Przewodniczący Krajowej Rady Narodowej Bolesław Bierut głosuje w referendum ludowym. Fot. PAP/Jerzy Baranowski
80 lat temu, 30 czerwca 1946 r., odbyło się referendum ludowe. Plebiscyt sfałszowany przez Polską Partię Robotniczą świadczył o niskim poparciu dla partii, która swą władzę zawdzięczała Moskwie.
Uczestnicy plebiscytu udzielili odpowiedzi na trzy pytania: „Czy jesteś za zniesieniem Senatu?”; „Czy chcesz utrwalenia w przyszłej konstytucji ustroju gospodarczego zaprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienie podstawowych gałęzi gospodarki krajowej, z zachowaniem ustawowych uprawnień inicjatywy prywatnej?” oraz „Czy chcesz utrwalenia zachodnich granic Państwa Polskiego na Bałtyku, Odrze i Nysie Łużyckiej?”.
Według nadesłanych z komisji wojewódzkich utajnionych rezultatów 33,1 proc. Polaków zagłosowało „3 razy nie”, co oznaczało totalną negację władzy „ludowej”. „3 razy tak” - czyli w pełni zgodnie z polityką władz - zagłosowało nie więcej niż 26,9 proc. wyborców. Pozostałe 40 proc. częściowo odrzucało, a częściowo akceptowało poczynania komunistów. Wyłącznie za likwidacją Senatu, a przeciwko reformom gospodarczym i nowej granicy zagłosowało 14,9 proc. - takie stanowisko głosiło Polskie Stronnictwo Ludowe, największa opozycyjna partia polityczna. Z kolei przeciwko likwidacji Senatu i przeciwko reformom, ale „za” nową granicą zagłosowało 25,1 proc. - takie stanowisko forsował Zarząd Główny „Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość”, największej organizacji niepodległościowej pozostającej w konspiracji.
„Podobnie jak PSL i komuniści, winowcy uznali tak zwane referendum ludowe za próbę generalną przed wyborami parlamentarnymi. Tak dla WiN, jak i dla PSL wypadła ona fatalnie. (...) Wyniki te uświadomiły komunistom, że społeczne poparcie dla »reakcji« pozostaje bardzo wysokie i konieczne jest zdecydowane uderzenie w antykomunistyczny ruch oporu” - napisali Rafał Wnuk i Sławomir Poleszak w książce „Niezłomni i czy realiści? Polskie podziemie antykomunistyczne bez patosu”.
„Poparcie na poziomie 25-30 proc. było imponujące w porównaniu z okresem międzywojennym, jednak z pewnością nie zaspokajało ambicji PPR, mającej pretensje do całościowej przebudowy kraju. Nieprzejednani pozostali np. nauczyciele, największa ówczesna grupa inteligencji, a ich opozycyjna postawa jest bardzo często wzmiankowana w dokumentach” - podkreślał Marcin Zaremba w książce „Wielka trwoga. Ludowa reakcja na kryzys”.
Oficjalne wyniki referendum zostały sfałszowane przez władze i ogłoszone dopiero 12 lipca. Według nich w plebiscycie wzięło udział 85 proc. uprawnionych. Na pytanie pierwsze „tak” miało odpowiedzieć 68,2 proc. uczestników referendum, na pytanie drugie „tak” - 77,3 proc., a na pytanie trzecie „tak” - 91,4 proc.
Referendum oprócz sprawdzenia stopnia poparcia społecznego dla PPR miało także na celu kontrolę sprawności działania struktur partyjnych i organizacyjnych przed przeprowadzeniem wyborów, których obowiązek nakładały na Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej postanowienia konferencji w Jałcie. W początkach 1946 r. pozycja komunistów była jeszcze zbyt słaba, aby w ich interesie było przeprowadzenie demokratycznych wyborów parlamentarnych.
Pod koniec 1945 r. PPR zaproponowała przeprowadzenie wyborów, w których wszystkie ugrupowania wchodzące w skład TRJN startowałyby w ramach jednego bloku. Poza PPR miały do niego wejść partie: Stronnictwo Ludowe, Stronnictwo Demokratyczne, Polska Partia Socjalistyczna, a także partie niepodległościowe: Polskie Stronnictwo Ludowe i Stronnictwo Pracy. Komuniści chcieli takiego podziału mandatów: 70 proc. dla PPR-u i jej sojuszników, 20 proc. dla PSL-u i 10 proc. dla Stronnictwa Pracy. Stojący na czele PSL Stanisław Mikołajczyk, świadomy największego poparcia w społeczeństwie dla jego ugrupowania, odrzucił propozycję wspólnego bloku, podobnie jak Stronnictwo Pracy.
