Warszawa, maj 1981. Mężczyźni czytają dziennik "Życie Warszawy" (wyd. z 14 maja 1981 r.), informujący na pierwszej stronie o zamachu na życie papieża Jana Pawła II, do którego doszło 13 maja na placu św. Piotra w Rzymie. Fot. PAP/Afa Pixx/Zenon Żyburtowicz
Kilkadziesiąt depesz z Włoch i równie dużo z innych stolic całego świata – w nich korespondenci PAP relacjonowali 13 maja 1981 r. zamach na papieża Jana Pawła II.
Z depesz korespondentów Polskiej Agencji Prasowej 13 maja 1981 r. widać, że dramatyczne wydarzenie z Placu Świętego Piotra w Rzymie wstrząsnęło wieloma ludźmi na całym świecie.
Pierwsza wiadomość na ten temat w serwisie PAP składała się z zaledwie dwóch zdań: „Jak podaje Agencja France Presse oraz reporter włoskiej agencji ANSA – do Jana Pawła II oddano dwa strzały. Papież został ranny”. W drugiej depeszy w tej samej sprawie pojawiły się już pewne szczegóły. Korespondent PAP informował, że do zdarzenia doszło na Placu Świętego Piotra podczas audiencji ogólnej, a zamachowiec – stojący w czekającym na papieża tłumie – oddał dwa strzały. „Jak podaje Radio Watykan, papież został odwieziony natychmiast ambulansem do szpitala. Widziano krew na szyi rannego. Watykańska służba bezpieczeństwa zatrzymała osobnika, który posiadał pistolet".

Wadowice, 25.07.2016 r. Pistolet, z którego 13 maja 1981 r. w Watykanie zamachowiec Ali Agca strzelał do papieża, w Domu Rodzinnym Jana Pawła II w Wadowicach. Broń ze zbiorów Muzeum Kryminologii w Rzymie wypożyczono stronie polskiej. Fot. PAP/Maciej Kulczyński
Korespondentem PAP w Rzymie i Watykanie w tamtym czasie był Zdzisław Morawski, bardzo doświadczony dziennikarz (z agencją związany od 1948 r.) i autor książek o tajemnicach Stolicy Apostolskiej. Autorem tej pierwszej, dwuzdaniowej depeszy o zamachu, a także części innych opublikowanych w serwisie przez PAP był jednak Krzysztof Mroziewicz. „Nie zdawałem sobie sprawy, że piszę jedną z najważniejszych depesz XX wieku. Taka refleksja przychodzi dopiero po pewnym czasie” – wspominał tamto wydarzenie. 13 maja 1981 r. był dyżurnym redakcji zagranicznej PAP, jego zadaniem było redagowanie kolejnych sygnałów – od Zdzisława Morawskiego i innych korespondentów. Morawski w każdej z kolejnych depesz dołączał nowe szczegóły. Pisał, że kule ugodziły papieża w brzuch, a ranne zostały również dwie kobiety. Wyjaśniał, że w momencie zamachu jeep, którym przemieszczał się Jan Paweł II, znajdował się między bazyliką Świętego Piotra a kolumnadą Berniniego.
Z następnych depesz można się było dowiedzieć, że zamachowiec nie był Włochem (zanim policja podała jego narodowość i personalia podejrzewano, że jest Arabem). Z kolei rzecznik Watykanu, na informacje którego powoływał się Morawski, dodał, że w stronę papieża oddano 4-5 strzałów, ale dosięgły go tylko dwie kule.

