Na przekór tytułowi ta książka opowiada nie tylko o kolejach na Śląsku. To kompendium wiedzy o rozwoju techniki kolejowej, ale też barwna opowieść o ostatnich dwóch wiekach.
Nie da się opisać początków kolejnictwa w Polsce bez uwzględnienia jego historii na Górnym Śląsku. Dzięki nowej książce wydanej nakładem spółki Koleje Śląskie można prześledzić, jak kolej wpływała na rozwój gospodarczy, a czasami też na politykę.
Bogato ilustrowana książka „Koleje Śląskie na torach historii” ukazała się nakładem spółki Koleje Śląskie, która w 2026 r. obchodzi 15-lecie swojego istnienia. Na przekór tytułowi książka jest poświęcona dziejom kolejnictwa nie tylko na Śląsku. To kompendium wiedzy o rozwoju tej gałęzi transportu - najpierw w Wielkiej Brytanii, a potem w innych krajach europejskich, w tym również na ziemiach polskich.
Dr Marcin Jarząbek - historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz dr Dawid Keller, pasjonat kolejnictwa, który od wielu lat zajmuje się badaniem jej dziejów, opowiedzieli m.in. o tym, jak rodziły się Droga Żelazna Warszawsko-Wiedeńska i linia kolejowa od Wrocławia do Mysłowic na styku Prus, Austrii oraz Rosji.
Napisali o tym, jaką rolę transport kolejowy odegrał w czasie powstania styczniowego, a także o tym, jak wpłynął na rozwój gospodarczy różnych terenów. Podali losy tych miejscowości, gdzie kolej nie powstała, albo dotarła tam z opóźnieniem. Tak było np. z Bytomiem, gdzie budowie linii kolejowej długo opierały się lokalne władze. W rezultacie to miasto w XIX wieku straciło swoje znaczenie na rzecz Katowic, bo tam kolej została w porę doprowadzona.
W książce znaleźć można wiele szczegółów, statystyk, kalendariów, map i archiwalnych zdjęć.
„Koleje Śląskie na torach historii” to książka, która może zadowolić zarówno pasjonatów kolejnictwa, jak i tych, którzy dotąd niewiele o tej dziedzinie wiedzieli.
Autorom udało się wyjaśnić, jak rozwój kolei – nie tylko na ziemiach polskich – był ściśle powiązany z rewolucją przemysłową. Na Górnym Śląsku wybudowanie sieci linii kolejowej było odpowiedzią na raptowny wzrost wydobycia węgla kamiennego oraz rosnącą produkcję przemysłową miejscowych hut i innych zakładów. Bez sprawnego transportu nie byłoby możliwości wywiezienia żadnych produktów.
Pierwsze pomysły wytyczenia linii kolejowych na Górnym Śląsku pojawiły się zaledwie kilka-kilkanaście lat po uruchomieniu kolei w Wielkiej Brytanii. Jeden z najciekawszych momentów miał miejsce w latach 1847-1848, gdy na styku należących wtedy do monarchii habsburskiej Ziemi Krakowskiej, podlegającego Imperium Rosyjskiemu Zagłębia Dąbrowskiego oraz będącego Prusom (a wkrótce potem zjednoczonym Niemcom) Śląska, spotkały się trzy różne linie kolejowe. Ze strony austriackiej była to Kolej Północna Cesarza Ferdynanda, z pruskiej – Kolej Górnośląska, a z rosyjskiej - Droga Żelazna Warszawsko-Wiedeńska.
Jednym z fenomenów w historii kolei, na który zwrócili uwagę Autorzy książki było olbrzymie tempo budowy poszczególnych szlaków. Ułożenie torów, zbudowanie ponad stu mostów (tylko w samym Opolu trzeba było przerzucić aż pięć), które przecięły cały Śląsk od Wrocławia aż do Mysłowic przy granicy z Austrią zajęło zaledwie kilka lat.
W Kongresówce – o czym przypomnieli Autorzy książki – pomysł budowy kolei pojawił się po raz pierwszy w głowie Tomasza Łubieńskiego, który był wiceprezesem Banku Polskiego. Gdy zaangażowały się w to rosyjskie władze państwowe, sprawy nabrały przyspieszenia: w 1845 r. został uruchomiony pierwszy (29-kilometrowy) odcinek łączący Warszawę z Grodziskiem, a już w następnym roku tory dotarły do Częstochowy, zaś w 1 kwietnia 1948 r. przez stację Granica (dziś w obrębie Sosnowca) udało się uzyskać połączenie z kolejami w Galicji.
Autorzy pokazali, jak kolej została wykorzystana do szybkiego przerzucania wojska. Po raz pierwszy na masową skalę zrobiły to Prusy już w lutym-marcu 1846 r., przewożąc pociągami 10 tys. żołnierzy i kilkaset koni w przygraniczne rejony rejencji opolskiej.
Na strategiczne znaczenie linii kolejowych wkrótce potem zwrócili uwagę powstańcy styczniowi. 6 lutego 1863 r. oddział powstańczy Apolinarego Kurowskiego zajął stację Granica, a dzień później powstańcy pod wodzą Teodora Cieszkowskiego zdobyli stację w Sosnowcu. Po opanowaniu dwóch innych stacji – w Dąbrowie i Myszkowie – powstańcom udało się zdobyć kontrolę nad południowym odcinkiem Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej.
Wśród zmian spowodowanych przez rozwój linii kolejowych – na co zwrócili uwagę Autorzy książki – było przeniesienie w wielu miejscowościach środka ciężkości z rynku na plac lub ulicę tuż przy budynku stacyjnym. W wielu miastach zupełnie zmieniła się przestrzeń. Np. w Cieszynie pomiędzy torami i stacją Kolei Koszycko-Bohumińskiej rozwinęła się cała dzielnica przemysłowa. Z kolei w Częstochowie linia poprowadzona pomiędzy Starą Częstochową a Jasną Górą sprawiła, że rozwój urbanistyczny następował głównie wokół Alei Najświętszej Maryi Panny.
Autorzy szczegółowo opisali różne typy lokomotyw i wagonów, m.in. taki, który został zbudowany na specjalne zamówienie hrabiego Donnersmarcka i był przeznaczony do przewożenia jego ulubionego wierzchowca.
Przedstawieni zostali również kolejarze, a autorzy przypomnieli, skąd się wziął prestiż tego zawodu. Napisali o czasach świetności kolejnictwa, wojennych zniszczeniach i postępującym długo (m.in. z powodu braku inwestycji) upadku.
Kolejom Śląskim poświęcony został ostatni rozdział i to jego zawartość częściowo wyjaśnia, dlaczego nie da się opisać dziejów kolejnictwa w Polsce w oderwaniu od dziejów tej branży na terenie obecnego województwa śląskiego. (PAP)
Marcin Jarząbek, Dawid Keller, Koleje Śląskie na torach historii. Wyd. Koleje Śląskie
jkrz/