Wystawa Głosy, które nie milkną w Państwowym Muzeum na Majdanku
Sylwetki ośmiorga byłych więźniów Majdanka prezentowane są na wystawie „Głosy, które nie milkną”, którą można oglądać od niedzieli w Państwowym Muzeum na Majdanku w Lublinie. 23 sierpnia obchodzony jest Europejski Dzień Pamięci Ofiar Reżimów Totalitarnych.
Dyrektor Państwowego Muzeum na Majdanku Tomasz Kranz w czasie wernisażu zaznaczył, że ekspozycja przedstawia biografie ośmiu byłych więźniów Majdanka.
– Ta wystawa próbuje pokazać ich przede wszystkim jako ludzi. Pokazujemy osiągnięcia osób, które doświadczyły dramatu na Majdanku, ale też w innych obozach. Łączy ich to, że chcieli dać świadectwo temu, co przeżyli - dla siebie, dla swoich współwięźniów, dla tych, którzy tutaj zmarli i zostali zabici, a także dla swoich rodzin – powiedział Kranz.
Jedna z kuratorek wystawy Magdalena Petruk podkreśliła w rozmowie z PAP, że sylwetki więźniów prezentowane są przez pryzmat spisanych przez nich wspomnień, które dotyczą głównie losów obozowych. – Osadziliśmy je również w szerszym kontekście ich biografii, jak żyli przed wojną i po wyzwoleniu, aby nie podtrzymywać ich wizerunku tylko jako ofiar Majdanka. Wybrane postaci są dla nas szczególnie ważne, ponieważ jako muzeum w ostatnich latach wydaliśmy ich relacje – wyjaśniła kuratorka.
Na wystawie „Głosy, które nie milkną” można zapoznać się z biografiami: Stefanii Perzanowskiej, Danuty Brzosko-Mędryk, Zacheusza Pawlaka, Jana Michalaka, Bolesława Burskiego, Jerzego Kwiatkowskiego, Jadwigi Ankiewicz, Andrzeja Stanisławskiego.
Nowa ekspozycja wpisuje się w kampanię społeczno-edukacyjną organizowaną przez Europejską Sieć Pamięć i Solidarność pod hasłem „Pamiętaj. 23 sierpnia”, która przybliża losy osób dotkniętych terrorem totalitaryzmów XX wieku. Patronką tegorocznej edycji jest lekarka Stefania Perzanowska.
- Wybraliśmy panią doktor dlatego, że na początku 1943 r. stworzyła na Majdanku szpital obozowy dla kobiet i w ten sposób uratowała setki, jak nie tysiące istnień. Pokazała, że nawet w tak ciężkich warunkach, w tak strasznym miejscu, można ratować drugiego człowieka i w ogóle widzieć w bliźnim człowieka, wbrew wszelkim przeciwnościom i często też ryzykując własne życie – dodał zastępca kierownika działu naukowego Instytutu Europejskiej Sieci Pamięć i Solidarność Bartosz Dziewanowski-Stefańczyk.
Po wernisażu odbyła się dyskusja z udziałem potomków byłych więźniów Majdanka, podczas której poruszano kwestie związane z pamięcią rodzinną, jak i rolą autentycznych relacji świadków dotkniętych terrorem niemieckiej okupacji.
Wnuk Perzanowskiej, Andrzej Korczak podkreślił w rozmowie z PAP, że babcia była silną osobowością i zapamiętał ją jako zawsze pogodną, bardzo konkretną, aktywną. - Po wojnie zabierała mnie na wakacje w góry, uwielbiała Bukowinę Tatrzańską, Karpacz. Co tydzień jeździliśmy też do niej na obiad w niedzielę. Dla mnie zastanawiające było, jak babcia po tych wszystkich przeżyciach nigdy nie opowiadała o II wojnie światowej. Jak się ją zapytało, to tak. Nigdy tego nie ukrywała. Wszyscy wiedzieli, że przeszła cztery obozy koncentracyjne. Do końca życia przyjmowała u siebie w domu pacjentów i rodziny obozowe - powiedział wnuk Stefanii Perzanowskiej.
23 sierpnia obchodzony jest Europejski Dzień Pamięci Ofiar Reżimów Totalitarnych. Tego dnia w 1939 r. nazistowskie Niemcy i Związek Radziecki zawarły pakt o nieagresji i zaplanowały wspólną inwazję na Polskę.
Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny w Lublinie, w urzędowej nomenklaturze nazywany Konzentrationslager Lublin, funkcjonował od października 1941 r. do 22 lipca 1944 r. Spośród prawdopodobnie ponad 130 tys. osób, które przeszły przez Majdanek, wskutek głodu, chorób, pracy ponad siły, a także w egzekucjach i komorach gazowych życie straciło tu około 80 tys. osób. 60 tys. z nich to byli Żydzi przywożeni do obozu z całej Europy.(PAP)
gab/ sdd/