Mural poświęcony bohaterom akcji pod Arsenałem w Szkole Szkoły Podstawowej nr 182 im. Tadeusza Zawadzkiego „Zośki” w Łodzi,. Fot. PAP/Marian Zubrzycki
26 marca mija rocznica akcji pod Arsenałem opisanej w „Kamieniach na szaniec". Kornelia Sobczak, autorka książki „Zośka i Rudy. O miłości, przyjaźni i Polsce”, odsłania nieznane aspekty tamtych wydarzeń, jak historia Henryka Ostrowskiego, niesłusznie napiętnowanego jako ten, który wydał Rudego.
Henryk Ostrowski, uwolniony razem z Rudym podczas akcji pod Arsenałem, został w „Kamieniach na szaniec” opisany jako zdrajca. Kamiński podczas pisania nie miał pełnej wiedzy o przebiegu aresztowań i śledztwa i uznał, że to on złamał się podczas śledztwa i wsypał Rudego. Było zupełnie inaczej i Ostrowski do końca życia zmagał się ze skutkami tej pomyłki.
Henryk Ostrowski, działający w konspiracji pod pseudonimem „Heniek”, był dowódcą Grup Szturmowych hufca Praga. Został aresztowany przez Niemców kilka dni przed aresztowaniem Jana Bytnara „Rudego”. Gestapo podczas konfrontacji przedstawiło Bytnarowi Ostrowskiego jako zdrajcę, a po uwolnieniu w wyniku akcji pod Arsenałem Rudy przekazał swoje przeświadczenie o zdradzie „Heńka” Tadeuszowi Zawadzkiemu „Zośce”. Relacja Zośki stała się zaś podstawą książki „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego, która jeszcze podczas okupacji miała trzy wydania.
Zdaniem Grzegorza Nowika, historyka, na którego powołuje się Sobczak, źródłem „marcowej wsypy”, jak nazywano te wydarzenia w Szarych Szeregach, był podkomendny Ostrowskiego, Stefan Pietrusiński „Albert” - tylko on znał jedno z wydarzeń, o które Niemcy wypytywali Heńka i Rudego w śledztwie. Zdarzenie to - potyczka z Niemcami w sylwestra 1943 roku - nigdy nie miało miejsca. To Ostrowski, koloryzując i przechwalając się w rozmowie z Albertem, wymyślił ten epizod i nie mówił o nim nikomu innemu. Znamienne jest też późniejsze zachowanie Alberta, który po akcji pod Arsenałem zniknął z Warszawy. Wypłynął w 1943 roku w okolicach Kielc jako szef specgrupy wywiadowczej Gwardii Ludowej, współpracującej też z wywiadem niemieckim. Po wojnie Pietrusiński był komendantem UB w Łukowie.
Między aresztowaniem Henryka Ostrowskiego a aresztowaniem Rudego minęło pięć dni. W konspiracji obowiązywały surowe reguły postępowania po aresztowaniu kogoś tak głęboko zaangażowanego w konspirację jak dowódca Grup Szturmowych hufca Praga, czyli Heniek. Postulaty te, takie jak czasowe zawieszenie działalności, opuszczenie na jakiś czas stałych miejsc zamieszkania przez innych dowódców, opróżnienie ich mieszkań z wszelkich obciążających dokumentów, zostały zrealizowane w całej prawobrzeżnej Warszawie i zapobiegły dalszym aresztowaniom.
Tymczasem na drugim brzegu Wisły nie podjęto żadnych środków zabezpieczających. Co więcej - trzy dni po aresztowaniu Heńka komenda warszawskiej chorągwi zorganizowała odprawę wszystkich hufcowych Warszawy w lokalu na Pradze, związanym z pracą Ostrowskiego i wedle wszelkiego prawdopodobieństwa - obserwowanym przez Niemców. Dzień później w mieszkaniu Rudego odbyła się odprawa warszawskich Grup Szturmowych, na której było całe dowództwo. Kilka godzin po jej zakończeniu do mieszkania wkroczyli Niemcy. Gdyby zrobili to nieco wcześniej, aresztowania miałyby o wiele większy zasięg. Jedną z zasad wpajanych członkom Szarych Szeregów była konieczność wytrzymania śledztwa bez udzielania informacji przynajmniej przez 24 godziny - to był czas dla pozostających na wolności, aby zatrzeć ślady i się ukryć. W myśl tej zasady mieszkanie Rudego w pięć dni po aresztowaniu Heńka powinno być opróżnione z wszelkich obciążających przedmiotów, a sam Rudy - zadekowany zupełnie gdzie indziej. Tak się nie stało.
Heniek miał o wiele większą wiedzę o strukturach konspiracyjnych od Rudego, jego zeznania mogły obciążyć o wiele więcej osób, jednak dowództwo Szarych Szeregów zdecydowało się odbijać Rudego, a nie Heńka. Zdaniem Nowika - wbrew wszelkiej logice i zapewne pod wpływem emocji. Szczęśliwy traf sprawił, że w odbijanym pod Arsenałem samochodzie byli obaj - i Rudy, i Heniek. Rudego zabrano, Heniek musiał radzić sobie sam - pobity, w poszarpanym ubraniu i z ogoloną głową, bez dokumentów błąkał się nad Wisłą do zmierzchu, kiedy udało mu się dotrzeć do mieszkania przyjaciół.
Uwolniony Rudy w rozmowie z Zośką przedstawił Heńka jako osobę, która podczas śledztwa udzieliła Niemcom informacji. Rudy padł jednak ofiarą niemieckiej manipulacji - to nie Heniek zdradził. Wątpliwości co do winy Heńka miał już spisujący relację Rudego Zośka, a w ciągu następnych miesięcy dowództwo Szarych Szeregów oczyściło Ostrowskiego ze wszelkich podejrzeń i powierzyło mu pracę w Lublinie. Do czasu ponownego, przypadkowego aresztowania był on dowódcą GS Lubelskiej Chorągwi Harcerzy. Po aresztowaniu przebywał w Oświęcimiu i Bergen-Belsen. Uwolniony został przez wojska kanadyjskie w maju 1945 r. w stanie skrajnego wyczerpania, po kilku kolejnych „marszach śmierci”.
Tymczasem nakładem podziemnych wydawnictw ukazały się „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego, który, opierając się na relacji Rudego, przedstawił Heńka jako zdrajcę. W drugim i trzecim wydaniu książki Kamiński po rozmowach z Orszą złagodził ustęp o zdradzie Heńka, nie usuwając go jednak całkowicie. W październiku 1945 roku naczelnik Szarych Szeregów Stanisław Broniewski „Orsza” na prośbę Ostrowskiego wydał oświadczenie o jego niewinności, jednak zawarta w „Kamieniach na szaniec” legenda żyła już własnym życiem, a za Heńkiem ciągnęła się zła sława tego, który wsypał Rudego. Nie zdołały tego zmienić nawet prawdziwe informacje o zachowaniu Ostrowskiego w śledztwie zamieszczone m.in. w monografii „Batalion »Zośka«” Anny Borkiewicz Celińskiej (1990), a także w przypisach do kolejnych wydań „Kamieni na szaniec”. Legenda książki Kamińskiego była silniejsza. Ostrowski zmarł w 1995 roku w Australii z poczuciem krzywdy.
Książka „Zośka i Rudy. O miłości, przyjaźni i Polsce” Kornelii Sobczak ukazała się nakładem Krytyki Politycznej.
Agata Szwedowicz (PAP)
aszw/ dki/ miś/