Biennale 1907. Źródło: Maspez, CC0, via Wikimedia Commons
Biennale Sztuki w Wenecji od ponad wieku wyznacza kierunki artystyczne, szokuje i przesuwa granice. Prace pokazywali tam najważniejsi artyści - m.in. Jackson Pollock, Marina Abramović i Ai Weiwei. Tegoroczna edycja pod hasłem „W tonacji molowej” rozpocznie się już w sobotę.
W maju Wenecja zmienia się w jedną ogromną kulturalną imprezę - to czas otwarcia Międzynarodowej Wystawy Sztuki — La Biennale di Venezia. Całe miasto - i nie jest to plakatowe hasło - zaczyna żyć sztuką. Głównie jego wschodnia część - dzielnica Castello - pełna jest gości z całego świata. To nie turyści, którzy przyjeżdżają zobaczyć Plac Świętego Marka, a tropiciele najnowszych dokonań międzynarodowej społeczności artystek i artystów. Wokół Arsenału i Ogrodów Biennale widać pielgrzymki osób z mapami i katalogami wystaw w rękach. Szczególnie podczas weekendu otwarcia Wenecja staje się najgorętszym adresem świata sztuki. Artyści i kuratorzy oprowadzają publiczność po narodowych pawilonach, tłumaczą swoje pomysły i koncepcje oraz udzielają wywiadów. Wydarzenie słynie z wyznaczania kierunków debaty społecznej, kształtuje historię sztuki i prowokuje, testując jej granice. Od 1895 r. Biennale zwiększa rozpoznawalność artystów, a pawilony działają jak „ambasady sztuki”. Wydarzenie można nazwać „barometrem świata” - pokazuje, czym żyje globalna kultura.
Podczas odbywającej się co dwa lata wystawy przyznawane są nagrody - najważniejszymi są Złoty i Srebrny Lew.
Historię weneckiego Biennale Sztuki można podzielić na sześć epok. Rok 1895 to pierwsza edycja międzynarodowej wystawy, kiedy dominowała sztuka akademicka. Na początku XX w. powstały narodowe pawilony m.in. Belgii, Francji i Niemiec oraz wprowadzono ideę konkurencji między nimi (m.in. opierała się na prestiżu, zaczęto rywalizować, o to kto pokaże najlepsze dzieła). W latach 30. i 40. Biennale było wykorzystywane przez reżimy, np. faszystowskie Włochy, prezentując sztukę silnie związaną z polityką. W 1968 r. na fali studenckich protestów, głównie we Francji, doszło do przełomu także na Biennale. Był to czas buntu, sprzeciwu wobec establishmentu, moment przejścia do sztuki krytycznej i eksperymentalnej, a przede wszystkim społecznie zaangażowanej. Niektórzy artyści - m.in. Gastone Novelli - solidaryzowali się z protestującymi odwracając swoje prace do ściany pawilonu. W latach 80. i 90. w wydarzeniu zaczęli brać udział artyści rozwijający sztukę konceptualną i performans także spoza Europy i Stanów Zjednoczonych. W XXI w. pojawiły się tematy przewodnie towarzyszące każdej edycji, takie jak tożsamość, migracje czy zmiany klimatu.

Wystawa poświęcona Amedeo Modiglianiemu na Biennale w Wenecji w 1930 r. Źródło: old photo, Public domain, via Wikimedia Commons
Swoje prace pokazywali w Wenecji m.in. Jackson Pollock, Joseph Beuys, Marina Abramović, Christoph Büchel, Arthur Jafa i Ai Weiwei. Pollock przedstawił w Pawilonie Stanów Zjednoczonych (1950) malarskie abstrakcje. Według niektórych krytyków był to moment wejścia do Europy tzw. action painting (malarstwa gestu) - nurtu w ekspresjonizmie abstrakcyjnym, w którym kluczowy był spontaniczny akt tworzenia. Joseph Beuys zaprezentował rzeźbę „Tram Stop” (1976), uwiarygodniając sztukę konceptualną i performatywną na Biennale. To odlewy pozostałości pomnika, który stał obok przystanku tramwajowego w niemieckim Kleve, gdzie artysta spędził dzieciństwo. Wykorzystał także materiał wydobyty z otworu w podłodze pawilonu - gruz z dzwonnicy San Marco, kości i odłamki. Instalacja działała jako przetworzona pamięć. Artysta przekazał dzięki niej swoją ideę rzeźby społecznej.
