Kraków, początek lat 80. Filozof ks. prof. Józef Tischner w swoim mieszkaniu w Domu Księży Profesorów przy ulicy św. Marka 10. Fot. PAP/Jerzy Ochoński
Ty masz być Heglem - miał mu rzec papież. Był filozofem, a zarazem duszpasterzem; sam, a jednak zawsze dla innych. Za nim rozpościera się ogród wiedzy i tajemnicy – to nawiązanie do roli filozofii, która otwiera bramy ku poznaniu świata i człowieka - 12 marca 1931 r. urodził się Józef Tischner.
„W Polsce mamy przede wszystkim do czynienia z religijnością romantyczną” - napisał ks. Tischner w książce „Miłość w czasach niepokoju. Niepublikowane wykłady” (2021). „W religijności romantycznej na rozmaite sposoby jest odmieniane doświadczenie tęsknoty. Romantyk tym się charakteryzuje, że tęskni. I to bardzo tęskni. Po to, żeby tęsknić, gotów się nie spotkać. Bo jak się spotka, przestaje tęsknić. Cały urok romantyka leży w niespełnieniu. Mickiewicz i Maryla. Maryla nie, ale Mickiewicz, bo Maryla zupełnie nie wiedziała, czego ten wierszokleta od niej chce. W każdym razie Mickiewicz nie mógł spotkać się z Marylą, bo wtedy by nie pisał” - wyjaśnił. „Kiedyś wykryłem, że nie ma piekła, są tylko masochiści. Poślesz masochistę do nieba, już jest nieszczęśliwy. Religijność romantyczna jest właśnie tego rodzaju religijnością. Nazywano ją czasem za Heglem »świadomością nieszczęśliwą«. Ktoś ma świadomość nieszczęśliwą, aby ukoić swoje cierpienie. Ta świadomość nieszczęśliwa tęskni” - dodał.
„Bardzo rzadko można chyba spotkać kapłana prawdziwego, Bogu oddanego kapłana z takim jak Tischner zmysłem humoru” - napisał Leszek Kołakowski 25 sierpnia 2008 roku w tekście pt. „Józef Tischner - mój przyjaciel, przyjaciel świata”, otwierającym książkę Witolda Beresia i Artura Więcka Barona pt. „Tischner. Podróż” (2015). „Zarówno jego sławne gadki góralskie i porzekadła, jak też reakcje na wszelkie sytuacje ludzkie, kłopoty i zdarzenia pełne były spontanicznego humoru, który czasem samego Pana Boga nie oszczędzał. Łączył ów humor z niezłomną wiarą chrześcijańską, a to jak wszyscy wiemy, łatwe nie jest” - dodał.
„Bardzo rzadko można chyba spotkać kapłana prawdziwego, Bogu oddanego kapłana z takim jak Tischner zmysłem humoru” - Leszek Kołakowski
Życiową rolę ks. Józefa Tischnera miał krótko i zwięźle określić Jan Paweł II podczas kolacji w Watykanie, co przypomniał Wojciech Bonowicz w książce pt. „Tischner. Biografia” (2020).
„Rozmowa meandrowała, jednak w pewnym momencie zeszła na temat tego, czy Tischner mógł, czy nie mógł zostać prymasem. Po śmierci kardynała Stefana Wyszyńskiego rzeczywiście mówiło się, że jego nazwisko jest »na liście«, a potem okazało się, że nie była to tylko plotka. Ostatecznie wybór padł na innego kandydata. Kiedy przy posiłku zaczęto się spierać, czy Tischner nie byłby lepszy na tym stanowisku, sam zainteresowany milczał. W końcu papież zwrócił się bezpośrednio do niego: »Pamiętasz, Józiu, kto był prymasem Niemiec w czasach Hegla? Ty masz być Heglem«” – opisał anegdotę usłyszaną z dwóch różnych źródeł - żaden z opowiadających nie był jednak bezpośrednim świadkiem zdarzenia.
„Nawet jeśli anegdota z Heglem jest zmyślona, dobrze oddaje napięcie, jakie nosił w sobie sam Tischner. Kim był? Czy był tym, kim chciał być? Czy robił to, do czego czuł się najbardziej powołany, czy raczej to, czego oczekiwali od niego inni? I czy rzeczywiście miał szansę zostać Heglem swoich czasów?” – zastanawia się Bonowicz.
