Koloseum, właściwie amfiteatr Flawiuszów – amfiteatr w Rzymie, wzniesiony w latach 70-72 do 80 n.e. przez Wespazjana i Tytusa – cesarzy z dynastii Flawiuszów. Fot. PAP/Marcin Bielecki
W pobliżu Vicenzy istniał fałszywy amfiteatr rzymski, który chętnie odwiedzali turyści - poinformował dziennik „Daily Telegraph”. Zdaniem historyka sztuki Piotra Kopszaka wybierający się do Włoch nie muszą się jednak obawiać, że trafią w tym kraju na nieprawdziwe zabytki.
Na początku lat 2000. w północno-wschodniej części Włoch zrobiło się głośno o nowym stanowisku archeologicznym w Arcugnano, w pobliżu Vicenzy. Miejscowy przedsiębiorca Franco Malosso von Rosenfranz - odkrywca stanowiska - przekonywał, że natrafił tam na starożytny rzymski amfiteatr, który odwiedzili m.in. Juliusz Cezar i Kleopatra po powrocie z Egiptu.
Według brytyjskiego dziennika „Daily Telegraph” Malosso twierdził, że odkopał to miejsce w ogrodzie dużego domu, gdy w 2005 roku osuwisko odsłoniło zaginiony teatr.
Miejsce zostało szybko wypromowane i zaczęli je tłumnie odwiedzać turyści, płacąc za wstęp nawet 40 euro. W amfiteatrze z Arcugnano organizowano także wykłady i koncerty.
W materiałach reklamowych Malosso określał swój amfiteatr jako najstarszy i największy, a także jeden z najbardziej spektakularnych na świecie. Lokalne władze umieściły nawet informację o zabytku w przewodniku turystycznym. Wspominała o nim sfinansowana przez UE turystyczna aplikacja.
Śledztwo włoskiej prokuratury wykazało jednak, że rzekomy zabytek na świeżym powietrzu, z ruinami kolumn i sztucznym jeziorem, jest fałszerstwem z początku XXI wieku, a nie budowlą wzniesioną przed 393 rokiem n.e.
69-letni obecnie Malosso trafił już według doniesień włoskiej prasy do więzienia i odsiaduje tam karę ponad dwóch lat odosobnienia za fałszowanie dzieł sztuki i wznoszenie artefaktów bez wymaganych zezwoleń. Został także zobowiązany do rozbiórki wszystkich nielegalnych budowli i przywrócenia wzgórza, na którym wzniósł fałszywy zabytek, do pierwotnego stanu.
Dyrektor Muzeum Archidiecezji Warszawskiej i historyk sztuki dr Piotr Kopszak z niedowierzaniem przyjął w rozmowie z PAP informację o fałszywym starożytnym amfiteatrze. – Wiedza o zabytkach jest już dziś tak zaawansowana i tak łatwo dostępna, że trudno mi sobie wyobrazić, by ktoś w ogóle mógł w ten sposób nabierać ludzi – powiedział ekspert. Przyznał, że powstaje obecnie dużo nowych, stylizowanych zamków, także w Polsce, ale ich właściciele nie oszukują nikogo, że są to budowle z epoki.
W opinii Kopszaka zamierzający odwiedzić Włochy turyści mimo wszystko nie powinni się obawiać, że natkną się na fałszywe zabytki. W tym kraju jest zbyt wiele instytucji zajmujących się zabytkami, aby oszustwa podobne do tego z Arcugnano mogły zdarzać się częściej.
Ekspert zachęca do weryfikowania informacji za pośrednictwem takich instytucji jak choćby włoski FAI (Fondo Ambiente Italiano), organizacja non profit, która działa na rzecz ochrony i promowania włoskiego dziedzictwa historycznego. – Poza tym poważne przewodniki są raczej weryfikowane dość dokładnie i nie publikują niesprawdzonych informacji – zauważył.
Dochodzenie wszczęte przez prokuraturę w Vicenzy w 2016 roku wykazało, że fałszerstwo Malossa było szczegółowo zaplanowane. Wzniesienie teatru wymagało bowiem m.in. wyrównania wzgórza, na którym stanął, i innych rozległych robót ziemnych. Schody teatru zbudowano ze sztucznie postarzanych współczesnych bloków kamiennych, imitujących starożytne materiały.
Oszustwo widać na zdjęciach satelitarnych, pokazujących m.in. świeże zmiany w krajobrazie, choć - jak donoszą włoskie media - niektóre elementy budowli były łatwe do zdemaskowania, ponieważ wykonano je z betonu, włókna szklanego i papier-mache.
Kiedy przekręt wyszedł na jaw, zastępca burmistrza Vicenzy Jacopo Bulgarini D’Elci określił je jako „jedno z najbardziej niewiarygodnych oszustw od czasów »Wojny światów« Orsona Wellesa”, słuchowiska z 1938 roku udającego relację radiową z inwazji Marsjan. Gmina Arcugnano domaga się 560 tys. euro odszkodowania, choć – jak zauważył Kopszak – w tej sprawie także sporo zawiniła.
Przy okazji ujawnienia informacji na temat fałszywego amfiteatru światowe media obiegają przykłady innych – jak się podkreśla - co najmniej nieautentycznych zabytków. Świadczących o tym, że czasem turyści chcą być oszukiwani.
Wymienia się wśród nich m.in. balkon Julii Capuletti z Werony, bohaterki dramatu Williama Szekspira „Romeo i Julia”. W rzeczywistości balkon ten należał kiedyś do rodziny Cappello, która co najwyżej mogła być inspiracją dla postaci Julii.
Media podają też przykład Checkpoint Charlie, punktu kontrolnego z czasów zimnej wojny, na granicy między Berlinem Wschodnim i Zachodnim. Przyciąga on turystów, ale też nie jest autentyczny. Prawdziwy punkt kontrolny został usunięty w 1990 roku.
Anna Gwozdowska (PAP)
agw/ pś/ kar/