Obraz Edwarda Dwurnika pt. "Osiedlowy Klub Samotnych", cykl: Namiętności (XII), 1977 r. Fot. PAP/Afa Pixx/Irena Komar
Autorzy sami wybrali obrazy, które zainspirowały ich krótkie formy literackie. Tak powstał tom miniatur literackich „Duma i wstyd. Siedem opowiadań i poemat”, które są twórczą interpretacją dzieł Edwarda Dwurnika, w szczególności refleksji o doświadczeniach awansu klasowego.
Wielogłosowa konwersacja w barze, erotyczne spotkanie trzech osób i rozmowa kwalifikacyjna na studia to m.in. tematy opowiadań, dla których inspiracją była sztuka Edwarda Dwurnika. Znalazły się w książce „Duma i wstyd. Siedem opowiadań i poemat”.
Od dwóch tygodni w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej można oglądać wystawę „Edward Dwurnik. Duma i wstyd”. Składa się 77 prac malarza, tworzonych od początku lat 70. do 90. m.in. z cyklu „Sportowcy” i „Robotnicy”. Obrazy przedstawiają społeczne życie zbiorowości. To bezprecedensowy portret polskiego społeczeństwa, ulegającego nieustannej transformacji. Dwurnik portretował także hipokryzję czasów PRL. Był uważnym obserwatorem otaczającej go rzeczywistości. Jego obrazy opatrzone są hasłami, zdaniami, a nawet dialogami, co naprowadza widza na kontekst, w jakim powinien je odczytywać. Wystawa jest także wyjątkową okazją do obejrzenia nigdy wcześniej niepokazywanych w Polsce rzeźbo-obrazów malarza. To sześć dużych rozmiarów, męskich głów, wykonanych z metalowej siatki i oklejonych płótnem, a następnie pomalowanych przez artystę.
"Ideą publikacji było stworzenie opowieści narracyjnej. Jej twórcy chcą pokazać, że Dwurnik nadal jest inspirujący oraz intelektualnie pobudzający, a jego myślenie o awansie społecznym i klasowości jest nadal aktualne."
Wystawę uzupełnia publikacja „Duma i wstyd. Siedem opowiadań i poemat”. To zbiór opowiadań zainspirowanych twórczością Edwarda Dwurnika, autorstwa Łukasza Barysa, Mateusza Górniaka, Macieja Jakubowiaka, Justyny Kulikowskiej, Kingi Sabak, Katarzyny Szwedy, Patryka Zalaszewskiego i Aleksandry Zbroi, pod redakcją Antoniny Tosiek i Łukasza Rondudy. Jak powiedział Łukasz Ronduda, muzeum zdecydowało się na taki krok pierwszy raz w swojej historii. - (Edward Dwurnik - PAP) nie chciał, żeby sztuka była tylko własnością ludzi, którzy operują bardzo hermetycznym, akademickim dyskursem w opowiadaniu o niej. Zawsze mu się to kojarzyło z czymś, co właśnie oddziela sztukę od ludzi, niż umieszcza ją w społeczeństwie - podkreślił.
Patryk Zalaszewski, autor opowiadania „Perliste łzy”, zaznaczył, że u Dwurnika najbardziej inspiruje go cielesność - „umęczone, ciężkie postacie, które przytłacza beznadzieja, w której się znalazły”. Zaznaczył, że to gotowy materiał na prozę. - Długo obracałem „Perliste łzy” w głowie. Myślałem o napięciu między postaciami z tego obrazu. Dopowiadałem sobie dziesiątki historii, które mogły ich dotyczyć, problemów, z którymi muszą się mierzyć i powoli rosnącej wściekłości na samych siebie - powiedział. Przeniósł tę historię do współczesności. Głównymi bohaterami jego tekstu jest para trzydziestolatków, których jednym z największych problemów jest zarobienie na wynajem mieszkania w Warszawie. Jak mówił, „dorzucił” do tego swoje nastoletnie fascynacje estetyką gore (styl artystyczny przedstawiający często makabryczne, krwawe i brutalne obrazy, mające wywoływać szok, niepokój lub fascynację - PAP). - U Dwurnika bohaterów przygniata bezwzględny socjalizm. Moi bohaterowie trafili na równie bezwzględny kapitalizm. Bohater opowiadania próbuje się utrzymać, wykorzystując fantastyczne właściwości swojego ciała. W ten sposób cielesność, która tak mocno przyciąga mnie u Dwurnika, stała się punktem wyjścia do zbudowania całej historii - tłumaczył.
