Miejsce pamięci w miejscowości Ugły. Fot. PAP/Vladyslav Musiienko
Naukowcy z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie 23 marca mają rozpocząć prace poszukiwawcze we wsi Ugły w obwodzie rówieńskim w Ukrainie. To kolejne miejsce badań zbrodni wołyńskiej.
– Przystępujemy do pierwszego etapu w Ugłach, czyli prac poszukiwawczych. Będziemy starali się odnaleźć mogiłę kilkudziesięciu osób, które zostały zamordowane i pochowane we wskazywanym przez świadków miejscu – przekazał prof. Andrzej Ossowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. – Z informacji przekazywanych przez świadków zdarzeń wiemy, że tych lokalizacji pochówków było kilka, ale jest to jedno z prawdopodobnie większych miejsc, w którym pochowano ofiary tego zdarzenia – dodał.
Ministerstwo Kultury Ukrainy w październiku 2025 r. wydało zezwolenie na przeprowadzenie prac poszukiwawczych szczątków Polaków we wsi Ugły na Wołyniu. To kolejne miejsce badań zbrodni wołyńskiej. Pierwsze prace w 2025 roku ruszyły w dawnej wsi Puźniki w obecnym obwodzie tarnopolskim.
W grudniu 2025 r. polscy i ukraińscy specjaliści przeprowadzili rozpoznanie przed planowanymi poszukiwaniami. W pracach poszukiwawczych uczestniczyć będą też krewni ofiar.
– Będziemy się starali odsłonić ten grób, aby wyjaśnić cały mechanizm zdarzenia. Określić, ile dokładnie było ofiar, jaka jest struktura płci i wieku ofiar oraz oczywiście wszystkie dane, które jesteśmy w stanie po tylu latach zgromadzić. Dlatego na miejscu pracować będzie zespół wieloprofilowy złożony ze specjalistów z zakresu archeologii, antropologii, antropologii sądowej, medycyny sądowej, kryminalistyki, genetyki i wielu innych specjalizacji – przekazał prof. Ossowski.
Dodał, że po zakończeniu prac badawczych i ekshumacyjnych wykonywane będą badania, które umożliwią identyfikację.
– Ona jest głównym celem prowadzonych badań. Chcemy wiedzieć, kogo odnaleźliśmy. Po takich badaniach naszym celem jest to, żeby było więcej odpowiedzi niż pytań. Dlatego te prace są trudne do przeprowadzenia i skomplikowane – powiedział prof. Ossowski.
Zaznaczył, że istotne jest, aby rodziny ofiar przekazywały swój materiał genetyczny do badań identyfikacyjnych. Mogą to zrobić, zgłaszając się bezpośrednio do Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.
– Bez tego materiału nie będziemy w stanie takich badań identyfikacyjnych przeprowadzić – podkreślił prof. Ossowski.
Przyznał też, że w przypadku zbrodni wołyńskiej badania są szczególnie trudne ze względu na to, że w tych zdarzeniach ginęły całe rodziny, a od tego czasu minęło wiele lat. Rodziny ofiar mieszkają już w różnych miejscach – nie tylko w Polsce, ale też na świecie.
– To jest charakterystyczne dla zbrodni wołyńskiej, że dzisiaj, po tylu latach, odnalezienie mogił jest bardzo trudne. Świadków nie ma – to jest pierwszy problem. Drugi polega na tym, że nawet jeśli świadkowie przekazali te informacje, nawet jeśli one były całkiem precyzyjne, to dzisiaj tych miejscowości w większości nie ma. Nie ma tych punktów charakterystycznych, do których moglibyśmy się odnieść – mówił prof. Ossowski.
– Musimy mieć też świadomość, że bardzo duża liczba ofiar nie została pochowana na cmentarzu, lecz w miejscu, w którym ciało odnaleziono, czyli przy domu. Część ofiar została w zawalonych lub spalonych domach, więc to wszystko powoduje, że te badania są trudne – podkreślił.
Polskę i Ukrainę od wielu lat różni pamięć o roli Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), która w latach 1943-1945 dopuściła się ludobójczej czystki etnicznej na ok. 100 tys. polskich mężczyzn, kobiet i dzieci. Dla polskiej strony była to godna potępienia zbrodnia ludobójstwa, masowa i zorganizowana. Dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA wyłącznie jako organizacje antysowieckie ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR, a nie antypolskie. (PAP)
misz/ joz/