Ks. Józef Tischner jest bohaterem wielu anegdot. „Kiedyś rozbiliśmy namiot w Tatrach na Hali Gąsienicowej. Był dobrze zaimpregnowany, ale miał dziurę w podłodze” - wspominał biskup Adam Dyczkowski (1932-2021), który wspólnie z Tischnerem wyprawiał się przez lata na górskie wycieczki. „Józek doszedł do wniosku, że musimy coś pod te dziurę podłożyć. »Adam, pudzies w tamtom strone i bees sukoł, a ja w tom strone«. Jakoś niczego nie mogłem znaleźć. Naraz słyszę głos Józka. Stoi pod Kopą Magury, trzyma kawał papy i woła: »Adam, habemus papam!«” - opowiadał, cytowany na stronie tischner.pl.
„Wy mi się, kurwa, lutrze czy kalwinie, coraz bardziej podobacie” - usłyszał od Tischnera Jerzy Pilch (1952-2020), wkrótce po rozpoczęciu wspólpracy z „Tygodnikiem Powszechnym”. „Zaznawszy aż takiej chwały (którą, co tu kryć, z całą niestosowną pyszałkowatością, teraz powtarzam), schyliłem się wtedy kornie i zapytałem: - Czy ksiądz profesor mógłby mi dać to na piśmie? - Przynieś kartkę. - On odparł i nie bez głębokiego zadowolenia z własnej swawoli, niczego nie pomijając, utrwalił miłe mi zdanie na piśmie, i dla wzmożenia efektu złożył pod tą frazą podpis: Józef Tischner” - wspominał Pilch w "Widoku z mojego boksu”(2019).
„Najbardziej znany góralski dowcip opowiadany przez Tischnera ma za bohatera nieśmiertelnego Franka Gąsienicę. »Po mnie nic nie zostanie oprócz tych paru dowcipów – tym raduję się oczywiście – które Franek Gąsienica wymyśla, a ja, jak ten magiel, powtarzam«, mówił Tischner podczas jednego z wykładów” - napisał Wojciech Bonowicz w książce „Kapelusz na wodzie. Gawędy o księdzu Tischnerze” (2010). „Otóż w czasie powodzi w Łopusznej chłopi stali przy moście na Dunajcu i obserwowali, co się dzieje. Przedmiot refleksji był zawsze ten sam: czy woda zabierze most, czy nie zabierze. Ale tym razem chłopów coś zaintrygowało: unoszący się na wodzie góralski kapelusz. Patrzą – stanął na prądzie. Za chwilę – pod prąd. Zaś stanął – i z prądem. »Coz to? Cud?«, pyta jeden. »E nie, to Franek Gąsienica. Pedzioł, ze ma w dupie powódź i orze«” - przypomniał.
„Dowcip ten – góralska wersja wezwania: »Róbmy swoje!« – zrobił zrozumiałą karierę w latach stanu wojennego. Przy różnych okazjach Tischner powtarzał, że nie ma czasów tak złych, żeby nie można było uprawiać nauki, a w szczególności – oswajać świata myśleniem” - dodał Bonowicz.
Józef Tischner urodził się 12 marca 1931 roku w Starym Sączu jako syn Józefa i Weroniki z domu Chowaniec - oboje byli nauczycielami. Do krakowskiego seminarium wstąpił w wieku 19 lat, po zaliczeniu pierwszego roku prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.
„Mama przyjęła decyzję Józia z głęboką wiarą, uważając, że powołanie kapłańskie jest czymś wyjątkowym i zaszczytnym. Tata akurat w tej kwestii był bardziej pragmatyczny i obawiał się o przyszłość syna w trudnych, stalinowskich czasach. Uważał, że Józiu jako ksiądz »wchodzi pod koła pociągu«” - powiedział Michałowi Lewandowskiemu Kazimierz Tischner w książce pt. „Mój brat, Józiu” (2025).
Na ostatnim roku seminarium Józef Tischner słuchał wykładów z etyki społecznej ks. dr. Karola Wojtyły. Święcenia kapłańskie przyjął 26 czerwca 1955 roku z rąk biskupa Franciszka Jopa.
