Bancroft, 1952 r. Źródło: en.wikipedia
95 lat temu, 17 września 1931 r. urodziła się Anne Bancroft – amerykańska aktorka filmowa i teatralna, laureatka Oscara za rolę Annie Sullivan – nauczycielki i opiekunki Helen Keller w filmie „Cudotwórczyni”, niezapomniana pani Robinson z „Absolwenta”, a także Maria Magdalena z miniserialu „Jezus z Nazaretu”.
Naprawdę nazywała się Anna Maria Louisa Italiano i przyszła na świat w rodzinie włoskich emigrantów, 17 września 1931 r. w Nowym Jorku. Aktorką pragnęła zostać już od najmłodszych lat. Wyrazem tych pragnień był napis, jaki namalowała na płocie rodzinnego domu – „chcę zostać aktorką”. Dopiero jednak pod naciskiem matki – Carmelli z domu Di Napoli, porzuciła plany zostania laborantką i zapisała się do nowojorskiej szkoły Academy of Dramatic Arts.
Pierwszy kontrakt telewizyjny zdobyła jeszcze podczas studiów, występując w programach „Studio One” i „Goldbergowie”. Na dużym ekranie zadebiutowała w 1952 r. rolą Lyn Lesile w filmie Roya Warda Bakera „Proszę nie pukać”, występując u boku Marylin Monroe i Richarda Widmarka.
Szybko dostrzeżono jej talent. Jeszcze tego samego roku opuściła Nowy Jork i przeniosła się do Los Angeles, podpisując kontrakt z wytwórnią 20th Century Fox. To właśnie pod naciskiem studia zmieniła nazwisko na Bancroft, które miało „brzmieć bardziej dostojnie” niż Italiano. Początkowo zagrała w kilku niskobudżetowych produkcjach. Po dwóch latach dostała rolę w nakręconym z rozmachem, historyczno-religijnym dramacie „Demetriusz i gladiatorzy”.
„Jej połączenie inteligencji, humoru, szczerości i rozsądku nie miało sobie równych wśród innych artystów. Jej uroda nieustannie zmieniała się wraz z rolami, a ponieważ była aktorką doskonałą, radykalnie zmieniała się w każdej roli.”
W 1958 r. zdecydowała się powrócić do Nowego Jorku, gdzie szybko odniosła sukces teatralny. Rola u boku Henry’ego Fondy w wystawianej na Broadwayu w sztuce Williama Gibsona „Dwoje na huśtawce”, przyniosła jej nagrody – Tony i Theatre World. Rok później reżyser – Arthur Penn - obsadził Bancroft w kolejnym spektaklu na podstawie sztuki Gibsona, mowa o „Cudotwórczyni”, którą w 1962 r. także zekranizował. Bancroft wcieliła się w postać Annie Sullivan – nauczycielki i mentorki głuchoniemej i niewidomej Hellen Keller (Patty Duke).
Oparta na autobiografii Keller i wspominanej sztuce teatralnej pod tym samym tytułem opowieść, przyniosła obu aktorkom Oscary za najlepsze role kobiece – Bancroft pierwszoplanową, Duke drugoplanową. W 2024 r. „Cudotwórczyni” trafiła do Narodowego Rejestru Filmowego Stanów Zjednoczonych jako film „znaczący kulturowo, historycznie bądź estetycznie”. „Nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze spotkamy kogoś takiego jak ona... Czuję się zaszczycona, że mogłam kiedykolwiek przebywać w jej obecności” – powiedziała po latach w rozmowie z „The Times” Patty Duke.
„Absolutnie znakomity i niezapomniany popis pełnej fizycznej ekspresji, jaki Anne Bancroft i Patty Duke dały w sztuce Williama Gibsona »Cudotwórczyni«, został przez nie powtórzony w filmowej adaptacji tego dzieła, zrealizowanej przez tego samego producenta, Freda Coe, i reżysera, Arthura Penna” – recenzował w „New York Timesie” Bosley Crowther. Zdaniem krytyka „kreacja Bancroft ożywia i ukazuje nam niezwykłą kobietę – pełną humoru i współczucia, a przy tym obdarzoną sprawnością fizyczną”.
Podczas oscarowej gali Bancroft była nieobecna. Aktorka grała wówczas na Broadwayu tytułową rolę w reżyserowanej przez Jerome'a Robbinsa sztuce Bertolda Brechta „Matka Courage i jej dzieci”. Nagrodę za nią odebrała Joan Crawford, która zresztą sama miała namawiać Bancroft do absencji. Był to element gry Crawford przeciwko Bette Davis, nominowanej za rolę w „Co się zdarzyło Baby Jane?”. W tym czasie, podczas prób do programu telewizyjnego Kraft Music Hall w Nowym Jorku poznała Mela Brooksa, swojego przyszłego męża.
Dwa lata po sukcesie „Cudotwórczyni” zagrała główną rolę w „Zjadaczu dyń” w reżyserii Jacka Claytona. „Anne Bancroft jest znakomita. Wciela się w postać matki kilkorga małych dzieci, która porzuca drugiego męża, by poślubić Jake'a Armitage'a (Peter Finch) – scenarzystę, przed którym rysuje się obiecująca kariera” – recenzowano w „Variety” dodając, że „rola ta może wydawać się dość sztampowa, jednak nie w interpretacji Bancroft; aktorka nadaje jej głębię i rys zrozumienia, które wynoszą tę kreację na wyższy poziom”. Rola Jo Armitage przyniosła Bancroft Złoty Glob i nominację do Oscara oraz nagrodę na festiwalu w Cannes.
