Wzgórze Partyzantów we Wrocławiu, pozostałości niemieckiego dowództwa./de.wikipedia/Joee
Wrocławscy urzędnicy sprawdzają, czy poniemieckie schrony z czasów II wojny światowej mogą być ponownie wykorzystane do ochrony ludności - potwierdził PAP UM Wrocławia. Zdaniem eksperta, we Wrocławiu na przestrzeni lat zaniedbano wiele obiektów, które obecnie mogłyby służyć pierwotnej funkcji.
Możliwe wykorzystanie wybudowanych w czasach II wojny światowej schronów i przywrócenie im ich pierwotnej funkcji potwierdził PAP Michał Guz z Urzędu Miejskiego Wrocławia. „Analizujemy możliwość wykorzystania istniejącej infrastruktury. W pierwszej kolejności brane są pod uwagę te lokalizacje, które historycznie były przystosowane do pełnienia funkcji schronów lub ukryć” - przekazał w odpowiedzi na zadane przez PAP pytania, ale nie wskazał dokładnych lokalizacji.
Jednocześnie zaznaczył, że wszystkie obiekty ujęte w ewidencji są obecnie objęte przeglądami technicznymi prowadzonymi we współpracy ze służbami, w tym strażą pożarną oraz organami nadzoru budowlanego. A dopiero po zakończeniu tych działań możliwa będzie rzetelna ocena potencjału poszczególnych lokalizacji pod kątem ich ewentualnego wykorzystania na potrzeby ochrony ludności.
Dodał, że zgodnie z raportem Najwyższej Izby Kontroli, dostępność miejsc schronienia dla ludności w Polsce jest ograniczona i zróżnicowana regionalnie. „Wrocław wpisuje się w średni poziom dostępności obserwowany w dużych miastach. Obecnie trwa weryfikacja i aktualizacja ewidencji obiektów ochronnych. To pozwoli na bardziej precyzyjne określenie rzeczywistych możliwości zabezpieczenia mieszkańców” - powiedział Guz.
O pomysł wykorzystania poniemieckich budowli ochronnych PAP zapytała dr. Stanisława Kolouszka, historyka, badacza architektury militarnej, znawcy dziejów Wrocławia i wiceprezesa Wrocławskiego Stowarzyszenia Fortyfikacyjnego. - Przede wszystkim we Wrocławiu nie ma publicznych budowli ochronnych - skomentował w rozmowie z PAP.
Jego zdaniem w stolicy Dolnego Śląska nie tyle brakuje Miejsc Doraźnego Schronienia, co w ogóle nie ma publicznych budowli ochrony zbiorowej, a ich pozostałości z dawnych lat nie spełniają już swojej roli. Mowa przede wszystkim o wolnostojących schronach i szczelinach przeciwlotniczych. W mieście jest około 30 stałych szczelin przeciwlotniczych. Każda z nich była przewidziana dla ochrony od 50 do 100 osób. Jak wyjaśnił badacz, szczeliny przeciwlotnicze są szansą ochrony przed skutkami eksplozji, m.in. odłamkami, falą uderzeniową czy zagruzowaniem, od których ginie najwięcej osób podczas ataków powietrznych.
Zaznaczył przy tym, że w 2010 roku takie wolnostojące obiekty zostały wykreślone z ewidencji, a obecnie w trakcie inwentaryzacji miejsc schronienia ludności się je pomija. - Nikt wtedy sobie nie zadał trudu opracowania właściwej koncepcji - powiedział PAP dr Kolouszek.
Ponadto dodał, że Wrocław posiadał odpowiednią infrastrukturę do ochrony ludności, ale w ostatnich trzech dekadach nikt nie myślał, że takie obiekty mogą być znowu przydatne, dlatego nie inwestowano w ich konserwację i zachowanie. Jako przykład podał konstrukcję, która znajduje się pod Placem Nowy Targ. - Tam jest 1200 metrów kwadratowych budowli ochronnej pod stropem bomboodpornym grubości prawie dwóch metrów. Obecnie jest tam wielkie podziemne jezioro odcięte od świata, dostępne wyłącznie jednym włazem kanalizacyjnym - powiedział.
