Źródło: organizator
Z dawnego Umschlagplatzu - miejsca, z którego Niemcy deportowali do obozu zagłady w Treblince ok. 300 tys. warszawskich Żydów - w środę wyruszy Marsz Pamięci. Tegoroczna, piętnasta edycja marszu, poświęcona została kobietom w warszawskim getcie.
Marsz Pamięci organizowany jest od kilkunastu lat dla upamiętnienia rozpoczętej 22 lipca 1942 r. przez Niemców wielkiej akcji deportacyjnej Żydów z warszawskiego getta. W ciągu kilku tygodni co najmniej 254 tys. osób, a według niektórych historyków o 50 tys. więcej, zostało wywiezionych do obozu zagłady w Treblince i tam natychmiast po przybyciu zamordowanych. Po zakończeniu tej akcji w warszawskim getcie pozostało jeszcze ok. 60 tys. Żydów. Większość z nich została zamordowana po stłumieniu powstania, które wybuchło w getcie w kwietniu 1943 r.
Uczestnicząc w Marszu Pamięci, dajemy wspólne świadectwo, że próba wymazania zbrodni Zagłady oraz pamięci o jej ofiarach nie powiodła się.
Rozpoczęta 22 lipca 1942 r wielka akcja deportacyjna z warszawskiego getta była częścią niemieckiego planu całkowitej zagłady Żydów. Władze niemieckie kamuflowały swoje zamiary, rozpuszczając wiadomości, że Żydzi z getta zostaną wywiezieni do pracy gdzieś na wschodzie. Plakaty z takim kłamliwym obwieszczeniem ukazały się tuż przed 22 lipca na ulicach getta. Przesiedleniu mieli podlegać wszyscy z wyjątkiem pracowników Judenratu (Rady Żydowskiej kontrolowanej przez Niemców), funkcjonariuszy Schutzpolizei (Żydowskiej Służby Porządkowej) i personelu szpitali. By ukryć swoje prawdziwe zamiary, Niemcy pozwalali każdemu z wywożonych zabrać 15 kg bagażu i zapas żywności na trzy dni. Oferowali też trzy kilogramy chleba i kilogram marmolady każdemu, kto się zgłosi dobrowolnie.
Deportowanych wywożono z tzw. Umschlagplatzu - bocznicy kolejowej przy ul. Stawki, która przed wojną należała do Miejskich Zakładów Zaopatrywania Warszawy. Nadzorowali ich uzbrojeni w broń maszynową żołnierze z kolaborujących z Niemcami jednostek ukraińskich, esesmani oraz funkcjonariusze Schutzpolizei. Z Umschlagplatzu Żydów wywożono krytymi wagonami przeznaczonymi do transportu bydła. W każdym z nich na powierzchni ok. 30 m kw. stłoczonych było po 100 osób. Choć podróż trwała zazwyczaj ok. 4 godziny, część z nich umierała jeszcze przed dotarciem do Treblinki, bo we wnętrzu wagonów brakowało powietrza.
Tylko w pierwszym dniu akcji z Warszawy deportowano 6205 Żydów. Później ta liczba wzrosła do 10 tys. dziennie.
Jedną z osób, które zdawały sobie sprawę z tego, że deportowanych czeka śmierć, był przewodniczący warszawskiego Judenratu Adam Czerniaków. Dzień po rozpoczęciu wielkiej akcji deportacyjnej popełnił samobójstwo. "Żądają ode mnie, bym własnymi rękami zabijał dzieci mego narodu. Nie pozostaje mi nic innego, jak umrzeć" - pisał w liście pożegnalnym. Wiele innych osób - m.in. późniejszych organizatorów powstania w getcie - odebrało jednak samobójstwo Czerniakowa krytycznie. Argumentowali, że wiedząc o zamiarach Niemców powinien ostrzec mieszkańców getta, bo być może część z nich stawiłaby wtedy czynny opór. Pomimo przedsięwziętych przez Niemców środków, niektóre osoby w getcie wiedziały jednak lub się domyślały prawdy. Część informacji przekazał np. Józef Gutman - wywieziony do Treblinki w pierwszych dniach wielkiej akcji deportacyjnej i tam przez dwa tygodnie pracujący przy zakopywaniu zwłok pomordowanych. Udało się mu uciec i wrócić do getta w Warszawie.
5 sierpnia z Umschlagplatzu razem ze swoimi podopiecznymi z Domu Sierot został wywieziony Janusz Korczak.
16 sierpnia z tego samego miejsca wywieziona została rodzina Władysława Szpilmana, a on sam uniknął tego losu tylko przez przypadek - z grupy, która za chwilę miała wejść do bydlęcego wagonu wypchnął go (ratując mu życie) funkcjonariusz Żydowskiej Służby Porządkowej.
Pod koniec sierpnia wywożono także Żydów z gett z okolic Warszawy, m.in. Mińska Mazowieckiego, Otwocka i Falenicy. Niemcy zmniejszyli obszar dzielnicy żydowskiej, tworząc tzw. małe getto.
24 września 1942 r. gestapowiec Karl Brandt powiadomił Radę Żydowską o zakończeniu akcji wysiedleńczej w getcie warszawskim. Masowe deportacje zakończyły się trzy dni wcześniej.
15. Marsz Pamięci, który odbędzie się w środę, jest poświęcony kobietom w warszawskim getcie. Uroczystość rozpocznie się o godz. 18 na Umschlagplatzu. Następnie ulicami Muranowa wszyscy przejdą na skwer im. Racheli Auerbach, gdzie nastąpi inauguracja instalacji artystycznej Zuzanny Hertzberg, przygotowanej specjalnie na tę okazję.
Wydarzenie uświetni czytanie performatywne w reżyserii Karoliny Kirsz, z udziałem aktorek Teatru Żydowskiego, oparte m.in. na fragmentach zachowanego w Archiwum Ringelbluma opracowania Cecylii Słapakowej „Kobieta żydowska w Warszawie od września 1939 r. do chwili bieżącej”. Całości towarzyszyć będzie oprawa muzyczna autorstwa Ani Karpowicz.
Uczestnicząc w Marszu Pamięci, dajemy wspólne świadectwo, że próba wymazania zbrodni Zagłady oraz pamięci o jej ofiarach nie powiodła się - zachęcają organizatorzy.
Patronat medialny nad uroczystościami objął serwis dzieje.pl (PAP)
jkrz/ lm/