W 1967 r. w amerykańskich kinach pojawił się „Absolwent”. W filmie Mike’a Nicholsa aktorka wcieliła się w rolę atrakcyjnej pani Robinson – kobiety, która uwodzi syna swoich sąsiadów Benjamina Braddocka (Dustin Hoffman). Co ciekawe początkowo w roli pani Robinson reżyser widział Doris Day, jednak laureatka Oscara za rolę w filmie „Telefon towarzyski” (1959) odmówiła. O angaż starała się Ava Gardner, pod uwagę brana była także Jeanne Moreau. Ostatecznie jednak Nichols postawił na Bancroft. Choć była ona zaledwie sześć lat starsza od Dustina Hoffmana.
Nichols szybko zrozumiał, że dokonał świetnego wyboru. „Jej połączenie inteligencji, humoru, szczerości i rozsądku nie miało sobie równych wśród innych artystów. Jej uroda nieustannie zmieniała się wraz z rolami, a ponieważ była aktorką doskonałą, radykalnie zmieniała się w każdej roli” – wspominał po latach.
„Gdyby w roli żony wystąpiła osoba mniej utalentowana i pozbawiona tak trafnego, beznamiętnego wyrazu twarzy jak Anne Bancroft, a w rolę sumiennego młodzieńca nie wcielił się wspaniały młody aktor o imieniu Dustin Hoffman, ten wątek fabularny mógłby budzić odrazę” – ocenił w „New York Timesie” Bosley Crowther.
Pani Robinson przyniosła Bancroft nie tylko nominację do Złotego Globu i Oscara, ale na stałe weszła do światowej popkultury. Przyczyniła się do tego nie tylko znakomita kreacja Bancroft, ale także napisana przez Paula Simona, a wykonywana przez duet Simon & Garfunkel specjalnie na potrzeby filmu piosenka „Mrs. Robinson”.
Reputacja uwodzicielskiej, seksownej kobiety przylgnęła do Bancroft na resztę kariery, przyćmiewając jej inne dokonania. „Na początku mi się to nie podobało. Z biegiem lat zaczęłam się tym bawić i czerpać z tego przyjemność. Do dziś, kiedy mężczyźni mnie spotykają, zawsze mają ten film gdzieś z tyłu głowy” – powiedziała w rozmowie z „New York Timesem”
Z czasem stało się to dla aktorki dość frustrujące. „Jestem dość zaskoczona, że przy całej mojej twórczości, a część z niej jest naprawdę bardzo, bardzo dobra, nikt nie mówi o filmie »Cudotwórczyni«. Rozmawiamy o pani Robinson. Rozumiem świat… Jestem tylko nieco zasmucona, że ludzie wciąż nie potrafią wyjść poza to” – wyznała w 2003 r.
Dziesięć lat po „Absolwencie” zagrała u Franca Zeffirellego w biblijnym miniserialu w gwiazdorskiej obsadzie. Mowa o „Jezusie z Nazaretu” z Robertem Powellem w tytułowej roli, Bancroft wcieliła się w postać Marii Magdaleny. Początkowo reżyser widział w tej roli Elisabeth Taylor, która jednak zachorowała tuż przed rozpoczęciem zdjęć. Kiedy Zeffirelli poprosił Bancroft, ta zgodziła się zagrać nawet za obniżoną gażę.
W tym samym czasie wcieliła się w postać Emmy Jacklin w filmie Herberta Rossa „Punkt zwrotny”. Kreacja u boku Shirley MacLaine ponownie przyniosła jej nominację do Złotego Globu i Oscara. W 1980 r. wystąpiła w „Człowieku słoniu” w reżyserii Davida Lyncha. Cztery lata później zagrała główną rolę w filmie „Garbo mówi” Sidneya Lumeta. „Bancroft gra tak dobrze, że niemal udaje jej się sprawić, by ta wielka scena finałowa wypadła przekonująco” – ocenił na łamach „New York Timesa” krytyk Vincent Canby. Trzy lata później w filmie Alana Johnsona „Być albo nie być”, zagrała u boku swojego męża Mela Brooksa, śpiewając po polsku piosenkę „Sweet Georgia Brown”. W 1985 r. wraz z Jane Fondą zagrała jedną z głównych ról w filmie Normana Jewisona „Tajemnica klasztoru Marii Magdaleny”, co kolejny raz przyniosło jej jednoczesną nominację do Złotego Globu i Oscara. Rok później wystąpiła w dramacie psychologicznym „Dobranoc, mamusiu”, za co ponownie nominowano ją do Złotego Globu. W 1987 r. za rolę w filmie „Charing Cross 84” otrzymała nagrodę BAFTA. W 1998 r. wcieliła się w postać Nory Dinsmoor w ekranizacji powieści Charlesa Dickensa „Wielkie nadzieje”.
„Pani Dinsmoor, to postać o skłonnościach do teatralnej egzaltacji – z mocnym makijażem i papierosem w długiej lufce – która przez większość życia pielęgnowała w sobie poczucie tragedii po tym, jak została porzucona przez mężczyznę” – czytamy w „Variety”. „Kreacja Bancroft jest barwna, ale przewidywalna” – ocenił Todd McCarthy. Zdaniem Rogera Eberta aktorka stworzyła „interesującą postać, która mimo dziwacznego makijażu oczu, papierosów i krzykliwych strojów pozostaje ona człowiekiem, niepozbawionym przy tym poczucia humoru”.
Ostatni raz na ekranie pojawiła się w filmie Roberta Allana Ackermana „Rzymska wiosna Pani Stone” (2003). Zmarła dwa lata później, 6 czerwca 2005 r.
Mateusz Wyderka (PAP)
mwd/ wj/