Dodał, że obiekt nadaje się do ponownego wykorzystania, pod warunkiem przeprowadzenia remontu i modernizacji. Jako inne miejsca, które mogłyby przysłużyć się sprawie ochrony ludności wskazał szczeliny przeciwlotnicze przy Placu Powstańców Wielkopolskich, gdzie są dwie szczeliny typu stałego, Plac Orląt Lwowskich przy dawnym Dworcu Świebodzkim (3-4 szczeliny), wlot ulicy Tęczowej czy skwer u zbiegu ul. Koszykarskiej i Rękodzielniczej. Naturalnie wszystkie te budowle wymagają obecnie pewnych nakładów.
Zdaniem badacza, problem ochrony ludności jest szerszy. Jako przykład przedstawił kwestię stanowiska kierowania Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Takie znajduje się w biurowcu przy ul. Strzegomskiej. Jak zwrócił uwagę dr Kolouszek, nie jest to obiekt umocniony. - W związku z tym, kiedy zostanie porażony, a mogłoby tak się przydarzyć, wówczas ustałaby możliwość koordynacji działań ratunkowych i działań zarządzania kryzysowego w ogóle - podkreślił.
Według niego taki obiekt powinien być umocniony a miasto powinno posiadać dodatkowo stanowisko zapasowe. Przytoczył przy tym przykład, kiedy w latach 50. prowadzono program budowy tego rodzaju obiektów, przy czym Wrocław posiadał wówczas nie tylko umocnione stanowiska kierowania na szczeblu wojewódzkim i miejskim, ale również na szczeblu ówczesnych dzielnic miasta. Schrony dla kierownictwa władz miejskich i wojewódzkich miały być przygotowane, aby przez 2 tygodnie działać w sposób autonomiczny, czyli w odcięciu do świata zewnętrznego. Dziś obiekty te nie istnieją lub na skutek wieloletnich zaniedbań nie nadają się do użytku.
- Fundamentalnym brakiem jest nieprzygotowanie koncepcji ochrony ludności w sensie najbardziej ogólnym, strategicznym, ale również w zakresie myślenia o tak szczegółowym problemie jakim jest budownictwo ochrony zbiorowej w ramach systemu - dodał badacz. Podkreślił, że błędem jest bowiem wydatkowanie olbrzymich sum na samą tylko budowę schronów, jeśli miasto nie dysponuje również publicznymi budowlami ochronnymi, a przede wszystkim, zabezpieczonymi stanowiskami kierowania organów Obrony Cywilnej.
Pod koniec marca br. zastępca dyrektora Wydziału Komunikacji Społecznej UM Wrocławia Tomasz Sikora przekazał PAP, że Wrocław ma obecnie miejsce w schronach dla ok. 7 proc. populacji.
Z kolei, jak powiedział PAP rzecznik wojewody dolnośląskiej Tomasz Jankowski, na całym Dolnym Śląsku w ubiegłym roku nadzór budowlany wspólnie ze strażą pożarną zinwentaryzował ponad 210 obiektów ochronnych. Po planowanej modernizacji ok. 177 z nich będzie spełniać swoją funkcję.
- Do 20 marca samorządy z regionu zgłaszały do wojewody zadania w ramach programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej, łącznie tylko w tym obszarze trafiło do nas ponad 460 propozycji, w tym Wrocław wskazał 3 zadania związane z utworzeniem obiektów zbiorowej ochrony - powiedział PAP Jankowski.
Zaznaczył, że w 2026 roku rusza właściwy etap przedsięwzięcia: budowa schronów i adaptacja miejsc schronienia, także w oparciu o istniejącą infrastrukturę. Przyznał, że to obszar, w którym przez lata narastały zaległości. - Budowanie realnej odporności wymaga czasu, konsekwencji i dobrze zaplanowanych inwestycji - dodał.
Wybrane zostaną inwestycje o największym znaczeniu, które po zatwierdzeniu przez MSWiA zostaną sfinansowane z rządowego programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2027-2031.
Kamil Krupa (PAP)
kak/ pdo/ kj/
