Lutnia w lamusie. Fot. materiały prasowe
Muzyka dworów Rzeczypospolitej przełomu XVI i XVII w. zabrzmi w sobotę w renesansowym dworze, a obecnie lamusie, w Hawłowicach Górnych (Podkarpacie). W programie znajdą się m.in. kompozycje Mikołaja Gomółki, Wojciecha Długoraja, Wacława z Szamotuł. Koncert jest kolejnym z cyklu „Lutnia w Lamusie”.
Piotr Kaplita, jeden z organizatorów cyklu przekazał PAP, że za „Lutnią w Lamusie” stoi kilka idei. Jedną z nich jest chęć popularyzacji muzyki dawnej.
- Jako muzealnik dodałbym, że muzyki dawnej rozumianej jako specyficzny wehikuł, który wciąż może pozwalać na dostęp do dawnego świata, który tak nas interesuje. Dzięki muzyce poznawać możemy go nie tylko poprzez materialne artefakty, ale także przez dzieła tworzone przez dawnych mistrzów. Kultura niematerialna i materialna powinny iść w parze, jeśli chcemy kompetentnie odtwarzać pejzaż minionych epok – zauważył Kaplita.
W sobotnim koncercie, który rozpocznie się o godz. 17, wystąpi zespół muzyki dawnej Floripari – Muzycy Wawelscy. Jego członkowie wykonują muzykę na instrumentach historycznych z uwzględnieniem dawnych technik wykonawczych.
W lamusie zaprezentują program „Dla naszych prostych domków – muzyka dworów Rzeczypospolitej przełomu XVI i XVII w.” Złożą się na niego kompozycje m.in. Mikołaja Gomółki, Wacława z Szamotuł, Wojciecha Długoraja.
- Dzięki koncertom ożywiamy ten niezwykły, historyczny, sięgający XV wieku obiekt, wokół którego gromadzi się w tym czasie lokalna społeczność – powiedział prof. Marian Wolski, obecny właściciel dworu, potomek ostatnich prawowitych właścicieli dworu do 1944 r.
Cykl „Lutnia w Lamusie” został zapoczątkowany w 2021 r. przez Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich oraz prof. Mariana Wolskiego, we współpracy ze Stowarzyszeniem Muzyka Dawna w Jarosławiu oraz Centrum Kultury, Sportu i Turystyki w Pruchniku.
Jak podkreślił dyrektor jarosławskiego muzeum Konrad Sawiński, przedsięwzięcie to łączy dbałość o dziedzictwo z promocją lokalnych zabytków.
- Koncerty tworzą przestrzeń, w której muzyka historyczna, wykonywana z uwzględnieniem dawnych technik, może wybrzmieć w autentycznym otoczeniu - zaznaczył Sawińśki.
Lamus, dawny dwór obronny, w Hawłowicach Górnych (pow. jarosławski), powstał prawdopodobnie w drugiej połowie XV w. z inicjatywy ówczesnego właściciela tej wsi, podstolego przemyskiego Aleksandra Próchnickiego herbu Korczak. Jest to sztandarowy przykład szlacheckiej siedziby obronno-mieszkalnej pośród zaledwie kilkunastu zachowanych dotąd na terenie całego kraju.
Dwór został rozbudowany z prostej wieży kamiennej o co najmniej dwóch kondygnacjach nadziemnych i zmodernizowany w drugiej połowie XVI. Do dziś zachowało się w budowli kolebkowe sklepienie, pokryte malowidłami o motywach heraldycznych i roślinnych. Są to najstarsze polichromie świeckie zachowane na Podkarpaciu. W oknach dworu zamontowano przeszklenie z okrągłych szybek (gomółek).
Dwór, wraz z majątkiem ziemskim, należał wówczas do bogatej rodziny Broniowskich herbu Tarnawa, dworzan ostatnich królów z dynastii Jagiellonów. Później przechodził w ręce kolejnych rodów.
W połowie XVII w. stary dwór uległ zniszczeniu prawdopodobnie za sprawą pożaru wznieconego przez Szwedów lub wojska księcia siedmiogrodzkiego Franciszka Rakoczego. W efekcie piętro budowli zostało rozebrane, a sam obiekt przestał pełnić funkcje mieszkalne.
Od trzeciej tercji XVIII w., po wybudowaniu obok nowego dworu, zaczął pełnić funkcje skarbca-lamusa.
W 2002 r. powrócił do rąk prawowitych właścicieli - Wolskich, którzy od tamtej chili konsekwentnie starają się przywrócić lamus oraz jego otoczenie do pierwotnego stanu.
We wnętrzu lamusa urządzona została ogólnie dostępna ekspozycja prezentująca odkryte w trakcie prac fragmenty renesansowych i barokowych kafli piecowych i przybliżająca historię dworu hawłowickiego. Zaś w 2022 r. staraniem właścicieli, udało się odtworzyć renesansowy piec kaflowy.
Jak wtedy zapewniała PAP ówczesny podkarpacki konserwator zabytków Beata Kot, piec nie jest muzealną atrapą, tak, jak nieliczne zrealizowane na terenie kraju rekonstrukcje renesansowych pieców, lecz pełnowartościowym urządzeniem grzewczym pełniącym funkcje użytkową, wzniesionym w tradycyjnych technologiach przez wykwalifikowanych zdunów.
- Jest to jeden z kilku zaledwie pieców z tego czasu odtworzonych w Polsce i jedyny, w którym można napalić – podkreślił prof. Wolski. (PAP)
api/ dki/