Podczas jednej z narad stojący na czele PPR Władysław Gomułka powiedział, że „odrzucając współpracę z nami, NKW PSL wybrało współpracę z reakcją. Dzięki polityce PSL reakcja podnosi głowę” (Krystyna Kersten „Historia polityczna Polski 1944-1956”).
W odpowiedzi komuniści zaproponowali zorganizowanie tzw. referendum ludowego, które odsuwało w czasie przeprowadzenie wyborów.
Zdaniem historyka Macieja Korkucia z Instytutu Pamięci Narodowej referendum z 1946 r. miało być „generalną próbą fałszowania wyborów przed elekcją parlamentu. Treść postawionych trzech pytań nie miała większego znaczenia: była dobrana tak, aby wymusić odpowiedź pozytywną, co miało wykazać rzekome poparcie dla komunistów”.
Nad sfałszowaniem wyników referendum z 1946 r. czuwała specjalna grupa wysłana przez Stalina 20 czerwca 1946 r. do Warszawy, dowodzona przez płk. Arona Pałkina, naczelnika wydziału D Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego (MGB) ZSRR, zajmująca się fałszowaniem i preparowaniem dokumentów. („Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej” nr 1-2/2007).
Władze komunistyczne zorganizowały przed plebiscytem akcję propagandową pod hasłem „3 x TAK”. Dodatkowo podjęto wiele działań mających na celu zapewnienie komunistom zwycięstwa w referendum. Na szeroką skalę podjęto akcję represyjną wobec działaczy PSL: aresztowano ich pod fikcyjnymi zarzutami, zastraszano, wielu pobito, a nawet skrycie mordowano. W maju i czerwcu 1946 r. na terenie samego województwa krakowskiego zostało zabitych co najmniej 14 członków PSL (Andrzej Chwalba, „Kraków w latach 1945-1989. Dzieje Krakowa”).
Opozycja i podziemie niepodległościowe, aby odróżnić się od komunistów, nawoływały do głosowania na „nie” na jedno, dwa bądź wszystkie trzy pytania. Polskie Stronnictwo Ludowe wezwało do głosowania „nie” na pytanie o zniesienie Senatu i „tak” na dwa pozostałe pytania.
Środowiska chadeckie w kwestii pierwszego pytania miały podobne zdanie, odpowiedź na drugie pozostawiały decyzji uczestników referendum i jednoznacznie opowiadały się za głosowaniem na „tak” na trzecie pytanie.
Poakowskie Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” nawoływało do odpowiadania „nie” na dwa pierwsze pytania i „tak” na trzecie, a NSZ agitował za głosowania na „nie” na wszystkie pytania. Wiele organizacji niepodległościowych namawiało także do bojkotu plebiscytu.
3 maja 1946 r. w wielu miastach Polski organizowano manifestacje upamiętniające konstytucję z 1791 r., w czasie których doszło do starć z siłami bezpieczeństwa. W Krakowie podczas pacyfikacji obchodów funkcjonariusze zabili kilka osób, kilkadziesiąt zostało rannych, a kilkaset aresztowano. Bezpieka nasilała również walkę z podziemiem niepodległościowym. Kilka dni przed referendum aresztowano dowódcę Konspiracyjnego Wojska Polskiego, kapitana Stanisława Warszyca-Sojczyńskiego.
Przed referendum wszystkie miasta i wsie pokryły się napisami i plakatami „3 x TAK”. Według jednej z ulotek WiN: „Kraków w tym czasie był zarzucony, a raczej zaśmiecony niesłychaną ilością ulotek. Tramwaje i auta były obklejane »osłami z PSL«, senatorami i innymi figurkami plakatowymi. Na domach, mostach, słupach, chodnikach, wagonach, wozach itd. były robione wapnem lub farbą napisy: »3 x tak«, »Precz ze zdrajcą Mikołajczykiem«, »SP i PSL 3 x tak« itd. Cała masa przeróżnych dwuwierszy, sloganów, ordynarnych wyzwisk na tych, co by głosowali »nie«. W kinach specjalne dodatki i tygodniki, pokazywane przed każdym filmem, wpierały w społeczeństwo »3 x tak«”.
