie dzisiejszego Gorzowa. Na karcie zbliżonej do formatu A4 widać herb i podpisy. W górnym prawym rogu jest też numer archiwalny. Jak przekazał Łuczak, w Archiwum Państwowym w Gorzowie Wlkp. sprawdzono zbiór dzierżaw kościelnych za lata 1753-1859 i okazało się, że tego dokumentu brakuje.
- Archiwum potwierdziło, że to ich i złożyło zawiadomienie o kradzieży – wyjaśnił Łuczak.
Kto, kiedy i w jakich okolicznościach wyniósł XVIII-wieczny dokument, ma ustalić gorzowska policja. 31-latka, która wstawiła zdjęcia skradzionego zabytku w internecie, powiedziała funkcjonariuszom, że znalazła dokument w jednej z książek wyrzucanych z opróżnianego mieszkania.
- Wstępnie udało się tę wersję zweryfikować. Wyjaśnienia kobiety się potwierdziły – podkreślił Łuczak. Zaznaczył, że treść posta opublikowanego przez nią w interncie wskazuje, iż chciała „zorientować się, co właściwie znalazła i ile to może być warte”.
Przestępstwo kradzieży przedawnia się po 10 latach. Policjanci z Gorzowa Wlkp. będą ustalali, kto rejestrował się w Archiwum Państwowym i przeglądał zawartość teczki, z której zginął dokument.
W rozmowie z PAP Łuczak ocenił, że za taki dokument kolekcjonerzy mogli zaoferować kilka tysięcy złotych, ale, jak podkreślił, ważniejsza jest wartość historyczna zabytku. (PAP)
tma/ dki/