Ideą publikacji było stworzenie opowieści narracyjnej. Jej twórcy chcą pokazać, że Dwurnik nadal jest inspirujący oraz intelektualnie pobudzający, a jego myślenie o awansie społecznym i klasowości jest nadal aktualne. Jak powiedziała PAP Antonina Tosiek, poetka i krytyczka literatury oraz redaktorka książki „Duma i wstyd. Siedem opowiadań i poemat”, udowadniają, że język sztuki Edwarda Dwurnika można odczytywać z perspektywy różnych wrażliwości.
Autorzy i autorki, których teksty znalazły się w książce stworzyli je specjalnie na tę okazję. To twórcy i twórczynie, którzy w swojej literaturze poruszają temat wstydu, awansu, klasowości i mierzą się z nimi z różnych perspektyw. Justyna Kulikowska napisała „Poemat zwrotny” inspirowany obrazem „Kobieta z młotem”, a Katarzyna Szweda zadebiutowała prozą „Wtorek jest zawsze dniem dziwów”.
Autorzy sami wybrali obrazy, które zainspirowały ich krótkie formy literackie. - Wszyscy poprowadzili metafory związane z obrazami Dwurnika w zupełnie inne kierunki, dzięki czemu książka jest wielogatunkowa - podkreśliła Tosiek. Publikacja nie jest klasycznym zbiorem opowiadań, pojawia się w niej m.in. forma dramaturgiczna. Autorzy i autorki mieli pełną swobodę i wolność twórczą w interpretacji dzieł Dwurnika, którą przekładali na swoje teksty. - To wejście w dialog z Dwurnikiem na własnych zasadach - uzupełniła.
- Przełożenie inspiracji z obrazu na krótką formę literacką to najtrudniejsze z możliwych wyzwań. Z jednej strony zapewnia absolutną wolność, z drugiej narzuca strukturę i dyscyplinę. Obie są jednak raczej pozorne, łatwo wpaść w pułapkę niekontrolowanej swobody albo sztywnych wymagań. To zaskakujące, jak daleko autorzy odchodzili od swoich tradycyjnych form wypowiedzi. Mateusz Górniak wykorzystał strategie pisarskie, które są obecne w jego twórczości, ale już Maciej Jakubowiak napisał tekst zupełnie zaskakujący, inny od wszystkiego, co dotychczas publikował (głównie krytyczne, analityczne eseje i reportaże - PAP) – opowiadanie rewolucyjno-erotyczne - powiedziała Tosiek. Oceniła to działanie, jako nowatorskie. Jak dodała, to trudne zadanie, tym bardziej, że Dwurnik czasami może się wydawać zbyt mało symboliczny, zbyt mało metaforyczny. – Pewna dosłowność niektórych jego obrazów może ciążyć w języku literackim. Mimo to wszystkim autorom i autorkom udało się stworzyć bardzo różnorodne i nieoczywiste teksty - tłumaczyła.
- Talent literacki odkrywa się tam, gdzie autor lub autorka potrafią obronić swoją własną, swoistą poetykę języka. Zależało nam na tym, żeby sztuka Dwurnika stała się punktem wyjścia do refleksji o doświadczeniach awansu klasowego pod postacią nowych form, innego języka wypowiedzi artystycznej. Książka ukazuje zarówno samego malarza, jak i zaproszonych do współpracy twórców i twórczynie także w zupełnie nowych dla czytelników kontekstach – mówiła.
Publikacja może funkcjonować w obiegu czytelniczym niezależnie od wystawy. Jak podkreśliła Antonina Tosiek, miłośnicy sztuki odkryją coś nowego w słowie, a miłośnicy literatury mogą poczuć się zachęceni do bliższego zapoznania się z malarstwem Dwurnika.
Książkę „Duma i wstyd. Siedem opowiadań i poemat” wydano nakładem Wydawnictwa MSN. (PAP)
zzp/ lm/