Studiował na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie i na Wydziale Historyczno-Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Interesował się szczególnie filozofią niemiecką, m.in. myślą Edmunda Husserla. Był uczniem Romana Ingardena. Wykładał filozofię w Wyższym Seminarium Duchownym w Krakowie, a potem na Papieskiej Akademii Teologicznej. Prowadził też zajęcia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej i na Uniwersytecie Jagiellońskim. Gdy w wyborach rektora Papieskiej Akademii Teologicznej uzyskał najwięcej głosów, nie przyjął tej funkcji, ponieważ - jak wyjaśnił - woli myślenie niż administrację. Był współzałożycielem Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu.
Jesienią 1981 r. był kapelanem I zjazdu NSZZ Solidarność. Rok wcześniej 19 października 1980 r. podczas mszy świętej w katedrze na Wawelu wygłosił kazanie, które przeszło do historii Polski.
„Solidarność, ta zrodzona z kart i ducha Ewangelii, nie potrzebuje wroga lub przeciwnika, aby się umacniać i rozwijać. Ona się zwraca do wszystkich, a nie przeciwko komukolwiek. Przeżywamy dziś niezwykłe chwile. Ludzie odrzucają maski z twarzy, wychodzą z kryjówek, ukazują prawdziwe twarze. Spod prochu i zapomnienia wydobywają się na jaw ich sumienia. Jesteśmy dziś tacy, jakimi naprawdę jesteśmy. Wierzący są wierzącymi, wątpiący wątpiącymi, a niewierzący niewierzącymi. Nie ma sensu grać cudzych ról. Każdy chce być nazwany swoim własnym imieniem” – mówił wówczas ks. Tischner. „To, co przeżywamy, jest wydarzeniem nie tylko społecznym czy ekonomicznym, ale przede wszystkim etycznym. Rzecz dotyka godności człowieka. Godność człowieka opiera się na jego sumieniu. Najgłębsza solidarność jest solidarnością sumień” – podkreślił.
„Było to bez wątpienia najsłynniejsze kazanie Tischnera. Znakomicie przygotowane, pogłębiające samowiedzę rodzącego się ruchu – na długie lata określiło jego etyczne podstawy” – ocenił Wojciech Bonowicz. „Doskonale uchwycił istotę doświadczenia pierwszej Solidarności: moment prawdy, autentyzmu, »odzyskania twarzy« łączył się w nim z momentem najgłębszego zespolenia” - dodał.
Kazanie to stało się zaczynem „Etyki solidarności” - tekstu w polskiej literaturze filozoficznej wyjątkowego.
W czerwcu 1981 roku został kapelanem Związku Podhalan. „Za główne swoje zadanie uznał pracę nad odrodzeniem góralskiej kultury. To właśnie uczestnictwo w kulturze – a nie pochodzenie, nie ciało i krew – było dlań wyznacznikiem podhalańskości” – przypomniał Wojciech Bonowicz. Kultura góralska, według ks. Tischnera, „jest wielka nie przez to, że jest góralska, ale przez to, że jest ludzka”. „Że z niej promieniuje prawda, prawda o człowieku, o jego miłości, o jego wierze, o jego nadziei. Celem tej kultury nie jest góralszczyzna, ale – człowieczeństwo. Tam, w tej kulturze, nie przeciwstawia się człowieka i górala, nie wynosi się górala ponad człowieka. Tam się mówi o tym, jak góral przez swoje życiowe doświadczenie może wzbogacić prawdę o człowieku” - wyjaśnił.
Tischner był filozofem stawiającym trudne, często niepopularne pytania, po to, by pokazywać ludziom czym jest wolność, solidarność i odpowiedzialność. Przez całe lata - przypomniał Bonowicz - uchodził w środowiskach kościelnych za postać dość kontrowersyjną; miał zarówno gorących przyjaciół, jaki i osoby, które odnosiły się do niego z dystansem.
„Brat faktycznie ciągle doświadczał troski i wsparcia ze strony instytucji kościelnych – pamiętajmy, że wielokrotnie wybierano go dziekanem na Papieskiej Akademii Teologicznej, a nawet planowano zaproponować mu funkcję rektora, ale odmówił. Mimo to krąg osób nastawionych do niego podejrzliwie coraz głośniej krzyczał, zamiast rozmawiać merytorycznie o jego nauczaniu” - przypomina Kazimierz Tischner.