Jednak to Marina Abramović uczyniła performans pełnoprawnym medium równoważnym malarstwu i rzeźbie. W „Balkan Baroque” (1997) artystka siedziała przez kilka godzin dziennie na stercie krowich kości, myjąc je z krwi. Na ekranach w tle wyświetlano wywiad z jej matką i ojcem oraz jej wypowiedź i zmysłowy taniec. Performans miał oddawać horror wojny, odwołując się w metaforyczny sposób do konfliktu w Jugosławii. Jej publiczność była nie tylko „oczami”, a świadkiem zdarzenia. Pollock przeobraził postrzeganie malarstwa, Beuys przekroczył granicę definicji sztuki, a Abramović zmieniała myślenie o doświadczeniu widza.

"Balkan Baroque" Mariny Abramović podczas jej wystawy „The Cleaner” w Pałacu Strozzi we Florencji, we Włoszech, 19 września 2018 r. EPA/CLAUDIO GIOVANNINI Strona: PAP/EPA
Wydarzeniem, które nie tylko zostało okrzyknięte jednym z najważniejszych momentów w historii Biennale, ale i w całym świecie sztuki był projekt „Barca Nostra” (2019) Christopha Büchela. To prawdziwy wrak łodzi rybackiej, która zatonęła z setkami migrantów na pokładzie - pomnik współczesnej migracji. Artysta obnażył w ten sposób politykę dopuszczającą do tego typu katastrof, od których ludzie często odwracają wzrok. Arthur Jafa w „The White Album” (2019) zaproponował za to strumień obrazów tworzących wideo-esej. To fragmenty nagrań m.in. z internetu, kamer miejskich i materiałów medialnych. Opowiadają o systemowej przemocy USA wobec „niebiałych” osób. Artysta nie wyjaśniał problemu, nie zaprezentował wykładu, a bazował na emocjach widzów. Krytycy, którzy widzieli „The White Album”, wspominają, iż dzieło Jafy odczuwało się wręcz fizycznie, w całym ciele.
Występ podczas Biennale wzmocnił też globalną rozpoznawalność artysty Ai Weiweia, m.in. dzięki pokazowi wielkoformatowej instalacji „Bang” (2013). Składała się z prawie tysiąca niepewnie ustawionych drewnianych, tradycyjnych chińskich stołków, a każdy z nich można traktować jako jednostkę wplątaną w relację ze złożonym systemem współczesnego świata, który rozwija się szybciej niż człowiek jest w stanie nadążyć. Ai Weiwei poza działalnością artystyczną znany jest z ostrej krytyki chińskiego reżimu. W 2008 r. podczas trzęsienia ziemi w Syczuanie zmarło wiele osób, ale chiński rząd nie chciał ujawnić ich nazwisk. W geście sprzeciwu wobec tego działania artysta rozpoczął własne śledztwo, a następnie ujawnił listę tych, którzy ponieśli wówczas śmierć, narażając się władzy. W konsekwencji miał zostać dotkliwie pobity.
Biennale od lat wywołuje dyskusje - u jednych poklask, u innych budzi niepokój. To miejsce prezentacji kontrowersyjnych, a nawet radykalnych dzieł, rozszerzających, a nawet przekraczających granice tradycyjnej sztuki, a dla niektórych wręcz etyki. To przestrzeń eksperymentu, ale także konfliktu. Niektóre prace wywołały protesty, oburzenie opinii publicznej, interwencje polityczne, a nawet zostały poddane cenzurze. Należy do nich m.in. „Germania” (1993) Hansa Haackego. Instalacja w Pawilonie Niemiec składała się ze zdemolowanej prawdziwej posadzki budynku. Przed wejściem do jego głównej przestrzeni na czerwonej ścianie wisiało powiększone czarno-białe zdjęcie Adolfa Hitlera, zrobione podczas jego spotkania z Benito Mussolinim w Wenecji w 1934 roku. Pod fotografią widniał napis: „La Biennale di Venezia 1934”. Nad głównym wejściem znajdowała się ogromna jedna marka niemiecka. Została umieszczona w tym samym miejscu, w którym wcześniej widniała nazistowska swastyka. Fizyczne „rozbicie” posadzki było aktem symbolicznym wobec nazistowskiej architektury pawilonu i rozliczeniem z historią.