Warszawa, wrzesień 2011 r. Dziennikarz, publicysta i korespondent wojenny Krzysztof Mroziewicz z oryginalną depeszą Polskiej Agencji Prasowej, donoszącej o zamachu na życie papieża Jana Pawła II. Fot. PAP/Afa Pixx/Zenon Żyburtowicz
Od momentu przewiezienia Jana Pawła II do szpitala Gemelli, Zdzisław Morawski dorzucał kolejne informacje o stanie zdrowia rannego, a następnie o przebiegu trzygodzinnej operacji.
Rozszerzał również informacje o tym, co zaszło na Placu Świętego Piotra. Pisał, że kilka strzałów padło, gdy samochód z Janem Pawłem II znajdował się w pobliżu słynnej Spiżowej Bramy. „Papież upadł, zaś na jego białej sutannie pojawiły się plamy krwi” – precyzował. „Padającego papieża, który trafiony został dwiema kulami w chwili, kiedy swym charakterystycznym ruchem wyciągał ręce do tłumu, podtrzymał jego osobisty sekretarz ks. Stanisław Dziwisz, który znajdował się wraz z nim w samochodzie” – dodawał. Cały akapit poświęcił zamachowcowi. „Jest nim cudzoziemiec, nie znający języka włoskiego, o ciemnym, śniadym kolorze skóry. Tłum rzucił go na ziemię i rozbroił, policja z trudem go wydobyła z tłumu i zabrała do więzienia” – pisał.
Następne depesze PAP opisywały już reakcje polityków różnych krajów. Z Waszyngtonu pisał o tym Stanisław Głąbiński, dziennikarz z równie długim co Zdzisław Morawski stażem w zawodzie. Na wiadomość o zamachu na Jana Pawła II prezydent Stanów Zjednoczonych Ronald Reagan (sam był celem zamachu kilka tygodni wcześniej) oświadczył, że będzie się modlił. W emocjonalny sposób zareagowali również wiceprezydent (i późniejszy prezydent) George Bush, sekretarz generalny ONZ Kurt Waldheim, wybrany właśnie na prezydenta Francji Francois Mitterrand i kończący swoją kadencję na tym stanowisku Valéry Giscard d’Estaing.
Korespondent PAP z Moskwy pisał, że wiadomość o zamachu na Jana Pawła II podało tamtejsze radio, a także telewizja. We Włoszech, Francji, Hiszpanii i różnych krajach Ameryki Łacińskiej stacje telewizyjne przerwały własne programy i na bieżąco podawały wiadomości z Rzymu. Lecha Wałęsę wiadomość o zamachu zastała w Japonii. Korespondent PAP z Tokio pisał, że przewodniczący „Solidarności” jest „głęboko wstrząśnięty".
Podano również, że na wiadomość o tym co się stało na Placu Świętego Piotra lecący do Stanów Zjednoczonych kardynał Agostino Casaroli (sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej) kazał zawrócić samolot do Rzymu.
Zdzisław Morawski pisał również o reakcji znajdujących się na Placu Świętego Piotra pielgrzymów z Polski: „Natychmiast skupili się wokół podium, na którym stał tron papieski i zaczęli śpiewać polski hymn narodowy”. Opisywał również wygląd rzymskich ulic. Pisał, że zupełnie się wyludniły, bo tłumy zebrały się w kościołach i przed telewizorami.

Warszawa 13.05.1981 r. Wydruk z dalekopisu zawierający depesze Polskiej Agencji Prasowej z 13.05.1981 r. z informacjami dotyczącymi zamachu na papieża Jana Pawła II, który miał miejsce 13 maja 1981 r. podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra w Rzymie. Fot. PAP
Z Madrytu PAP pisał o modlitwach we wszystkich hiszpańskich kościołach i o tym, że król Juan Carlos nazwał atak na Jana Pawła II zamachem przeciwko całej ludzkości.
Na wiadomość o narodowości zamachowca zareagował też prezydent Turcji Kenan Evren. Potępił zamach jako akt terroru i „życzył Janowi Pawłowi II szybkiego powrotu do zdrowia”.
Ubolewanie z powodu zamachu wyraził rzecznik Organizacji Wyzwolenia Palestyny i – jak pisał korespondent PAP - „dał wyraz nadziei, że papież rychło powróci do zdrowia, aby kontynuować swą działalność, cenną dla świata chrześcijańskiego i całej ludzkości”.
Gdy w szpitalu Gemelli trwała jeszcze operacja rannego papieża, PAP opublikował pierwsze analizy – m.in. na temat tego jak mogło dojść do ataku. Zdzisław Morawski wyjaśniał, że ochrona Jana Pawła II stała przed trudnym zadaniem, bo „papież zawsze chciał być jak najbliżej witających go tłumów i nie godził się, by jego ochrona osobista oddzielała go od ludzi”. „Malowniczo ubrana watykańska gwardia szwajcarska nie nosi broni, jedynie halabardy. Najwięcej możliwości ewentualnego chronienia papieża ma w istocie jego dwóch najbliższych współpracowników: ksiądz Stanisław Dziwisz i kamerdyner Angelo Gugel” – wskazywał rzymski korespondent PAP.
Ostatnie depesze z 13 maja 1981 r., nadane przed północą, zawierały informacje ze szpitala Gemelli. „Stan zdrowia papieża – pisał PAP powołując się na AFP – nie stwarza żadnych szczególnych problemów. Nie ma problemów z sercem ani z oddychaniem. Jan Paweł II stracił tylko pół litra krwi, co nie wpłynęło na obniżenie ciśnienia. W tego rodzaju interwencjach chirurgicznych największe niebezpieczeństwo związane jest z ryzykiem infekcji. Ryzyko to w przypadku papieża jest jednak bardzo ograniczone ze względu na doskonały stan ogólny jego zdrowia” – brzmiała konkluzja depeszy. (PAP)
Józef Krzyk