Aktywność informacyjna PSL i opozycji niepodległościowej, praktycznie uniemożliwiona przez władze komunistyczne, była zdecydowanie mniejsza i sprowadzała się do propagandy bezpośredniej, czyli „szeptania”. Pewną rolę odgrywały również nieliczne związane z PSL czasopisma i dzienniki codzienne. Warszawska ulica komentowała ironicznie: „Wybory to taka szkatułka: wchodzi Mikołajczyk – wychodzi Gomułka”.
Sam akt głosowania przebiegał stosunkowo spokojnie. Operację fałszowania referendum nadzorowali oficerowie sowieccy, którzy szczegóły działań uzgodnili kilka dni przed referendum z Gomułką i Bierutem. W ramach akcji fałszowania wysłannicy Stalina sporządzili ponownie 5994 protokoły komisji obwodowych z obliczonymi głosami i podrobili 40 tys. podpisów członków obwodowych komisji wyborczych. Osobisty nadzór nad akcją sprawował szef Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Stanisław Radkiewicz, który zajmował się dostarczeniem do Państwowej Komisji Wyborczej spreparowanych protokołów.
Marcin Zaremba w książce „Wielka trwoga” określił atmosferę społeczną w tym czasie jako wzburzenie, rozedrganie i napięcie: „Z każdym dniem przed referendum ów klimat jeszcze się potęgował, choć w czerwcu nie było już zbiorowych protestów ani strajków. Z niepokojem i nadzieją czekano na wyniki głosowania, które odbyło się 30 czerwca. Ich sfałszowanie rozwiało nadzieje na polityczny przełom, pogłębiło poczucie osamotnienia i klęski. Nie można wykluczyć, że ta atmosfera wpłynęła na inną: pogromową, która doprowadziła do antyżydowskiego pogromu w Kielcach oraz prób wywołania podobnych zajść w innych miastach. W kręgu hipotez pozostaje także inny domysł; gdyby władze zdecydowały się ujawnić prawdziwe wyniki referendum, być może zadziałałby mechanizm zemsty na zwyciężonych pod hasłem: to my wam teraz, Żydzi, pokażemy. Pewne jest jedno - pogrom w Kielcach odciągnął uwagę opinii publicznej w kraju i na świecie od spraw stricte politycznych. Nie należy jednak z tego wyciągać pochopnych wniosków - jak czyniło to wówczas wielu - że pogrom był prowokacją władz to właśnie mającą na celu”.
Prawdziwe wyniki referendum ukazały komunistom rzeczywiste nastroje społeczne oraz były potwierdzeniem, że wolne wybory oznaczałyby nie tyle słaby wynik, ile całkowitą klęskę bloku komunistycznego. Przyspieszyło to decyzję władz o radykalnej rozprawie z opozycją i podziemiem antykomunistycznym.
4 grudnia 1946 r. w rozmowie z szefem doradców sowieckiej bezpieki w Polsce Bolesław Bierut poprosił o ponowną pomoc sowiecką przy fałszowaniu wyborów do Sejmu Ustawodawczego. Stalin zareagował przysłaniem do Warszawy tej samej grupy oficerów co wiosną 1946 r.
Wybory odbyły się 19 stycznia 1947 roku. O ich wpływie na kształt powojennej Polski w ten sposób pisał prof. Janusz Wrona: „Wybory 19 I 1947 r. zapoczątkowały tradycję farsy wyborczej, która pozbawiła społeczeństwo efektywnego wpływu na władzę i kształt elit politycznych rządzących krajem (...). Akt wyborczy w 1947 r. wykreował model zachowań władz państwowych w odniesieniu do kolejnych wyborów. Odtąd wynik był zawsze przesądzony, a główną jego rolą było pokazanie manifestacyjnego poparcia społeczeństwa dla władzy” („Wybory 1947 roku. Ordynacja, przebieg i konsekwencje dziejowe”). (PAP)
irk/ miś/