Biennale 1934. Źródło: Maspez, CC0, via Wikimedia Commons
Choć projekt „Please Love Austria” (2000) Christopha Schlingensiefa był pokazywany równolegle do Biennale, jako „żywa” instalacja w przestrzeni publicznej Wenecji, został zapamiętany jako jedna z bardziej radykalnych prac. Niemiecki artysta, szerzej znany jako reżyser teatralny, zorganizował reality show z uchodźcami, w którym publiczność mogła „głosować”, kto ma być deportowany. Zamienił rasizm i populizm w „rozrywkę”, łącząc format popularnego telewizyjnego programu „Big Brother” z polityką migracyjną. Widzowie nie wiedzieli, gdzie przebiega granica między grą a moralną odpowiedzialnością. Twórca ujawnił ukryty w ludziach rasizm. Społeczny performans wywołał oburzenie organizacji praw człowieka, a nawet interwencje polityków - np. Andreas Salcher (Austriacka Partia Ludowa) nazwał akcję Schlingensiefa „nudną, żenującą i niewłaściwą”.
Nie mniej budzące wątpliwości było działanie „The Mosque” Christopha Büchela (2015) w ramach Pawilonu Islandii, który zamienił w miejsce modlitw dla muzułmanów. Nie stworzył umownej scenografii, a w pełni funkcjonujący obiekt religijny. Dostęp do środka został ograniczony, a nawet częściowo wstrzymany dla publiczności przez władze Wenecji, ze względu na brak pozwoleń dla funkcjonowania miejsca kultu oraz potencjalne ryzyko braku bezpieczeństwa. Szok opinii publicznej wywołał fakt, że tego typu realizację wystawiło tak sekularne państwo, jak Islandia. Büchel pozwolił działać meczetowi w środku instytucji kultury. Zwolennicy projektu chwalili twórcę za pokazanie realnej obecności islamu w Europie, zaś jego przeciwnicy zwracali uwagę na wystąpienie potencjalnego konfliktu religijnego i brak społecznej zgody na tego typu praktyki.
Projekt „constructed situations” (2013) Tino Sehgala nazywany jest antydziełem. Nie zawierał żadnego jakiegokolwiek obiektu sztuki, a nawet scenografii. W przestrzeni Pawilonu Niemiec znajdowali się jedynie performerzy. Ich praca polegała na interakcjach z publicznością, śpiewie i ruchu. Praca zadawała pytanie o to, czy sztuka musi mieć zawsze materialną formę. Artysta złamał logikę pawilonu, nie pokazując realizacji, a samą obecność. Zredefiniował także rolę widza - w jego projekcie zamiast być biernym obserwatorem, stał się uczestnikiem i współtwórcą. Dla wielu osób nie do pomyślenia było przedstawienie „niczego” jako wystawy w narodowym pawilonie.
Biennale kształtowało rozpoznawalność także artystów i artystek z Polski. Jedną z nich była Maria Jarema, polska abstrakcjonistka, awangardowa malarka i rzeźbiarka. Choć w Pawilonie Polskim w 1958 r. prezentowano obraz współczesnej sztuki kraju, a nie jej indywidualną wystawę, to jej dzieła zrobiły na publiczności największe wrażenie, a jej nazwisko do dziś utożsamiane jest z powojenną awangardą. Magdalena Abakanowicz była pierwszą artystką, która miała indywidualną wystawę podczas Biennale Sztuki w Wenecji (1980). Zaprezentowała instalację „Embryologia” oraz prace „Plecy” (z cyklu „Alteracje”) i „Linia”. Te organiczne struktury jej autorstwa do dziś rozpoznawalne są na całym świecie jako jej projekty. W Pawilonie Polskim swoje prace prezentowali też m.in. Zofia Kulik, Roman Opałka, Mirosław Bałka, Artur Żmijewski, Krzysztof Wodiczko, Katarzyna Kozyra i Małgorzata Mirga-Tas.
Obecnie Biennale Sztuki w Wenecji także nie jest wolne od napięć. W tym roku ma zostać ponownie otwarty Pawilon Rosji, która z powodu napaści na Ukrainę była nieobecna podczas dwóch poprzednich edycji w 2022 i 2024 roku. Protest przeciwko udziałowi Rosji podpisali przedstawiciele rządów 22 państw, m.in. ministra kultury Marta Cienkowska. Również obecność Izraela wywołuje falę sprzeciwów. Zarówno Rosję, jak i Izrael, wykluczono z konkursu. Jury poinformowało, że „nie będzie brało pod uwagę tych państw, których przywódcy są obecnie oskarżeni o zbrodnie przeciwko ludzkości przez Międzynarodowy Trybunał Karny”.
61. Międzynarodowa Wystawa Sztuki w Wenecji – La Biennale di Venezia odbędzie się w dniach 9 maja – 22 listopada 2026 r. w Wenecji. Jej hasłem będzie „In Minor Keys / W tonacji molowej”.
Zuzanna Piwek (PAP)