Ks. Józef Tischner jest autorem m.in. takich książek jak: „Świat ludzkiej nadziei” (1975), „Filozofia poznania” (1979), „Polski kształt dialogu” (1979) „Etyka solidarności” (1981), „Myślenie według wartości” (1982), „Polska jest ojczyzną” (1985), „Filozofia dramatu” (1990), „Spowiedź rewolucjonisty” (1993), „Nieszczęsny dar wolności” (1993), „W krainie schorowanej wyobraźni” (1997). W 1997 r. napisał „Historię filozofii po góralsku”, która została przeniesiona na ekran.
„Mimo choroby, jak długo to było możliwe, pracował. Godzinami tkwił przy przenośnym komputerze. Zabierał go też do szpitala, kiedy konieczna była hospitalizacja” – wspominała Barbara Tischnerowa (1940-2022), żona drugiego brata księdza, Mariana. „Napisał nam kiedyś, że wszystkie Jego dotychczasowe wypowiedzi na temat cierpienia są nieprawdziwe, że dziś wyraziłby to inaczej, lecz nie odważyłby się o tym mówić” - dodała.
Dowiedziawszy się, że zostanie odznaczony Orderem Orła Białego, schorowany, cierpiący na raka krtani i nie mogący mówić, ks. Józef Tischner napisał na karteczce: „Dają mi orła, bo wiedzą, że wywinę orła”. 20 września 1999 roku w krakowskim szpitalu otrzymał insygnia Orderu. „Zdążyliście przed Panem Bogiem” - napisał na kolejnej karteczce wręczonej Barbarze Labudzie, wysłanniczce prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, i Tadeuszowi Mazowieckiemu, wnioskodawcy odznaczenia. „Podziękowania od Józia przeczytał zaś bratanek, Łukasz Tischner: Nie mogę nie dać świadectwa prawdzie, że inni odznaczeni tym orderem zapłacili za to o wiele wyższą cenę niż ja. Leszek Kołakowski udał się na banicję. Jacek Kuroń spędził wiele lat w więzieniu. Jerzy Turowicz przeszedł przez doświadczenie upokorzeń. To wszystko było mi oszczędzone dzięki dachowi ochronnemu, jaki rozpostarł nade mną Kościół. Na koniec dopisał na kartce: Niewiele wam powiem, bo uczę się na nowo mówić i najlepiej mi wychodzą góralskie przekleństwa” - przypomniał Kazimierz Tischner.
Ks. Józef Tischner zmarł 28 czerwca 2000 roku - miał 69 lat. Został pochowany w Łopusznej k. Nowego Targu.
„Straciłem kogoś, na kogo mogłem w bezpośrednim kontakcie zawsze liczyć – taki prawdziwy filar w rodzinie. I nagle ten człowiek, ta wyjątkowa osobowość, przeszedł do wspomnień i do swoich dzieł” - wspominał Kazimierz Tischner w „Mój brat, Józiu”. „Nie chcę mówić, że »odszedł«, bo w sensie duchowym mam wrażenie, że jego obecność się wręcz zwielokrotniła. Czasem nawet myślę, że musiał odejść, byśmy tak naprawdę docenili znaczenie, jakie odegrał w naszym życiu” - dodał.
W 2002 r. Kazimierz Tischner został prezesem Stowarzyszenia Drogami Tischnera - skupiającego szkoły noszące imię ks. Józefa Tischnera, i osoby zainteresowane jego postacią, organizuje konferencje dla nauczycieli, rajdy, spotkania i konkursy dla młodzieży, a także rekolekcje - Tischnerowskie Dni Skupienia.
„Nie idziemy jedną drogą, ale rozmaitymi drogami. Ludzie rozeszli się w różne strony. Każdy szuka tam, gdzie uważa, że znajdzie. To właśnie znaczy iść drogami Tischnera” - wyjaśnił Wojciech Bonowicz, cytowany w książce „Mój brat, Józiu”.
„Proponujemy czytanie księdza Józefa Tischnera, bo jego książki są przykładem mocnego i odważnego myślenia. Radzę czytać go ze zrozumieniem – bo pisze tak, że można go zrozumieć – więc myśl, jak go czytasz, i nie chwal się, że czytasz, gdy nic z tego nie rozumiesz” - napisał Kazimierz Tischner w „Mój brat, Józiu”. „On był filozofem, a zarazem duszpasterzem; sam, a jednak zawsze dla innych. Za nim rozpościera się ogród wiedzy i tajemnicy – to nawiązanie do roli filozofii, która otwiera bramy ku poznaniu świata i człowieka” - podsumował. (PAP)
Paweł Tomczyk
akr/ top/ aszw/